Ewa Wanat rozmawia z dr. Jurczyszynem: Mamy lepsze społeczeństwo niż myśli duża część naszej elity

Tuż po 11. listopada (a jeszcze przed wydarzeniami paryskimi) do rozmowy o nasilających się w Polsce ekstremizmach zaproszony został przez Ewę Wanat specjalizujący się w tej tematyce dr Łukasz Jurczyszyn należący do Centrum Analizy i Interwencji Socjologicznych (CADIS) w Paryżu, członek Colegium Civitas w Warszawie i Akademii Humanistycznej w Pułtusku.

Niniejsza rozmowa dotyczy ekstremizmów ale na wielu płaszczyznach i przede wszystkim w kilku skalach: od tej światowej/europejskiej, przez ogólnopolską na lokalnych (polskich, francuskich, rosyjskich) kontekstach tego problemu kończąc.

Ewa Wanat: Tym, co w kontekście ostatnich wydarzeń we Francji rzuca się z naszej, polskiej perspektywy najbardziej w oczy, jest nakładanie na siebie pewnych problemów – nawet jeśli niekoniecznie całkiem rozbieżnych, to jednak odrębnych, wymagających odmiennych podejść, uzasadnień etc. Przykładem takiego procesu jest mechaniczne niemalże łączenie zamachów w Paryżu z problemem dot. napływu imigrantów do Europy w związku z konfliktem w Syrii. Podsycone zostają w ten sposób pokłady społecznych lęków.

Łukasz Jurczyszyn: Sytuacja w Paryżu stanowi element trwającej od jakiegoś czasu wojny między zwolennikami pewnej radykalnej ideologii a nami – Europejczykami, bo nie jest to problem np. wyłącznie Francji, ale całej Europy. Należy z całą mocą podkreślić i rozbić pewne popularne, krzywdzące, nieprawdziwe utożsamienia: imigracja to nie terroryzm, islam to nie terroryzm i uchodźcy to nie terroryzm.

EW: Nasuwa się wobec tego wiele pytań. Co to znaczy, że jest to bardziej ideologia radykalnego islamu niż religia? Kim są ludzie, którzy to nadzorują, organizują? Kim są sami zamachowcy? To fanatycy religijni?

ŁJ: To część strategii naszych wrogów będących w głównej mierze politykami i liderami różnych grup radykalnego islamu, którzy przez ostatnie lata, wykorzystując destabilizację w regionie wywołaną w dużej mierze przez działania USA i jej europejskich sojuszników, organizują się, prowadzą regularną wojnę (Syria, Irak), rekrutują zainteresowane osoby, w tym również z Europy: przede wszystkim europejskich wyznawców islamu, ale nie tylko – w grupie rekrutowanych są członkowie europejskiej klasy średniej – najczęściej nieco zblazowani, stosunkowo młodzi ludzie odnajdujący impuls do podjęcia działania jedynie w tak radykalnej propozycji; są też ludzie należący do społecznego marginesu, mieszkańcy biedniejszych przedmieść etc.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Właśnie grupy społecznie wykluczonych zasługują na najwięcej uwagi, bowiem przyjrzenie się im uświadamia złożoność dyskutowanych problemów i w tym wypadku – absolutnie niereligijne źródło rodzących się konfliktów.

Wyniki badań terenowych prowadzonych na terenie paryskich przedmieść dotyczących zamieszek z 2003 i 2008 roku jednoznacznie wskazują na strukturalny problem Francji narastający od lat 80. czy 90. XX wieku będący wynikiem błędnie prowadzonej polityki asymilacyjnej zapewniającej na poziomie formalnym równe prawa wszystkim obywatelom, ale w praktyce realizującej różne mechanizmy wykluczenia jak np. utrudnianie czy wręcz uniemożliwianie dostępu do zatrudnienia ze względu na pochodzenie z określonej dzielnicy miasta.

Często sądzi się, że te zamieszki mają podtekst religijny – to nieprawda. Ci, którzy się buntują, dokonują przemocy w ramach zamieszek, to młodzi Francuzi o korzeniach muzułmańskich (…), którzy definiują się jako Francuzi – tam się urodzili, tam się wychowali, czują się zablokowani w tamtym społeczeństwie, to jest problem strukturalny, który jest faktem, który ma swoje przyczyny, które datuje się od momentu przyjazdu ich rodziców.

Do podobnych wniosków prowadzą badania prowadzone w Polsce na przykładzie miasta Brzeg, gdzie doszło w 2008 roku do ataków na lokalną społeczność romską. Motorem napędowym całej akcji był lokalny, prężnie działający oddział ONR. Organizacja ta zagospodarowała po prostu pewną społeczną przestrzeń, którą nikt – państwo, samorząd, szkoła, rodzice – się nie zajął. Nie wolno zostawiać takich niezagospodarowanych obszarów, gdyż mogą one na skutek tego z łatwością stanowić podatny grunt dla rozwoju różnego typu ekstremizmów.

