Jeśli chcesz zobaczyć gwałciciela – spójrz w lustro. Komentarz po zajściach w Kolonii. 

betlej kibel

Ataki w Kolonii nie są wyrazem szczególnego zdziczenia muzułmanów, a generalnego stosunku mężczyzn do kobiet.

Ty też masz tego gwałciciela w sobie. I on cię kusi… wzywa… A im głośniej wrzeszczysz: Dzicz! wskazując palcem na muzułmanów i uchodźców, tym mocniej ta fobia jest w tobie obecna. Boisz się, że jej ulegniesz. Że kiedyś zmusisz kobietę do uległości. Że powiesz jej: na kolana. Ty. Dyrektor działu IT w niemieckiej firmie spożywczej. Ty, pracownik działu handlowego księgarni internetowej. Ty, mężczyzna.

Spróbuję obronić tę tezę – tylko się nie obrażaj, przeczytaj ten tekst do końca, a nie pluj od razu jadem. Na przykład takim:

Panie Betlejewski, jest pan skrajnym lewakiem oraz powinno się pana zamknąć w więzieniu – głos na FB

Mam do Pana wiellllką prośbę: wypierdalaj z Polski 🙂 dziękuję za uwagę – pisze do mnie Paweł Domagalski na fejsie. 

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

A nie mówiłam! – pisze do mnie Zuzanna z Krakowa, która przestrzegała, że muzułmanie będą w Europie gwałcić.

Logika jest następująca: mam wypierdalać, gdyż wspieram pro-uchodźcze ruchy w Polsce, a co za tym idzie zdradzam polski interes, bo chcę ściągnąć do Polski gwałcącą hordę. Muzułmańską dzicz. Zajścia w Kolonii mają być dowodem na to, że muzułmanie to horda tłukąca i gwałcąca kobiety.

Rzecz jasna piszą do mnie zagorzali i samozwańczy obrońcy polskich kobiet, którzy w razie czego będą ich bronić pałami.

Piszą, gdyż jeden z moich programów Betlejewski Prowokacje w TTV poświęciłem na badanie reakcji Polaków na syryjskich uchodźców. Można go w tym tygodniu zobaczyć w TTV. W miejsce uchodźców podstawiłem Palestyńczyka, pół-Syryjkę i Cygankę. Nieważne. Ważne, że wyglądali śniado, że mieli muzułmańskie chusty, że nie mówili po polsku, że prosili o pomoc. Bezskutecznie – dodajmy.

Cały dzień. Cały zasrany dzień wystawiałem tych ludzi na łaskę niełaskę rodaków, modląc się, żeby ktoś wyciągnął pomocną dłoń. Ale nie. Nie znalazł się nikt. Nikt nawet nie podał wody. Tak jakby ci ludzie nie istnieli, jakby byli zawszeni, zaczadzeni, zakażeni – jakby należeli do innego świata – bez kontaktu. A przecież nie żądaliśmy zajmowania stanowiska politycznego, opowiedzenia się po stronie Niemiec, a zwyczajnego ludzkiego odruchu solidarności w stosunku do zabiedzonych i przestraszonych ludzi. I nic. Najbardziej wstrząsającym doświadczeniem było obserwowanie tych ludzi dobijających się z wnętrza blaszanego samochodu i krzyczących – Help! – i ten człowiek, który podchodzi, otwiera drzwi, widzi kobiety w chustach, dziecko i dociska drzwi z powrotem. Odchodzi.

Mój Palestyńczyk,  Ahmed – chłopak, który na co dzień jest nauczycielem angielskiego w Warszawie, żyje tu od ośmiu lat w poczuciu względnej stabilności i harmonii – pękł w pewnym momencie i całkowicie się rozkleił. Płakał i nie mógł się opanować. Widać było, że pomimo cudzysłowia, jaki nakładał na sytuację, którą było nagrywanie programu telewizyjnego, a także faktu, że jest aktorem, odczuł nagle całą bezlitosną grozę tej sytuacji. Nieczułość, z jaką się spotkał, ukazała mu się w całej swojej okrutnej postaci. Realnie. Nagle dotarło do niego, że to o niego chodzi, że znalazł się sam, na obcej ziemi, wśród ludzi mu niechętnych, bez możliwości nawiązania kontaktu, nawet zwyczajnej rozmowy, bez możliwości odwołania się do zwyczajnej ludzkiej solidarności. Poza prawem. Uchodźca. Uchodźca, czyli kto?

