Czy w Warszawie powinna istnieć favela?

Warszawska ulica, spotykam się z Grażyną. Grażyna jest w moim wieku. Wygląda świetnie. Ma czyste, zadbane włosy, ładny uśmiech, zdrową opaloną skórę. Poprosiła mnie o spotkanie, gdyż słyszała moje audycje w radiu i czuje, że może mi zaufać.

– Nigdy nie sądziłam, że spotka mnie coś takiego… że tak upadnę – mówi, gdy się witamy. Proponuję jej kawę w pobliskiej kawiarni. – Gdy mówię, że jestem bezdomna, nikt mi nie wierzy… A jednak… Od miesiąca mieszkam w schronisku przy Stawki, chociaż powinnam była się tam przenieść pięć lat temu.

Pojawiła mi się taka myśl ostatnio… o tej faveli. Zastanowiłem się, że to przecież dziwne, że nie mamy dzielnicy bezdomnych. Przecież nie dlatego, że nie mamy bezdomnych… Teraz widzę ją. Kobietę, której usunął się grunt spod nóg. To mógłbym być ja… Taka inteligentna, wygadana, uśmiechnięta…

– Najgorsze jest to, że bezdomność kojarzy się z czymś najgorszym, ze wstydem, z chorobą. Że sobie nie poradziłam, że jestem jakaś najgorsza… ale takich ludzi jak ja będzie coraz więcej – mówi i brzmi to jak złowroga wróżba. Jak przekleństwo.

Właściwie – myślę – ja też mógłbym być na jej miejscu. Właściwie w każdej chwili. Boję się.

Wesprzyj #Medium

836bbdc794c23bddc930301b9320fbca

Źródło: http://www.sfora.pl/polska/Wielka-nedza-Zobacz-jak-sie-zyje-w-Warszawie-g51250

Ostatnio kolega zapytał mnie: Betlej, a co dla ciebie jest takim zabezpieczeniem, które będzie pracowało na ciebie w przyszłości?

Nie mam nic. Nic nie będzie na mnie pracowało. Jeśli coś się nie powiedzie, wyląduję na ulicy. Wystarczy, żebym stracił inteligencję, albo pamięć – a to się może stać łatwo… niech we mnie grzmotnie samochód na pasach…

– 20 lat temu miałam wypadek komunikacyjny – mówi Grażyna. – Niby szybko wróciłam do zdrowia, ale pewnych rzeczy nie doleczyłam, zaczęły się pogłębiać. Dziś nie mogę pracować fizycznie, nic przenosić.  Całe życie dorosłe byłam w handlu, ale to się posypało. Mąż odszedł do wódki. Mama mi umarła, ojciec też pił.   Mam dwoje dzieci dorosłych – trochę pomieszkiwałam u nich, ale ile można. Córka mieszka z chłopakiem w takim studenckim pokoiku z kuchenką. Tak na mnie patrzyła… zawadzałam im. Wiadomo, młodzi. Pomieszkiwałam u znajomych trochę… to tu to tam. Ale ludzie się boją. Boją się, że nie mam gdzie mieszkać, że im sprawię kłopoty.

– Rzeczy mam rozwleczone wszędzie. Sprzedałam, co mogłam. Meble, które zbierałam przez lata. Pożyczałam drobne sumy, żeby tylko nie wylądować na bruku. Strach był. Wstyd. Teraz zebrało się tego długu pewnie z 20 tysięcy. Wszystkim wiszę. Więcej do tego handlu dokładałam, niż zarabiałam. Dzieci kosztowały, rehabilitacja moja. Wcześniej powinnam była wylądować na ulicy.

