Profesor Monika Płatek o ustawie medialnej – jest źle. A nawet gorzej

Monika Płatek

 

30 grudnia 2015 r., Sejm uchwalił  ustawę o zmianie ustawy o radiofonii i telewizji. Jest 2 stycznia 2016 (g. 12:30). Ustawa stara się eliminiować kompetencje Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oddając je w ręce władzy wykonawczej i zapowiada wprowadzenie w miejsce publicznych, media narodowe. To próba, by umniejszyć i ubezczynnić kolejny, obok Trybunału Konstytucyjnego, organ stojący na straży demokratycznego państwa prawa. Demokratyczne państwo prawa buduje i ma zapewnione trwanie dzięki wolności słowa i wolności mediów.

Prezydent RP jeszcze tej ustawy nie podpisał. Za to w prasie internetowej nastąpił już wysyp komentarzy i informacji o jej skutkach. Są czytelne.  Informacja to nie tylko wiedza. To także władza.  Zmiany dotychczasowych przepisów zmierzają do szybkiego przejęcia i podporządkowania sobie  mediów publicznych –  radia i telewizji. Ustawa zmienia zasady powoływania ludzi na stanowiskach decydujących o kształcie publicznych mediów, o publicznym radiu i telewizji.

Żadnych nawet pozorów pluralizmu. W całości zostają one podporządkowane rządzącej większości; konkretnie, ministrowi skarbu państwa. Ustawa jest tylko na chwilę – do 30 czerwca 2016. Potem ma przyjść jakieś inne nowe, „narodowe” i patrząc na Rosję, Węgry czy Białoruś, bo w tym to kierunku zmierza, nie musi być ciekawe.   

Skupię się na tym, co dla mnie jako prawniczki najważniejsze. Zasady tworzenia dobrego prawa wymagają, by prawo zmieniać tylko wtedy, gdy jest to konieczne. Dużo ważniejsze w systemie praworządnym jest, aby prawo obowiązujące, dobrze wykonywać. Dobrze, to znaczy zgodnie z Konstytucją i porządkiem unijnym. I Konstytucja i Karta Praw Podstawowych Unii Europejskiej podkreślają znaczenie   wolności słowa i wolność mediów dla funkcjonowania demokratycznego państwa prawa (art. 54 Konstytucji RP, Art. 11 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej). Gwarantem przestrzegania wolności słowa i mediów publicznych  w Polsce jest Krajowa Rada radiofonii i Telewizji. Art. 213.1 Konstytucji RP stanowi, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji stoi na straży wolności słowa, prawa do informacji oraz interesu publicznego w radiofonii i telewizji. Jest apolityczna i powoływana przez Sejm, Senat oraz Prezydenta RP (art. 214 Konstytucji RP). Fakt, że została przewidziana w Konstytucji czyni z niej organ ustrojodawczy. To oznacza, że jest pomyślana do kontroli granic w jakich może działać władza. Władza może dużo, ale tylko tyle na ile pozwala Konstytucja. Konstytucja w tym sensie ogranicza demokrację. Czuwa na tym, żeby nawet jeśli do władzy zostaną w demokratycznych wyborach wybrani jako większość przeciwnicy demokracji, to nie mogli jej zniszczyć. Mogą rządzić, mogą być nawet paskudni, ale w granicach Konstytucji. Ani kroku dalej. Władzę, która ma zakusy autorytarne takie instrumenty kontrolne uwierają. Nic dziwnego więc, że robi wszystko, aby wyłamać zabezpieczenia i zostawić jedynie atrapę.

Czym polski Ustawodawca uzasadnia konieczność wprowadzenia zmian w Ustawie o radiofonii i telewizji? Nieco szyderczo Ustawodawca powołuje się właśnie na art. 213 Konstytucji RP. i stwierdza, że chodzi o obniżenie kosztów i racjonalizację działania.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Ustawa eliminuje konkursy na stanowiska decyzyjne w radio i telewizji, znosi kadencyjność zarządów, przyzwala na to, by na stanowiskach były osoby skazane i działające na szkodę spółki. Przyzwala na to, by z pieniędzy podatniczek i podatników zatrudniać na stanowiskach w radio i telewizji bez umiaru i pozorów kwalifikacji krewnych i znajomych królika oraz opłacać programy, których być może nikt nie będzie chciał oglądać, ale za które swoi wezmą kasę, a podatniczki i podatnicy będą musieli zapłacić. Jest to więc także, pod pozorem tekstów o narodzie sięganie do naszych kieszeń, by budować moc partii. Im więcej ludzi dostanie stanowiska i kasę i uzależnione i jedno i drugie będzie od wiodącej roli partii, tym bardziej wiodąca ma szansę być rola partii. To nic nowego. Zwykła powtórka z PRLu. 

Ustawodawca jednak twierdzi, że chodzi o racjonalizację, o ścinanie nie tyle głów, co  kosztów. Racjonalizacja? Obcinanie kosztów?

Co jest racjonalnego w rezygnacji z przepisów do jawnych i otwartych konkursów na stanowiska członków rad nadzorczych w jednostkach publicznej radiofonii i telewizji?

Co jest racjonalnego w zniesieniu kadencyjności, która stanowi istotną gwarancję  wolności od wpływów partyjnych bossów i nacisków politycznych?

I cóż racjonalnego w tym, że znosi się przepis, który pozwala odwołać członka zarządu w przypadku, gdy zostanie skazany prawomocnym wyrokiem  za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego lub przestępstwo skarbowe, czy gdy działa na szkodę spółki?

Te przepisy, jak mówi mój świetny kolega prawnik,  to nawet nie przygrywka, to zaledwie strojenie instrumentów przed zachłanną próbą dławienia wolności słowa. Polskie radio „Jedynka” co godzinę puszcza hymn Polski i hymn Unii Europejskiej. Przypomina? Protestuje? Nie, informuje właśnie. Polska jest i jest częścią Unii Europejskiej. I jak mało gdzie, tu akurat docenia się wolność słowa. Można próbować uczynić z Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wydmuszkę, nie ma co jednak udawać, że ma to cokolwiek wspólnego z racjonalnym działaniem w demokratycznym państwie prawa.

Nie pomoże wyzywanie ludzi od lewaków, komunistów i złodziei. Pamięć PRLu sprawia, że dzisiejsze działania władzy tak zbieżne z tymi, które i wtedy podejmowano, by zniszczyć społeczeństwo obywatelskie  przywracają i nawyki społeczeństwa obywatelskiego.

 

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +167, liczba głosów: 197)
Loading...
The following two tabs change content below.
mm

Monika Płatek

Monika Płatek, prof. dr hab. Uniwersytetu Warszawskiego. Prawniczka, wykładowczyni na Wydziale Prawa i Administracji UW i Gender Studies PAN. Członkini Polskiego Stowarzyszenia Edukacji Prawnej. Z Medium Publicznym od jego początku.