Beata Polak, Tomasz Polak: Młodolewicowy kalizm

O tym, że polska polityczna lewica ma się tak źle, że po raz pierwszy może nie mieć politycznej reprezentacji w powojennym parlamencie, powiedziano już wiele. To „wiele” dotyczyło z reguły „starej” lewicy, czyli głównie SLD. My chcemy powiedzieć o nowej lewicy, czyli: ruchach miejskich, Zielonych, Razem itp. Chcemy pokazać, w jaki sposób i dlaczego nowa lewica przykłada się do klęski lewicy jako całości i do erozji demokracji w Polsce.

Tym, co nas najbardziej niepokoi, jest to, że nowa lewica popełnia kardynalne błędy polityczne, kierując się partykularnymi i doraźnymi interesami i emocjami z tym związanymi.

O autorach:  Beata Anna Polak i Tomasz Polak są współzałożycielami Międzywydziałowej Pracowni Pytań Granicznych UAM w Poznaniu. Lewicowcy. Fotografia Adriana Zadberga: Tomasz Gzell: https://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1536165,Adrian-Zandberg-z-Partii-Razem-udowodnilismy-ze-inna-polityka-jest-mozliwa

Przykłady:

  1. Warszawskie referendum odwoławcze w stosunku do Hanny Gronkiewicz- Waltz. Przestrzegaliśmy wówczas, że to referendum uruchomi spiralę psucia przestrzeni publiczno-politycznej, to znaczy narzędzie referendum będzie wykorzystywane w przyszłości coraz chętniej do uderzania w przeciwnika politycznego bez baczenia na rzeczywistą wagę spraw.

Tak się stało już wkrótce potem, patrz: nieszczęsne referendum prezydenckie w sprawie JOW-ów/podatków/wieku emerytalnego czy próba referendum PiS-u w sprawie sześciolatków.

I co się okazało? Ano to, że te same środowiska/osoby, które były za warszawskim referendum odwoławczym, teraz nagle zaczęły przestrzegać przed nadużywaniem narzędzia referendalnego w tej samej optyce, co my kiedyś. Tylko zabrakło jednego: odniesienia się do własnego „dorobku” w tej materii.

Czytaj polemiczny tekst Anny Grodzkiej.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl
  1. „Sarna z krzesłem na głowie” w wyborach prezydenckich. Czyli: głos nieważny. Mimo tego, że ów nieważny głos był de facto głosem za Andrzejem Dudą. Retoryka „nie ma różnicy między Dudą a Komorowskim” była porażającym aktem politycznej głupoty, której skutki dało się odczuć bardzo szybko (np. veto prezydenckie względem Ustawy o Uzgodnieniu Płci).

I co się okazało wkrótce? Ano to, że przy nadchodzących wyborach parlamentarnych ci sami ludzie zaczęli wzywać do oddania ważnego głosu w wyborach, bo jego brak to de facto głos za PiS. Niepomni własnego dorobku w tym „paradygmacie” wyborczym. Gdy im przypomnieliśmy ów „dorobek”, to większość nie widziała związku (sic!), nieliczni zaś zdobyli się na wymijające: „po co wracać do historii?”, co jest wszak kuriozalne w odniesieniu do działań politycznych i partyjnych.

  1. „Niedobry ZLew”, czyli straszenie Millerem.

Partia Razem, która powstała krótko przed wyborami i nie zdołała tym samym wypracować pozycji, dającej jej szanse na sukces wyborczy, zdecydowała się na negatywną kampanię względem Zjednoczonej Lewicy, która takie szanse zdołała wypracować w żmudzie kompromisu politycznego z wieloma środowiskami lewicowymi. To już było naprawdę przerażające – by w ramach promocji siebie iść ku realnej możliwości unicestwienia parlamentarnej lewicy en masse. Po nas choćby potop?

Przy czym, te same środowiska „okołorazemowe” głosiły jednocześnie krytykę PO po linii: „straszenie PiSem już nie działa”. Otóż, chcemy zauważyć, że straszenie Millerem to kalka z działań PO i też już nie działa albo wkrótce przestanie działać. Czy to nie wstyd robić to samo, co się zarazem samemu krytykuje? Gdy o to pytaliśmy – kompletna ślepa plamka względem własnego działania.

