Adolf Hiltler i inni kandydaci do Pokojowego Nobla

Nagroda Nobla uchodzi za najbardziej prestiżową nagrodą w historii. Wokół niej narosło przez lata wiele kontrowersji, które towarzyszą jej po dziś dzień. Najwięcej emocji wzbudza ta, która jest przyznawana za wybitne osiągnięcia na rzecz budowania pokoju na świecie, głownie z powodu laureatów.

Mówiąc o pokojowej nagrodzie Nobla warto wiedzieć, że nie zawsze trafiali na listę kandydatów do niej ludzie szlachetni i w pełni zaangażowani w walkę o pokój. Dwukrotnie trafił na nią Józef Stalin (1945, 1948), a w 1939… Adolf Hitler. Adolf kandydatem do pokojowego Nobla!

No dobra, kandydatura Adolfa była wyrazem gorzkiej ironii antyfaszystowskiego działacza szwedzkiego Erika Gottfrida Christiana Brandta, który w ten sposób chciał zaprotestować przeciwko politycznej hipokryzji swego kraju, prowadzącego doskonałe interesy z III Rzeszą. Brandt ponadto z rezerwą odniósł się do innego polityka w kolejce po nagrodę, a mianowicie premiera wielkiej Brytanii Nevilla Chamberlaina, sygnatariusza układu monachijskiego, który umożliwił zajęcie Czechosłowacji przez hitlerowców.

Zresztą kto wie, czy gdyby przywódca III Rzeszy nie podjął rokowań pokojowych wiosną 1942 roku, gdy jego niezwyciężone dywizje odnosiły sukcesy na wszystkich frontach, Komitet Pokojowej Nagrody Nobla nie wpadłby na pomysł, aby tak właśnie postąpić. W imię świętego spokoju…

Decydenci magazynu „Time” byli mniej powściągliwi i obaj dyktatorzy gościli na ich łamach jako wyróżnieni tytułem „człowiek roku”. Hitler w 1938, a Stalin w 1939 i 1942, a więc już po inwazji na Polskę….

Mahatma Gandhi był nominowany aż pięciokrotnie, ale zawsze wynajdowano jakieś argumenty, aby rokrocznie odkładać mu jej przyznanie. Wreszcie, gdy wydawało się, iż wszystkie przeszkody zostały usunięte, styczniu 1948, religijny fanatyk zastrzelił duchowego przywódcę na jednej z ulic Delhi…

Równie długie perturbacje czekały amerykańską działaczkę feministyczną Jane Adams, która na przestrzeni piętnastu lat była zgłaszana przez rządy, instytucje zaufania publicznego czy inne znamienite osoby jako kandydatka do prestiżowej nagrody aż 91 razy!  W końcu udało się w 1931…

Warto pamiętać, że fundatorem nagrody na rzecz działań pokojowych i „redukcji armii” był Alfred Nobel znany szwedzki przemysłowiec, producent broni i autor 355 patentów, z których wiele zostało skutecznie zastosowanych na niemal wszystkich teatrach wojennych świata.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

W pewnym okresie swego życia poznał zubożałą hrabinę austriacką Bertę Kinsky von Chojnic und Tettau (później Sutener), która przez tydzień była jego sekretarką. Znajomość jednak miała wpływ na życie ich obojga. Berta zaangażowała się w działalność pacyfistyczną czego owocem była książką Precz z orężem (Die Waffen nider). W 1905 roku została jako pierwsza kobieta w historii uhonorowana nagrodą imienia swego pracodawcy…

Wiele słów padło na temat pokojowej nagrody Nobla, a jednak poczet najbardziej krytykowanych noblistów rozpocznie pewien portugalski lekarz… Mózgożerca…

1. António Egas Moniz (1874-1955)

António Egas Moniz
António Egas Moniz

Był potomkiem starego arystokratycznego rodu. Doskonale wykształcony, już w młodym wieku stał się członkiem elitarnej profesury Portugalii. Najbardziej interesował go ludzki mózg i możliwości poprawy jego funkcjonowania za pomocą… skalpela. Tyle, że od czasów Carla Wernickego (1848-1905) próby bezpośredniej ingerencji chirurgicznej w delikatną tkankę naszego mózgu podejmowane były w przypadku ropni, guzów czy uszkodzeń, a nie… zachowań.

Jednym z pionierów tzw. psychochirurgii był szwajcarski lekarz Johann Burckhardt, który od końca lat 80. XIX usuwał pewne fragmenty mózgu u niektórych swoich pacjentów i z chłopięcą ciekawością obserwował później ich zachowanie… Liczba zgonów i eufemicznie nazywanych skutków ubocznych, którymi nierzadko była padaczka, apatia czy wylew krwi do mózgu spowodowały, że władze szwajcarskie zakazały mu tego typu praktyk. Pozostawił po sobie jednak zapiski, po które pół wieku później sięgnął  portugalski psychiatra…

Gwoli sprawiedliwości trzeba przyznać, że Monis był niewątpliwie zdolnym lekarzem i to jemu przypisuje się wypracowanie podstaw współczesnej angiografii mózgu, a więc metody radiologicznej, umożliwiającej obserwację naczyń krwionośnych tego najbardziej złożonego organu ludzkiego.

Co więcej, przez dwie pierwsze dekady XX wieku jego zainteresowanie „naprawianiem dusz” skalpelem nieco osłabło za sprawą kariery politycznej. W latach 1903- 1917 był posłem do parlamentu, w 1917 objął stanowisko ambasadora w Madrycie, a rok później został ministrem spraw zagranicznych swego kraju i reprezentował go na konferencji pokojowej w Wersalu.

W latach 30. powróciły jego dawne fascynacje psychochirurgią. Po lekturze notatek Burchardta, pogłębionej doniesieniami o skutecznym „wyleczeniu z agresji” szympansów za pomocą przecięcia połączeń nerwowych ich płatów czołowych z resztą mózgu postanowił popróbować nowatorskiej metody na ludziach.

Pierwszą pacjentką Monisa była prostytutka cierpiąca na depresję. Później kolejnych dostarczał mu pewien lizboński „ośrodek dla obłąkanych”, w końcu, kiedy był uznanym profesorem psychiatrii w stolicy, jego koledzy po fachu, pozbywając się co bardziej kłopotliwych podopiecznych.

