Rosyjski samolot naruszył granice Turcji, gdyż… Turcja przesunęła granice!

W październiku mieliśmy już przypadek, że jeden z rosyjskich samolotów mógł przekroczyć granicę syryjsko-turecką podczas manewrów. Ale prawdziwy powód, dla którego armie USA i Turcji twierdzą, że coś takiego miało miejsce wynika z faktu, że Turcja arbitralnie „przesunęła” granicę turecko-syryjską o pięć mil na południe.

Artykuł pochodzi z serwisu Syrian Free Press i został opublikowany 7 października, a więc zanim nastąpiło zestrzelenie rosyjskiego samolotu. Ale wydaje się proroczy i w świetle ostatnich wypadków ważny. Syrian Free Press to syryjski serwis prorządowy – trudno więc ocenić, czy jest wiarygodny. Postanowiliśmy jednak przedrukować treść, gdyż wydaje się istotna, a data jego publikacji zwiększa prawdopodobieństwo rzetelności. Poniżej pokazujemy jeszcze opinie amerykańskiego komentatora Stephena Lendmana. Tłumaczenie Rafał Betlejewski.

Turcja utrzymuje pięciomilową strefę buforową wewnątrz Syrii od czerwca 2012, kiedy to syryjska obrona powietrzna zestrzeliła turecki myśliwiec, który znalazł się w syryjskiej przestrzeni powietrznej. Działając zgodnie z tym postanowieniem tureckie siły powietrzne mają prawo zaatakować dowolny cel podchodzący do granicy na odległość pięciu mil, uznając go jako wroga. Jest to rozwiązanie wysoce wątpliwe z punktu widzenia międzynarodowego prawa.

Jeśliby tak Syria jednostronnie zmieniła swoje zasady militarnego zaangażowania i „przesunęła” swoją północną granicę aż do morza Czarnego to czy samoloty poruszające się nad wschodnią Turcją naruszałyby syryjską przestrzeń powietrzną? Nikt nie zaakceptowałby tak absurdalnych jednostronnych decyzji w przypadku Syrii, dlatego też nikt nie powinien akceptować amerykańsko-tureckiej hucpy w tym przypadku.

Rosyjskie samoloty nie mają obowiązku respektować tego rodzaju „nowych” i arbitralnych granic, ale powinny stosować się do tych przyjętych w prawie międzynarodowym.

Głowne agencje informacyjne każą nam wierzyć, że Rosja „naruszyła” turecką przestrzeń powietrzną – ale tylko dlatego, że Turcja „przesunęła” swoją granicę. Jednak z innych doniesień może wynikać, że informacje te powstają z inspiracji Stanów Zjednoczonych, które mogą naciskać na Turcję w tej sprawie.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Reuters (poniedziałek, 05 października 2015 07:54 CEST): Ministerstwo Spraw Zagranicznych Turcji oświadczyło, że rosyjski samolot bojowy naruszył jej przestrzeń powietrzną, co skłoniło Siły Powietrzne tego kraju do wzbicia w powietrze dwóch odrzutowców F-16, aby go przechwycić. MSZ wezwał ambasadora Moskwy, aby zaprotestować. Turcja wezwała Rosję, aby unikała powtórzenia takiego naruszenia, gdyż w przeciwnym razie będzie w pełni „odpowiedzialna za wszelkie niepożądane zdarzenia, jakie mogą wystąpić.”

AFP (05 października 2015, 10:20 CEST): Turcja przechwytuje rosyjski odrzutowiec naruszający jej przestrzeń powietrzną w pobliżu granicy z Syrią i zmusza go do odwrotu.

A oto co pisze o tym amerykański serwis McClatchy na kilka godzin przed korespondencjami Reutersa i AFP:

STAMBUŁ – Rosyjski samolot bojowy na misji bombowej w Syrii zbliżył się na pięć mil do granicy tureckiej i mógł wkroczyć w przestrzeń powietrzną Turcji, oświadczyły zgodnie tureckie i amerykańskie czynniki.