W tej materii wyborczej zresztą dziwnego myślenia ujawniło się więcej. Np. uparte twierdzenie, że „nie bierze się udziału w igrzyskach wyborczych”, by wkrótce cieszyć się sukcesem Adriana Zandberga w igrzyskowej debacie. Np. krytykowanie „demokracji sondażowej”, by zaraz, gdy tylko sukces debatowy Zandberga przełożył się na sondaże, właśnie na owych sondażach budować swój ewentualny sukces. Np. twierdzenie, że inni to ubrudzeni, a my to czyści -mocno przechodzona to czystość, skoro jeden z „czystych” chwali się publicznie: „W cztery lata zatoczyłem 180 stopni – od Korwina przez PSL do Razem”. To naprawdę czysty, ale – kalizm, i śmieszność.

Przeprowadziliśmy wiele rozmów z osobami będącymi zwolennikami punktów 1-3. Prawie zerowe zrozumienie problemów, niemal zerowy oddźwięk merytoryczny. W zamian: obraza, że „uderzamy w środowisko”, „nie wspieramy”, czyli klasyka myślenia: „kto nie z nami, ten przeciw nam”. Polskie piekiełko myślenia tożsamościowego, miast myślenia problemowego. Co stanowiło zresztą dotychczasową linię krytyki tych samych ludzi w stosunku do środowisk prawicowych, w tym i religijnych. I w rzeczy samej: my również mamy podobne odczucie, że:

nie istnieje zasadnicza różnica między zamkniętymi tożsamościowymi środowiskami prawicoworeligijnymi a młodolewicowymi. Co nas nie nastraja optymistycznie na przyszłość, bo działania dogmatyczne, sekciarskie, partykularne i krótkoperspektywiczne w dojrzałej demokracji muszą przegrać. I przegrywają. Bo są z gruntu ideowo-wykonawczego niedemokratyczne właśnie. Działają tylko na chwile rewolucji i w niedojrzałych demokracjach, w których podają się za demokratyczne, na co się łapią rzesze wygłodniałych „sprawiedliwości” obywateli.

Tym bardziej więc godne docenienia wydaje nam się działanie na rzecz kompromisu politycznego uskutecznione przez Zjednoczoną Lewicę, bo jest ono przekroczeniem najgorszych błędów popełnionych dotychczas przez ruchy lewicowe w Polsce en masse. Cieszy dojrzałe wyznanie współprzewodniczącego Zielonych 2004 dotyczące popełnionych błędów, cieszy umiejętność odwrócenia wektora działań, cieszy długoperspektywiczny pragmatyzm. Myślimy w tym kontekście o „Okrągłym stole” i o tym, że okrągłostołowcy też byli postponowani za to, że „siedli do rozmów z wrogiem”.

Zjednoczona Lewica zachowała się lojalnie względem Razem, niestety nie mogła liczyć na podobną lojalność i grzeczność. Pytanie brzmi, jak w takiej sytuacji miałaby się odbywać współpraca parlamentarna tych środowisk, skoro Razem zachowała się jak nie przymierzając POPiS, próbując zawiązać toksyczny klincz polityczny ze ZL. Na szczęście jedna ze stron okazała się dojrzalsza i w niego nie weszła.

Gdy się to wszystko złoży z innymi pragmatycznym błędami nowej lewicy – tymi społecznymi, o których niżej, to się klaruje odpowiedź: dlaczego także i nowa lewica jest nieskuteczna i nie cieszy się popularnością.