Wyniki jego zabiegów były bardzo wątpliwe. Chorzy cierpieli na torsje, ataki padaczki czy inne zaburzenia somatyczne, a ponadto stawali się apatyczni, jakby wyłączeni ze świata. Paradoksalnie, ci, którzy przeistoczyli się w „ludzkie warzywa” byli dowodem na skuteczność lobotomii, bo „opuściły ich złe emocje”. Także artykuł, który opublikował na temat „cudownej metody leczniczej” nie wzbudził wielkiego zainteresowania.

Ale za oceanem przeczytał go pewien lekarz, istny demon biznesu w medycynie, Walter Freeman (1895-1972). Szybko wyczuł, że w konserwatywnych Stanach, w których obłęd traktowany był jako choroba wstydliwa, można ubić świetny interes na „leczeniu duszy” za pomocą… szpikulca do kruszenia lodu. Było to bardzo poręczne i odpowiednio twarde narzędzie, które wbijano „choremu” pod oczodół, a następnie przebijano się do istoty białej tuż za płatami czołowymi i mieszano ją, aby zniszczyć połączenia.

Freeman okazał się mistrzem przedsięwzięcia. W okresie największych „sukcesów” jeździł po kraju z walizeczką i oferował swoje usługi nieszczęśliwym rodzinom po… 25 dolarów za zabieg. Czasem wykonywał je w domu, czasem w pokojach hotelowych. Zarabiał dużo, gdyż jego wydajność dochodziła do czterech zabiegów dziennie.

Co więcej, doniesienia o „cudownej metodzie” trafiły do Sztokholmu podczas rozważania kandydatur do nagrody Nobla w dziedzinie medycyny lub fizjologii. Wówczas przypomniano sobie o starym portugalskim profesorze i jego artykule z 1936 roku…

Pomimo licznych protestów Egas Moniz został uhonorowany w 1949 roku nagrodą Nobla „za odkrycie terapeutycznych wartości lobotomii w pewnych psychozach.

To nic że musiał się nią podzielić z niemieckim kolegą Walterem Rudolfem Hessem (1881-1973), który położył ogromne zasługi w dziedzinie uzupełnienia „mapy mózgu”. To nic, że w tym samym roku postrzelił go były pacjent, u którego nie udało się powstrzymać emocji. Na jego poglądy nie wpłynął także protest innej pacjentki poddanej okrutnemu zabiegowi Christin Johnson, która zamierzała pozbawić go nagrody. Nie uległ i nie zrzekł się jej. Jego idea uszła cało.

Według rozmaitych szacunków w samych Stanach pomiędzy 1936, a 1960 wykonano 60- 70 tysięcy lobotomii przedczołowej (jak brzmi oficjalna nazwa).

Wiele osób zmarło, inne zostały cofnięte w rozwoju do etapu dziecka, jak jedna z najsłynniejszych ofiar zabiegu, Rosemary Kennedy, młodsza siostra późniejszego prezydenta Johna Ftzgeralda. Powód? Była nieco frywolna i jej pobudliwość mogła zaszkodzić karierze braci, toteż tatuś zadecydował żeby panienkę uciszyć, choć oficjalne media przedstawiają rzecz inaczej…

W pierwszej połowie XX wieku wśród laureatów Nagrody Nobla najwięcej znalazło się Niemców. Ojczyzna Bacha, Beethovena, Goethego czy Schillera obfitowała w geniuszy, zwłaszcza w fenomenalnych fizyków…

Kolejni nasi bohaterowie budzą wątpliwości ze względu na swoją postawę nie tyle natury naukowej, ale moralnej. Wprawdzie nie powinniśmy oceniać ich światopoglądowych wyborów, ale jeśli miały one wpływ na ich badawcze podejście, muszą niekiedy zastanawiać… 

2. Philipp Lenard (1862-1947)

Philipp Lenard
Philipp Lenard

Z urodzenia był zapewne Austriakiem, gdyż przyszedł na świat w dzisiejszej Bratysławie, należącej w XIX wieku Austro-Węgier. Jednak biło w nim wielkie germańskie serce, bowiem po kompromitacji wersalskiej wsparł fanatyka o gorejących oczach Adolfa Hitlera i jego narodowo- socjalistyczny program ratowanie Niemiec przed żydowskim spiskiem.

Od małego interesowała go fizyka, a zwłaszcza tajemniczy prąd elektryczny i sekrety materii ujawniane dzięki jego własnościom. Po studiach zajął się badaniem zjawiska fotoelektrycznego zewnętrznego, ale nie odniósł na tym polu większych sukcesów. Zostało ono wyjaśnione i opisane matematycznie znacznie później przez znienawidzonego fizyka żydowskiego pochodzenia Alberta Einsteina w 1921 roku.

Sam Lenard nie miał jednak powodów do narzekań, gdyż już w 1905, a więc 16 lat przed Einsteinem wszedł do grona noblistów jako autor ciekawych prac ujawniających tajemnice promieni katodowych.

Będąc przez całe życie zagorzałym antysemitą Lenard zwalczał poglądy Einsteina i jego teorią względności nie podejmując nawet żadnych polemik z jej zwolennikami. Za to w 1929 wydał pierwsze ze swych paranaukowych dzieł pt. Wielcy badacze natury (Groβe naturforscher), a 7 lat później czterotomowe kompendium Niemiecka fizyka (Deutsche Phisik), w których zanegował osiągnięcia naukowe „podludzi”.

Po wojnie doczekał spokojnej starości w swoim własnym domu. 

3. Johannes Stark (1874-1957)

Johanes Stark
Johanes Stark

Nieco młodszy od Lenarda wychowywał się w świecie podobnych, mieszczańskich wartości i również jego przepełniała duma bycia Niemcem.

Odebrał staranne wykształcenie i poświęcił się modnej wówczas fizyce atomowej, która stawiała pierwsze, niepewne kroki. Jako wydawca Jahrbuch der Aktivität und Elektronik chętnie zbierał wszystkie nowinki ze świata odkryć, w które obfitowały ówczesne czasy. Nie mógł zatem nie słyszeć o Einsteinie i jego koncepcji zaginania czasoprzestrzeni przez grawitację.

W 1907 roku zaprosił go nawet do napisania tekstu o zasadach względności i artykuł taki pojawił się w jego piśmie, jednak w późniejszych latach kierując się antysemickimi uprzedzeniami zwalczał jego poglądy równie zaciekle jak Lenard.