– Ostatnie tygodnie przemieszkałam na lotnisku. W poczekalni na Okęciu. Uważałam tylko, żeby mnie policja w nocy nie zgarnęła. Jak tu powiedzieć komuś: wiesz, nie mam gdzie iść…

– W urzędach mi nie wierzą. Jeszcze ciągle za dobrze wyglądam. Nie piję, nie używam substancji. Nawet nie palę. Jestem matką, która odchowała dwoje dzieci. Sama. I mieszkałam na własności – to znaczy, jak dorastałam, to rodzice mieli dom jednorodzinny. Potem mieszkałam u teściów, rodziców męża, ale to się skończyło. No i jako takiej nie przysługuje mi żadna pomoc. W urzędzie mnie kobieta zapytała, czy mam zaświadczenie, że mieszkałam na lotnisku… nie wierzą mi.

– Wierzyłam… do ostatniej chwili wierzyłam, że sobie poradzę. Ja sobie nie poradzę!? – mówiłam sobie. Ja! Przecież jestem pozytywnie nastawiona, przecież jestem zaradna, pracowita, odpowiedzialna, mam doświadczenie. Z koleżanką wysłaliśmy dziesiątki zapytań o pracę, wiele maili i listów. I nic. Zero. Zero odpowiedzi. Aż się koleżanka śmiała, że coś się sprzysięgło. Ja sama przecierałam oczy. Ja mam dopiero 45 lat i jestem handlowcem!

– Dla najbardziej potrzebujących nie ma w tym państwie pomocy. Dla takich jak ja. Tylko bariery. Jestem poza systemem. Nie ma dla mnie żadnej socjalnej pomocy, bo mieszkałam na własnym. U ojca, znaczy się i u teścia. Więc nie ma nic. Ani zapomogi, ani kwaterunku, nic. Za to schronisko, w którym mieszkam muszę płacić 350 złotych miesięcznie! Za schronisko dla bezdomnych! Wydaje mi się, że przynajmniej to powinno być za darmo.

– Takich ludzi jak ja będzie coraz więcej. Nam się zdaje, że bezdomni to pijacy i narkomani. Ludzie chorzy. Ale to się zmienia. Wystarczy, że straci się finanse. Zaraz się pojawi fala bezdomnych, co sobie 10 lat temu wzięli kredyt we frankach, pętlę na szyję. Niech im się rodzina rozpadnie, niech się im zdrowie popsuje, zostaną sami i hyc, na bruk. Jakiś czas – tak jak ja – można się na znajomych pobujać, ale potem?

– Tego się nie zrozumie, dopóki samemu się tego nie poczuje, jakie to jest emocjonalne położenie. Taki upadek, taka porażka. W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni, że dach nad głową to jest jakaś podstawa, mus, który każdy powinien mieć… Więc jak się to straci, to jest ciężko.

Patrzę na Grażynę. Nie płacze, nie histeryzuje. Spokojnie opowiada. Żywo. Jest w niej ciągle jakaś niezłomność, postanowienie, że wyjdzie z tego. Jak długo to w niej będzie?

O tym kredycie we franku myślę… i wiem, że ona ma rację. Za chwilę pojawią się pierwsi frankowicze na bruku. Bezdomni, którzy kiedyś byli brand-managerami, salesmanami, przedstawicielami handlowymi, copywriterami i nie wiem jeszcze kim w nowym systemie lepszego świata, który wprowadziły nam tu korporacje. 15 lat temu przekonano ich, że rynek nieruchomości będzie rósł w nieskończoność, że na franku tylko zarobią, ale to było kłamstwo. To była sprzedaż robiona przez innych wyjadaczy nowego świata. Sprzedawaliśmy sobie nawzajem ten świat, teraz budzimy się do płacenia rachunków.

I tak sobie myślę, gdy patrzę na warszawskich bezdomnych. Czy my tu w Warszawie nie powinniśmy mieś faveli, czyli dzielnicy dla bezdomnych? Właściwie czemu jeszcze jej nie mamy? No i myślę, że nie mamy, bo nie potrafimy dopuścić do siebie myśli, żeby w Warszawie był slums. Wolimy udawać, że bezdomni to przypadki akcydentalne, sami-sobie-winni, którzy powinni jakoś wziąć na siebie konsekwencje swoich zaniedbań. My byśmy tak nisko nie upadli.

