Nędza medialna – komentarz do protestu radiowej Jedynki

Anna Grodzka

Program Pierwszy Polskiego Radia od Nowego Roku nadaje co godzinę na przemian hymn Polski i hymn Unii Europejskiej „Oda do radości” Beethovena. To protest. „Rzeczpospolita” nazwała go „protestem redakcji”. Wszyscy się domyślamy, przeciwko czemu protestują.

Ale czyj jest ten protest? Redaktor Małgorzata Raducha z programu I PR opublikowała list otwarty w tej sprawie oświadczając, że ten protest nie jest w jej imieniu ani w imieniu wielu pracowników redakcji. Ujawniła, że polecenie nadawania hymnów wydał ich zwierzchnik, dyrektor – redaktor naczelny, Kamil Dąbrowa. A część pracowników nie zgadza się z jego decyzją. Podobno dyrektor swoją decyzję przedstawił na kolegium redakcyjnym i nikt z kolegium nie zaprotestował. Ale tego, czyj jest ten protest, nikt nie ogłosił.

(Tekst listu znajdziesz poniżej. Zdjęcie tytułowe zostało wykonane przez Andrzeja Stawińskiego – wolontariat równości)

Mimo odruchowej sympatii, jaką mam dla intencji tego „protestu”, przyznać muszę, że rzeczywiście każdy protest jest dopuszczalny tylko we własnym imieniu. Wątpię, czy powinno się to robić w ramach i poprzez instytucję – szczególnie, gdy jest ona, było nie było, publiczną.

Gdyby w proteście, np. przeciwko zawłaszczaniu mediów publicznych przez władze polityczne lub przeciw innym przejawom łamania demokracji czy praw, pracownicy mediów czy też innych firm i instytucji postanowili zorganizować strajk, nie miałabym uwag. Nawet sama bym się do takiego protestu przyłączyła. Myślę jednak, że protest zarządzany bez podpisu i ex cathedra trzeba uznać na niewłaściwy.

Z drugiej jednak strony bulwersujący i kuriozalny jest poziom zrozumienia roli mediów i swojej roli w mediach pani redaktor Raduchy, która wyraziła go w liście pisząc: „Myślę, a nawet jestem przekonana, że umowną panią Jadzię z mięsnego mało interesuje jakaś ustawa medialna – radio ma jej towarzyszyć, grać dobrą muzykę, informować o korkach i ciśnieniu, przekazywać informacje i udzielać mądrych porad dobrymi głosami i poprawną polszczyzną. Radio jest dla pań Jadź, a nie do rozgrywek i wmanewrowywania nas w jakikolwiek kontekst.”. Otóż nie, droga Pani Redaktor! Szczególnie NIE, jeśli chodzi o nasze – publiczne – medium. Żyjemy w „jakimś kontekście”. To właśnie fakty, zawieszone w konkretnym kontekście, czyli nasza rzeczywistość i wszystko to, co ważne dla nas, powinno być treścią publicznej debaty.

Od jakości tej debaty zależy nasz los, nasz byt i cała polityka, rozumiana jako coś, co organizuje wiele najważniejszych aspektów naszego życia. Od jakości tej debaty – od jakości mediów – zależy faktyczne istnienie systemu demokratycznego. Dzisiejsze media i debata jest ułomna. W systemie autorytarnym media mogłyby być takie, jak pani redaktor je postrzega albo w ogóle musiałoby ich nie być, choć od pokusy ustawienia autorytarnie mediów „pod siebie” jeszcze żaden dyktator się nie powstrzymał.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Głosujemy w wyborach kierując się swoim doświadczeniem i wiedzą. W znacznym stopniu nasze decyzje zależą od tego czego dowiadujemy się za pośrednictwem najpopularniejszych mediów. Zatem obowiązkiem mediów jest domknięcie niezbędnej dla demokracji pętli, nakreślonej pomiędzy decyzjami polityków i stanowionym prawem a aktem głosowania. Ich obowiązkiem jest apartyjność, ale nie apolityczność. Ich obowiązkiem wobec nas wszystkich jest bowiem oświetlanie rzeczywistości z perspektywy szerszej niż mapa „korków” drogowych i informacji o ciśnieniu oraz rozmowa z odbiorcą na poziomie abstrakcji wyższym niż „udzielanie mądrych porad poprawną polszczyzną”.

Rozumienie roli i obowiązków instytucji medialnej, w jakiej pracują pani redaktor Raducha i pan dyrektor Dąbrowa, jest kluczem do zrozumienia systemu, w jakim żyjemy. Kluczem do drzwi, po przejściu których dopiero zaczyna się możliwość świadomego kształtowana przez obywateli rzeczywistości, jaka ich otacza. Media rozrywkowe, poszukujące swych dochodów w populizmie, informujące o bzdetach i sprzedające „michałki” – to za mało. Tylko media, będące rzeczywiście własnością publiczną, takie media, w których pracują ludzie świadomi swej odpowiedzialności i ograniczeń, mogą postawić barierę dla gigantycznej manipulacji na skalę społeczną, z jaką mamy do czynienia ze strony polityków i wielkiego biznesu. Takie media, jakie proponuje pani redaktor Raducha, tylko jej sprzyjają.

