Odcinek 3: Bahnan z Kabulu

Powrót z dworca, zbliża sie 4 nad ranem. Życie na dworcu nie usypia. Wracając z dworca Keleti do mieszkania mam wrażenie, ze wracam z getta. Opuściłem jego mury. Tam na podłodze, na gołym materacu leżą małe dzieci przykryte cienkim kocem, inne ciągle nie mogą zasnąć.

Conrado Moreno-Szypowski: Polak-Hiszpan studiował Stosunki Międzynarodowe w Collegium Civitas, prezenter, konferansjer, podróżnik, autor przewodnika ‚Moj Madryt’ znany z pracy dla polskiej telewizji. 

Rodzice „grzebią” w górach ubrań dostarczonych przez darczyńców w poszukiwaniu cieplejszych rzeczy. Noc jest zimna. Zmęczeni po całodniowej tułaczce lub podróży nie mają dostępu do cieplej wody. Nie ma pryszniców. W nocy jedyna bezpłatne toalety to cztery stojące poza dworcem toitoje. Jedyna mozliwość rozgrzania się, to ciepła herbata podawana przez wolontariuszy i okrycie sie śpiworem na zimnej powierzchni.

Poznałem dziś wieczorem historię Afgańczyka o imieniu Bahanan. Pochodzi z Kabulu i mówi doskonałą angielszczyzną. Uczył języka angielskiego studentów akademii wojskowej w Kabulu. Opowiadał mi, że zdołał przyzwyczaić sie do wybuchów bomb – słyszał takie eksplozje co najmniej dwa razy dziennie. Był świadkiem koszmarów ale opowiada mi, że i do tego zdołał przywyknąć. Jednak niebezpieczeństwo dotknęło i jego samego: zaczął otrzymywać telefony i wiadomości z pogróżkami. Poczuł się zagrożony i by uchronić siebie i rodzine zdecydował się na opuszczenie swojego kraju, do którego – jak zaznaczył – ma nadzieję wrócić.

W Turcji był przetrzymywany miesiąc w obozie dla uchodźców. Wtedy stracił kontakt z rodzicami, z którymi opuścił Afganistan. Nie wie, gdzie są, ani co sie z nimi dzieje. Bahanan ma 25 lat. Mówi, że chce pojechać do Niemiec lub do Szwajcarii, chce pracować i studiować dalej. Nie ma ze sobą niczego oprócz dyplomów ukończenia szkół. 

Nieco wcześniej rozmawiałem z młodym Libijczykiem, Ahmedem. Mówi, że od początku obawiał się tak zwanej „arabskiej wiosny” w Afryce Północnej. Wcześniej czuł się bezpieczny. Ci ludzie, którzy tu są, boją się o swoje życie – dopowiada. Jego kuzyn został przed miesiącem śmiertelnie postrzelony na ulicy w Libii. Jest przywiązany do swojego kraju. Opowiada, że większość Libijczyków wolałaby nie musieć opuszczać swojego kraju, ale nie widzą innej perspektywy.

Wesprzyj #Medium

Do naszej rozmowy przyłącza sie dwóch młodych Afgańczyków, choć nie mówią po angielsku przysłuchują sie rozmowie z zaciekawieniem i z wielką radością uczą mnie kilku słów w swoim języku. Nagle widzę gromadę ludzi dookoła jednaj kobiety. To okazja na zdobycie karty SIM do telefonu. Kobieta sprzedaje karty do telefonów za 10 euro, a jak wielokrotnie zaznaczyłem uchodźcy nie mają ze sobą żadnego dobytku – niczego oprócz siebie i telefonu komórkowego.

Kolejnym zatłoczonym miejscem są punkty do ładowania telefonów. Rzeczywiście, jedna rzecz mnie w tym zastanawia – nie widziałem tam do tej pory żadnej kobiety, sami mężczyźni tu przesiadują z komórkami w rękach.

Warto też zauważyć inną sprawę: nie spotkałem tu wśród uchodźców ani jednej kobiety z zakryta twarzą. Tak, wiele kobiet ma chusty na głowie, wiele też chodzi bez nich ale żadna nie kryła twarzy. 

Zdjęcia wykorzystane w artykule należą do biblioteki zdjęć Conrado Moreno
The following two tabs change content below.

Conrado Moreno

Ostatnie wpisy Conrado Moreno (zobacz wszystkie)

25 thoughts on “Odcinek 3: Bahnan z Kabulu

  1. Pingback: viagra now
  2. Pingback: cialis prices
  3. Pingback: cialis coupons
  4. Pingback: Generic viagra usa
  5. Pingback: cialis generic
  6. Pingback: cheap cialis
  7. Pingback: cialis cost
  8. Pingback: viagra 50mg
  9. Pingback: viagra generic
  10. Pingback: canadian pharmacy
  11. Pingback: levitra 20mg
  12. Pingback: viagra price

Komentarze są wyłączone.