Czy zapaść na giełdzie w Szanghaju jest wynikiem celowych manipulacji?

Dramatyczne załamanie się giełdy w Szanghaju zostało przedstawione zachodniej opinii publicznej jako wynik „spontanicznych mechanizmów” rynkowych uruchomionych osłabieniem się chińskiej gospodarki. Lecz w mojej ocenie zapaść została wyreżyserowana.

Autorem tekstu jest pan Michael Chossudovsky wielokrotnie nagradzany autor książek i artykułów, profesor ekonomii na Uniwersytecie w Ottawie, założyciel i szef Centrum Badań nad Globalizacją w Montrealu. Napisał jedenaście książek w tym: Globalizacja Biedy i Nowy Światowy Porządek (2003), Amerykańska Wojna z Terroryzmem (2005), Światowy Kryzys Ekonomiczny, Wielki Kryzys Dwudziestego Pierwszego Wieku (2009) i ostatnio Globalizacja Wojny, Amerykańska Długa Wojna z Ludzkością (2015). 
Tłumaczenie Rafał Betlejewski
We wspólnym chórze wystąpiły z taką interpretacją główne media ekonomiczne: WSJ, Bloomberg, Financial Times, a w Polsce np. Gazeta Wyborcza. Podano, że chińskie akcje poszływ dół ze względu na niepewność inwestorów w odpowiedzi na ostatnie dane sugerujące zahamowanie „drugiej na świecie gospodarki świata”. 
 
Taka interpretacja jest jednak błędna. Zaciemnia ona bowiem rzeczywiste mechanizmy giełdowe, które polegają na rutynowych operacjach spekulacyjnych. Spadek indeksu Dow Jones, na przykład, można osiągnąć sztucznie przez chociażby szybkie sprzedaże, inwestowanie w spadek indeksu Dow Jones Industrial Average na rynku opcji itd. 
 
Fakt, że rynki finansowe są manipulowane przez megabanki, jest obszernie dokumentowany. Potężne instytucje finansowe takie jak JP Morgan Chase, HSBC, Goldman Sachs, Citigroup oraz afiliowane przy nich fundusze hedgingowe mają zdolność pompowania rynku akcji i następnie ściągania ich w dół. W obu tych przypadkach zarabiają olbrzymie ilości pieniędzy. Te same zabiegi stosowane są na rynkach towarowych – ropy naftowej, metali i innych dóbr. 
 
Zabiegi takie są finansowym oszustwem i są nielegalne. Catherine Austin Fitts, sekretarz HUD i wysoka urzędnik na Wall Street nazywa ten proceder „pump and dump” – czyli „pompuj i spompuj” – polega to na „sztucznym podbijaniu wartości akcji przez promowanie, by następnie zbyć je po napompowanej cenie”, a następnie zarabia się na spadkach poprzez „short-selling”. „Taka praktyka – mówi pani Austin Fitts – jest nielegalna w świetle prawa, a jednak w praktyce w zasadzie codzienna”
 

Załamanie na rynku w Szanghaju.

Indeks łączony SSE na giełdzie w Szanghaju rósł w ciągu ostatniego roku od poziomu mniej więcej 2209 w sierpniu 2014 do poziomu 5166 w czerwcu 2015 (wzrost o 140%) następnie spadł o 30% w ciągu dwóch kolejnych tygodni do wyniku 3507.
 
Kolejny spadek zaczął się 19 sierpnia w tygodniu po eksplozjach w Tianjin (12 sierpnia) by mieć swoją kulminację 24 sierpnia z dramatycznym spadkiem o 7,63% w ciągu jednego dnia. 
 
Czy eksplozje w Tianjin mogły się przyczynić do pogłębienia nieufności inwestorów w stosunku do chińskiego rynku akcji?
Screen-Shot-2015-08-25-at-14.08.58
 
Zmiana wartości SSE w przeciągu ostatniego roku nie ma nic wspólnego ze spontanicznym oddziaływaniem rynku i ni jak się ma do realnej gospodarki. Wygląda na to, że mamy tu do czynienia z klasycznym przykładem działania „pompuj i spompuj”, czyli ręcznego sterowania giełdą dla zysku. 
 
Taka możliwość stała się zresztą przedmiotem badania chińskich władz w czerwcu 2015 roku. 3 czerwca chiński nadzór ogłosił, że będzie sprawdzał, czy gracze giełdowi handlowali zgodnie z prawem. 
 
Chińska Komisja Nadzoru Papierów Wartościowych (CSRC) ogłosiła, że będzie bazować na doniesieniach o „nienormalnych” zachowaniach rynkowych. Informuje, że ma donosy o zagranicznych inwestorach, którzy mogli grać na spadek lub wzrost akcji oraz, że wszelkie nieprawidłowości będą przekazywane do prokuratury. 
 