Tureckie siły bezpieczeństwa oświadczyły, że turecka obrona radarowa widziała rosyjski samolot podczas jego misji bombardowania prowadzonej w al-Yamdiyyah, syryjskiej miejscowości znajdującej się bezpośrednio przy granicy tureckiej. Tureckie myśliwce były gotowe zaatakować rosyjski myśliwiec, gdyby wszedł w turecką przestrzeń powietrzną.

Według armii USA incydent był bliski wywołania bezpośredniej konfrontacji, gdyż rosyjski samolot naruszył przestrzeń powietrzną Turcji, ale tureckie f-16 zostały wstrzymane, a rosyjski samolot powrócił do syryjskiej przestrzeni powietrznej. Tureckie źródła nie potwierdzają tej wersji.

Wynika z tego, że to amerykańskie źródła, a nie tureckie próbowały sprzedać nam informację, że Rosjanie z całą pewnością naruszyli przestrzeń powietrzną Turcji. Turcy tego nie potwierdzili.

Jak więc można twierdzić, że było to naruszenie przestrzeni powietrznej, skoro rosyjski samolot „leciał w odległości pięciu mil od granicy tureckiej i „być może przekroczył granicę z Turcją”. Rosyjski samolot latał w syryjskiej przestrzeni powietrznej. „Mógł przekroczyć” to trochę jak powiedzieć, że ziemia „może być płaska”. Jest płaska czy nie jest? Przekroczył, czy nie?

Faktem jest, że Rosjanie latają bardzo blisko granicy tureckiej i bombardują pozycje syryjskich bojowników których Turcja wspiera. Mają dobre powody, by to robić: miasta w górzystym regionie północnej prowincji Latakia są główną trasą przemytu ludzi i towarów między Turcją a Syrią i funkcjonują jako najważniejsze porty przez które broń wysyłana jest do syryjskich rebeliantów przez USA i ich sprzymierzeńców z Zachodu i Bliskiego Wschodu.

Potencjalne zestrzelenie rosyjskiego samolotu na granicy tureckiej mogłoby być dobrym pretekstem, do rozpoczęcia wojny NATO-Rosja. Czy musimy przypominać, że Stany Zjednoczone, Francja, Wielka Brytania i Jordania regularnie naruszają syryjską przestrzeń powietrzną w ich pozornych atakach na ISIS? że Turcja bombarduje PKK w północnym Iraku bez zgody rządu irackiego? że Izrael regularnych narusza przestrzeń powietrzną nad Libanem?

———————

Zobaczmy teraz, co na ten temat ma do powiedzenia Stephen Lendman, amerykański komentator spraw Bliskiego Wschodu z siedzibą w Chicago:

Czy Washington współudział z Turcją w zestrzeleniu rosyjskiego odrzutowca?

Oba kraje są sojusznikami w NATO, są zjednoczone przeciwko Assadowi i chcą go obalić. Oba kraje aktywnie współuczestniczą we wspieraniu ISIS oraz innych grup terrorystycznych, prowadząc wojnę zastępczą w Syrii od marca 2011 roku.

Jest nie do pomyślenia, by Turcja działała na własną rękę, niezależnie od woli USA i NATO. Akt zestrzelenia rosyjskiego samolotu ma olbrzymie znaczenie polityczne i może być odczytany jako akt wojny przeciwko Rosji w syryjskiej przestrzeni powietrznej. Ankara twierdzi, że samolot wszedł w turecką przestrzeń powietrzną, ignorując wiele ostrzeżeń – co w mojej ocenie ma wyraźny posmak otwartej prowokacji. Lekkomyślność Erdogana niszczy stosunki turecko-rosyjskie, przynajmniej na razie.

