List otwarty do Pawła Kukiza, posła na Sejm RP: proszę złożyć mandat!

 

Podstawowym elementem zdrowego społeczeństwa jest wzajemny szacunek wobec siebie, nawet wtedy, gdy ludzie mają odrębne światopoglądy. Czy kiedykolwiek zastanawiał się Pan jaka jest różnica między niekulturalnym posłem na Sejm przemawiającym z wyżyn swojej ideologii a życiem transseksualistki w małym mieście mającej problemy z pracą?

Nic — poza fałszywym założeniem — nie usprawiedliwia łączenia wszystkich uczestników wieców KOD z Nowoczesną i Ryszradem Petru, Platformą Obywatelską czy Wojciechem Jaruzelskim. Takiej generalizacji nie da dokonać się choćby wobec Michała Gauzy, który przemawiając wczoraj w Łodzi na spotkaniu KODu mówił o wykluczonych społecznie, ucisku kobiet, o tych wszystkich artykułach Konstytucji, które dotyczą jakości życia społecznego i od samego początku były niedostrzegane. Nie da się tego dokonać wobec mnie — program gospodarczy Nowoczesnej jest mi bowiem z gruntu obcy. Jednoznacznie negatywnie oceniałem dopuszczenie do łamania praw człowieka przez Leszka Millera, a gorzkich słów nie szczędziłem Platformie Obywatelskiej czy Gazecie Wyborczej.

Najwyższa pora skończyć z uogólnieniami i pochylić się nad społeczeństwem, złożonym z różnorodnych ludzi, z których znaczna większość doznaje „wykluczenia wielokrotnego”.

Nie jest tak, że Polacy dzielą się na „poprawnych narodowo” i „bolszewicką resztę”. Dzielą się za to na bogatych i biednych, prekariat i osoby pracujące na bezterminowych umowach o pracę, na starszych, których spycha się w niebyt, ludzi 40-50 plus, którym trudno znaleźć pracę, na tych, którzy mogą po sobie dziedziczyć, nawet jeśli żyli w separacji i na tych, którzy dziedziczyć nie mogą, bo prawo nie chce potwierdzić, że ich związki istnieją.

Dzielą się dalej na ludzi o różnym pochodzeniu etnicznym, wyznających różne religie lub żadnej. Na tych, których da się zawiesić w pracy, bo oczekiwali odpowiedzi na pytania od zaproszonego gościa, i na tych „antysystemowych”, którzy mogą robić z ludzi kurwy, gestapo, ludzi gorszego sortu i włos nie spadnie im z głowy.

Czy kiedykolwiek zastanawiał się Pan jaka jest różnica między Panem, a emerytką kombinującą jak opłacić czynsz, kupić leki i mieć siły na wychowywanie wnucząt czy opiekę nad jeszcze starszymi osobami? Które życie jest bardziej antysystemowe? Które wymaga większego życiowego samozaparcia? I czy zastanowił się Pan, co w życiu takiej osoby mogą spowodować Pana niekulturalne i zwyczajnie niemądre dedykacje i słowa?

Wesprzyj #Medium

Najwyższa pora odrobić także lekcje z historii polskiej i światowej. W tym zdać sobie sprawę, że głoszone przez Pana hasła o tym, że Żydzi sponsorują marsze w obronie demokracji to powielanie najczarniejszych urojeń rodem z Protokołów Mędrców Syjnonu i tradycji III Rzeszy. Ma Pan odwagę przyznać się do tej tradycji? Czy ma pan odwagę obraźliwym słowem rzucić pod adresem Janusza Korczaka czy Dow Bera Meiselsa?

Ścierpiałem, gdy Jarosław Kaczyński zaszeregował mnie jako Polaka gorszego sortu i powiązał z działalnością gestapo. Co więcej, przed wyjściem na wczorajsze zgromadzenie KOD organizowane w Łodzi podzieliłem się na swoim profilu Facebookowym następującą refleksją:

Zaliczenie do gestapowców boli jak diabli, zwłaszcza w kontekście rodziny – z niezła szlachecką legitymacją, a od pokoleń lewicową, dla której równość ludzi, wyrwanie ich z suteren, stworzenie szans na edukację, była czymś ważnym.

W sumieniu siedzi mi tylko jeden mól – mowa nienawiści, zła stereotypizacja, to nie wybryk chwili obecnej. Mamy choćby „mohery” – fakt, to nie ciężar gatunkowy gestapo, ale jednak piętno. I tak myślę dalej, czy ktoś tym „moherom” próbował tłumaczyć świat, który się zmienia? Budował poczucie więzi ze społeczeństwem, dbał o szacunek? I ile z tych, którzy krzyczą, że sprzedano demokrację za 500 złotych zastanawia się, dlaczego ludzie skłonni byli w te 500 złotych uwierzyć? A ile razy zamiast krytyki instytucji religijnych śmiejemy się po prostu z ludzi, którzy wierzą?

Jestem człowiekiem i obywatelem.

Po pierwsze jestem człowiekiem, a więc zostałem obdarzony „niezbywalną godnością”. Jestem także obywatelem tego samego co pan kraju, zaangażowanym w sprawy społeczne, pracującym i płacący w Polsce podatki. Mam także swoją historię. Jestem przedstawicielem rodziny związanej losami z Hauke-Bosakami, Starzyńskimi czy Gogolewskimi, a więc z rodzinami zasłużonymi dla Polski i polskiej kultury. Jestem członkiem rodziny, której przedstawiciele ginęli w walce z nazistami. Nie mogę więc nie sprzeciwić się stawianiu mnie w szeregu kurew, których się nienawidzi. Pana zachowania nie usprawiedliwia ani brak elementarnej kultury osobistej, ani licentia poetica.

Jeśli nie jest Pan w stanie szanować ludzi, na których życie realny wpływ ma Parlament, powinien Pan złożyć mandat. Tego wymaga elementarna przyzwoitość.

I uwaga ta, na nieszczęście, nie dotyczy tylko Pana.

Wnoszę także, by Pana działaniami zajęła się Komisja Etyki Poselskiej.

 

kukiz fb

The following two tabs change content below.
mm

Marcin Maria Bogusławski

Marcin M. Bogusławski — rocznik ’82. Meloman, doktor filozof. Interesuje się filozofią humanistyki, filozofią polityczną i współczesną epistemologią. Miłośnik czarnego feminizmu, gotowania i Alaina Touraine’a.