Patrzyłem na nas – Polaków – przechodzących obok, wzruszających ramionami, odchodzących z przestrachem i myślałem sobie, że daliśmy się wmanewrować w coś bardzo nieprzyjemnego. Te reakcje nie oznaczały, że staliśmy się nagle nieczułymi potworami, ale że obezwładniła nas potęga nowej narracji – antyludzkiej. Otrzymaliśmy bardzo wyraźny przekaz ostrzeżenia: ci ludzie są kłopotem. Ci ludzie są skażeni. Ci ludzie są wrodzy. Ci ludzie są dzicy. Ci ludzie chcą nas zniszczyć. Ci ludzie nas nienawidzą. Ci ludzie mogą mieć bombę. Ci ludzie będą nas gwałcić.

To nie są ludzie. W każdym razie to nie są ludzie tacy,  jak my. To brudasy. Śmierdziele. Gwałciciele. Terroryści.

Chciałbym móc powiedzieć, że jest inaczej. Do każdej Prowokacji telewizyjnej podchodzę z wielką nadzieją, że okażemy się wspaniali. Stawiam ludziom na drodze trudne sytuacje: konieczność pomocy bezdomnemu, staremu, skrzywdzonemu. I okazujemy się wspaniali! Pomagamy sobie wbrew temu, co się mówi o znieczulicy. Okazujemy sobie solidarność i czułość. Jest w nas wiele dobra. Zazwyczaj. Ale nie w tym przypadku. Nie dla tych ludzi. Nie dla uchodźców. Niestety. Wyjęliśmy ich sobie poza nawias. Albo jeszcze inaczej: daliśmy ich sobie ukraść.

Żeby było jasne – abstrahuję tu od jakichkolwiek postulatów politycznych. Powiedzmy nawet, że nie mam w tym względzie żadnych opinii politycznych. Nie wiem, co powinna zrobić Europa, co powinien zrobić rząd, jaką politykę przyjąć. Mówię o zwykłych ludziach z dzieckiem na ręku, bezradnie zagubionych na stacji benzynowej.

Nie dysponuję żadnym innym eksperymentalnym badaniem, które rzucałoby jakieś światło na stosunek zwyczajnych Polaków do uchodźców muzułmanów jako do ludzi – nie jako do problemu politycznego – poza tym moim eksperymentem z listopada 2015. Traktuję go więc jako istotną wskazówkę. Wgląd w nasz mentalny stan. No i jest jeszcze nasza ankieta, którą prowadziliśmy tu na tej stronie przez kilka miesięcy, pytając, czy Polska powinna przyjąć uchodźców. Na 11 000 oddanych głosów 70% powiedziało NIE.

Przyjmijmy więc, że to co powiedziałem powyżej stanowi opis naszego stanu mentalnego. To są takie „czarne okulary”, przez które patrzymy na świat. Nie jesteśmy obiektywni – jesteśmy uwarunkowani przez media, przez obrazy wojny, zamachów, przez swoje wyobrażenia. To przez te okulary widzimy nagle zajścia w Kolonii. Jak więc zareagujemy? Myślę, że to oczywiste. Będziemy mogli wreszcie dać upust swoim fobiom.

A nie mówiłam!

Zajścia w Kolonii były dla nas wszystkich szokujące. Przeglądałem filmy robione telefonami komórkowymi przez przypadkowych widzów, czytałem doniesienia, słuchałem relacji bezpośrednich świadków. Widzę, że wiele osób jest przerażonych. Ja też. Z tego co zrozumiałem, mieliśmy do czynienia z tłumną napaścią na przechodniów, w tym kobiety, rabowaniem i molestowaniem seksualnym. Szczególnie to ostatnie zjawisko – czyli grupowa przemoc seksualna – jest bulwersujące. Nie ma żadnego usprawiedliwienia i trzeba ją stanowczo potępić. Nie jest usprawiedliwieniem wynarodowienie, pozycja społeczna, wychowanie, alkohol czy inne sprawy.