Innym często popełnianym błędem wskazywanym jest izolowanie radykalnych środowisk, która prowadzi do całkowitego odcięcia tych grup od świata wartości podzielanych przez większość społeczeństwa, co samo w sobie jest niebezpieczne. Można obserwować pozytywne aspekty wciągania choćby skrajnej prawicy w obszar debaty publicznej i szerzej – obszar działań parlamentarnych, przykład może stanowić francuski Front Narodowy – jego zaistnienie pociągnęło za sobą widoczny spadek agresji na ulicach. Podobne świadectwa dają działania na poziomie lokalnym jak w przypadku wydarzeń w Brzegu, gdzie władze lokalne sukcesywnie ignorowały apele środowisk ONR-owskich, prowadząc tym samym pośrednio do wytworzenia fałszywego mniemania nt. środowisk romskich napędzającego dalszy konflikt i piętnowanie mniejszości romskiej.

EW.: Jak wytłumaczyć zjawisko polskiego Marszu Niepodległości? Czy klucz klasowy proponowany przez Rafała Betlejewskiego (http://mediumpubliczne.pl/2015/11/marsz-niepodleglosci-jest-zjawiskiem-klasowym-a-nie-nacjonalistycznym/) jest właściwy?

ŁJ: Trudno powiedzieć, dlatego, że nie do końca wiadomo, kim są ludzie, którzy w nim uczestniczą, ale nie wydaje się, by jedynymi jego uczestnikami byli ludzie społecznie wykluczeni. Na pewno czymś rzucającym się w oczy jest silna potrzeba wspólnotowości – wartości, jak się wydaje, deficytowej w dobie tak silnego poczucia dezintegracji w całej Europie. Być może jest to główny powód nasilenia publicznego manifestowania swojej dumy z przynależności państwowej, bo to właśnie duma jest chyba uczuciem spajającym zróżnicowanych przecież uczestników marszu.

Bardzo ważna jest rola sfery medialnej i samych dziennikarzy. Media mainstreamowe mają ogromny wpływ na opinię publiczną w związku z czym ciąży na nich ogromna odpowiedzialność. Istnieje duża możliwość manipulacji poprzez jednostronne nagłośnienie pewnych wątków, co, jak to już zostało powiedziane, prowadzi do pogłębienia społecznych lęków. Jest to szczególnie ważne w kontekście przyjęcia do Polski 7 tysięcy uchodźców, którzy zapewne będą pod czujnym, medialnym „okiem”, które może mieć ogromny wpływ na stosunek Polaków wobec nich.

EW: Ponieważ wykłócam się wciąż z różnymi ludźmi na facebooku, próbuję tłumaczyć albo przekonać itd., mam takie wrażenie, że jestem otoczona przez falę ksenofobii, lęku, strachu, nienawiści… no po prostu najgorszych ludzkich uczuć. I zaczęłam wierzyć w to, że rzeczywiście żyję w takim społeczeństwie. Ale jak teraz z panem rozmawiam, myślę sobie, że jest nas 38 mln, my wszyscy nie siedzimy na facebooku i nie nawalamy się tam o tych imigrantów, wiec może rzeczywiście nie jest tak i nie powinniśmy wyciągać wniosków na tej podstawie

ŁJ: Myślę, że mamy lepsze społeczeństwo niż myśli duża część naszej elity politycznej i opiniotwórczej

———–

Łukasz Jurczyszyn (ur. 1980) dr, politolog, socjolog, adiunkt na Wydziale Nauk Politycznych – specjalizacja bezpieczeństwo narodowe, Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora, członek Centrum Badania Solidarności i Ruchów Społecznych IS UW, współpracuje z Collegium Civitas. Absolwent Instytutu Nauk Politycznych UW oraz Sciences Po Lille we Francji. Realizował szereg badań terenowych na temat ruchów antysystemowych, ekstremizmu i przemocy politycznej oraz polityki bezpieczeństwa publicznego we Francji (badanie polityki migracyjnej, przyczyn i konsekwencji zamieszek na tzw. przedmieściach), w Polsce (skrajna prawica i ruch protestu Stop ACTA). W Rosji badał przyczyny i konsekwencje zamieszek w Kondopodze (Republika Karelii, 2006 rok) następnie działalność skrajnej prawicy i lewicy oraz politykę bezpieczństwa Federacji Rosyjskiej (w tym polityka migracyjna i reforma policji) w ramach projektu: Zrozumieć przemoc w Rosji. 

Realizator nagrania: M. Leśniak – w Szkole Realizacji Dźwięku przy Mangalia 4 na Mokotowie.

Artykuł z rozmowy (skrót) zredagował: Andrzej Frączysty

 

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +8, liczba głosów: 12)
Loading...
The following two tabs change content below.