Po wojnie miał mniej szczęścia niż jego starszy kolega bowiem na fali denazyfikacji otrzymał wyrok 4 lat więzienia. I nie pomógł mu Nobel…

4. Winston Churchill (1874-1965) Grubas o podwójnym obliczu…

Winston Churchill
Winston Churchill

Okazał się mistrzem w kreowaniu swego wizerunku. Nawet pół wieku po jego śmierci dla Brytyjczyków jest uosobieniem demokracji i szlachetności, a przecież nie brak w jego życiorysie mrocznych kart, z których wyłania się zupełnie inne oblicze korpulentnego pana z nieodłącznym cygarem i szklaneczką whisky…

Pochodził ze starej arystokracji z domieszką krwi amerykańskiej, co być może miało wpływ na jego temperament. Ukończył Królewską Akademię Wojskowej w Sandhurst i zaraz po promocji wyjechał do Indii, aby jako młody podporucznik rozpocząć wzorem innych karierę wojskową.

Ciekawość świata skłoniła go do kolejnych podróży: w 1895 na Kubę, na której trwała rebelia przeciwko hiszpańskiej tyranii, rok później na Bałkany, a w 1898, u boku generała Horatio Kitchenera relacjonował klęskę wojsk arabskich rebeliantów pod Omdurmanem. Aby choć częściowo powetować straty finansowe obrotny młodzieniec nawiązał współpracę z „Daily Graphic” jako korespondent wojenny, autor Listów z frontu, za które płacono mu, bagatelka, po 5 gwinei za jeden, a następnie współpracownik „The Pioneerr”.

Wziął czynny udział w II wojnie burskiej, podczas której Brytyjczycy po raz pierwszy zbudowali obozy koncentracyjne dla miejscowej ludności. Jednakiego książki napisane z dużym talentem o walkach z Burami nie wspominają o tym barbarzyństwie.

W 1910 jako minister spraw wewnętrznych musiał zmierzyć się problemem socjalistów i… sufrażystek, których szczerze nie znosił. Otwarta niechęć do przyznania kobietom praw wyborczych stała się przyczyną chłosty szpicrutą, jaką sprawiła mu jedna z krewkich pań wojujących o swoje prawa.

I tu dygresja: Winstona obiła szpicrutą Emily Davison, bohaterka walki o prawa kobiet. W 1913 roku Emily podłożyła dwie bomby zegarowe pod domem premiera Lloyda Georga za co trafiła do więzienia. Tutaj też dała się poznać jako prawdziwa bojowniczka. Podjęła głodówkę, a gdy usiłowano ją przemocą karmić przez sondę, żeliwnym nocnikiem obiła lekarza. Władze jednak potraktowały ją dość łagodnie i wypuszczono ją na wolność. W kolejnym akcie terroru Emily dokonała próby zrzucenia z konia króla Jerzego V na torze Tottenham Corner. Król spadł, potłukł się, ale po czterech dniach Emily zmarła w szpitalu. Po tym wypadku nastąpiła prawdziwa eskalacja drastycznych metod stosowanych przez sufrażystki, które założyły „paramilitarną” gwardię kobiet, uzbrojoną w różnego rodzaju białą broń,  a na szefa wyszkolenia zatrudniły… mężczyznę, byłego boksera. Gwardia dokonała podpalenia kilku budynków, przez co można je uznać za prekursorki… terrorystek.

Kiedy nad Europą zebrały się czarne chmury stał się orędownikiem wojny i umocnienia imperialnej swego kraju pozycji na Bliskim Wschodzie i w Iraku. Jednak podczas I wojny światowej jego kariera została gwałtownie przerwana wskutek klęski poniesionej przez nieudany desant na półwysep Gallipoli, w którym poległo 44 tysiące, a rannych zostało 97 tysięcy żołnierzy ententy.

Do prawdziwej polityki powrócił w 1919 kiedy premier David Lloyd George powierzył mu tekę ministra wojny. Ale znów jego nieprzejednana postawa i nie zawsze trefne decyzje poddały w wątpliwość jego kompetencje polityczne. To on wysłał do Rosji brytyjski korpus ekspedycyjny, który w 1920 roku musiał szybko wycofywać się przed zwycięskim pochodem Armii Czerwonej.

Jednocześnie podczas tłumienia kolejnej rebelii Kurdów i Arabów w Iraku jako pierwszy człowiek w historii użył gazów bojowych przeciwko ludności cywilnej, co często jest przemilczane w jego biografiach.

Kolejna wojna znów odmieniła jego los. Polityka appeasementu realizowana przez premierów Wielkiej Brytanii i Francji, Nevilla Chamberlaina i Eduarda Daladiera, krytykowana od samego początku przez Churchilla ułatwiła Hitlerowi rozpoczęcie agresji. Dzięki temu w 1940 Winston Churchill stanął na czele swego pierwszego rządu.

Niezaprzeczalnie był wrogiem nazistowskich Niemiec i przeciwnikiem jakiegokolwiek porozumienia z Hitlerem. Ale miał również świadomość, że wśród koalicjantów jego pozycja była najsłabsza. Czy dlatego ulegał prezydentowi USA Franklinowi Delano Roosveltowi? Trudno jednoznacznie ocenić. Ale jego wkład w przyszły podział Europy i zgodna na zniewolenie niemal całej Europy Środkowej przez ZSRR jest niewątpliwy. Z niespotykanym wcześniej serwilizmem zgadzał się z poglądami swego amerykańskiego kolegi zafascynowanego Stalinem. I jeszcze niewyjaśniona po dziś dzień sprawa zagadkowej śmierci polskiego premiera na uchodźstwie generała Władysława Sikorskiego…

Po wojnie też dał się poznać z niezbyt przyjemnej strony. Okrutnie zdławił powstanie na Malajach, które i tak doprowadziło do niepodległości tego kraju w 1965. Symbolem angielskiej przemocy stała się masakra cywilów w Batawia Kali. Broniąc pozycji Britisch Petroleum w Iranie doprowadził do upadku demokratycznie wybranego liberalnego premiera Mohammeda Mossadegha, który dążył do nacjonalizacji przemysłu naftowego. W tym samym czasie, podczas tłumienia powstania Kikujów w Kenii, Mau Mau, z jego rozkazu miejscowi dowódcy ponownie wznieśli obozy koncentracyjne, aby zmusić miejscową ludność do niewolniczej pracy. Ale i tu poniósł klęskę. Jego dymisja w 1955 roku została przyjęta z ulgą…

Mimo wszystko doceniony został jego talent pisarski, a przede wszystkim jego sześciotomowa Historia II wojny światowej. Zgodnie z werdyktem nagroda została przyznana mu za „mistrzostwo opisu historycznego i biograficznego jak i doskonałe przemowy obronie wysokich wartości ludzkich”. Czy za kłamstwa też?