Nie zgadzam się z Kingą Dunin, która w swoim tekście w Dzienniku Opinii próbuje przywoływać jakieś fakty działające rzekomo łagodząco na rzecz tego tłumu bandytów. Nie popieram też pani burmistrz Kolonii, która formułuje zalecenia wobec kobiet, jak mają się zachować, by uniknąć ataków. Przemoc dokonana na słabszych kobietach (szczególnie w grupie) nie ma usprawiedliwienia i zawsze jest wynikiem działania tego samego zjawiska: męskiej mizoginii.

Mizoginia lub mizoginizm (grec. μῖσος, misos – nienawiść, γυνή, gyne – kobieta) – nienawiść albo silne uprzedzenie w stosunku do płci żeńskiej.  W wielu przypadkach jej podłożem może być ukryty lęk, np. lęk mężczyzny przed funkcją rozrodczą kobiety, kompleks niższości, lęk przed zemstą kobiety – źródło Wikipedia.

Mój tekst nie jest reportażem z miejsca zdarzenia, tylko próbą oceny sytuacji, więc nie będę relacjonował tego, co zdarzyło się w Kolonii. Przejdę od razu do sedna: nie sądzę, by ta przemoc miała związek ze szczególnym kolorem skóry tych ludzi, nie sądzę, by wynikała z religii, czy statusu społecznego. Myślę, że wynika z typowego dla mężczyzn i nieuświadomionego strachu przed kobietami oraz przed ich seksualnością, która manifestuje się poprzez dążenie do dominacji i upokorzenia.

Mężczyzna boi się nieokiełznanej seksualności kobiety – a mówiąc bardziej obrazowo – jej nienasyconej pochwy, która zawsze jest gotowa współżyć. Mężczyzna podświadomie czuje, że nie jest w stanie zaspokoić tej pochwy niezależnie od tego, jak długo i namiętnie by współżył. Jego członek w końcu opadnie, a on legnie bezsilny, podczas gdy ona będzie mogła mieć następnego kochanka. Może młodszego? Silniejszego? Z większym członkiem. Mężczyzna będzie skazany na wieczną kompensację swojej impotencji, czy jest ona rzeczywista, czy tylko wyobrażona. Nienasycona wagina będzie się mężczyźnie jawić jako pożerająca jama, w której ginie cała jego witalność. Stąd też mit o Syrenach. Modliszka: zmęczonemu seksem Holofernesowi Judyta obetnie głowę.

Po drugie kobieta rodzi. Może także urodzić syna. Syna, który staje się dziedzicem, ale i ostatecznym rywalem ojca. To syn zabija ojca, by współżyć z matką. Edyp. Dla mężczyzny jego rola w zapłodnieniu nie jest jasna, gdyż zawsze może się spodziewać, że dziecko pochodzi od innego ojca. Matka jest pewna swojej roli, ale ojciec nie. Co jeśli ktoś śmieje się za jego plecami?

Aby poradzić sobie z tymi bezradnościami mężczyzna ma do dyspozycji przemoc. Może zniewolić kobietę i w ten sposób upewnić się, że urodzi JEGO dzieci i że nie będzie miała innego kochanka – nawet jeśli ON okaże się impotentem.

O ileż łatwiej jest wprowadzić rozwiązania przemocowe, jeśli zrobi się to w grupie! Jeśli wszyscy mężczyźni umówią się, że będą kontrolować SWOJE kobiety i wspólnie karać je za zachowania odbiegające od zakazów, wtedy problemy zostaną rozwiązane, a kobiety nie będą fikać.

Typowa kultura męskiej dominacji stwarza więc dla kobiet te cztery role, które kobiety muszą zaakceptować:

