Albo rozszyfrujemy ten KOD, albo złudzenia nas pokonają. Znaczy banki i globalizacja.

Neoliberalne elity, rozlokowane w „apolitycznych” trybunałach, bankach centralnych, służbach cywilnych – nawet wtedy, gdy w wyniku zaprojektowanych przez nie same demokratycznych wyborów tracą oparcie we władzy politycznej – podnoszą krzyk, że oto demokracja jest zagrożona.

Dla tych elit demokracja była bezprzymiotnikowa, gdy miała zastąpić tzw. demokrację ludową, ale staje się liberalna wtedy, gdy wybory przegrywa. „Liberalna” ma tu oznaczać między innymi obronę mniejszości przed tyranią większości. Na plan pierwszy wysuwane są hałaśliwe mniejszości LGTB, a elity finansowe ukrywają się w tle. Te same elity finansowe też są mniejszością, ale wygodniej im być w cieniu. Prawo raz jest po stronie silniejszych, gdy jest stanowione (np. bankowy tytuł egzekucyjny), a raz po stronie słabszych, gdy jest zagrożone zmianą.

Apolityczność jest okolicznościowo przywoływana wszędzie tam, gdzie obowiązują „obiektywne” prawa nauki i ekonomii. Wsparcie z zagranicy przychodzi także od „apolitycznych” elit europejskich, póki co jeszcze u władzy, apolitycznych instytucji finansowych (EBC, MFW, BŚ). Apolityczni inwestorzy są zaniepokojeni i mogą się z Polski wycofać – ostrzegają apolityczne mass media. Neoliberalny system się chwieje, nie tylko w Polsce i na Węgrzech, ale także w Europie Zachodniej. System ten opiera się na kodzie, który sam zaprojektował. Projektanci oczekują od wyborców niewiele: tylko odpowiedzi TAK lub NIE na postawione przez siebie pytania. Pytania stawia jednak ten, kto już zna na nie odpowiedź i tak je formułuje, by tą czy inną ścieżką dojść do którejś z wersji istniejącego modelu. Pytania zadawane są w różnych środkach masowego przekazu: w najstarszych, czyli wyborach*, w sondażach, w referendach i testach, a o wynikach in-formuje się rządzonych. Też w środkach masowego przekazu, nazywanych tym razem „wolne media”, gdzie wyniki sondaży, testów i wyborów zajmują poczesne miejsce jako fakty komentowane przez (tym razem) stronniczych komentatorów.

Czy rządzeni wybierają (demokratycznie?) tych którzy formułują pytania, projektują procedury i in-formują?

No tak! – powie neoliberał – Na rynku są różne źródła masowego przekazu informacji o faktach. Z czego się utrzymują? Z reklam umieszczanych przez apolitycznych inwestorów.

Koło się zamyka. Od dawna wiadomo, że środek przekazu jest przekazem, a sam wybór nadawanych informacji jest już in-formacją.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Po stronie rządzonych wybór sprowadza się do „Cola czy Pepsi?”. Nie wybierasz? To dobrowolnie tracisz wpływ na wydarzenia.

Dlaczego więc kod dostępu do władzy czasem zawodzi, tak jak stało się to w Polsce w ostatnich wyborach? Demokracja liberalna chwieje się najpierw na peryferiach, a dopiero potem w centrum. Na peryferiach rządzi zaledwie od 25 lat. To dlatego nie potrafiła przedstawić Polakom tej „właściwej alternatywy”, zgodnej z zasadą kodu. Antysystemowość wdarła się do systemu!

A mogło być tak dobrze jak w Ameryce, raz demokraci, raz republikanie!

Zabezpieczenia w Trybunale na nic się nie zdały. Trzeba protestować! Kto poprowadzi niezadowolonych? KOD, Komitet Obrony Demokracji. Tutaj literki L jakoś na końcu zabrakło. Kod Zarządzania i Kontroli. Wszelkie podobieństwa i różnice są zakodowane. Wymiana społeczna raz na zawsze ustalona. Kontrola społeczna sprawowana w oparciu o cele, ustępuje miejsca procedurze kontrolnej samego kodu. Kontrola społeczna odbywa się za pomocą prognozowania, zaprogramowanej antycypacji i prewencji. Kontrola zgodności z modelem zastępuje kontrolę zgodności z wizją. W tej perspektywie jest to rzeczywiście koniec historii: neoliberalny ład globalny. Upadek tego ładu jest nie tylko w interesie tradycjonalistycznej prawicy polskiej, która zgodnie z jedną z zasad kodu, czyli odwracalnością, jest odwróconą lewicą społeczną. Jest także w interesie światopoglądowej lewicy, która także zgodnie z zasadą odwrócenia popiera prawicowy neoliberalny ład identyfikując się z „zagrożonymi” mniejszościami takimi jak LGBT. Lewica ta powinna powinna przemyśleć raz jeszcze swój udział w neoliberalnym, „wolnościowym” chórze, nawet wtedy gdy popiera LGBT i nie zapominać, że głównym zadaniem lewicy jest społeczna sprawiedliwość w narodowej wspólnocie zagrożonej przez globalizację. Wspólnocie, która musi dbać o swoją jednorodność lokalną, mając szerszy cel w postaci różnorodności narodów Europy. Wokół nas tylko narody wydają się być zdolne do powstrzymania globalizacji.

Mieszanie wszystkiego ze wszystkim jest jednym z ważniejszych narzędzi globalizacji. Dopiero w miarę jednorodna wspólnota narodowa może być otwarta na innego z takiej czy innej mniejszości. Wspólnota narodowa zagrożona w swoich podstawach będzie niezdolna do tolerancji i współżycia z innym.

Dlaczego człowiek lewicy popiera tradycjonalistyczną prawicę? Bo żyjemy w czasach odwrócenia. Jest to poparcie taktyczne.

————————–

* Te i niektóre następne opinie pochodzą z „Wymiana symboliczna i śmierć” Jeana Baudrillarda.

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +3, liczba głosów: 45)
Loading...
The following two tabs change content below.

Andrze Tadeusz Król