Islam bez uprzedzeń, część 5: apostazja/antysemityzm

Maja Ruszpel

Po pewnej przerwie spowodowanej w dużej mierze początkiem roku akademickiego publikujemy kolejną część słownika pojęć wykorzystywanych w debacie o islamie. Tym razem proponujemy następujące hasła:

Apostazja

Czy muzułmanin może porzucić swoją religię i przyjąć inną? Albo zostać ateistą? Czy grożą mu za to jakieś konsekwencje?

W klasycznym prawie muzułmańskim (por. szariat) apostazja była często utożsamiana z buntem wobec porządku politycznego oraz społecznego i karana śmiercią. Mogło dotyczyć to nie tylko odejścia od islamu, ale także przystania do odmiennego od dominującego w danym momencie nurtu islamu, szczególnie jeśli uznawany był on za mający aspiracje polityczne przeciwne aktualnej władzy (działo się to na przykład w okresie konfliktu między sunnickim Imperium Osmańskim, a szyickim Iranem Safawidów).

Wraz z odchodzeniem od szariatu w prawie karnym (II poł. XIX w. i I poł. XX w.) oraz postępującą reinterpretacją doktryny religijnej w kierunku absorpcji koncepcji wolności wyznania w wielu krajach muzułmańskich kary za apostazję albo znikały z przepisów prawnych, albo były łagodzone. Wskazywano na przykład, że sankcje za apostazję nie są obecne w samym Koranie, a na poparcie wolności wyznania przywoływano takie wersety jak: „nie ma przymusu w religii!” (Sura „Krowa”, werset 256); „kto chce, niech wierzy, a kto nie chce, niech nie wierzy!” („Grota”, 29); „gdyby zechciał twój Pan, to uwierzyliby wszyscy, którzy są na ziemi” („Jonasz”, 99).

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Obecnie sankcje za odejście islamu przewidują m. in. Afganistan, Iran, Arabia Saudyjska, Mauretania, Sudan (aż do kary śmierci włącznie); w innych zaś prawo uznaje swobodę wyznania – są to np. Bangladesz, Indonezja, Kazachstan, Turcja, Maroko czy Senegal. Kary za apostazję bywają też wykorzystywane nie tyle do prześladowania ludzi, którzy zmienili wyznanie, ale do walki z przeciwnikami politycznymi, których próbuje się przedstawić opinii publicznej jako odszczepieńców (pod tym pretekstem skazywano na śmierć dysydentów).

W wielu tradycyjnych środowiskach osoby zmieniające wyznanie mogą też spotkać się z presją rodziny, czy otoczenia, ostracyzmem społecznym lub rozmaitymi utrudnieniami prawnym (np. trudnością w sprawowaniu opieki nad dziećmi). W innych jednakże osoby, które zmieniły wyznanie funkcjonują bez znaczących problemów.

Znane wywodzące się ze świata muzułmańskiego postacie, które publicznie mówiły o zaprzestaniu wyznawania przez siebie islamu to m.in. turecki pisarz Aziz Nesim, były prezydent Argentyny Carlos Menem, bośniacko-serbski reżyser Emir Kusturica, pochodzący z Egiptu włoski dziennikarz i polityk Magdi Allam czy pisarz Salman Rushdi. Postać Salmana Rushdiego symbolizuje też inne powiązane z apostazją zjawisko mianowicie stosunek do obrazy uczuć religijnych, na co w świecie muzułmańskim jest małe przyzwolenie (patrz hasło obraza uczuć religijnych).

Zjawiskiem o szczególnie narastającej dziś skali jest jednak uznawanie za apostatów nie osób odchodzących od islamu, ale uznawanie za takowych innych muzułmanów, szczególnie zaś szyitów i przedstawicieli innych mniejszościowych odłamów islamu (patrz hasła dotyczące nurtów to głoszących – salafizm, wahabizm). Wpływa to na narastanie aktów przemocy skierowanych przeciw tym uznanym za odszczepieńcze grupom, co ma miejsce np. w Pakistanie, czy Arabii Saudyjskiej i przede wszystkim na masową skalę na terenach kontrolowanych przez Państwo Islamskie (patrz dżihadyzm, Państwo Islamskie). [MK]

Dżizja

Nie dość, że chrześcijaninie nie mogą w krajach muzułmańskich budować kościołów (patrz chrześcijaństwo), to jeszcze muszą płacić specjalny podatek – dżizję. Tak zdarza się wyczytać w tekstach przestrzegających przed obecnością muzułmanów w Europie i wieszczących rdzennym Europejczykom marny los, który ma ich spotkać pod nieuchronnie zbliżającym się jarzmem islamu.

