Prezes Kaczyński budzi społeczeństwo obywatelskie w Polsce (KOD)

„Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie dobro czyni” – te słowa Mefistofelesa z „Fausta” Goethego chodziły mi wczoraj po głowie przez cały czas marszu KOD.

Myślałam o tym, jak wiele dobrego udało się zrobić Jarosławowi Kaczyńskiemu mimochodem. Prezes mając w pogardzie ogromną część swoich rodaków i dając tej pogardzie wielokrotnie publiczny wyraz – „oni stoją tam, gdzie stało zomo”, „skundlony polityczno-kulturowy establishment” i ostatnio „najgorszy sort Polaków” – doprowadził do obywatelskiego przebudzenia ludzi, którzy zazwyczaj nie biegają po demonstracjach. Myślę, że wielu było po raz pierwszy w życiu, lub pierwszy raz od lat 80-tych na takim zgromadzeniu. Sama takich kilkoro spotkałam. Swoją drogą ciekawe, ilu spośród tych ludzi nie wzięło udziału w ostatnich wyborach.

Ale oczywiście pan prezes to nie tylko Samo Dobro. Pogarda, jaką Kaczyński okazuje swoim rodakom to osobny temat. Pewnie jest przekonany o tym, że odpowiada na pogardę, która jego przez lata spotykała i nadal spotyka. Pogardą płaci za pogardę, upokarzaniem za upokarzanie, wykluczeniem za wykluczanie. To się zbierało latami, kumulowało. Myślę, że dziś widzimy, a przede wszystkim słyszymy erupcję nagromadzonych urazów. A więc oko za oko, ząb za ząb… „Oko za oko doprowadziłoby świat do ślepoty” pisał Stanisław Jerzy Lec. I zapewne doprowadzi.

Szkoda, że brak prezesowi wyobraźni i patriotyzmu, że odreagowując własne emocje nie liczy się ze skutkami. Nie obchodzi go, że deklarując walkę o wartości wprowadza całkowity relatywizm – wyroków sądu można nie respektować, można się im nie poddawać, można je jawnie lekceważyć. Jak bardzo to jest demoralizujące dla życia społecznego przekonamy się niedługo.

Foto: Agnieszka Emma Pawłowska
Foto: Agnieszka Emma Pawłowska

Tymczasem wczoraj Kaczyński nie tylko poderwał ludzi z kanap, ale też udało mu się zbliżyć do siebie najbardziej sobie odległych polityków – w pierwszym rzędzie, obok głównego organizatora i twarzy KOD Mateusza Kijowskiego, szli politycy i to w niesłychanej konfiguracji – Barbara Nowacka, Ryszard Kalisz, Ryszard Petru, Cezary Grabarczyk, Andrzej Halicki, a tuż za nimi drobnym kroczkiem dreptał próbujący wkręcić się do pierwszego rzędu Roman Giertych. Kiedy go tam zobaczyłam w pobliżu księdza Lemańskiego omal trupem nie padłam! Jeden z największych szkodników polskiej polityki! Człowiek, który 10 lat temu pomagał Kaczyńskiemu rozwalać polską demokrację, który wyprowadzał ze szkół Gombrowicza i zamykał ich bramy przed „gorszymi” dziećmi, czyli tymi, które noszą irokezy i kolczyki w nosie.  Guru Młodzieży Wszechpolskiej – to on jako pierwszy wprowadził do parlamentu narodowców, nie Paweł Kukiz. I ten człowiek dziś podskakuje przed sejmem skandując  „Kto nie skacze ten jest z PiSem!” – no koniec świata. I żenada. Jak Panu nie wstyd, Panie Giertych?

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Zdenerwowali mnie ci politycy w pierwszym rzędzie, miałam wrażenie, że oblepili Mateusza Kijowskiego jak rzepy. Kiedy to dziś powiedziałam mojemu przyjacielowi, który sam zajmuje się polityką, doszło do awantury:

– Co ty chcesz, a kto ma iść w pierwszym rzędzie, politycy są naturalnymi liderami społeczeństwa, o co ci chodzi?! – prawie na mnie nakrzyczał.