Był bezwzględnym i nawet niezbyt zdolnym politykiem, któremu tylko konsekwentna, antyhitlerowska postawa zapewniła miejsce w historii. Upór w dążeniu do celu i umiejętność manipulacji sprawiły, iż Brytyjczycy dali się oczarować elokwentnemu starszemu panu i chętnie zapominają o ciemnych kartach jego kariery. A pamięć mają bardzo krótką, gdyż w plebiscycie BBC w 2002 roku to właśnie on zwyciężył w konkursie na Brytyjczyka wszechczasów.

Bliski Wschód

Bliski Wschód zamienił się w beczkę prochu zaraz po II wojnie światowej kiedy łaskawie kolonialni właściciele dawnej spuścizny osmańskiej, Wielka Brytania i Francja, zdecydowały się opuścić swoje włości.

Najbardziej zapalnym punktem była Palestyna, którą już od końca XIX wieku zasiedlali żydowscy osadnicy spragnieni odbudowy swego niepodległego państwa po prawie dwóch tysiącleciach od zniszczenia ukochanej świątyni w Jerozolimie…

A po raz pierwszy przełamali ten impas dwaj ludzie, dla których przemoc była chlebem powszednim… 

5. Menachem Begin (1913-1992)

Menachem Begin
Menachem Begin

Przyszedł na świat jako Mieczysław Biegun w Brześciu nad Bugiem tuż przed wybuchem I wojny światowej. Już w czasie studiów prawniczych na Uniwersytecie Warszawskim aktywnie włączył się w działalność tajnego stowarzyszenia Bejart, a w 1938 stanął na jego czele. Była to organizacja syjonistyczna, która stawiała sobie za cel emigrację do Palestyny i odbudowę silnego państwa żydowskiego.

Co ciekawe, dążeniom tym nieoficjalnie sprzyjała sanacyjna władza, która przymykała oczy na tajne szkolenie wojskowe i zakup lekkiej broni przez przyszłych izraelskich bojowników spod znaku Hagany.

Wybuch II wojny światowej spowolnił realizację tych planów, ale ich nie przekreślił. Uciekając przed Niemcami Begin dotarł do Wilna, ale tu spotkała go niemiła niespodzianka i trafił do więzienia NKWD na Łukiszkach. Potem zsyłka na Sybir, ale tu uśmiechnęło się do niego szczęście w osobie generała Władysława Andersa, który zaraz po podpisaniu porozumienia Sikorski-Majski z energią przystąpił do budowy Armii Polskiej w ZSRR. Młody syjonista znalazł się wraz z kilkuset innymi w jej szeregach dzięki czemu opuścił „nieludzką ziemię” i dotarł na Bliski Wschód. W 1943, podczas pobytu w Iranie, zdezerterował wraz z kilkusetosobową grupą pobratymców i przedostał się do Palestyny okupowanej akurat przez Anglików. Ucieczka ta ponoć odbyła się za cichym przyzwoleniem polskiego dowództwa, które i tak miało problem z aprowizacją i utrzymaniem porządku w szeregach swojego wojska.

Tu, na ziemi obiecanej, szybko nawiązał kontakt z organizacją Irgun, która wkrótce miała zostać przekształcona w izraelską armie. Przeciwni jej działaniom byli Brytyjczycy, którzy obawiali się wzmocnienia Żydów na terenie swego mandatu i chętniej wspierali administrację arabską.

Skrajni nacjonaliści odpowiedzieli na to serią zamachów terrorystycznych, z których najbardziej spektakularny został dokonany w Jerozolimie w październiku 1946 roku. W wyniku eksplozji samochodu pułapki wyleciał w powietrze ekskluzywny Hotel Król Dawid, a w jego ruinach straciło życie 41 Arabów, 26 Brytyjczyków i 17 Żydów… W odwecie władze mandatu nakazały ścigać winnych zbrodni. Rozesłano listy gończy, m.in. za Beginem. Po proklamowaniu państwa Izrael w maju 1948 młody ideowiec włączył się w budowę silnego państwa żydowskiego i równie silnej armii.

W 1967 popierał aneksję Synaju przez Izrael po zwycięskiej wojnie sześciodniowej, a w 1973 objął stanowisko premiera. Był zwolennikiem twardego kursu wobec państwa arabskich i wrogo nastawiony był do rozmów z Palestyńczykami, zwłaszcza po wojnie Yom Kippur, który wybuchła w pierwszym roku jego urzędowania.

A jednak to właśnie ten polityk zdobył się na podjęcie tajnych rozmów ze swym egipskim „partnerem”, prezydentem Anwarem Sadatem i zaprosił go do złożenia wizyty w Knesecie. W 1977 doszło do historycznego spotkania w Camp David w USA i obaj dawni wrogowie uścisnęli sobie dłonie pod czujnym okiem prezydenta Jimmiego Cartera. Za to otrzymali wspólnie pokojową nagrodę Nobla w roku następnym…

6. Anwar Sadat (1918-1981)

Anwar Sadat
Anwar Sadat

Ukończył Królewską Akademię Wojskową i dość szybko zaczął wspinać się po szczeblach wojskowej kariery. W wojsku zaprzyjaźnił się z innymi oficerami, którzy szczerze nienawidzili monarchii, korupcji i feudalnych porządków, a zwłaszcza z Gamalem Abel Naserem, niekwestionowanym przywódcą konspiracyjnego ruchu Wolnych Oficerów.

Sadat był lojalny wobec Nasera i aż do jego śmierci pozostawał w jego cieniu. W 1960 został wprawdzie przewodniczącym parlamentu, ale dopiero osiem lat później objął urząd wicepremiera i stal się drugą osobą w państwie. Dwa lata później jego duchowy idol, Gamal Abel Naser zmarł na atak serca Sadat automatycznie go zastąpił. Po wygranych wyborach umocnił swoją pozycję, ale do pełnego sukcesu potrzebował czegoś więcej: odzyskania półwyspu Synaj.