  1. Matka święta – głowa rodziny, stanowiąca oś domu, centrum rodzinnej tradycji i władzy, szczególnie przy ojcu, który albo umarł, albo zapił się, albo uciekł, albo został przez matronę skonsumowany. Matka Święta jest nietykalna. Nie ma własnej seksualności. Nie ma prawa do pragnień seksualnych. Ma tylko rozrodczość. Pełni rolę nadrzędną i służebną. Podporządkowuje się pomyślności męża i synów. Karmi. W chrześcijaństwie tę rolę wypełnia Matka Boska.
  2. Żona niewolnica – własność męża, własność synów, własność ojca i teścia. Pełni rolę służebną wobec rodziny i domu. Jej seksualność jest ściśle regulowana i należy wyłącznie do męża. Za zdradę może zostać zabita. Lub wyklęta. W chrześcijaństwie to znowu jest Maria z okresu dzieciństwa Jezusa.
  3. Panna Dziewica – wyidealizowana postać panny czystej, „nieskażonej” współżyciem, nietkniętej (jak to się mówi – choć wszystkie te określenia są radykalnie agresywne), naiwnej, posłusznej. Usługującej ojcu i braciom. Nietykalnej. Pozbawionej seksualności, a przynajmniej nie mającej wpływu na jej rozwój, należącej do ojca. Tu oczywiście znowu mamy Marię z jej: „Oto ja służebnica Pańska”.
  4. Kurwa Czarownica – kobieta nieczysta, nieokiełznana (przez mężczyznę), przerażająca i demoniczna. Kobieta wzbudzająca odrazę i strach. Kobieta rozbudzająca żądze, nad którymi mężczyzna nie panuje. Kusicielka. Przedmiot pogardy i odrzucenia. Wiedząca. Posiadająca tajemną wiedzę itd. Oczywiście odnajdujemy tu kobietę wyzwoloną, która odrzuciła władzę ojca i męża. Która postanowiła się kształcić. Która sama decyduje o swoim losie. Taka kobieta, w męskiej wyobraźni, zasługuje na pogardę i absolutnie nie jest godna, by stać się matką i żoną.

Co więc ma zrobić mężczyzna, który będąc silniejszy fizycznie i kulturowo, jest przez kobietę odrzucony, wyśmiewany, pogardzany?

No co… może ją zgwałcić.

Poprzez gwałt, mężczyzna pokazuje kobiecie, gdzie jest jej miejsce, oraz wyznacza dominujące miejsce dla siebie. Najlepiej jeśli zrobi to w grupie, gdyż wtedy ma rzeczywistą przewagę.

Gwałt w grupie

Kiedy patrzę na to, co stało się w Kolonii, przypomina mi się historia dziewiętnastoletniej Agaty, która została zgwałcona po wiejskiej zabawie przez grupę bandytów w Bieszczadach. Najpierw chłopak, z którym poszła potańczyć, poczuł się przez nią odrzucony. Taka małolata myślała, że będzie mogła odrzucić strażaka!? Nie… Strażak postanowił pokazać jej, kim jest. Zaczekali na nią w kilku, zaciągnęli do warsztatu samochodowego, gdzie gwałcili ją po kolei w okrutny sposób, wkładając jej w pochwę przedmioty, gasząc jej na piersiach papierosy, lżąc i wyśmiewając. Agata była dziewicą. I nie podkreślam tego dlatego, żebym uważał, że jest to stan uświęcony, ale dlatego, by pokazać, że dla Agaty to był jej „pierwszy raz”. (Czytaj relację Agaty)

Kiedy patrzę na to, co zdarzyło się w Kolonii, przypominają mi się ostatnie badania Fundacji Ster, z których wynika, że 23% kobiet w Polsce doznało gwałtu. Od taty, brata, kuzyna, kolegi z pracy, wujka, dziadka i byłego partnera. To my, nie muzułmanie, gwałcimy polskie kobiety.

Kiedy patrzę na to, co zdarzyło się w Kolonii, staram się odrzucić okulary rasistowskich uprzedzeń i zrozumieć, że ci czarni mężczyźni to byli tacy sami mężczyźni jak ja. Jak Ty. Jak ci chłopcy z Bieszczad. My wszyscy mamy w sobie ten mizoginistyczny gen, ten strach przed seksualnością kobiety, ten strach przed upokorzeniem, odrzuceniem, wystrychnięciem na dudka. Każdy z nas ma jakąś strategię kompensacji. Jeden chodzi na siłkę, drugi kupuje samochód z alufelgami, trzeci dąży do bycia dyrektorem. Jeszcze inny, tak jak ja, dużo czyta, żeby przypozować na inteligenta i w razie czego móc wykręcić się cytatem z Prousta. Ale każdy z nas to ma. Każdy z nas w odpowiednich warunkach może chcieć dać upust swojemu wieloletniemu przerażeniu kobietą, może chcieć pokazać jej, kim w istocie jest: wielkim facetem, który ma władzę.

OK, teraz idź, spójrz w lustro.

 

(brak redaktora) Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: -203, liczba głosów: 459)
Loading...