Radziecka inwazja na Afganistan to sukces Zbigniewa Brzezińskiego – wynika z wywiadu. 

Wywiad przeprowadzony ze Zbigniewem Brzezińskim, doradcą bezpieczeństwa w administracji Jimmiego Cartera i osobą niezwykle wpływową w amerykańskim aparacie władzy, przeprowadzony przez Le Nouvel Observateur w Paryżu w 1998 roku rzuca nowe światło na nasze rozumienie radzieckiego zaangażowania w Afganistanie, a także pokazuje sposób prowadzenia amerykańskich wojen na świecie.

Przytoczymy ten wywiad za globaresearch,com, gdyż do tej pory ten spektakularny sukces amerykańskiej dyplomacji i wojskowości pod kierownictwem naszego rodaka jakoś nam umykał.

Przypomnijmy sobie: w 1978 roku w wyniku przewrotu wojskowego rząd w Afganistanie przejął Nur Mohammad Taraki z radykalnego odłamu Ludowo-Demokratycznej Partii Afganistanu. Dotychczasowy prezydent o zapędach autorytarnych, Muhammad Daud Chan, został w raz z rodziną zastrzelony w pałacu prezydenckim. Nowy przywódca ogłosił powstanie Demokratycznej Republiki Afganistanu. Ogłoszono reformy zmierzające do zmiany układu społecznego i rozwiązania hierarchi opartej o tradycyjne struktury klanowe. Zniesiono przymusowe małżeństwa, a kobiety zostały zaproszone do uczestnictwa w życiu politycznym. Reforma rolna miała odebrać ziemię feudałom i przekazać chłopom. Wprowadzono powszechną edukację we współpracy z UNESCO. Planowano zlaicyzowanie silnie islamskiego społeczeństwa. Zmiany były tak radykalne, że w końcu doprowadziły do wybuchu niepokojów spolecznych i wojny domowej. Iskrą zapalającą była masakra w wiosce Kerala, w której wojsko rządowe zastrzeliło wszystkich tysiąc siedmiuset mieszkańców. Na czele rebeliantów islamskich stanął Ismael Chan, były oficer rządowej armii, który rozpoczął od zajęcia miasta Herat, gdzie zabito wszystkich ubranych po europejsku oraz współpracowników rządu.

Dalej oficjalna historia mówi, że rząd Taraka poprosił o pomoc ZSRR, którą otrzymał. Armia radziecka weszła do Afganistanu 24 grudnia 1979 roku. W wyniku interwencji bojownicy islamscy zaczęli otrzymywać pomoc wojskową i finansową od mocarstw zachodnich.

Co innego jednak na ten temat mówi Brzeziński.

La Nouvel Observateur: Były dyrektor CIA, Robert Gates, opowiada w swoich wspomnieniach (From the Shadows), że amerykański wywiad zaczął wspierać mudżahedinów w Afganistanie na 6 miesięcy przed sowiecką interwencją. Był pan wtedy doradcą prezydenta. Musiał pan więc być zaangażowany w te działania?

Zbigniew Brzeziński: Tak. Zgodnie z oficjalną wersją historii, CIA rozpoczęło pomoc mudżahedinom w 1980 roku a więc już po wejściu Sowietów w grudniu 1979 roku. Ale w rzeczywistości, w sekrecie utrzymywanym do dzisiaj, było zupełnie inaczej. Otóż tak naprawdę 3 czerwca 1979 roku prezydent Carter podpisał pierwszy rozkaz tajnej pomocy dla opozycji prosowieckiego reżimu w Kabulu.

Tego samego dnia napisałem notatkę do prezydenta Cartera, w której mówiłem, że moim zdaniem, nasza pomoc spowoduje militarne wejście Sowietów.

La Nouvel Observateur: Pomimo ryzyka był pan adwokatem tej tajnej akcji? A może pan sam chciał, żeby Sowieci weszli do Afganistanu i szukał sposobu na sprowokowanie interwencji?

Zbigniew Brzeziński: Nie dokładnie. Nie wepchnęliśmy przecież Rosjan do tej wojny. Ale umiejętnie zwiększaliśmy szanse, że Rosjanie wejdą.

