Zaskakujące podsumowanie rządów „czerwonego diabła” Hugo Chaveza

Świat znamy takim, jakim nam go przedstawiają wielkie amerykańskie korporacje. A na żadnym przykładzie nie widać tego lepiej niż na przykładnie Hugo Chaveza.

Kiedy słyszysz nazwisko Hugo Chavez, to co myślisz?

a) Krwawy dyktator, oszołom opętany żądzą władzy, wariat, który parł do wojny?

b) Człowiek z ludu i dla ludu, który zaryzykował życie, by wyrwać kraj z rąk amerykańskiej dominacji i polepszyć los milionów biedaków?

Uczciwa odpowiedź na to pytanie da ci od razu możliwość zorientowania się, jak wielki wpływ ma na ciebie i na nas w ogóle amerykańska propaganda.

Jeśli udzieliłeś odpowiedzi a) odpowiedziałeś tak jak ja. Albo raczej tak, jak ten ja, który konsumuje zwyczajne polskie media. My wszyscy je konsumujemy, więc wiemy tyle ile one nam mówią. A one nam mówią to, co chcą nam powiedzieć Amerykanie.

A Amerykanie mówią głosem swoich korporacji.

Portret, jaki media namalowały Hugo Chavezowi być może najlepiej ilustruje związki propagandy obowiązującej w świecie Zachodu z interesami wielkich amerykańskich korporacji. A ten związek ma kluczowe znaczenie, gdyż media nie są wyrazicielami interesów społeczeństw, a grup kapitałowych. Trzeba to zrozumieć, by móc nabrać zdrowego sceptycyzmu, pozwalającego uniknąć uczestnictwa w owczych pędach, szczególnie, jeśli owce gonione są na wojnę – taką jak w Syrii czy Iraku.

Powiedzmy to prościej: znamy świat takim, jakim nam go przedstawiają wielkie amerykańskie korporacje. A na żadnym przykładzie nie widać tego lepiej niż na Hugo Chavezie.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Hugo Chavez rządził Wenezuelą przez 14 lat. Prosty szczery chłop, który dojrzewał w nędzy wśród pól, szybko pojął, że zmiana położenia ludzi takich jak jego rodzice i sąsiedzi będzie wymagała konfrontacji z Imperium. Imperium czyli USA. Wenezuela posiada wielkie złoża ropy naftowej i innych dóbr materialnych, a jednak mimo ich intensywnego wydobycia – w 1999 roku, gdy Chavez dochodził do władzy – większość Wenezuelczyków klepała biedę.

Chavez nie chciał konfrontacji z USA. Chciał się dogadać. Wiedział, że gra w otwarte karty może się dla niego skończyć fizyczną eliminacją, tak jak to się stalo w przypadku wielu innych prospołecznych i demokratycznie wybranych przywódców w Ameryce Łacińskiej. Ale jego wysiłki dyplomatyczne spełzły na niczym. USA mogły go tolerować tylko jako pokornego wasala. O narażeniu na szwank interesów wielkich amerykańskich korporacji wydobywczych nie mogło być mowy. Więc Hugo poszedł na całość: znacjonalizował wenezuelską ropę.

To że wenezuelska ropa powinna należeć do Wenezuelczyków nie wydaje się myślą radykalną. A jednak – jest to myśl, która zasługuje na kulkę w łeb.

Zaczęło się rzecz jasna od propagandy. Amerykańskie serwisy informacyjne rozpoczęły zmasowaną akcję zniesławiania, dzięki której mamy ten obraz Chaveza jaki mamy. Twierdzono, że jest zagrożeniem dla USA, że jest komunistą, który może chcieć użyć bomby atomowej, że trzeba Wenezuelę zaorać. Amerykanie nigdy mu nie wybaczyli. Nazywali go zbrodniarzem i diabłem do końca. Ale jego rzeczywistą zbrodnią było odebranie zysków USA z wenezuelskiej ropy i przekazanie ich na walkę z biedą.

W 2002 roku doszło do przesilenia. Inspirowana z Waszyngtonu junta dokonała zamachu stanu. Dokonano prowokacji podczas manifestacji, zginęli ludzie. Oskarżono rząd. Chaveza uprowadzono – klasyczny scenariusz, który później nazwano by pewnie wenezuelską wiosną. Przez 48 godzin wydawało się, że Hugo nie wróci żywy. Że skończy jak Allende z kulką w brzuchu. Ale jego naród się o niego upomniał i wyszedł na ulice.

Hugo wygrał, stając się bohaterem wenezuelskich biedaków i wrogiem wenezuelskiej elity. Elity, która w większości mieszkała w Miami.

Spójrzmy na dane podsumowujące rządy Chaveza w Wenezueli.

http://venezuelanalysis.com/analysis/8151
http://venezuelanalysis.com/analysis/8151

W latach 1999-2003 rząd nie kontrolował państwowego koncernu naftowego; w rzeczywistości przemysł ten był kontrolowany przez opozycję Chaveza, która użyła go do próby obalenia rządu, w tym do przeprowadzenia niszczycielskiego ataku w latach 2002–2003. Dlatego lepszą miarą wzrostu gospodarczego pod rządami Cháveza jest okres, gdy odzyskał kontrolę nad państwowym koncernem naftowym, a więc gospodarką.

Powyżej można zobaczyć ten wzrost mierzony od 2004 roku oraz za okres 1999-2002. Podajemy wyniki od roku 2004, gdyż rok 2003 był rokiem zapaści po strajku naftowym.

http://venezuelanalysis.com/analysis/8151
http://venezuelanalysis.com/analysis/8151
http://venezuelanalysis.com/analysis/8151
http://venezuelanalysis.com/analysis/8151
http://venezuelanalysis.com/analysis/8151
http://venezuelanalysis.com/analysis/8151
http://venezuelanalysis.com/analysis/8151
http://venezuelanalysis.com/analysis/8151
http://venezuelanalysis.com/analysis/8151
http://venezuelanalysis.com/analysis/8151

Współczynnik rozwarstwienia społecznego – czyli zjawiska wyjątkowo destrukcyjnego dla więzi społecznych – w czasie rządów Chaveza spadł do najniższych w regionie. Wiele osób po raz pierwszy w życiu zaczęły otrzymywać świadczenia państwowe w tym renty i emerytury.

http://venezuelanalysis.com/analysis/8151
http://venezuelanalysis.com/analysis/8151
http://venezuelanalysis.com/analysis/8151
http://venezuelanalysis.com/analysis/8151
http://venezuelanalysis.com/analysis/8151
http://venezuelanalysis.com/analysis/8151
http://venezuelanalysis.com/analysis/8151
http://venezuelanalysis.com/analysis/8151
http://venezuelanalysis.com/analysis/8151
http://venezuelanalysis.com/analysis/8151

Tylko w jednym zakresie Chavez poniósł porażkę. Za jego rządów wzrósł poziom przestępczości.

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +28, liczba głosów: 58)
Loading...
The following two tabs change content below.