Ciche negocjacje z Izraelem, popierane przez Amerykanów, dość szybko wydały pożądane owoce. Porozumienie z Camp David uczyniło wyłom w koalicji antyizraelskiej, lecz jednocześnie naraziło prezydenta na gniew islamskich fanatyków. Anwar Sadat, podobnie jak jego izraelski „partner” zdążył odebrać pokojową nagrodę Nobla, ale 6 października 1981 podczas uroczystej parady wojskowej został zastrzelony przez własnych oficerów.

Pat bliskowschodni…

Od czasu porozumienia w Camp David niewiele się tak naprawdę zmieniło na Bliskim Wschodzie. Palestyńczycy i ich intifada raz po raz dawały dotkliwie znać o sobie. Nad rozwiązaniem problemu zastanawiali się zarówno premier Izraela Icchak Rabin (1922-1995) jak i jego zaufany minister spraw zagranicznych Szimon Peres (ur. 1923). Mniej skłonny był do rozwiązywania napiętych stosunków przywódca Organizacji Wyzwolenia Palestyny Jasir Arafat (1929- 2008), który musiał się liczyć z niechęcią fanatyków we własnym ugrupowania do jakichkolwiek rozmów z Żydami.

7. Szimon Peres (Szimon Perski) (1923 – …)

Szimon Peres
Szimon Peres

Jest jedynym żyjącym dzisiaj architektem kruchego porozumienia z Oslo, entuzjastycznie okrzykniętego „fundamentem pokoju na Bliskim Wschodzie i podstawą istnienia Autonomii Palestyńskiej”.

Przyszedł na świat w międzywojennej Polsce w Wiszniewie (dziś Białoruś), małym miasteczku na Kresach Wschodnich, w którym leniwe życie kręciło się wokół małych interesów, plotek i synagogi, a na bazarze rozbrzmiewał śpiewny chór, w którym przeważał rosyjski, jidysz i hebrajski. Jego ojciec, Icchak Perski, był dość obrotnym handlarzem starzyzną, natomiast matka miejscową bibliotekarką, dzięki czemu wyniósł z dzieciństwa ogładę i pewne wykształcenie. Z kolei jego dziadek, rabin, wpoił mu surowe zasady religii mojżeszowej. Po latach przyszły prezydent Izraela wspominał, że choć rodzice nie byli zbyt religijni, on dzięki dziadkowi stał się Heredi (ortodoksyjny) i gdy pewnego razy przyłapał ich na słuchaniu radia w szabas zniszczył „siejący zgorszenie odbiornik”.

Rodzinie nie wiodło się najlepiej. W 1932 Perski wyjechał do Mandatu Palestyny i po dwóch latach ściągnął do siebie rodzinę. Była to zapewne najmądrzejsza decyzja w jego życiu, gdyż pozostali w Polsce krewni padli ofiarą Holokaustu.

Jako żarliwy syjonista już w 1947 Szimon Peres 1947 „zaopatrywał” Haganę w broń, a już pięć lat później, w niepodległym Izraelu, został Dyrektorem Generalnym Ministerstwa Obrony odpowiedzialnym za zakup uzbrojenia dla armii. Od tego czasu prowadził dość niejasne interesy z Francją, która stała się duchem opiekuńczym młodego państwa żydowskiego dostarczając mu czołgów, samolotów i innych akcesoriów, niezbędnych do prowadzenia wojny.

Skuteczny desant w Strefie Kanału Sueskiego wzmocnił pozycję Izraela jako lokalnego mocarstwa.

W tym czasie zaufani członkowie sztabu armii izraelskiej zaczęli snuć fantastyczne marzenia o własnej broni nuklearnej, a Peres wydawał się człowiekiem zdolnym do ich urzeczywistnienia. W II połowie lat 50. udało mu się w tajemnicy zorganizować ośrodek badawczy na pustyni Negew, który oficjalnie był… fabryką włókienniczą, tyle że bardzo pilnie strzeżoną. Po cichu zakupił od zaprzyjaźnionych Francuzów niewielki reaktor, a następnie, doprowadził do powstania ściśle zakonspirowanego Naukowego Biura Łączności (LAKAM), które przejęło od Mosadu (wywiadu cywilnego) i Amanu (wywiadu wojskowego) kontrolę nad realizacją programu nuklearnego Izraela.

Zaniepokojony prezydent USA przestrzegł w 1960 państwo Izrael przed podjęciem prób budowy własnego potencjału śmiercionośnej broni, co stało się powodem rezygnacji legendarnego przywódcy i premiera Izraela Dawida Ben Guriona.

Peres nie dawał jednak za wygraną i z pokerową miną zaprzeczał, aby rząd Izraela miał zamiar stworzyć własny potencjał atomowy. Miał jednak pewien problem. Jego agenci nie mogli oficjalnie zakupić uranu, a bez niego marzenia o własnej bombie były mrzonką. Zatrudnił zatem bystrego chłopaka Rafiego Eitana, który wcześniej zyskał uznanie jako dowódca porywaczy Adolfa Eichmana z Argentyny. Powierzył mu zadanie zdobycia cennego materiału nie informując o tym nawet szefa Mosadu Issera Harela. Bystry chłopak stanął na wysokości zadania. Od szemranej amerykańskiej firmy NUMEC z Pensylwanii nabył cenny surowiec, a kiedy rządy i organizacje międzynarodowe zaczęły zadawać niewygodne pytania Izrael bez zaproszenia wszedł tylnymi drzwiami do „klubu atomowego”.

Poufne rozmowy z Mohammedem Abbasem w sierpniu 1993 roku w Oslo, zaowocowały podpisanym w Waszyngtonie rok później porozumieniem w obecności prezydenta Billa Clintona. Izrael reprezentowali premier Icchak Rabin i szef dyplomacji Szimon Peres, a stronę palestyńską Jasir Arafat.

Wszyscy wkrótce zostali laureatami Pokojowej Nagrody Nobla…

8. Icchak Rabin (1922 – 1995)

Icchak Rabin, Bill Clinton, Jasir Arafat po podpisaniu porozumienia w Oslo, 13 września 1993
Icchak Rabin, Bill Clinton, Jasir Arafat po podpisaniu porozumienia w Oslo, 13 września 1993

Był pierwszym premierem Izraela urodzonym w Palestynie (w Jerozolimie), ale podobnie jak Peres miał wschodnioeuropejskie korzenie. Jego ojciec Nehemiasz Rubitzov w wieku 18 lat opuścił rodzinną wioskę Sydorowicze na Ukrainie i udał się do „ziemi obiecanej w USA”. Dość szybko przesiąknął duchem syjonizmu i wstąpił do Poalej Syjon, a w 1917 wraz z grupą ochotników zaciągnął się do Legionu Żydowskiego, który u boku armii brytyjskiej walczył na różnych frontach I wojny światowej.

