Czy nasze rozbestwienie w internecie może tłumaczyć odwieczne zjawisko Maski?

Przemoc dokonana przez przez osobę w masce nie jest uważana za przestępstwo człowieka – każdy rozumie, że zło zostało popełnione przez samą maskę.

Wiemy wszyscy z doświadczenia, że internet wyzwala w ludziach najgorsze tendencje. Zupełnie praworządni skądinąd obywatele kradną filmy i muzykę. Nastolatki korzystają z Internetu do znęcania się nad rówieśnikami, dorośli z obsesyjnym zapałem nękają innych, często śląc groźby zabójstwa. Porno kwitnie i przybiera coraz bardziej dziwaczne i często niepokojące formy.

Autorką jest Sandra Newman, amerykańska autorka takich książek jak: The Country of Ice Cream Star (2014), How Not To Write A Novel (2008). Mieszka na Manhattanie. Tekst tłumaczył Rafał Betlejewski z artykułu w serwisie aeon.co

Socjolodzy wydają się bezradni w tłumaczeniu tego niezwykłego wzrostu antyspołecznych skłonności. Mówi się o obecności „nielicznych” socjopatów, którzy mają psuć wizerunek sieci – ale zazwyczaj „potworami” są ludzie nienaganni i przyzwoici w życiu offline. Mówi się, że to anonimowość w sieci jest źródłem problemu – ale te zachowania utrzymują się nawet wtedy, gdy tożsamości użytkowników jest łatwo weryfikowalna i kiedy ich prawdziwe imiona pojawiają się bezpośrednio nad obraźliwymi wypowiedziami. Zaczyna się wydawać, że owa zaraza może wynikać bezpośrednio z technologii, że to komputery alienują nas od naszego człowieczeństwa.

Być może jednak lepiej byśmy zrozumeli internetowe chuligaństwo, gdybyśmy wzięli pod uwagę inny rodzaj zakrycia, jaki daje sieć, zakrycia, które towarzyszyło wszystkim kulturom ludzkim od zarania, i które pozwalało zachowywać się ludziom w sposób zupełnie niezwyczajny, czyli MASKĘ.

Maska

Nie ma kultur, które nie używałyby masek. Od australijskiego buszu do śnieżnej Arktyki, od mezolitycznej Afryki do Stanów Zjednoczonych w 21 wieku, ludzie zawsze używali masek na wiele sposobów – z pozoru różnych – a jednak mających zasadnicze podobieństwo. Ich najwcześniejsze formy odnosiły się do rytuału religijnego. Poprzez włożenie maski wyznawca udostępniał swoją duszę bóstwu lub przodkowi, który zaczynał się przez niego  przejawiać. Użytkownik maski uwspólniał swoje doświadczenie z duchami i przejmował ich moce. Jak mówi szaman plemienia Igbo:

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Gdy noszę go [tj noszę maskę], widzę to, co inni ludzi nie widzą… Jeśli przyniosą mi galon palmowego wina i wleją w moje usta, mogę je całe wypić, czego nikt inny nie dokona. Zaczynam widzieć ludzi inaczej, bo kiedy patrzę na nich, moje oczy są oczami ducha, a nie oczami ludzi.

Duchy, które zamieszkują maski mogą być kapryśne, a nawet dzikie. Istnieją doniesienia, że noszących maski trzeba było wiązać,  by zapobiec ich atakom na widzów. Niektóre bóstwa znajdujące się w maskach, takie jak Egungun z Joruba, były w stanie zabić niezamaskowaną osobę jednym dotknięciem. Pewna tybetańska maska jest tak potężna, że wyciąga się ją ze relikwiarza tylko raz w roku, w ramach przygotowań do jej rytuału. Następnie przez noc trzyma się ją w zamkniętej świątyni, a mnisi muszą śpiewać modlitwy, aby zapobiec ucieczce złośliwego demona. Wieśniacy w promieniu wielu kilometrów barykadują drzwi domostw. Wśród ludu Ilahita Arapesh z Melanezji, rytualne zabójstwa były przeprowadzane przez człowieka w stanie opętania przez odpowiednią maskę.

szamani

Przemoc i gwałt dokonane przez przez osoby w maskach nie są uważane za przestępstwa ludzi – każdy rozumie, że zło zostało popełnione przez samą maskę.

Rytualne maskowanie zazwyczaj odbywa się w towarzystwie tańca, a wielu miejscach stopniowo przekształciło się w teatr – jak to miało miejsce w przypadku chińskiej opery czy dramatu starożytnej Grecji. Wiele współczesnych teatrów zachodnich również używa masek, a ich praca przypomina doświadczenia szamańskie. Keith Johnstone, były dyrektor Royal Court Theatre w Londynie, bardzo często stosował maski w pracy. W „Impro: Improwizacja i Teatr” (1979), napisał: „Naprawdę można poczuć, że szczery aktor maskowy jest zamieszkany przez ducha. Może to się wydawać bzdurą, w porządku, ale takie jest doświadczenie i zawsze takie było.