Chińska giełda futures (CFFEX) zawiesiła 19 kont w możliwości dokonywania krótkotrwałych operacji na miesiąc. (Reuters)
 
Konsensus medialny był taki, że to raczej chińskie instytucje, a nie zagraniczne, miały tu kluczowe znaczenie – to one ponoć są głównie odpowiedzialne za manipulacje cenami akcji. Mówi się o tym, że zagraniczni inwestorzy mają ograniczony wpływ na chińską gospodarkę. 
 
Taka ocena nie bierze jednak pod uwagę faktu, że JP Morgan Chase, HSBC, Goldman Sachs są już głównymi graczami w Chinach choć działają często za pośrednictwem chińskich partnerów. Co więcej te banki znane są już z wcześniejszych przestępstw manipulacyjnych. W 2014 roku dowiedzieliśmy się że:
– po zakończeniu rocznego śledztwa regulatorzy giełdowi ukarali megabanki karą 4,3 miliarda dolarów za manipulowanie rynkami zagranicznymi. 
– HSBC Holdings Plc, Royal Bank of Scotland Group Plc, JPMorgan Chase & Co, Citigroup Inc, UBS AG oraz Bank of America Corp – wszystkie dostały kary za manipulowanie rynkiem wartym 5 trylionów dolarów dziennie.
– dilerzy giełdowi używali zakodowanych nazw na identyfikowanie swoich klientów, określając ich jako: „gracze”, „trzej muszkieterowie”, „jedna załoga”. Ci, którzy nie brtali udziału w procederze byli pomijani, a handlowcy używali obraźliwych słów gratulując sobie zysków z nielegalnych działań. 
 
Goldman Sachs na przykład działa w Chinach od 2004 roku jako joint venture z chińską instytucją finansową Beijing Gao Hua Securities Company. Wiadomo, że Goldman używa techniki „handlu wielkich częstotliwości” w obrocie akcjami. 
 
„Rynkami można sterować za pomocą komputerów wyposażonych w oprogramowanie do „handlu wielkich częstotliwości”, co stanowi obecnie 70% całego obrotu handlowego. A Goldman Sachs jest niewątpliwym liderem tych operacji” – zobacz Ellen Brown, Załamanie się rynku akcji w wyniku manipulacji Goldmana, 8 maja 2010, Global Research.
 
Innym czynnikiem, który przyczynił się do zwiększenia nacisku spekulacyjnego na rynek w Szanghaju było połączenie giełdy Hong Kongu i Szanghaju w 2014 roku przez tak zwany Stock Connect Link. To połączenie pozwala zagranicznym inwestorom na zakup akcji notowanych na giełdzie w Szanghaju z „niewielkimi obostrzeniami” – czyli w zasadzie bez ograniczeń. 
 

Wojna finansowa.

 
Te zabiegi inżynierii finansowej powodujące wzrost i spadek wartości indeksu w Szanghaju prowadzą do zniknięcia gigantycznych sum pieniędzy także z funduszy chińskiego państwa, które wpuściło na giełdę w Szanghaju miliardy dolarów. Dokąd te pieniądze trafiły? Kto jest odbiorcą tego wielo-miliardowego handlu?
 
W odpowiedzi na sierpniowe spadki, rząd Chińskiej Republiki Ludowej „zaoferował 150 miliardów yaunów (23,5 miliarda dolarów) na siedmiodniowy wykup akcji, czyli jako krótkookresową pożyczkę dla komercyjnych kredytodawców”. Te pieniądze zostały utracone. Nie zastopowały katastrofy na giełdzie w Szanghaju. 
 

Geopolityka.

 
Geopolityka także ma tu znaczenie. Podczas gdy Pentagon i NATO prowadzą militarne akcje przeciwko suwerennym krajom, Wall Street przeprowadza własne działania zmierzające do destabilizacji rynków finansowych, a także manipulując cenami ropy i złota, co jest wymierzone w Chiny i Rosję. 
 
Czy takie nielegalne manipulacje rynkiem w Chinach mogą być częścią szerszego pakietu amerykańskich działań wymierzonych w Chiny, które mają na celu osłabienie jej gospodarki i systemu finansowego?
 
Czy zapaść na chińskim rynku finansowym służy amerykańskiej polityce zagranicznej i ma związek z coraz częstszymi pogróżkami płynącymi pod adresem Chin, nie wspominając już o zwiększającej się obecności militarnej USA na morzu południowochińskim. 
 
Czy jesteśmy świadkami „wojny finansowej” wymierzonej w światowego konkurenta gospodarczego?
 
Warto zauważyć, że procedury spekulacji finansowych (czyli manipulacji rynkowych) na rynku ropy naftowej były używane w przeszłości przeciwko Federacji Rosyjskiej. Przy użyciu sankcji gospodarczych próbowano osiągać cel zbicia cen ropy (a co za tym idzie rosyjskiego rubla) i przez to osłabić rosyjską gospodarkę. 

Główne zdjęcie artykułu pochodzi z portalu www.flickr.com
Autor: Jannes Glas