 

—————————–

Rzekomy protest pracowników Jedynki – list red. Małgorzaty Raduchy (Jedynka) do red. Bogusława Chraboty (Rzeczpospolita)

 

PRESS CLUB POLSKA · 1 STYCZNIA 2016

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +9, liczba głosów: 25)
Loading...
 
Drogi Redaktorze,
Nikt mnie o zdanie nie pytał przy podejmowaniu decyzji o emisji o każdej pełnej godzinie hymnu na przemian z Odą do radości. Co więcej, nikt nie pytał nikogo z mojej redakcji. Swoją decyzję ogłosił na porannym kolegium szefów wszystkich redakcji: aktualności, publicystyki, kultury, sportu, międzynarodowej, naukowej oraz sekretarza programu dyrektor Dąbrowa. Nikt nie zaprotestował. Dziennikarze Jedynki dowiedzieli się o tym fakcie po południu w Sylwestra, a niektórzy dopiero z anteny w pierwszym dniu jakże Nowego dla nas Roku. Wszelkie jeremiady nad tą decyzją, która już jest od 5tej rano faktem antenowym, są spóźnione. Wszelkie protesty mogą być potraktowane jako koniunkturalizm. Dyrektor Dąbrowa rozegrał to po mistrzowsku, jeśli mistrzem można nazwać Wolanda albo Machiavellego – wpisał nas w bieżący kontekst polityczny, a wziąwszy pod uwagę czas – Sylwester i Nowy Rok – wytrącił możliwość reakcji. Nie ma też elektronicznego śladu tej decyzji – została ona w formie PAPIEROWEJ zostawiona na bloku emisyjnym do realizacji. Mimo braku podpisu pod ustawą Prezydenta – telefoniczną dyspozycję, że „ruszamy” z akcją wydał dzwoniąc na blok emisyjny szef aktualności Artur Makara. I już. Po prostu. Powtórzę tu za red. Markiem Mądrzejewskim zdanie, które padło w dzisiejszej rozmowie dnia tuż po 12tej: – Dawniej protest miał twarz i nazwisko. A teraz? W związku z tym mam jednak kilka uwag:
– Dlaczego red. Bartosz Węglarczyk napisał o proteście pracowników Jedynki – na jakiej podstawie, czy tylko opierając się na rozmowie z dyr. Dąbrową?
– Czy red. Bartosz Węglarczyk interesował się wcześniej anteną Jedynki, nowościami wprowadzanymi na naszą antenę przez dyr. Dąbrowę, czy dopiero ów rzekomy „protest” stał się jego inspiracją do bycia medioznawcą?
– Polskie Radio, a w szczególności Jedynka, w której pracuję od ćwierćwiecza, zawsze słynęły z obiektywizmu. Mamy na to dowody archiwalne i antenowe – np. w osobach gości komentatorów od prawa do lewa. Polityków również, z których wystąpień jesteśmy skrupulatnie rozliczani.
– Odbierając dziś liczne telefony i smsy z gratulacjami za niezwykle udaną akcję protestacyjną czułam się jak Piszczyk, który nie wie, na jakiej wojence się znalazł. Podobnie zresztą, gdy dzwonili przeciwnicy takiej formy protestu p/nowej ustawie.
– Myślę, a nawet jestem przekonana, że umowną panią Jadzię z mięsnego mało interesuje jakaś ustawa medialna – radio ma jej towarzyszyć, grać dobrą muzykę, informować o korkach i ciśnieniu, przekazywać informacje i udzielać mądrych porad dobrymi głosami i poprawną polszczyzną. Radio jest dla pań Jadź, a nie do rozgrywek i wmanewrowywania nas w jakikolwiek kontekst.
– Większość z nas, przynajmniej tych Osób, z którymi pracuję, cierpi na nieuleczalną chorobę – otóż jesteśmy …RADIOTAMI. Po prostu kochamy swoją pracę i chcemy ją wykonywać rzetelnie i w dobrej atmosferze nie psutej politycznymi rozgrywkami. A do takich należy decyzja o emisji dwóch Hymnów na przemian, zwieńczonych o północy piosenką Kabaretu Starszych Panów „Dobranoc ojczyzno kochana” – przy okazji, nie wiem, czy jej użycie w tak określonym kontekście było konsultowane ze spadkobiercami PP Przybory i Wasowskiego, podobnie, jak użycie piosenki „ Dziwny jest ten świat” przez demonstrantów KODu bez zgody i wiedzy spadkobierców Cz. Niemena.
I na koniec: jestem pełna „podziwu” dla Dyr. Dąbrowy – rozegrał to doskonale, pociągając nas za sobą. Na nas nie czeka żadne „ pierwsze radio informacyjne”, ani fotel w „Szkle kontaktowym”. Nie mogę mówić za Kolegów, ale ja się czuję jak mięso armatnie wykorzystane w bratobójczej walce.
Pozdrawiam
Małgorzata Raducha
Główne zdjęcie artykułu pochodzi z biblioteki zdjęć #MP
The following two tabs change content below.
mm

Anna Grodzka

Anna Grodzka – psycholożka i polska działaczka społeczna. Autorka wielu artykułów i felietonów. Pracuje w Fundacja Trans-Fuzja a od 2015 roku związana z Medium Publicznym.