Johnstone zauważył, że maski mają niezmienną osobowość niezależnie od aktora: „mieliśmy taką maskę​ z zakrzywionym nosem, która lubiła uderzać innych aktorów pałkami, niezależnie od tego, który aktor ją nosił. Inna lubiła siadywać na skraju krzesła i spadać.

Niektóre maski muszą także dojrzewać, zupełnie jak ludzie. Johnstone:

Nowa maska ​jest jak dziecko, które niewiele wie o otaczającym je świecie… Bardzo często Maska będzie musiała się uczyć jak siedzieć, jak się schylać lub jak trzymać rzeczy… Nie wie, jak otworzyć słoik, nie rozumie idei owijania rzeczy (gdy otrzyma prezent, po prostu podziwia papier). Gdy coś upadnie na podłogę, to tak jakby przestało istnieć. Miałem aktorkę, która zawsze musiała na chwilę wyjść z sali, zanim założyła szczególnie regresywną Maskę. Zapytałem ją, dlaczego, a ona no to: „To może głupie, ale boję się, że mogłabym się zsikać, więc zawsze najpierw idę do toalety”.

Bardzo często maski groziły ludziom lub dokonywały aktów wandalizmu; Johnstone opowiada o grupie statecznych szwedzkich nauczycieli, którzy po nałożeniu masek, natychmiast przystąpili do wandalizowania kwiatów w ogrodzie.

Wszędzie, gdzie są maski, znajdujemy ten sam transgresyjny wzór postępowania. W średniowiecznej Wenecji, gdzie maski były powszechnymi akcesoriami, wiele przepisów prawa świadczy o ich anarchistycznych tendencjach. Dla masek stworzono godzinę policyjną i nie można ich było nosić po zmroku. Osobom w maskach zakazano noszenia broni i wchodzenia do kościołów, a mężczyznom nie wolno było nosić masek w klasztorach. Ustawa z 1268 zabrania najwyraźniej powszechnej praktyki zakładania masek i rzucania pocisków z wodą różaną w kobiety.

maska 2

W 16 i 17 wieku, moda na noszenie masek rozprzestrzeniania się wśród kobiet w całej Europie. Zazwyczaj wykonane z jedwabiu i aksamitu z początku miały służyć jako środek chroniący cerę przed słońcem – oraz skromność przed wzrokiem bezczelnych facetów. Ale kobiety szybko odkryły, że maski również chronią tożsamość, gdy człowiek planuje występek. Czasami chodziło o pójście teatru – niemile widziane ze względu na nieprzyzwoitość przedstawień. Ale maska pozwalała również kobiecie odważnie flirtować bez utraty reputacji – oraz stała się niezbędnym wyposażeniem na misji morderczej. W skrócie mówiąc, gdy tylko ktoś założył maskę zaczynał przekraczać normy społeczne.

Utrata hamulców

W psychologii efekt ten jest znany jako „odhamowanie” (disinhibitation). Istnieje bogata literatura przedstawiająca badania na temat masek jako rekwizytów umożliwiających „odhamowanie”. W klasycznym eksperymencie w 1976 roku naukowcy z Western Illinois University płacili studentom za chodzenie wokół kampusu z transparentem mówiącym: „Masturbacja jest super”. Studenci, którzy mogli chodzić w maskach  żądali średnio 30 USD za pracę, podczas gdy za chodzenie bez masek żądano dwa razy więcej. Studium z 1979 wykonane na Purdue University pokazało, że dzieci, którym wolno było nosić maskę, dużo chętniej oszukiwały w zabawach z cukierkami. I nie ulegało to zmianie nawet wtedy, gdy wcześniej musiały swoje maski podpisać.

Internet jako maska

Identyczne wzory zachowań pojawiają się wtedy, gdy ludzie wchodzą w relacje za pomocą Internetu. W artykule „Efekt odhamowania online” (2004), psycholog John Suler z Uniwersytetu Rider w New Jersey pokazał różnicę pomiędzy łagodnym odhamowaniem (skłonnością ludzi do większej otwartości w komunikacji) od toksycznego odhamowania – czyli na przykład grożenia śmiercią.

