Pomroki hitlerowskiego Lebensraum w dzisiejszym Izraelu.

Tak jak Niemcy, przekonani przez Hitlera, że mają naturalne prawo rozszerzać swoją przestrzeń życiową, swoje Lebensraum, tak dzisiejsi Żydzi uważają siłę militarną za zwykłą konieczność. Co więcej, podobnie jak ich polscy przodkowie, Izraelczycy wciąż czują się prześladowani i to pomimo pozycji hegemona ugruntowanej wśród arabskich sąsiadów.

Autorem tekstu jest Tamir Halperin, izraelski Żyd mieszkający w Polsce, podróżnik, emigrant, żołnierz wojska izraelskiego, dziś pacyfista, aktor filmowy i nauczyciel języka angielskiego. Na zdjęciu powyżej, Mieczysław Biegun. 

Jeśli kiedykolwiek istniało słowo, które powinno siać strach w sercach polaków, tym słowem jest niemieckie Lebensraum (przestrzeń życiowa). Polska została zniszczona, rozgrabiona, zgwałcona i splądrowana i to wszystko w imię Lebensraum dla Niemców. Lebensraum było zawołaniem samego Fuhrera, który powoływał się na prawa natury. Według niego każda lepsza i silniejsza rasa miała bowiem prawo do nieograniczonej ekspansji i wysiedlania ras słabszych, których jedyną winą jest to, iż zamieszkują atrakcyjne terytorium.

Polscy Zydzi, spośród wszystkich kolorów polskiej tęczy, najsilniej odczuli grozę Lebensraum. To słowo wyżłobiło niezmywalną rysę w pamięci Żydów o tym, jak brutalna potrafi być władza. Żydzi pamiętają też z jaką łatwością Hitler przekonał naród niemiecki o konieczności podboju Polski, podsuwając im ją jako Lebensraum. W konsekwencji, inwazja na Polskę zmieniła na zawsze los Żydów, Świata, Polski, ale także – w nie mniejszym stopniu – całego Bliskiego Wschodu.

Ogromny wpływ, jaki niemiecka okupacja Polski wywarła na Bliski Wschód jest zagadnieniem słabo rozpoznanym i właściwie nie istniejącym we współczesnej polskiej dyskusji politycznej. Co więcej, wydaje mi się, że myśl, którą zaraz wygłoszę będzie dla Polaków całkiem nowa. Otóż:

Sytuacja w Polsce w czasie dwóch wojen światowych w dużej mierze odpowiada za obraz dzisiejszego Bliskiego Wschodu.

Natomiast jako oczywistość przyjmuje się w Polsce fakt, że Izrael jest jedynym zachodnim i europejskim przyczółkiem na Bliskim Wschodzie, oraz że ma dominujący w regionie potencjał militarny. To rozumiemy, ale nie rozumiemy już, że dzisiejszych Izraelczyków nie obchodzi właściwie etyka i moralność siły militarnej, którą dysponują, ani tym bardziej przestępstwa i gwałty, które towarzyszą jej użyciu.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Czas zbudować paralelę. Otóż tak jak Niemcy, przekonani przez Hitlera, że mają naturalne prawo rozszerzać swoją przestrzeń życiową, swoje Lebensraum, tak dzisiejsi Żydzi uważają siłę militarną za zwykłą konieczność. Co więcej, podobnie jak ich polscy przodkowie, Izraelczycy wciąż czują się prześladowani i to pomimo pozycji hegemona ugruntowanej wśród arabskich sąsiadów.

Świadomość posiadanej przez siebie realnej przewagi militarnej, przy jednoczesnym pielęgnowaniu jątrzącego uczucia osaczenia, które domaga się wielkich poświęceń na rzecz własnego państwa, zrodziło w Izraelu specyficzny nacjonalizm – w jakimś sensie podobny nieco do nazizmu. Oczywiście wymagałoby to znacznie obszerniejszego naświetlenia, niż pozwala na to ten jeden artykuł. Niezwykłe jednak jest to, że dziś pojęcie Lebensraum powraca – tyle tylko, że w ustach żydowskich polityków!

Dziś to Żydzi mówią o przestrzeni życiowej i szukają jej na terenie zajmowanym przez Arabów. Ponad jedna piąta społeczeństwa Izraela to Arabowie. Wokół Izraela rozłożyły się państwa nieżydowskie. Słabsze państwa. Na tych terenach można szukać przestrzeni.

Ale paralela z hitlerowskim pomysłem jest głębsza. U Hitlera przestrzeń życiowa oparta była na wpojonym Niemcom przekonaniu, że są kimś więcej, jakąś wyższą rasą w porównaniu do sąsiednich Polaków, czy Żydów. Wydaje mi się, że mamy dość jasnych dowodów na to, że izraelska okupacja Palestyny jest właśnie realizacją tego przekonania. Ale nie dość tego. Napływają też informacje o tym, że Izrael realizuje szeroką akcję wysiedlania dziesiątków tysięcy Beduinów, którzy żyją jak ich przodkowie od stuleci, na odległych skrawkach pustyni, tylko po to, by zrealizować zadeklarowane przez Izrael założenie, że „cała ziemia jest żydowska” i żadne roszczenia rdzennych ludów nie mają nic do rzeczy.

Aby sensownie opowiedzieć tę historię, muszę jednakże zacząć od wyjaśnienia tego, jak głęboko polska kultura i historia związane są z powstaniem współczesnego Państwa Izrael. W serii artykułów, do której ten tekst jest jedynie wstępem, spróbuję chronologicznie pokazać historię, którą da się trafnie opisać tylko jako: „Izrael inspirowany Polską”.

Chciałbym także, żeby to było wezwanie do wszystkich Polaków, by nie tylko zainteresowali się prawdziwymi korzeniami Izraela, jego rozwojem i tym, co powstało, ale także by poczuli trochę odpowiedzialności za politykę Izraela i interesowali się nim zarówno w lepszych, jak i gorszych czasach.

icchak szamir Icchak Szamir

 

Nadchodząca seria tekstów objaśni misję tak wpływowych postaci, jak choćby Włodzimierz Zeev Żabotinsky, Icchak Szamir, Mieczysław Biegun i Abraham Isaac “HaRav” Kook oraz przybliży sylwetki polskich Żydów, którzy przewodzili tutejszemu ruchowi syjonistycznemu, jak Nahum Sokolow, Itzhak Grünbaum i Michael Berkowitz. Polska także publikowała w tamtych czasach syjonistyczne gazety, takie jak “Ha-Cefira”, “Hajnt”, “Der Moment” i “Nasz Przegląd”, pokazując jak poglądy polskich Żydów dokładnie odzwierciedlały narzucone przez nazistów tęsknoty za pionierskim nowym początkiem w nowym świecie, o którym fantazjowali, i w którym, jak wierzyli, przeznaczono im leben.

Ta seria tekstów zestawi wydarzenia, które wytworzyły naród fundamentalnie przeciwny pokojowym stosunkom międzynarodowym z powodu głównie skrajnie fundamentalistycznych zasad, którymi żywiła się jego rodząca się państwowość.

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +25, liczba głosów: 37)
Loading...