Córki Dancingu to dzieło genialne, oryginalne i zniewalające jak syreni śpiew.

Wczorajsza uroczysta premiera filmu Córki Dancigu/The Lure, Agnieszki Smoczyńskiej, była dla mnie ucztą filmową na najwyższym poziomie. To było nawet coś więcej niż uczta, to było wielkie żarcie! Wyszłam z filmu podekscytowana i poruszona. Miałam poczucie, że uczestniczyłam w czymś zupełnie wyjątkowym.

Tak, jakbym była na premierze pierwszego filmu Tarantino albo Almodovara. Reżysera, który ma swój własny i niepowtarzalny styl. Film Agnieszki Smoczyńskiej jest świeży, odważny, mocny i  wciągający. Jest unikatowy. Już czołówka filmu zapowiada, że będzie znakomicie. I jest.

Autorką tekstu jest Magda Betlejewska, szefowa studia produkcji telewizyjnej i filmowej Moon. 

Co się w tym filmie szczególnie udało? Wszystko!

Wydawać by się mogło, że Agnieszka Smoczyńska podjęła się zadania niemożliwego. Córki dancingu to wybuchowa mieszanka: musicalu, fantasy, efektów specjalnych, zdjęć podwodnych, charakteryzacji, kostiumów i scenografii z epoki… To się nie mogło udać. A jednak!

Wszystkie elementy złożyły się w jedną spójną całość. Tego mógł dokonać tylko geniusz! Dlatego po wczorajszej premierze dosłownie pokłoniłam się przed Agnieszką Smoczyńską.

Wielkie brawa należą się oczywiście Robertowi Bolesto, autorowi tej porywającej i zaskakującą historii. Brawo!

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Dodatkowym atutem są śmieszne, zaskakujące i inteligente dialogi. A to w polskim filmie prawdziwa rzadkość.

Nie dziwię się, że w filmie udział wzięli świetni polscy aktorzy. Moja ukochana Kinga Preis, Magdalena Cielecka, Katarzyna Herman, Iwona Bielska, Roma Gąsiorowska, Andrzej Konopka, Jakub Gierszał, Marcin Kowalczyk, Zygmunt Malanowicz. Na szczególną uwagę i uznanie zasługuje popis aktorski tutułowych bohaterek.

Córki dancingu, uwodzące syreny – Marta Mazurek i Michalina Olszańska – zagrały śpiewająco. Dosłownie i w przenośni. Ich role wymagały niezwykłej odwagi i talentu, a pięknym syrenom nie brakuje ani jednego ani drugiego. Dziewczyny są bardzo autentyczne w swoich baśniowych wcieleniach. Bije od nich uwodząca siła. Ani przez chwilę nie wdarła się do ich gry sztuczność.

Scenografia i kostiumy genialnie się dopełniają, odtwarzając świat z lat 80-tych w PRL-u – jednak w ładniejszej, baśniowej wersji. Z jednej strony są realistyczne, pełne znanych wszystkim Polakom szczegółów, z drugiej uniwersalne i po prostu piękne. Scenografka Joanna Macha i kostiumografka Katarzyna Lewińska pozwalają nam zanurzyć się w tę oniryczną historię.

Charakteryzacja i efekty specjalne są na najwyższym, chciałoby się rzecz hollywoodzkim poziomie. Studio Platige Image dało popis swoich możliwości. Wszystko jest tak profesjonalnie zrealizowane, że trudno ocenić, co było naprawdę w kamerze, stworzone przez charakteryzatora, a co zostało wygenerowane przez zdolnych panów i panie z Racławickiej 99.

Naprawdę chciałabym tak po polsku znaleźć jakąś wadę, jakieś niedociągnięcie. Wytknąć autorom jakieś niedopatrzenie lub błąd. Niestety moja polska natura pozostanie niezaspokojona. Musi wygrać moja druga, grecka hedonistyczna osobowość. Po prostu wszystko jest piękne!

Mówiłam już, że film jest świetnie wyreżyserowany, że aktorzy dali popis swoich możliwości, wszyscy stanęli na wysokości zadania,

ale to wszystko można było bardzo łatwo popsuć na etapie montażu. Jednak i tutaj nie udało się popsuć. Film ma urzekające tempo. Scena za sceną to majstersztyk. Niczego nie jest za dużo ani za mało. Brawa dla Jarosława Kamińskiego.

Odnosi się wrażenie, że zostaliśmy wciągnięci w swoiście mroczny, polski Bollywood… Czyli Poliwood…

W filmie wszystko płynie, tańczy i śpiewa. Porywa. Czyli dokładnie, tak jak to powinno wyglądać w dobrym musicalu. Córki Dancigu to musical mroczny i oniryczny. Piosenki napisali muzycy z zespólu Ballady i Romanse i ich muzyka pozwala nam odbyć tę fantastyczną podróż, pełną odniesień do mitów i naszych zwykłych ludzkich spraw.

Sound design to kolejny element, który jest bardzo przemyślany i doskonalne zrealizowany. Wszystkie syczenia, szelesty, pogłosy pozwalają nam z jednej stony uwierzyć w tę historię, a z drugiej strony nie pozwalają nam zapomnieć, że poruszamy się na metapoziomie, w uber rzeczywistości.

sirens9

And last but not least, zdjęcia autorstwa Kuby Kijowskiego.

Dla tego niezwykle zdolnego operatora młodego pokolenia, to nie był pierwszy film fabularny. Ci, co widzieli Płonące Wieżowce wiedzieli, że mogą się spodziewać zdjęć na najwyższym światowym poziomie. Kuba jest bardzo utalentowany. Jego zdjęcia są zawsze bliskie prawdy, prawdziwego życia, a jednak piękniejsze, przybilżające nas do tego lepszego świata. Kuba jest perfekcjonistą. Jestem przekonana, że był zaangażowany w proces powstawania filmy od samego początku, bo film jest niezwykle spójny. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie doskonałe zrozumienie, współpraca i uzupełnianie się pomiędzy reżyserką i operatorem. Kuba wraz ze swoją kamerą, prowadzi nas przez wszystkie sceny z niezwykłą elegancją. Ani przez moment nie mamy wrażenia, że coś jest na siłę, że coś było pokazane niepotrzebnie. Kuba nie należy do operatorów, którzy zadowalają się samym obrazem, widać w nim ciągłe poszukiwanie sensu i szerszego znaczenia.

Brawo Kuba!

Syrenki, Córki Dancingu to film o kobietach. O młodych dziewczynach. Może się okazać, że w pełni będą go mogły zrozumieć i pokochać tylko kobiety.

Ja ten film odebrałam bardzo osobiście. Sama pamiętam moje wejście w dorosły świat dancingów. Jako matka dwóch dorastających córek, wiem, że za chwilę one wskoczą na głebokie wody zwane dorosłością. Dorosłością, gdzie niezależnie od tego, jak grubą masz skórę i jak ostre zęby, jeden zwykły śmiertnelnik z chromosem Y jest w stanie złamać ci serce. W sposób nieodwracalny.

Jestem przekonana, że premierowy pokaz Córek Dancingu przejdzie do historii kina. I celowo nie piszę polskiego kina. Jestem dumna, że mogłam w tym wydarzeniu uczestniczyć.

Lubię wciągać filmy jak makaron, jestem uzależniona od kawy i od filmów. Niestety przez dłuższy czas nie będę mogła obejrzeć żadnego filmu. Nie chcę zmyć tego cudownego wrażenia i uczucia, jakie we mnie pozostało po obejrzeniu Syrenek.

Agnieszko – szacun!

sirens7

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +3, liczba głosów: 25)
Loading...