La Nouvel Observateur: Kiedy Rosjanie mówili, że wchodzą do Afganistanu by walczyć z tajnym zaangażowaniem się Stanów Zjednoczonych po jednej ze stron konfliktu w Afganistanie, nikt im nie wierzył. A z tego, co pan mówi wynika, że była to prawda. Nie żałuje pan dziś swoich decyzji?

Zbigniew Brzeziński: Żałować? Czego? Ta tajna misja była doskonałym pomysłem. Miała taki skutek, że udało się wciągnąć Rosjan w afgańską pułapkę, a pan chce, żebym tego żałował!? W dniu, kiedy Sowieci oficjalnie pzekroczyli granicę, napisałem do prezydenta Cartera, że teraz mamy szansę zgotować ZSRR ich wojnę wietnamską. No i rzeczywiście, przez prawie 10 lat Moskwa prowadziła wojnę≤ której nie była w stanie sfiansować, która w końcu doprowadziła do rozkładu i demoralizacji nie tylko armii, ale całego aparatu państwowego w ZSRR i upadku sowieckiego imperium.

La Nouvel Observateur: A nie żałuje pan swojego wsparcia dla islamskich fundamentalistów, tego że przekazywaliście broń i know how późniejszym terrorystom?

Zbigniew Brzeziński: Co jest ważniejsze dla historii świata? Powstanie Talibanu czy upadek ZSRR? Grupa podkręconych Muzułmanów czy wyzwolenie Europy Środkowej i zakończenie Zimniej Wojny?

La Nouvel Observateur: Grupa podkręconych Muzułmanów? Ale przecież mówi się teraz, że islamscy fundamentaliści stanowią największe zagrożenie dla świata obecnie?

Zbigniew Brzeziński: Nonsens! Mówi się, że Zachód ma jakąś globalną politykę związaną z islamem. To bzdury! Nie ma czegoś takiego jak globalny islam. Proszę spojrzeć na islam racjonalnie bez demagogii i emocji. To jest największa religia świata z prawie 1,5 miliardami wyznawców. Ale co ma ze sobą wspólnego fundamentalizm w Arabii Saudyjskiej z umierkowanym Marokiem, militaryzm pakistański z egipską polityką pro-Zachodnią, albo z sekularyzmem centralnej Azji? Nie ma w tym nic więcej niż w tym, co jednoczy kraje chrześcijańskie.

afganistan

A wojna w Afganistanie?

Wojna w Afganistanie okazała się wyjątkowo krwawa, okrutna i długa: trwała 10 lat. Ocenia się, że nawet 1,5 miliona osób mogło ponieść śmierć w jej wyniku, a kolejne miliony musiały salwować się ucieczką do sąsiedniego Pakistanu i Iranu. Prezydent Tarak salwował się ucieczką do Moskwy, gdzie został skrytobójczo uduszony na rozkaz nowego przywódcy w Afganistanie.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Na tym tle niezwykły cynizm Zbigniewa Brzezińskiego błyszczy dziś jak jasna gwiazda politycznego pragmatyzmu i kalkulacji.

W czasie trwania wojny Stany Zjednoczone i sojusznicy przekazali fundamentalistom islamskim miliardy dolarów, tony uzbrojenia i amunicji. Wyszkolono zastępy żołnierzy biegłych i w prowadzeniu działań partyzanckich i w posługiwaniu się najnowszą bronią. Ocenia się, że państwa Zachodnie wyszkoliły wiele dziesiątek tysięcy bojowników, których następnie przerzucono do Afganistanu z Pakistanu. Na koniec wojny pozostało około 30 000 najemnych bojowników islamskich, gotowych przerzucić się w inne rejony konfliktów zbrojnych.

Po zakończeniu wojny Stany Zjednoczone szybko umyły ręce od jakiejkolwiek odpowiedzialności za ofiary i straty w infrastrukturze. Pomoc „humanitarna” została zakończona w 1993 roku, a kraj znalazł się w całkowitej rozsypce, rządzony przez watażków wojennych i handlarzy opium.

21 października 2001 roku Stany Zjednoczone dokonały bezpośredniego najazdu na Afganistan pod pozorem walki z Talibanem (który wcześniej stworzyły, uzbroiły i sfinansowały). Ludność Afganistanu doświadczyła 25 lat wojny i okupacji.

Wesprzyj autora red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +20, liczba głosów: 30)
Loading...