Dżizja była podatkiem płaconym przez Ludy Księgi (patrz Żydzi oraz Chrześcijanie) w czasach w przed-nowoczesnych w zamian za zgodę na ich przebywanie na terenach państwa muzułmańskiego i opiekę ze strony muzułmańskich władz (przy jednoczesnym zwolnieniu ich z obowiązków wojskowych). Była zbierana do drugiej połowy XIX w. i zanikła wraz z powstaniem w państwach muzułmańskich nowoczesnych państw (z przynależną im instytucją powszechnego obywatelstwa i jednolitym systemem podatkowym).

Warto dodać, że w epoce przednowoczesnej niekiedy nawet większe limitowanie obecności innowierców występowało także w innych krajach, np. w Europie przybierało to postać wyganiania Żydów czy muzułmanów z poszczególnych państw, lub też zakazów wyznawania katolicyzmu albo protestantyzmu.

Dziś koncepcje ponownego wprowadzania dżizji pojawiają się niekiedy w programach partii islamistycznych (por. hasło). Została ona również wprowadzona przez negującą współczesny porządek międzynarodowy organizację Państwo Islamskie (por. hasło). [MK]

Polacy w krajach muzułmańskich

Nie tylko muzułmanie przyjeżdżają do Europy i Polski, także Polacy jako uchodźcy i emigranci trafiali do krajów muzułmańskich. W czasach rozbiorów jednym z pomysłów – wspieranym przez ks. Adama Czartoryskiego – była próba odzyskania niepodległości przy pomocy Imperium Osmańskiego. Polacy jeździli do Turcji (choćby Adam Mickiewicz, który tam zmarł), organizowali polskie jednostki wojskowe bądź wstępowali na służbę turecką (Michał Czajkowski, Józef Bem, Władysław Zamojski), założyli istniejącą do dziś osadę Adampol (Polonezköy). Część z nich wyjechała znad Bosforu, część jednak została i stała się fragmentem tamtejszego społeczeństwa: choćby jeden z najważniejszych tureckich poetów Nazim Hikmet Ran miał polskie korzenie.

Żyjąc w XIX wieku w ramach dwóch wielonarodowych imperiów – Habsburskiego i Rosyjskiego – Polacy mieli za „sąsiadów” (choć nie najbliższych) wielu muzułmanów. Muzułmańska była należąca do Austro-Węgier Bośnia, muzułmańskie były wielkie części Imperium Romanowów. Służyli Polacy w armii carskiej, walcząc czy to u boku, czy to przeciw tamtejszym muzułmanom, trafiali na Kaukaz (dlatego też losy Cezarego Baryki zaczynają się w azerskim Baku), osiedlali się w Azji Środkowej, gdzie dali początek tamtejszej Polonii.

To do leżącego tam Kazachstanu trafili masowo w latach 30. i 40. polscy zesłańcy stalinowscy, cierpiąc na równi z Kazachami bolszewicką opresję. Dziś ich potomków – zachowujących polską tożsamość i na ogółu katolicką religię, choć posługujących się na co dzień językiem rosyjskim – jest ponad 30 tys., więcej niż wszystkich muzułmanów w Polsce!

Polacy z Kazachstanu pojawiają się w dzisiejszych debatach o islamie. Niektórzy chcieliby bowiem sprowadzać ich do Polski „zamiast” uchodźców z Syrii, Iraku, czy Afganistanu. Nie zapominając o obowiązkach wobec Polonii, pamiętajmy jednak, że Polacy w niepodległym Kazachstanie nie cierpią żadnych prześladowań, a możliwość podtrzymywania polskości nie jest tam jakkolwiek naruszana. Trudno zatem ich sytuację zestawiać z losem ofiar wojen domowych.