Zapewne wierzył w zapowiedzi ministra spraw zagranicznych lorda Arthura Balfoura, że wkrótce państwo żydowski zostanie odbudowane. Tak się jednak nie stało. Zamieszkał więc z rodziną nieopodal Jerozolimy i w duchu swojej ideologii wychowywał dzieci. Jego syn również znalazł się w szeregu bojowników o wyzwolenie ojczyzny, a w 1945 zasłynął śmiałą akcją uwolnienia 204 więźniów z brytyjskiego obozu internowania w Atlit. Anglicy niechętnym okiem spoglądali na napływ żydowskich osadników do Palestyny i nielegalnych przybysz zamykali za drutami.

Wkrótce po proklamowaniu Izraela, Icchak Rabin rozpoczął dość błyskotliwą karierę wojskową, a w 1967 roku, podczas wojny sześciodniowej, powierzono mu odpowiedzialną funkcję szefa sztabu. Później, jako ambasador w USA, doskonalił się w szpiegowskim rzemiośle, toteż będąc premierem rozkazał przynosić na swoje biurko pełne raporty wywiadowcze, a nie tylko ich „opracowania dla jajogłowych”. Co więcej, Rabinowi udało się kontynuować tajne kontakty z królem Jordanii Husajnem ibn Talarem, który odważył się nawet odwiedzić Tel Awiw, choć Mosad zdawał sobie sprawę, że jordański monarcha znajduje się na liście płac CIA. Misterna sieć intryg wychodziła jednak na dobre obu stronom zainteresowanym zwalczaniem palestyńskiego terroryzmu.

Porozumienie z Oslo, Pokojowa Nagroda Nobla, a następnie poufne rokowania z przedstawicielami syryjskiego dyktatora Asada, których owocem miała być ewakuacja wojsk izraelskich ze Wzgórz Golan wzbudziły nienawiść skrajnych żydowskich nacjonalistów do Rabina. Zginął od kul zamachowca podczas wiecu na Placu Królów w Tell Awiwie w pewien jesienny wieczór 1995 roku. Zabił go ortodoksyjny Żyd, Ygal Amir, odsiadujący aktualnie wyrok dożywotniego więzienia – podobno w warunkach całkowitego odosobnienia.

Ygal Amir
Ygal Amir

Ani wojskowa kariera, ani afera z jego żoną Leą, która złamała prawo otwierając „ciche” kontro zagraniczne nie zaszkodziły wizerunkowi Rabina. Po jego śmierci wiele ulic i szkół zostało nazwanych jego imieniem, a dzień zamachu stał się dniem pamięci narodowej…

9. Jasir Arafat (1929 – 2004)

Jasir Arafat
Jasir Arafat

Yasser lub Jasir Arafat przeszedł zupełnie inną drogę bojową. Pochodził z kupieckiej rodziny, spokrewnionej ponoć z klanem Wielkiego Muftego Jerozolimy Amina al-Husajniego, bliskowschodniego sojusznika Hitlera…

Podczas pobytu w Egipcie, w latach 40. i 50. zdobywał pierwsze konspiracyjne szlify jako przemytnik broni dla rozmaitych ugrupowań arabskich. W Kairze rozpoczął studia na inżynierii lądowej, ale w 1948 pospieszył szeregi koalicyjnych wojsk muzułmańskich, które chciały w zarodku zdusić rodzące się państwo Izrael. A była to dziwna koalicja, w której najpewniej rządził chaos…. Obok Legionu Arabskiego sponsorowanego przez Brytyjczyków tworzyła ją pewna liczba regularnych oddziałów jordańskich, syryjskich, egipskich i irackich oraz bliżej nieokreślona rzesza partyzantów i band różnego autoramentu.

W 1949 powrócił na uczelnię i po siedmiu latach studiów otrzymał upragniony dyplom. Świeżo upieczony inżynier po raz kolejny wyruszył na wojnę tym razem jako podporucznik armii egipskiej w obronie Strefy Kanału Sueskiego, którą zajęli… izraelscy komandosi. Na studiach poznaje dwóch późniejszych współpracowników Salicha Chalafa (Abu Ijada) i Chalila al.- Wazira (Abu Dżihada), z którymi zakłada nielegalną, na poły terrorystyczną organizację Al-Fatah (‘Walka”). Obaj współpracownicy giną w zamachach: pierwszy z rąk swoich pobratymców myślących inaczej, drugi zastrzelony w Tunisie przez izraelski komando.

Po kolejnej klęsce Arabów, Arafat opuszcza Egipt i zaczyna prowadzić działalność polityczną w Syrii. Ze względu bezpieczeństwa stale przenosi się z miejsca na miejsce, tak więc z tego okresu wzięło się powiedzenie, że „Arafat nigdy nie sypia w tym samym łóżku więcej niż jedną noc”.

Dzięki kontaktom w Kuwejcie pozyskuje pieniądze od zamożnych rodaków zatrudnionych w tym finansowym raju nad Zatoką Perską. W Syrii jednak czekają go kłopoty. W niewyjaśnionych okolicznościach ginie oficer palestyńskiego pochodzenia Jusuf al- Urabi i on sam wraz z grupą towarzyszy trafia do więzienia. Skazany na śmierć unika wykonania wyroku dzięki pomocy jednego z prominentnych syryjskich wojskowych. Od tamtej pory szczerze nienawidzi dyktatora tego kraju, prezydenta Hafiza as-Asada…

W 1964 tworzy Organizację Wyzwolenia Palestyny (OWP) i już wtedy rozpoczyna intensywną działalność polityczną stopniowo odchodząc od terroru nas rzecz bardziej cywilizowanych metod działania.

