Jeśli już musisz, to zabij sam

W internecie jest film, na którym widać reakcję chłopca po zastrzeleniu z łuku jelenia. Ni to radość z odniesionego sukcesu, ni to rozpacz po dokonanym czynie. Histeria. To co wstrząsa w tym filmie, to właśnie żywiołowość i naturalność odruchów w reakcji na zadaną śmierć. Tej szansy my zostaliśmy pozbawieni. 

Strzała wbija się w zwierzę, zwierzę upada, kopie nogami w śmiertelnych drgawkach, a dziecko wpada w rodzaj histerii. Śmieje się, czy płacze? Jest przerażone, czy triumfujące? Nie jesteśmy pewni – widzimy jednak wyraźnie, że w chłopcu rozgrywa się potężna wewnętrzna walka. Zza kamery słyszymy głos dorosłego, który próbuje naprowadzić dziecko na odczuwanie triumfu. Być może jeszcze jedno dwa takie polowania i rozpacz zostanie stłumiona, a chłopiec stwardnieje w swoich emocjach. My zostajemy z własnymi emocjami: oburzenia i współczucia. Oburzenia na czyn, i współczucia dla… dla chłopca.

Los zwierzęcia jest przypieczętowany – padło z ręki myśliwego, drapieżnika, jak tysiące zwierząt przed nim i po nim – wpisuje się w nasze przewidywania. To jednak los agresora/dziecka wzbudza nasze najwyższe zainteresowanie.

W reakcji tego chłopca jest wszystko to, czego nie potrafimy czuć, gdy jemy kotleta. To z chłopcem się identyfikujemy. Za jego wrażliwość czujemy się odpowiedzialni. To razem z nim cierpimy. 

W 2012 roku, kiedy robiłem projekt Hunger, chciałem pokazać w nim świnię. Zaintrygowało mnie nagle to zwierzę. Tak obecne w naszym codziennym życiu przez elementy swojego ciała, a tak całkowicie usunięte z widoku. Pojechałem na jego poszukiwanie – gdzieś tam, w Polskę i się okazało, że znalezienie świni, którą można obejrzeć, dotknąć, pogłaskać, wcale nie jest proste. Świnie są zamknięte w chlewniach przemysłowych, do których wcale nie jest łatwo się dostać. Wreszcie znalazłem rolnika, który miał kilka świń i tam mogłem wreszcie spróbować pobyć trochę z tymi zwierzętami. Zobaczyłem, jakie są. Po raz pierwszy. W wieku 40 lat po raz pierwszy z bliska zobaczyłem świnię, pogłaskałem ją, spróbowałem dać jej marchewkę, no takie zwyczajne rzeczy… A przecież jadłem jej mięso pół życia!

Wesprzyj #Medium

Rolnik powiedział mi wtedy ciekawą rzecz: otóż, żeby zjeść świnię, musi ją najpierw zawieźć do ubojni, z której dostanie ją już martwą. Sam nie może jej zabić.

Nie pozwalają na to przepisy unijne, czy jakieś.

Chcesz zjeść świnię, którą hodujesz? Musisz ją zawieźć do fabryki, w której ktoś ci ją profesjonalnie zabije… Czy to nie dziwne?

Oto są dwa bieguny tego samego wydarzenia. Z jednej strony histeria chłopca, który zabija jelenia i widzi swój czyn, z drugiej strony rolnik, który musi zawieźć świnię do ubojni i zostaje rozłączony ze swoim czynem. A jeszcze dalej ja, konsument, który kupuję wieprzowinę w sklepie i nigdy nawet nie oglądam żywego zwierzęcia, który nie kojarzę nawet fragmentów ciała z jakimkolwiek etycznym stresem.

Które wydarzenie jest okropniejsze?

Oto i moja teza: współczesność rozdzieliła nas z aktem zadawania śmierci, przez co pozbawiła nas możliwości przeżycia czynu i poniesienia za nie odpowiedzialności. Odebrano nam szansę doświadczenia naszej roli w zadawaniu śmierci, przez to uniemożliwiono nam przejście procesu dojrzewania etycznego – kontemplacji winy i zrozumienia własnej roli, jako sprawcy.

Inaczej mówiąc, z zabijania usunięto element etyczny.

Człowiek, który dokonuje aktu zabójstwa musi przejść cały proces: od powzięcia postanowienia, przez racjonalizację czynu, przygotowanie się do zabójstwa, opanowanie stresu i strachu, dokonanie agresywnego aktu, następnie konfrontacji z ofiarą, jej strachem i agonią, koniecznością zajęcia się martwym ciałem, krwią itd., aż po poradzenie sobie z poczuciem winy lub satysfakcji – inaczej mówiąc dopasowanie dokonanego czyny do jakiegoś porządku etycznego, co musi trwać i w czym zawarty jest osobisty rozwój związany z procesem pojmowania własnej roli w świecie i odpowiedzialności za siebie i innych.

Pamiętam, jak mój dziadek szedł zarżnąć królika… pamiętam, co się działo z nami wszystkim, z całym domem, z dziećmi i dorosłymi. Pamiętam, jak potem patrzyliśmy na mięso tego królika na talerzach.

Można powiedzieć, że zabijanie jest aktem radykalnej negocjacji własnej postawy i światopoglądu. W mgnieniu sekundy wszystko staje się jasne.

We współczesnym zabijaniu nie ma nic z tych rzeczy. Jest kotlet.

O dziwo, ten rozdział aktu od sprawcy nie dotyczy tylko zabijania zwierząt. Dotyczy też współczesnej wojny prowadzonej za pomocą dronów, lotnictwa i nowoczesnej artylerii, gdzie operator maszyny zadającej śmierć albo w ogóle nie widzi swoich ofiar, albo widzi je jako graficzną reprezentację na monitorze.

Jeśli już musimy zabijać zwierzęta, by je jeść, róbmy to własnoręcznie. Tak zresztą robiliśmy przez tysiąclecia. Czy zmieni nas to w krwiożercze, obojętne na śmierć bestie? Nie, raczej nie, gdyż takimi bestiami już jesteśmy. Czy da nam to szansę zrozumienia wymiaru własnych czynów? Sądzę, że tak.

Z dwojga złego dużo bardziej cenię myśliwego, który zabija jelenia, by go potem zanieść do domu i uwędzić, niż faceta, który na grillu przewraca kiełbasy. Ten drugi wydaje mi się definicją głupoty i nieświadomości, nawet jeśli jest tylko produktem swoich czasów.

świnia telewizja TVN
świnia telewizja TVN
Ostatnio do programu Dzień dobry TVN, w którym gotowałem z córkami, wziąłem świnię Lucy, żeby pokazać, że podczas gotowania świnia może biegać po kuchni, niekoniecznie musi dusić się w garze. 
Główne zdjęcie artykułu pochodzi z biblioteki zdjęć #MP

18 thoughts on “Jeśli już musisz, to zabij sam

  1. Pingback: Buy cheap viagra
  2. Pingback: cialis prices
  3. Pingback: cialis coupons
  4. Pingback: cialis pill
  5. Pingback: prices of cialis
  6. Pingback: cialis cost
  7. Pingback: canadian cialis
  8. Pingback: viagra for sale
  9. Pingback: cheap viagra
  10. Pingback: cheap viagra
  11. Pingback: ed pills online
  12. Pingback: buy ed pills
  13. Pingback: cheap ed pills

Komentarze są wyłączone.