Badanie przeprowadzone w 2000 roku przez Narodowy Instytut Badania Gospodarstw Domowych w zakresie narkomanii pokazało, że ​​osoby badane przyznawały się do większej ilości zażywanych narkotyków, gdy kwestionariusze były podawane przez komputer, niż gdy odpowiadali osobiście. W badaniach opublikowanych w 1996 roku przez naukowców z National Opinion Research Center w Chicago, ustalono, że w ankiecie prowadzonej przez komputer (w przeciwieństwie do tej prowadzonej przez ankietera), mężczyźni  przyznawali się do mniejszej liczby partnerek seksualnych – a kobiety do większej. Wielu innych naukowców, w tym Adam Joinson w Bristolu i Joseph Walther w Cornell, pokazało, że ludzie ujawnianiają więcej bardziej osobistych informacji online, niż twarzą w twarz. To wszystko są przykłady wyzwalającej siły maskowania online. Jak zauważa Suler: „Wrogie i obraźliwe słowa używane w internecie mogą mieć dla wielu ludzi działanie terapeutyczne.”

Ale odhamowanie w Internecie ma również toksyczny wymiar. Badanie Pew z 2014 roku pokazało, że 40 procent dorosłych internautów przyznaje, że było nękanych w Internecie. W większości przypadków są to obelgi, ale 8 procent respondentów doświadczyło gróźb bezpośrednich, a 7 procent stało się celem intensywnego prześladowania. Problem jest znacznie poważniejszy wśród ludzi młodych: 70 procent osób w wieku 18-24 lata twierdzi, że są ofiarami molestowania online. Badania Uniwersytetu Johna Hopkinsa z 2007 roku wykazały, że 64 procent dzieci było zastraszanych wyłącznie za pośrednictwem Internetu. Oznacza to, że większość dzieci, które miały nawyk znęcania się nad rówieśnikami w mediach społecznościowych, zaprzestawała tego zachowania podczas osobistych spotkań z ofiarami.

Niewygodna prawda jest taka, że noszenie maski nie tylko pozwala ukryć prawdziwą tożsamość ale przekształca ją – podobnie jak w przypadku osób noszących maski rytualne owładnięte przez niesfornych bogów.

Efekt tej zmiany jest silnie wzmocniony przez poczucie działania w oderwaniu od „prawdziwego” życia. Suler nazywa to zjawisko „dysocjacyjną wyobraźnią” i dodaje: „ludzie mogą czuć, że wyimaginowane postacie przez nich „stworzone” istnieją w innej przestrzeni, że ich osoba internetowa zamieszkuje nieprawdziwy wymiar oddzielony od zobowiązań świata rzeczywistego”.

Maska Zorro

Ciekawą wersją tego rodzaju dysocjacji jest Lucha Libre  – meksykańska forma zawodowych zapasów, gdzie zawodnicy noszą maski i konkurują pod przybranymi tożsamościami – Niebieski Demon i Król Tajemnicy itp. W ważnych zawodach walczący zazwyczaj stawiają na szali swoje maski jako trofeum, a przegranemu zawodnikowi jego maska zostaje ​zerwana i musi ujawnić swoją prawdziwą tożsamość. W tym rytuale zdemaskowanie jest upokorzeniem, odarciem z legendy mitycznej postaci i zmalutkowanie do zwykłej osoby z imieniem i adresem.

Przypomina to znane komiksy o superbohaterach, gdzie bohaterowie dokonują niezwykłych czynów tylko wtedy, gdy są odpowiednio zamaskowani i ubrani w kostiumy. Zasada ta jest przestrzegana tak ściśle, że kostium wydaje się być niezbędnym elementem sił bohatera, nawet jeśli, tak jak w przypadku Spider-Mana, jego historia wyraźnie pokazuje, że tak nie jest.

Jedeną z najbardziej znanych masek Lucha Libre był El Santo – Święty, wojownik sprawiedliwości, który stał się bohaterem w Meksyku, dotarł do komiksów i filmów, w których El Santo walczył o prawa zwykłych ludzi. Postać zamaskowanego mściciela jest jednym z najbardziej uniwersalnych wyobrażeń bohatera przeciwstawiającego się systemowi przemocy. Przypomina się Zorro lub Samotny Jeździec, albo ostatnio maska Guya Fawkesa przyjęta przez grupę hakerską Anonymous.

Ale maski mogą również reprezentować sprawiedliwość aktualnej władzy. Wśród różnych ludów afrykańskich maski noszone są przez starszych, gdy orzekają w sporach. Peruki noszone przez brytyjskich prawników pasują do tej kategorii; poprzez zakładanie peruk adwokaci i sędziowie sygnalizują, że nie mówią już w imieniu swoim, ale w imieniu majestatu prawa.