Mieszka i działa w Jordanii, ale wkrótce i ją będzie musiał opuścić z powodu wmieszania się w wewnętrzne sprawy tego kraju. Milionowa mniejszość palestyńska tworzy niemal państwo w państwie, okazując lekceważenie królowi i jego administracji. Członkowie milicji palestyńskiej otwarcie noszą broń i nawołują do zniszczenia izraelskiego sąsiada, co spotyka się jawnym sprzeciwem władz. Arafat przenosi się do Libanu, ale tutaj akurat trwa wojna domowa i też nie jest zbyt chętnie widzianym gościem… We wrześniu 1970 roku dochodzi do zbrojnego starcia pomiędzy królem Jordanii Husseinem a palestyńskimi ekstremistami. Palestyńczycy zostają z Jordanii wyrzuceni. Dla upamiętnienia tego wydarzenia fanatycznie aktywiści zakładają terrorystyczną organizację Czarny Wrzesień, która w 1972 jest odpowiedzialna za masakrę izraelskich sportowców na igrzyskach olimpijskich w Monachium…

Zaangażowanie Arafata przynosi jednak pewne efekty. W 1974 roku OP uzyskuje status obserwatora przy ONZ, a jej przywódca jako pierwszy przedstawiciel organizacji pozarządowej przemawia na forum Zgromadzenia Ogólnego…

W późniejszych latach Arafat prowadzi ożywioną działalność polityczną, choć liczne akty terroru  dokonywane przez różne odłamy OWP nie wykluczają jego sprawstwa. Ponownie przebywa na emigracji, tym razem w Tunezji, choć podróżuje po wielu krajach arabskich. W 1988 ogłasza w Algierze powstanie niepodległego Państwa Palestyńskiego i staje na jego czele jako prezydent. Jednocześnie rezygnuje z żądania przywrócenia Arabom Palestyny w granicach dawnego Mandatu Brytyjskiego, a więc uznaje istnienie Izraela.

Kolejnym potknięciem politycznym jest poparcie irackiej agresji na Kuwejt w 1991, kiedy to naraża się na bojkot większości arabskich krajów, potępiających Saddama Husajna. Prowadzi jednak rozmowy tajne pokojowe z wysłannikami Izraela, w wyniku których zostaje podpisane porozumienie w Oslo, a on sam otrzymuje Pokojową Nagrodę Nobla…

W 1995 powraca do Strefy Gazy i zwycięża w wyborach prezydenckich w Autonomii Palestyńskiej. Umiera w 2004, niewykluczone iż otruty polonem 210 przez agentów Izraela. Wdowa po Arafacie ciągle prowadzi w tym zakresie swoją krucjatę.

Przez całe swoje burzliwe życie wzbudzał skrajne emocje. Raz postrzegany był jako terrorysta, autor zamachów i porwań samolotów, innym razem jako mąż opatrznościowy i jeden z architektów pokoju na Bliskim Wschodzie. Nie jest do końca jasne za iloma stał zamachami, ani o ilu wiedział. Pokoju też nie udało mu się zbudować i jeszcze ta jego zagadkowa śmierć we francuskim szpitalu wojskowym…

10. Lech Wałęsa (1943 – …)

Lech Wałęsa
Lech Wałęsa

Jedyny polski noblista w delikatnej materii utrwalania pokoju przyszedł na świat w wielodzietnej rodzinie wiejskiego cieśli.

Nie garnął się specjalnie do nauki. Z osiemnastu przedmiotów jakie musiał zaliczyć w szkole zawodowej aż z piętnastu uzyskał zaledwie ocenę dostateczną. Jedynek wówczas nie było. Wyjątkiem była matematyka i PRL-owskie gospodarowanie przedsiębiorstwem, tak więc rachunków i „ekonomii socjalizmu” radził sobie całkiem nieźle, co pewnie później zaowocowało praktycznym zastosowaniem „ludowej kombinatoryki” w działalności politycznej. Oczywiście nie mogło zabraknąć na świadectwie przyszłego prezydenta ocen bardzo dobrych. Uzyskał je z przysposobienia sportowego (później znanego jako wychowanie fizyczne) i… ze sprawowania. Ta ostatnia nota nieco dziwi, gdyż za młodu miał opinię niezłego łobuziaka. Ot taki Sarmata w chłopskim wydaniu…

Po ukończeniu szkoły podjął, zgodnie z wyuczoną profesją, pracę elektryka w Państwowym Ośrodku Maszynowym w Łochocinie. Później wojska łączności i tu jako uczeń szkoły podoficerskiej w Świeciu, po raz pierwszy zabłysnął intelektem. Został kapralem. Po szkole wrócił do macierzystego zakładu, w którym udzielał się jako członek Związku Młodzieży Socjalistycznej (ZMS), Związku Młodzieży Wiejskiej (ZMW) i Ligi Przyjaciół Żołnierza. Nie stał się jednak wybitnym społecznikiem. Po fajrancie szedł do domu i razem ze swoją połowicą Danusią, zgodnie z przykazaniami bożymi, dbał o zachowanie rodu, płodząc ośmioro dzieci. Czy wtedy nawiązał współpracę z SB? Według Janusza Stachowiaka, byłego oficera Służby Bezpieczeństwa w latach 1961-1963 młody Lech Wałęsa był tzw. osobowym źródłem informacji…

W 1967 roku rozpoczął pracę w Stoczni Gdańskiej im. Lenina.  Tu po raz pierwszy wdał się w działalność polityczną i w 1970 stanął na czele strajku w stoczni. Wtedy też – jak twierdzą Cenckiewicz i Gontarczyk – został zarejestrowany jako agent operacyjny i agent wpływu o pseudonimie „Bolek”.

W 1976 zostaje zwolniony z pracy w stoczni, ale bez „wilczego biletu”. W tym samym roku znajduje zatrudnienie z Zakładach Mechaniki Budowlanej ZREMB, a następnie w Elektromontażu. Działalność Wałęsy w tym okresie ginie w mroku. Czy współtworzył wolne związki zawodowe, trudno powiedzieć. Po 1976 nie ma również dokumentów świadczących o jego kolaboracji z komunistycznym reżimem…

Mjr Janusz Stachowiak wspomina, że wykazywał wówczas niechęć do kontynuowania jej, choć jego „dodatkowe pobory” znacznie przekraczały jego pensję w stoczni…

W 1980 roku ponownie znajduje się na świeczniku. Przywódca strajku w stoczni gdańskiej triumfuje 31 sierpnia podpisując jedne z trzech słynnych porozumień z ówczesnym wicepremierem Mieczysławem Jagielskim.

