Oszołomieni warszawiacy patrzą na antyfaszystów

To tytuł tego zdjęcia. Ale może też i podsumowanie zjawiska? Takie w sumie miałem wrażenie… że manifestacja antyfaszystów przeszła przez pustkę.

Z daleka groźnie to wyglądało. Ciemny pokrzykujący tłum. Spóźniłem się chwilę, więc dotarłem gdy pochód już się uformował i podążał. Ale w związku z tym przez dłuższą chwilę nie mogłem się zorientować, kim są ci ludzie. Czy to antyfaszyści, których szukałem, czy wręcz przeciwnie… Faszyści.

Przepraszam, nie chcę nikogo obrażać, mówię o odczuciach, a te są subiektywne i niesprawiedliwe. Pod muzeum żydowskim dogoniłem pochód. Z daleka dostrzegłem kordon policji, mrugające światła, żółte kamizelki, pały, ciężkie buty. Ale w tłumie to samo. Czarne ubrania, czarne glany, w rękach pały na których osadzono czarne szmaty z jakimiś runicznymi znakami. I zamaskowane twarze. Wiele zamaskowanych twarzy, jakby szli bojówkarze.

Dopiero po chwili dotarło do mnie, że dobrze trafiłem. Tak, to byli antyfaszyści. Dotarły do mnie okrzyki, odczytałem napis na transparencie. Zobaczyłem kilka znajomych twarzy działaczy lewicowych. Kilku znajomych dziennikarzy. A jednak, generalne wrażenie obcości pozostało. Obcości i przygnębienia.

Wcześniej dostaję na FB zapowiedź manifestacji z prośbą o publikację w #MP. Ucieszyłem się. Jasne, myślę sobie, oczywiście. Ale czytam tekst i nie widzę autora. Odpisuję na FB do osoby, która tekst nadesłała, a która identyfikuje się tylko imieniem, z prośbą o podanie autora, gdyż tekst autora musi mieć, a przynajmniej musi go znać redakcja. A tu ściana. – Jeśli musi być autor, to nie publikuj – słyszę. – Ale czemu? – pytam. – W tym środowisku nikt nie poda swoich danych, oprócz rzecznika – pisze Aneta – Moje imię i nazwisko już od wielu lat wisi na jakiejś faszystowskiej stronie. Narodowcy i faszyści działają jak psychopaci. Nie mogę…

I Aneta nie podaje nazwiska. Nawet do mojej wiadomości.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Potem, po manifestacji pisze, że cieszy się, że byłem. A więc widziała mnie, ale nie podeszła. Bała się zidentyfikować. Nie poznaliśmy się. Nie znamy się. Nie zamieniliśmy słowa.

W oknie widz. Manifestacja antyfaszystów, 7.11.15, foto: Betlej
W oknie widz. Manifestacja antyfaszystów, 7.11.15, foto: Betlej

Czy tylko mnie to szokuje? Czy tylko mnie to smuci?

A więc daliśmy się zastraszyć… Daliśmy się zastraszyć bojówkarzom i faszystom. Manifestacja antyfaszystów, która w sumie powinna być pochodem nas wszystkich, normalnych ludzi, rodzin z dziećmi, przekształciła się w smutny pochód zamaskowanych duchów bez imion i nazwisk.

Nie, nie odbieram Anecie prawa do ukrywania tożsamości. Nie mam do niej żalu. Rozumiem ją. Ma prawo działać racjonalnie i dbać o swoje bezpieczeństwo – zapewne opiera to na doświadczeniu. Pisze do mnie jeszcze tak: Ja już w tym kraju mało komu ufam. Przepraszam. Działam tak, jak umiem, trochę w podziemiu. Ale to już nie jest normalny kraj. Teraz nacjonaliści doszli do władzy. Teraz wszystko jest możliwe. Oni nie cierpią kolektywów, NGOsów – będą to niszczyć. Żyję w lewicowej bańce, ale coraz więcej widzę przez jej ścianki. Boję się, że pęknie…

O matko… co za wyznanie! Czy więc tak to wygląda? Czy nauczyliśmy się bać? Czy my, zwyczajni ludzie, którzy mają zwyczajne, otwarte podejście do świata, muszą zakrywać twarze w obawie przed zemstą?

O kurwa…

Patrzę przez chwilę na defilujących ludzi. Grupa idzie zwartą kupą, ale wokół pustka. Nikogo. Żadnych gapiów, sympatyków, żadnych braw. Nie ma dzieci machających chorągiewkami. Warszawa spogląda przez firanki. Zdaje się, że puka się w czoło. „Dość straszenia uchodźcami!” – krzyczy tłum, a Warszawa zdaje się nie rozumieć. Czego oni chcą, skąd się urwali? Kto ich tu wysłał? Po co to, na co to? Komu? – zdają się pytać puste ulice.

I proszę nie zrozumieć mnie źle. Nie mam pretensji do tych ludzi. Ja ich podziwiam! Podziwiam za odwagę, że przyszli, że byli, że im się chciało. Wszystko było w porządku, hasła odpowiednie, przyśpiewki właściwe, nawet uśmiechy były, i znajomych kilku przyklepałem. Tylko ten klimat ponury. Jak na stypie. I ten dzień szary. Listopadowy.

Manifestacja antyfaszystów, 7.11.15, foto: Betlej
Manifestacja antyfaszystów, 7.11.15, foto: Betlej
Manifestacja antyfaszystów, 7.11.15, foto: Betlej
Manifestacja antyfaszystów, 7.11.15, foto: Betlej
Manifestacja antyfaszystów, 7.11.15, foto: Betlej
Manifestacja antyfaszystów, 7.11.15, foto: Betlej
Manifestacja antyfaszystów, 7.11.15, foto: Betlej
Manifestacja antyfaszystów, 7.11.15, foto: Betlej
Manifestacja antyfaszystów, 7.11.15, foto: Betlej
Manifestacja antyfaszystów, 7.11.15, foto: Betlej

 

I jeszcze ja… na rowerze przed pochodem. Byłem.

Wesprzyj autora Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +43, liczba głosów: 113)
Loading...
Manifestacja antyfaszystów, 7.11.15, foto: Paweł Górniak
Manifestacja antyfaszystów, 7.11.15, foto: Paweł Górniak
Główne zdjęcie artykułu pochodzi z biblioteki zdjęć Rafała Betlejewskiego