Przez (muzułmańską, choć pozostającą pod władzą radziecką) Azję Środkową trafiło też w trakcie II Wojny Światowej ponad 100 tys. żołnierzy armii Andersa m. in. do Iranu, Iraku i Palestyny. Zakładali tam szkoły, wydawali gazety, walczyli, m. in. pod Tobrukiem…, aby po krótszym lub dłuższym czasie w większości wrócić do Europy.

I już całkiem niedawno, w latach 70. i 80., polskie firmy budowały fabryki w Iraku, a polscy lekarze pracowali w krajach arabskich (tak jak dzisiaj arabscy lekarze pracują w Polsce – patrz muzułmanie i islam w Polsce); w 80. latach Polacy jeździli handlować w Stambule sprowadzając dżinsy marmurki i tureckie sweterki; zaś dziś Polacy jeżdżą na wakacje do Tunezji, Turcji, czy Egiptu, a Polscy ekspaci coraz liczniej mieszkają i pracują w krajach Zatoki Perskiej.

Kiedy dyskutujemy o obecności muzułmanów w Polsce warto więc pamiętać, że znacznie więcej Polaków mieszka w krajach muzułmańskich, niż wyznawców islamu w Polsce, a obecność naszych rodaków tam – choć nie tak długa jak muzułmanów w Polsce – była często dużo bardziej intensywna, niż muzułmanów w Polsce. [MK]

Zoofilia

W dyskursie krytycznym wobec islamu, na jego marginesie, pojawiło się przekonanie, jakoby islam legitymizował seks z bydłem (por. obrazkowa koza). Zważywszy na to, że w tym samym islamie zakazane są wszelkie stosunki seksualne poza tymi w ramach małżeństwa, a także na zwykły zdrowy rozsądek, zastanawiające jest skąd to przekonanie się wzięło. Jednym ze źródeł miała być opinia ajatollaha Chomejniego: kto uprawia seks ze zwierzęciem, którego mięso jest jadalne, nie podlega karze koranicznej hadd, natomiast sędzia wymierza karę typu tazir zgodnie z własnym uznaniem.

A zatem jest u Chomejniniego kara, tyle że nie koraniczna. Warunkiem jej wymierzenia jest podleganie odpowiedzialności karnej (a więc nie dotyczy to dzieci, niepoczytalnych umysłowo itp.). Przy recydywie za czwartym razem ajatollah zaleca wręcz karę śmierci. Innymi słowy twierdzenie, że islam – w osobie Chomejniego – zezwala na zoofilię, ma mniej więcej takie uzasadnienie, jak twierdzenie że Polska zezwala na morderstwa, bo nie ma za nie kary od razu w konstytucji. [KGS]

Żydzi i antysemityzm

Jednym z częstych zarzutów wobec muzułmanów (względnie Arabów, bo przy tym temacie często te dwa terminy się „zlewają”) jest oskarżenie o antysemityzm. Religia muzułmańska ma być przeniknięta wrogość wobec Żydów, zaś postawy muzułmanów wobec nich sprowadzać się mają jedynie do nienawiści.

W sensie religioznawczym można jednak traktować islam jako produkt rozwoju doktryny judeochrześcijańskiej. Wiele pojęć i postaci jest tożsamych (Bóg; opowieść o stworzeniu; Prorocy z Mojżeszem i Abrahamem, na czele; aniołowie), wiele praktyk zbliżonych (stosunek do świetnej księgi, czystości rytualnej, formy modlitwy), podobna jest rola prawa religijnego (halachy i szariatu, patrz szariat), w samym Koranie też jest bardzo wiele nawiązań do Starego i Nowego Testamentu (a także Talmudu).

Doktryna muzułmańska podkreśla to pokrewieństwo traktując Żydów – tak jak i chrześcijan – jako tzw. Lud Księgi (pożywienie koszerne traktuje się dozwolone na równi z halal – patrz halal; małżeństwa z Żydówkami są religijnie dopuszczalne). Dziś o tych trzech religiach mówi się jako o religiach Abrahamowych, podkreślając znaczenie tego patriarchy w każdej z nich.

