Widziałem w Warszawie Norymbergę. Tę z 1936 roku.

Uwaga tekst zawiera wulgaryzmy oraz hiperbole. Ale to dlatego, że widziałem wczoraj w Warszawie Norymbergę. Tę z 1936 roku.

Uwagi wstępne: ten post nie jest pisany po to, żeby uzyskać współczucie czy pocieszenie, bo nic mi się nie stało, poza urażoną godnością i przerażeniem że mamy w kraju tylu nazioli i faszystów. Tuż po tych wydarzeniach spokojnie sobie siedziałem ze znajomymi w pubie. Uwagi „sam się prosiłeś” również proszę sobie darować, bo wiem to i robiłem to zupełnie świadomie. I tak, było to głupie i na własne życzenie. Ale miało czemuś służyć.

Primo, bardzo dziękuję grupce policjantów którzy wkroczyli do akcji w odpowiednim momencie. I bardzo przepraszam, że własnym działaniem przysporzyłem im pracy. A teraz, do rzeczy.

Po fajowej i pokojowej demonstracji „Chlebem i solą” przy pomniku Kopernika poszedłem w stronę Placu Zamkowego, gdzie jeszcze trwała demonstracja faszystów i rasistów. Tak. Nie żadnych rozsądnych sceptyków, przeciwników przyjmowania z powodów ekonomicznych, społecznych, patriotów. etc. tylko jebanych, pierdolonych ksenofobów, faszystów i rasistów. Chyba z całej Polski się zjechali, taka śmietanka.

Mam nadzieję, że geniusze tacy jak wojewoda mazowiecki, Jacek Kozłowski i inni którzy domagali się zniesienia zakazu demonstracji wydanego przez HGW w imię wolności słowa (mimo iż wiadomo było, iż głoszone będą treści propagujące nienawiść na tle narodowościowym, religijnym, etnicznym) są z siebie dumni. Bowiem pod Kolumną Zygmunta powiewały flagi ONRowskiej Falangi. Cały Trakt Królewski wypełniony był pokojowymi okrzykami „jebać pierdolonych kozojebców”, „jebać brudasów” a w stosunku do nielicznych osób mający plakietki/przypinki „uchodźcy mile widziani” padały przywitania w rodzaju „jebane pedały”.

Ale to nic. Postanowiłem sobie potestować granice.

Wesprzyj #Medium

Pod demonstracją „Chlebem i Solą” kontrdemonstrowało paru antyimigranckich idiotów, wykrzykujących swoje brednie. Nic im się nie stało, nikt na nich nie napadł, zostali zignorowani. Po jakimś czasie se poszli.

Pomyślałem sobie, że może żyję w lewackiej bańce. Że może rzeczywiście, jak chcą tego politycy z PiS, Korwina, Ruchu Narodowego w tych demonstracjach biorą udział normalni, pokojowo nastawieni ludzie, którzy pragną ratować ten kraj przed zagładą. I tylko korzystają z wolności słowa. Więc nie ma co im „profilaktycznie” zakazywać przemarszu, nie zamierzają bowiem nawoływać do nienawiści na tle religijnym i rasowym i ABSOLUTNIE NIE NALEŻY SIĘ ICH BAĆ.

manifestacja narodowcow 1

Mając powyższe na uwadze poszedłem na Plac Zamkowy pod samo czoło demonstracji z przypinką, małą chorągiewką i małym (może 80 na 20cm?) zielonym banerem z napisem „UCHODŹCY MILE WIDZIANI”, który wzniosłem na wysokość brody przed siebie.

Momentalnie pojawił się jeden łysy jegomość, oczywiście ubrany dres, 190 cm, z aparycji i zachowania typowy Młody Patriota i obrońca rodziny rodem z Marszu Niepodległości.

– schowaj to, jebany cwelu!
– nie.
– weź se tych brudasów do domu jak chcesz i wypierdalaj

Ten mnie tylko opluł. Ale dołączyło do niego szybko kilku innych. Zaczęły się poszturchiwania i tym podobne czułości. Jeden z nich (jak wielu z demonstrujących) miał na sobie opaskę z flaga i znakiem Polski Walczącej.

Jak pisałem, nic mi się nie stało, bo w tym momencie wkroczyła Policja (propsy za reakcję, naprawdę. Dziękuję ja i moje okulary).

Więcej nie będę pisał, bo i tak monstrualnie długi ten wpis.

Powiem tylko, że to nie z uchodźcami mamy problem dotyczący różnic cywilizacyjnych.

The following two tabs change content below.

Krzysztof Paczkowski

Ostatnie wpisy Krzysztof Paczkowski (zobacz wszystkie)