Wydarzenia nabierają tempa. Nowa fala strajków, stan wojenny i kolejne „zasługi” Lecha niezbędne dla ugruntowania jego legendy. Andrzej Gwiazda stwierdził, że właśnie w tym okresie utrwalił się wizerunek Wałęsy jako męża opatrznościowego narodu. Wtedy nie można było nic złego mówić o Wałęsie, a i później, w wolnej podobno Polsce istniała niepisana cenzura na jego temat…

W 1983 roku zostaje laureatem Pokojowej Nagrody Nobla. Władze nie pozwalają mu jej odebrać osobiście, ale do Oslo, o dziwo, udaje się jego żona Danuta – tak więc Wałęsa nagrodę odbiera… Było to zastanawiające, gdyż zazwyczaj totalitarne reżimy nie udzielały zgody na odbiór najbardziej prestiżowych wyróżnień nawet osobom trzecim. Tak było w przypadku Karla Osietzkiego w Niemczech w 1935, Borysa Pasternaka w ZSRR w 1958 czy chińskiego dysydenta Liu Xiabao w 2010.

W latach 80. z Wałęsa spotykają się niemal wszyscy „wielcy tego świata” odwiedzający Polskę, w tym papież Jan Paweł II czy premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher. Jest znany, a jego imieniem nazywane są ulice i place w wielu miastach świata, jak choćby w San Francisco czy Marsylii.

Prezydentura Wałęsy (1990-1995) to istna komedia pomyłek, by nie rzec pasmo klęsk. Wojna na górze, wojna na dole i niecodzienni towarzysze broni, zapijaczony profesor prawa Lech Falandysz i podejrzany taksówkarz Mieczysław Wachowski.

W 1992 roku nazwisko Wałęsy znalazło się na osławionej „liście Macierewicza” wśród innych znanych polityków, wskazanych jako współpracownicy SB. Ma jednak jeszcze tyle władzy, że udaje mu się obalić rząd Jana Olszewskiego (autor listy Antonii Macierewicz pełni wówczas funkcję szefa resortu spraw wewnętrznych). W 1994, mając jako prezydent dostęp dp swoich dokumentów, dekompletuje je, co w dwa lata później ujawnia w liście do prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego minister Zbigniew Semiątkowski.  

11. Barack Hussein Obama (1961 – …) Nobel za nie bycie Georgiem Bushem

Barack Obama
Barack Obama

Pierwszy ciemnoskóry prezydent USA urodził się na Hawajach, choć fakt ten był wielokrotnie kwestionowany przez jego przeciwników. Jego ojciec rodowity Kenijczyk pochodził z plemienia Luo i przybył do USA na studia, matka zaś była rodowitą Amerykanką o angielsko- irlandzkich korzeniach z domieszką krwi indiańskiej.

Rodzice niedługo tworzyli zgodne stadło. Rozwiedli się gdy Barak był maleńki, a następnie wstąpili ponownie związki małżeńskie, dzięki czemu przyszły prezydent miał sporą gromadkę przyrodniego rodzeństwa. Przez kilka lat mieszkał w rodzinnym kraju ojczyma – Indonezji i nawet nauczył się tamtejszego j języka.

Podczas studiów prawniczych na Harvardzie został pierwszym czarnoskórym redaktorem naczelnym renomowanego pisma „Harvard Law Review”, a od 1993 do 2004 wykładał prawo konstytucyjne na uniwersytecie prawniczym w Chicago.

Polityczną karierę rozpoczął w 2004 udanym startem do Senatu USA. Już wtedy jego obsesją stała się reforma służby zdrowia, która gwarantowałaby ubezpieczenie i opiekę medyczną każdemu obywatelowi USA oraz zmiana systemu podatkowego, korzystnego dla najbogatszych. Także polityka imigracyjna wymagała, jego zdaniem, zmian.

Pierwszą aktem prawnym za który był odpowiedzialny była Ustawa o odciążeniu, bezpieczeństwie i promocji demokracji w Demokratycznej Republice Kongo. Ujawnił się wtedy jego talent  do owijania istoty sprawy w gładkie i niewiele znaczące ogólniki.

Obama zresztą interesował się światem, o czym mogły świadczyć jego liczne podróże do Europy Wschodniej, Afryki na Bliski Wschód kiedy jeszcze uczestniczył w pracach senackiej komisji spraw zagranicznych.

Kampania prezydencka w 2008 nie obyła się bez skandali. Największy z nich dotyczył przyjaźni Baraka Obamy z kontrowersyjnym pastorem Zjednoczonego Kościoła w Chrystusie, Jeremiahem Wrightem, który publicznie głosił, że Ameryka zasłużyła na zamachy terrorystyczne z 11 września 2001 roku oraz śpiewał „Boże przeklnij Amerykę”. Jego pogląd, że biali rzymscy żołnierze ukrzyżowali czarnego Jezusa również nie przysparzał sympatii kolorowemu kandydatowi do fotela w Białym Domu, toteż nominat szybko rozstał się z tą podejrzaną kongregacją.

W polityce zagranicznej nowy prezydent kontynuował politykę swoich poprzedników divide et impera (‘dziel i rządź’), a nawet zaostrzył jej kurs, jeśli zgodzić się z poglądem o znaczącym amerykańskim udziale w arabskiej wiośnie ludów i w konsekwencji… powstaniu Państwa Islamskiego.

„Demokratyczny” Obama nie zlikwidował więzienia w bazie Guantanamo na Kubie, w której przetrzymywani są nie tylko terroryści, ale nawet osoby podejrzane o kontakty z nimi bez żadnego wyroku sądowego, w uwłaczających warunkach, nawet po kilkanaście lat. Nasilił jednocześnie prowadzenie wojny na Bliskim Wschodzie i Afryce z zastosowaniem śmiercionośnych samolotów bezzałogowych, zwanych dronami. Odmówił podpisania Traktatu ottawskiego o zakazie stosowania min przeciwpiechotnych, za to zwiększył wydatki na armię. Jego myśliwce i drony zabijają nie tylko fanatycznych bojowników, ale także, a może przede wszystkim ludność cywilną, w tym kobiety i dzieci.

W stosunku do Rosji prowadzi dość pokrętną grę pozorów mając na uwadze tylko interes swego kraju. Nic więc dziwnego, że nie interesuje go tacza antyrakietowa w Polsce czy krajach bałtyckich.

A jednak w 2009 roku „za wysiłki w celu ograniczenia światowych arsenałów nuklearnych i pracę na rzecz pokoju na świecie” został uhonorowany Pokojową Nagrodą Nobla.

Żart? Nie, ponura prawda.

 

 

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +14, liczba głosów: 18)
Loading...