Siergiej Ławrow odwołał zaplanowaną na środę podróż do Stambułu, mówiąc, że: „została podjęta decyzja, aby anulować spotkanie na szczeblu ministrów spraw zagranicznych obu państw.” Następnie Ławrow wezwał obywateli rosyjskich, by unikali podróży do Turcji, gdyż są tam bezbronni wobec potencjalnego terroryzmu i dodał, że: „Trzeba zrozumieć, że zagrożenie terrorystyczne z korzeniami w Turcji zostało spotęgowane. To jest fakt niezależnie od tego, co się dzisiaj stało. Szacujemy stopień zagrożenia na taki sam jak w Egipcie”.

Prezydent Putin nie oszczędzał słów krytyki Erdoganowi, mówiąc: „ten incydent wyróżnia się na tle zwyczajnej walki z terroryzmem. Nasi żołnierze bohatersko i z narażeniem życia walczą z terrorystami. Ale strata jaką ponieśliśmy dzisiaj jest ciosem w plecy zadanym nam przez wspólników islamskich terrorystów”.

 

Putin ostrzegł o poważnych konsekwencjach jakie ten akt będzie miał dla stosunków rosyjsko-tureckich.

„Turecki F-16 świadomie i bez prowokacji z naszej strony strącił samolot rosyjski, który nie stanowił żadnego zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego Turcji”, oświadczył Putin.

Putin jest świadomy, że rząd Erdogana współdziała z terrorystami, których Rosja zwalcza w Syrii – na wniosek rządu Assada. „ISIS posiada duże pieniądze, setki milionów, a nawet miliardy dolarów ze sprzedaży ropy skradzionej Syrii. Ten proceder ma ochronę armii sąsiedniego państwa”, podkreślił Putin – nie pozostawiając żadnych wątpliwości, że chodzi mu o Turcję.

Rosja zdaje sobie sprawę, że Waszyngton uzbraja ISIS i innych terrorystów, by prowadzić wojnę przeciwko rządem Assada. „Można zrozumieć, dlaczego terroryści działają tak śmiało i bezczelnie”, powiedział Władimir Putin – „dlaczego zabijają ludzi w tak okrutny sposob, dlaczego dokonuj aktów terrorystycznych na całym świecie, w tym w samym sercu Europy”.

Odwołanie ambasadora Rosji z Turcji może być następnym krokiem. Można się spodziewać dalszych działań Putina, który będzie reagować odpowiednio do tego, co się stało. Incydent jest zbyt poważny, aby go zignorować lub załagodzić za pomocą normalnych kanałów dyplomatycznych między oboma narodami.

Putin oznajmił, że Ankara nie skontaktowała się z Rosją po tym, co się stało, a zamiast tego zwołała nadzwyczajne spotkanie NATO na późne popołudnie we wtorek – „w ten sposób najwyraźniej chcąc wciągnąć NATO w pomoc ISIS”, dodał Putin.

Waszyngton potwierdził absurdalne twierdzenia Turcji o wydaniu „10 ostrzeżeń” w kierunku samolotu przed jego zestrzeleniem. Czy USA bezpośrednio współdziałały w procesie? Warto powtórzyć: trudno sobie wyobrazić, by Turcja działała sama bez zgody lub bezpośredniego i najważniejszego sojusznika czyli USA i NATO.

Ameryka zapewnia 75% budżetu militarnego Turcji i rozdaje karty, podejmując decyzje czy, kiedy, gdzie i jak działać i reagować.

Decyzja Erdogana była lekkomyślna. Obama igra z ogniem, jeśli jego zaangażowanie w proces podejmowanie decyzji zostanie potwierdzone. Putin będzie musiał odpowiedzieć. Oficjalny protest Rosji został złożony na ręce wojskowego attache Turcji. W oświadczeniu rosyjskiego Ministerstwa Obrony czytamy: „Rosja uznaje działanie tureckich sił powietrznych jako akt nieprzyjazny”.

Ze Stephenem Lendmanem można się skontaktować mailowo: lendmanstephen@sbcglobal.net

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +49, liczba głosów: 57)
Loading...

Główne zdjęcie artykułu pochodzi z portalu www.flickr.com
Autor: Alan English CPA