Schandmaske

Są też maski nakładane za karę. Najbardziej znanym przykładem takiej maski jest stalowa uzda lub stalowy knebel wymyślony w 16-wiecznej Szkocji a następnie rozprzestrzeniony w Europie. Była to metalowa klatka montowana na twarzy z kolcem wkładanym do ust uniemożliwiającym mówienie, który z czasem uszkadzał język i podniebienie. Używano go do karania wykroczeń takich jak kłamstwo, rozprzestrzenie plotek lub dokuczanie i zazwyczaj wobec kobiet. Po nałożeniu uzdy kobieta była prowadzona na łańcuchu na publiczne miejsce, gdzie mogła być obrażana i obrzucana zgniłymi warzywami i odchodami przez widzów. W Niemczech podobne urządzenia były znane jako Schandmaske lub „maski wstydu” i przypominały pyski zwierząt. Okrutne rozwiązania tego typu były używane także do karania niewolników, którzy próbowali uciekać w Afryce i obu Amerykach.

stalowa uzda

Zbiorowe karanie w Internecie

Stare koncepcje odradzają się w nowej formie on-line, zarówno zjawisko zamaskowanego mściciela jak i Schandmaske są obecne w Internecie, gdzie tłum obcych ludzi postanawia wspólnie kogoś karać, zazwyczaj za stwierdzenia niezgodne z ustalonym kodem. Kampanie te szybko przechodzą od obelg do gróźb śmierci, prawie zawsze zawierają żądania zwolnienia z pracy – które często zostają zaspokojone przez zastraszonych pracodawców. Cele ataków są również „odsłaniane”, co oznacza, że ich dane osobowe są publikowane w Internecie – praktyka, która łączy w sobie symboliczne zdemaskowanie zapaśnika Lucha Libre z niewypowiedzianą acz prawdziwą groźbą przemocy w świecie rzeczywistym. Większość agresorów pozostaje zamaskowanych i korzysta z anonimowości. Działają w świecie ekranów komputera, gdzie konsekwencje ich działań – czyli na przykład utrata przez kogoś środków do życia za jakiś niewłaściwy żart – mogą się wydawać usprawiedliwione.

Istotną częścią internetowego „agresywnego zawstydzania” jest redukowanie ofiary do jednej definicji/maski: nakłada się jej maskę seksisty lub rasisty, albo agresywnej feministki. Następnie – dokładnie tak jak w czasach stalowej uzdy – tłum obrzuca obelgami i brudem nałożoną maskę. Pozostałe cechy zamaskowanej uzdą osoby jak i jej rzeczywiste cierpienie pozostają niewidoczne.

Maski rzecz jasna nosimy także w życiu codziennym, off-line. W pracy mamy maskę profesjonalisty, w domu przyjmujemy maskę rodzicielską. Mamy nawet konkretne maski dla konkretnych znajomych: jak pisze Johnstone:

Nie zdajemy sobie sprawy jak dużą część życia przeżywamy w jakiejś formie transu. To co nazywamy „świadomością” i „uważnością” jest w rzeczywistości zjawiskiem dość rzadkim – to jak światło w lodówce: jeśli patrzysz do środka, to je widzisz, ale co się dzieje, gdy nie patrzysz?

Noszenie maski ma swój cel. Odgrywanie ról pozwala nam iść na skróty, ułatwia zachowania, które mogą czasem wydawać się sztuczne, lub nie do przyjęcia dla naszych „prawdziwych” ja – pomyślmy na przykład o czczych ale uprzejmych pogawędkach na przyjęciu lub śpiewaniu nonsensownych piosenek dwulatkowi. Kiedy ludzie patrzą na nas poprzez te maski nie mamy im tego za złe. Nie przerwiemy przecież negocjacji biznesowych, by dać upust nagłym tkliwym emocjom, nie przerwiemy czułej randki, by zakomunikować, że te uczucia nie współgrają z tym, kim „normalnie” jesteśmy. W istocie owo „prawdziwe ja” może być tylko zbiorem takich funkcjonalnych masek – tych, które przybieramy w codziennym życiu, jak i tych, które ubieramy w fantazjach na swój temat.

Nie chodzi więc o to, że mamy zawsze być sobą prawdziwym – gdyż jest to cel prawdopodobnie niemożliwy do osiągnięcia i z pewnością niepraktyczny. Zamiast tego powinniśmy raczej uczyć się rozumieć siłę masek, które nosimy. Powinniśmy pielęgnować świadomość i czujność, by rozpoznawać chwilę, gdy jesteśmy w ich mocy. Uczyć się je zdejmować. Szczególnie te, które umożliwiają nam zachowania okrutne.

Ważne byśmy potrafili zauważyć moment, w którym tłum próbuje nakładać komuś maskę wstydu. Może będzie nas wtedy stać na reakcję i obronę? Okrutną potęgę tej maski można zrozumieć dopiero wtedy, gdy zostanie ona założona nam.

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +11, liczba głosów: 17)
Loading...