Być może ma rację, jednak napiszę o moim dyskomforcie po to, żeby politykom przypomnieć (przy całej mojej sympatii np. do Nowackiej):

Źaden ani żadna z Was nie wyprowadziliby na ulice tylu ludzi, ilu wczoraj po raz pierwszy wyprowadził,  kilka dni po ogłoszeniu zamiaru demonstracji na fejsbuku, obywatelski spontaniczny ruch Komitet Obrony Demokracji, którego twarzą został prawie nieznany, niezbyt charyzmatyczny Mateusz Kijowski – bez zaplecza partyjnego, pieniędzy, struktur i kampanii.

Weźcie to sobie do serca.

Nie jestem naiwna, prędzej czy później, kiedy ruch okrzepnie, a w dodatku kiedy doprowadzi do zmiany (w co nie wątpię), pojawią się niesnaski, frakcje i frakcyjki, interesy i interesiki – jak to w Polsce. Żyję już wystarczająco długo, by nie mieć złudzeń. Już to wiele razy widziałam. Dlatego wybiegając optymistycznie w przyszłość myślę, że KOD kiedy zrealizuje swoje cele, powinien się po prostu rozwiązać. Może chociaż on zostanie dla następnych pokoleń piękną legendą, jaką udało stać się KOR-owi i czego niestety nie udało się osiągnąć Solidarności, która zamieniona  w przybudówkę partyjną po prostu skarlała.

Ale tak poza tym to serce rosło.

Wczoraj w antyrządowej demonstracji na ulice Warszawy wyszedł najgorszy sort Polaków – w przeciwieństwie do dzisiejszego lepszego sortu demonstrującego prorządowo.  Ten najgorszy sort niósł biało czerwone i unijne flagi, śpiewał hymn, wymachiwał egzemplarzami konstytucji i skandował „wolność, równość, demokracja”. Ja bym jeszcze pewnie dodała, gdybym miała nagłośnienie –  „prawo i sprawiedliwość”.

Nie było kominiarek, paramilitarnych wdzianek, wykluczających transparentów i ksenofobicznych haseł.  Co prawda „kaczkę na taczkę” i „dziki lokator” pod adresem prezydenta można było sobie darować – wywożenie na taczkach to przemoc i upokarzanie, a dzikim lokatorem to Duda jednak nie jest – przypomnę, że ponad połowa wyborców na niego głosowała i wybrała go na najwyższy urząd w państwie. Może jest złym prezydentem, ale legalnym. Takiego sobie wybraliśmy i takiego mamy.

Nikt się nie spodziewał, że ta demonstracja będzie tak liczna, najmniej  chyba prawicowe media i prawicowi komentatorzy. Sami organizatorzy liczyli na kilka tysięcy. Trwają teraz przepychanki czy było 50 000, jak twierdzą władze Warszawy, czy „wielokrotnie mniej” jak twierdzi Beata Kempa.

Foto: Agnieszka Emma Pawłowska
Foto: Agnieszka Emma Pawłowska

Najgorszy sort Polaków

Zastanawiałam się wczoraj, czym ten „najgorszy sort Polaków” różni się od tego najlepszego i z moich obserwacji wynika, że cechują go paskudne przywary – specyficzne poczucie humoru, sarkazm i ironia wskazujące na pewien dystans do rzeczywistości. Ten dystans pozwala studzić emocje i nie popadać w jakże miłe dla duszy stany upojnej egzaltacji – Wielką Sprawą, Bogiem, Honorem, Ojczyzną. Ten dystans sprawia, że ten gorszy sort Polaków jest podejrzliwy i nieufny wobec patetycznych i wzniosłych słów, woli np. wziąć nagłośnienie i przed Pałacem Prezydenckim puszczać dawny przebój Mr Zooba „Mój jest ten kawałek podłogi” niż machać sztandarem krzycząc „Polska dla Polaków”. Ten gorszy sort wstydzi się nieco wzruszeń, więc kiedy mu się łza w oku zakręci przy hymnie, dyskretnie ją wyciera i obraca sytuację w żart. Ten gorszy sort nieskłonny jest do ideowej egzaltacji, napuszonych przemów i histerycznego rozdzierania szat.