Bezdomni nie mają prawa do własnej dzielnicy. Do dzielnic mają prawo tylko ludzie z mieszkaniami.

z8066715Q,O-godz--14-bezdomni-zbieraja-sie-przed-plebania---

Oto więc mój projekt Favela Warszawska:

1. wyznaczamy obszar miasta, na którym można się swobodnie osiedlać ludziom bezdomnym. Za przebywanie na tym terenie nie trzeba płacić.

2. doprowadzamy tam miejski prąd i odbieramy nieczystości.

3. organizujemy tam bezpłatną służbę zdrowia (w podstawowej postaci) oraz woluntaryjną edukację dla dorosłych i obowiązkową dla dzieci. Prowadzimy profilaktykę alkoholową i narkotykową

4. organizujemy dostawę materiałów budowlanych i zbiórkę urządzeń życia codziennego – ubrań, AGD itd.

5. pozwalamy tym ludziom organizować się w dowolny sposób; także budować w dowolny sposób

6. pozwalamy im prowadzić działalność gospodarczą bez opodatkowania na terenie faveli

 

Inaczej mówiąc, dajemy tym ludziom wyklętym przestrzeń, w której mogą wpisać się w tkankę społeczną, gdzie otrzymują nowe szanse, możliwość działania i życia w poczuciu wspólnoty doświadczenia oraz tworzymy im szanse na powrót do „naszego” świata. Skolektywizujmy ludzi, których Georgio Agamben nazywa Homo Sacer (za rzymskim określeniem ludzi wyrzuconych na margines, pozbawionych praw publicznych). Dziś ich status jest żaden. Nie mają praw.

 

 

118 thoughts on “Czy w Warszawie powinna istnieć favela?

  1. Pingback: cialis generic
  2. Pingback: cialis 20 mg
  3. Pingback: Us viagra
  4. Pingback: cialis from canada
  5. Pingback: cheap cialis
  6. Pingback: viagra 100mg
  7. Pingback: best otc ed pills
  8. Pingback: ed pills
  9. Pingback: canada pharmacy
  10. Pingback: Cialis in usa
  11. Pingback: vardenafil dosage
  12. Pingback: levitra price
  13. Pingback: vardenafil usa
  14. Pingback: real money casino
  15. Pingback: real casino online
  16. Pingback: cash loans
  17. Pingback: cash loan
  18. Pingback: cialis 20
  19. Pingback: casinos
  20. Pingback: boyce
  21. Pingback: new cialis
  22. Pingback: cialis 5 mg
  23. Pingback: generic for cialis
  24. Pingback: real casino
  25. Pingback: canadian viagra
  26. Pingback: viagra for sale
  27. Pingback: viagra for sale
  28. Pingback: purchase viagra
  29. Pingback: viagra for sale
  30. Pingback: buy viagra now
  31. Pingback: when to buy viagra
  32. Pingback: indian viagra
  33. Pingback: viagra dosage
  34. Pingback: viagra sildenafil
  35. Pingback: http://droga5.net
  36. Pingback: buy Viagra 120 mg
  37. Pingback: generic of cialis
  38. Pingback: cialis coupons
  39. Pingback: viagra generic
  40. Pingback: order Cialis 40 mg
  41. Pingback: generic cialis
  42. Pingback: buy generic viagra
  43. Pingback: Cialis 20mg online
  44. Pingback: cheap levitra 40mg
  45. Pingback: lasix 100mg cheap
  46. Pingback: propecia 5 mg uk
  47. Pingback: viagra pills
  48. Pingback: actos 15 mg prices
  49. Pingback: cialis generic
  50. Pingback: amaryl 2 mg online
  51. Pingback: online cialis
  52. Pingback: buy arimidex 1 mg

Komentarze są wyłączone.