Najpierw o tych błędach społecznych – wymienimy ich kilka:

  1. Ideologia „miastocentryzmu”. I antagonizowanie grup społecznych na tym tle. Zwróciliśmy uwagę na to, że ruchy miejskie budowały swoją tożsamość na idealizacji miasta jako centrum (rewitalizacja centrum), zamiast na idei aglomeracji jako szerszej i niewykluczającej nikogo wspólnoty. Na własne uszy usłyszeliśmy zarzuty, że na prowincję (przedmieścia, osiedla obrzeżne) ludzie wyprowadzają się dla fanaberii, bo im się zachciało mieszkać w domku z ogródkiem. Patrzymy przez okna i nie widzimy tych wypasionych hacjend, tylko bloki z tanimi mieszkaniami. Czy naprawdę trzeba tak traktować ludzi, których nie stać na mieszkanie w centrum miast?
  1. Ideologia „roweryzmu”. I antagonizowanie: podli samochodziarze versus ekologiczni rowerzyści. Podli, bo jeżdżą wypasionymi brykami dla własnej fanaberii. Lewico, czy Ty wiesz, że z takiej prowincji nie da się dojechać w codziennych życiowych sprawach często niczym innym, niż własnym samochodem? Po pierwsze dlatego, że polski transport publiczny działa, jak działa, czyli źle. Źle zaś działa zwłaszcza na prowincji. Niekiedy zaś: wcale. I nie z winy ludzi, którzy tam mieszkają, tak działa lub wcale nie działa. Po drugie, transport publiczny nie załatwia wszystkiego. Zwłaszcza zaś na prowincji. Np. ludzie starsi, schorowani czy niepełnosprawni niekoniecznie mogą korzystać nawet z dobrze działającego transportu publicznego, cóż zaś mówić o tym gorzej działającym. Bo do przystanku trzeba również… dojechać. Podobnie rodzice z małymi dziećmi, dowożącymi dzieci do szkół czy przedszkoli. Np. zimą czy jesienią. Nie dadzą rady. Zwłaszcza zaś – codziennie. Też nie z ich winy.

Można owych samochodziarzy i prowincjuszy uczynić winnymi rozrostu miast i aglomeracji i trucielami powietrza – to z grubsza ten sam kaliber zarzutów opartych na rzekomej fanaberii zepsutych klas (w domyśle: średnich). No i konkluzja – że tych pasożytów trzeba jakoś ukarać (utrudnianie wjazdu do miast – pomysł prezydenta Poznania, pochodzącego z ruchów miejskich), wysokie opłaty za parkowanie (będzie ich stać?), zmuszanie do przesiadki (na co? na samolot?) i „zachęcanie” do przeprowadzki do miasta (skąd na to pieniądze? i czy wszyscy się zmieszczą w mitycznym centrum?), gdzie będą żyli niepasożytniczo lub mniej pasożytniczo i będą jeździli na rowerach. Temat samograj, jak widać, z dobrą prognozą rozwoju…

  1. Ideologia akademickości. „My, uczestnicy pogłębionych seminariów o tematyce społecznej mamy wiedzę wszelką i wszelaki patent na właściwe akcje społeczne”. Nie tak dawno np. panowie, którzy zorganizowali akcję „załóż spódniczkę w proteście wobec kultury gwałtu” dostali za przeproszeniem po mordzie od zajadłych warszawskich feministek, bo „one wiedzą lepiej, jak bronić kobiet”. Niepomne dystynkcji gustu (Bourdieu), którą powinny znać z owych seminariów (tak, teraz jesteśmy teraz złośliwi).
  1. Ideologia „towarzystwa wzajemnej adoracji”. TWA – kawiarniane elitarne klimaty, postępująca ksobność i wsobność. I ta specyficzna standardowa dystynkcja smaku …

Lewico, myślisz Ty czasem nad sobą? Słuchasz samej siebie? Zastanawiasz się, jaki dyskurs produkujesz? Nie wpadłaś na to, że dyskurs wykluczeniowy, elitarny to nie jest to, o co na lewicy powinno chodzić?

I czy widzisz, że Twoje wpadki polityczne i społeczne czynią Cię tak podobnych do tych paskudnych partii, które krytykujesz? Tylko, że one mają już swoje lata, a Ty –- ledwoś zaczęła dobrze chodzić na nogach, a już idziesz ich śladami. #Kalizmpowszedni?

Opamiętaj się, młoda polsko lewico!

Ps. Napisaliśmy to w niedzielę, 25 października 2015 przed ogłoszeniem wstępnych wyników wyborów.

Pikieta Razem, Kielce
Pikieta Razem, Kielce

 

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: -76, liczba głosów: 134)
Loading...