No i wyszedł wczoraj ten gorszy sort Polaków, żeby się spokojnie, pokojowo ale jednak stanowczo upomnieć o porządek, praworządność i przestrzeganie procedur. Koniec świata – Polacy wychodzą na ulice by domagać się przestrzegania procedur! Czegośmy doczekali!

Stojąc w szpalerze straży marszu (a tak jakoś wyszło 🙂 – pod Pałacem Prezydenckim i broniąc go własną piersią, obserwowałam pracę reportera TV Republika. Młody człowiek z bardzo poważną miną przeprowadzał dość długo wywiad z pewnym panem, który kiedyś był jednym z najbardziej znanych „obrońców krzyża”, a potem zaczął pojawiać się na paradach równości. Kto tego pana, tak jak ja, spotykał w 2010 roku codziennie na Krakowskim Przedmieściu, lub choć widział go parę razy, wie, że mamy do czynienia z nie całkiem zdrową osobą. Kiedy pobierałam 20 lat temu nauki na różnych kursach i warsztatach dziennikarskich uczono nas – m.in. na podstawie kodeksu etycznego BBC – że nie robi się sond ulicznych czy w ogóle wywiadów z osobami pijanymi lub zaburzonymi. Że to nieetyczne, że nie wolno takich łatwych obiektów wykorzystywać, że jeżeli ktoś to robi, to zawsze tylko w jednym celu – żeby manipulować. No ale to nie moja sprawa – to już kwestia szefów tego reportera, jakie standardy przyjęli w swojej telewizji i ich odpowiedzialności za to,  jakiego dziennikarstwa młodego człowieka chcą nauczyć. Jedno jest pewne – reporter TV Republika mógł sobie spokojnie przez Pałacem Prezydenckim przeprowadzić wywiad – nikt go nie szarpał, za ucho nie ciągnął. Jego kolega z TVP Info w tym samym miejscu jeszcze kilka dni wcześniej miał mniej szczęścia.

Tak było wczoraj, a dziś tłumy lepszego sortu Polaków na demonstracji wspierającej rząd i prezydenta. No i dobrze – takie prawo demokracji. Krucjata różańcowa demonstruje pod Gazetą Wyborczą i TVP – dziennikarze Gazety wyszli przed redakcję i demonstrują przeciw krucjacie różańcowej demonstrującej przeciw nim… No i dobrze  – takie prawo demokracji.

Na koniec jest tak, że wszyscy musimy tu razem żyć.

Jeszcze wczoraj, przed demonstracją zastanawiałam się, czy nie napisać tekstu do młodych – nie dajcie sobie zmarnować życia, wyjeżdżajcie stąd. Po południu stwierdziłam, że jednak nie  – zaapeluję tylko – nie dajcie sobie zmarnować życia i sami go nie zmarnujcie – czasami lepiej jest zostawić wszystko za sobą, zająć się własnym szczęściem, do którego wszyscy mamy prawo i pojechać w jakieś bardziej przyjazne rejony, czasem lepiej odnaleźć poczucie sensu w byciu we wspólnocie, w pracy na rzecz zmiany, też dla innych, nie tylko dla siebie. O nic więc nie będę apelować, każdy sam musi dokonać wyboru.

Pamiętajcie tylko o jednym – jeśli zostaniecie musicie to tak urządzić, żebyśmy mogli tu wszyscy razem żyć, żebyśmy się nie pozabijali i żebyśmy sobie wszyscy nawzajem dawali prawo do bycia sobą.

Foto: Agnieszka Emma Pawłowska
Foto: Agnieszka Emma Pawłowska
Foto: Agnieszka Emma Pawłowska
Foto: Agnieszka Emma Pawłowska

————

Dziękujemy Agnieszce Pawłowskiej za zdjęcia. Jednocześnie zwracamy się do osób fotografujących i filmujących z zaproszeniem do współpracy – chętnie zaprezentujemy Wasze zdjęcia na #MP. Pozdro!

 

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +39, liczba głosów: 47)
Loading...