Jedno z wydarzeń, które lubią przywoływać środowiska niechętne muzułmanom, miało miejsce we czasach Proroka Mahometa, kiedy to prześladowani w Mekce muzułmanie uciekli do Medyny (patrz hidżra) i zawarli sojusz z mieszkającymi tam plemionami arabskimi i żydowskimi. Wkrótce wybuchła wojny, w trakcie której kilka plemion żydowskich przeszło na stronę mekkańczyków. Po wygranej muzułmanów mężczyźni z jednego tych „wiarołomnych” plemion – Banu Kurajza – zostali skazani na śmierć i straceni. Zdarzenie to nie jest dla historii wojen z VI-VII w. szczególne. Historycy zestawiają je z niemniejszą skalę okrucieństwa w trakcie wojen bizantyjsko-sasanickich, albo z losem chrześcijan z Nadżranu, którzy zostali spaleni żywcem przez jednego z żydowskich władców Jemenu.

O tym, że to wydarzenie było ewenementem, a nie regułą świadczy, to że przez kolejne wieki państwa muzułmańskie były ojczyzną większości Żydów na świecie i miejscem bujnego rozwoju kultury i społeczności żydowskich. To tu tworzyli słynni filozofowie – Saadja ben Josef, czy Majmonides (piszący po arabsku), poeci jak Juda Halevi, tu też np. przenieśli się Żydzi po wygnaniu ich z Hiszpanii w 1492 r.

Stosunek muzułmanów do Żydów uległ wyraźnemu pogorszeniu dopiero wraz z powstaniem państwa Izrael w 1948 r., zwłaszcza po wojnie sześciodniowej 1967 r. i zajęciu przez Izrael wschodniej Jerozolimy. W szczególności większość Arabów nie zaakceptowała istnienia państwa żydowskiego i dziś historia Izraela i Palestyny to dwie nieprzekładalne narracje: dla jednych jest to historia narodu dzielnie budującego swoje niepodległą ojczyznę, dla drugich historia nieustannych prześladowań i upokorzeń.

Współczesna niechęć do Żydów miała wpierw charakter antysyjonizmu – krytyki idei utworzenia państwa żydowskiego w Palestynie – z czasem jednak coraz częściej zaczęła sięgać do repetytorium europejskiego antysemityzmu (np. po carską fałszywkę „Protokoły mędrców Syjonu”) i niekiedy przybierać formy totalnego antyjudaizmu, zwalczania wszystkiego co żydowskie. W ostatnich latach przenosi się ona do diaspory muzułmańskiej w Europie, co skutkuje wzrostem liczby incydentów antysemickich. Paradoksalnie antysemityzm łączy niektórych muzułmanów z ksenofobicznymi środowiskami skrajnej prawicy, na przykład znany z antysemickich żartów francuski komik Dieudonné pozostaje w dobrych relacjach zarówno z Frontem Narodowym Le Pena, jak i radykałami muzułmańskimi.

Dziś w krajach muzułmańskich jest Żydów znacznie mniej niż niegdyś, choć nadal w Turcji mieszka ich prawie 20 tys., w Iranie i Azerbejdżan po 10 tys., a po kilka tysięcy w Maroko, Uzbekistanie i Kazachstanie. Są to więc mniejszości podobnej wielkości jak mniejszość żydowska w Polsce.

Związane z antysemityzmem jest jeszcze jedno zjawisko, tym razem dotyczące Polaków, a nie muzułmanów. Mianowicie w ostatnich miesiącach można było obserwować w Polsce przechodzenie antysemityzmu – niechęci do Żydów, w islamofobię – niechęć do muzułmanów, o czym świadczyła choćby popularność internetowych wpisów proponujących wysyłania wyznawców islamu do Auschwitz. [MK]

Maciej Kochanowicz, Katarzyna Górak-Sosnowska

…część poprzednia

Główne zdjęcie artykułu pochodzi z portalu www.flickr.com
Autor: Maja Ruszpel

część następna...

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +8, liczba głosów: 18)
Loading...
The following two tabs change content below.

Katarzyna Górak-Sosnowska

Religioznawca, ekonomistka i psycholog zajmująca się współczesnym Bliskim Wschodem oraz islamem w Europie.