Nędza medialna? — komentarz do tekstu Anny Grodzkiej

Wojciech Staszczyk

Rozumienie roli i obowiązków instytucji medialnej, w jakiej pracują pani redaktor Raducha i pan dyrektor Dąbrowa, jest kluczem do zrozumienia systemu, w jakim żyjemy. Kluczem do drzwi, po przejściu których dopiero zaczyna się możliwość świadomego kształtowana przez obywateli rzeczywistości, jaka ich otacza. Media rozrywkowe, poszukujące swych dochodów w populizmie, informujące o bzdetach i sprzedające „michałki” – to za mało. Tylko media, będące rzeczywiście własnością publiczną, takie media, w których pracują ludzie świadomi swej odpowiedzialności i ograniczeń, mogą postawić barierę dla gigantycznej manipulacji na skalę społeczną, z jaką mamy do czynienia ze strony polityków i wielkiego biznesu.

— pisze słusznie Anna Grodzka.

Problemem jest jednak nie tylko wizja mediów a la redaktor Raducha, która twierdzi: „Myślę, a nawet jestem przekonana, że umowną panią Jadzię z mięsnego mało interesuje jakaś ustawa medialna – radio ma jej towarzyszyć, grać dobrą muzykę, informować o korkach i ciśnieniu, przekazywać informacje i udzielać mądrych porad dobrymi głosami i poprawną polszczyzną. Radio jest dla pań Jadź, a nie do rozgrywek i wmanewrowywania nas w jakikolwiek kontekst”.

Nie jest problemem do czego mediów potrzebuje pani Jadzia. Problemem jest to, do jakich celów chcą media wykorzystywać politycy.

Nie będę udawał, że jestem wiernym widzem stacji TVP. Jestem za to życiowo uzależniony od radia. Na stałe towarzyszy mi radiowa Dwójka, niekiedy słucham Trójki, a sporadycznie włączam Jedynkę. O Dwójce, a także Trójce mam wyrobione zdanie — pozytywne. Na pewno nie sprzedaje się tam „michałków”. Do tego Dwójka, poza działalnością „słyszalną” dla odbiorcy, dokumentuje i archiwizuje zjawiska polskiej kultury, od ludowej po „poważną”. Zbyt mało osób wie, że zawirowania w finansowaniu mediów publicznych źle odbijają się właśnie na tej dokumentacyjnej pracy radiowców. Dwójka nie nadaje także reklam. Wysoki poziom tego medium, które doceniane jest poza naszymi granicami, nie przekłada się od lat na rzetelną politykę kulturalną w mediach publicznych.

Dwójka

W latach 1997-2000 Dwójka dzieliła czas antenowy z Radiem BIS. Powodem było zawalenie się masztu radiowej Jedynki w Gąbinie i remont masztu w Raszynie. Po raz kolejny Dwójka przegrała z Jedynką w maju 2007 roku. Miała wtedy miejsce tzw. Akcja Alokacja — ze względu na to, że radiowa Jedynka miała słaby zasięg na falach UKF jej częstotliwości zamieniono z… Dwójką, obnażając stosunek do „misyjności” mediów. Prezesem Polskiego Radia był w tamtym czasie związany ze środowiskiem Jarosława Kaczyńskiego Krzysztof Czabański, a Polską kierował rząd Jarosława Kaczyńskiego.

Z kolei w 2009 r. doszło do protestu redaktorów Dwójki. Na dobę wstrzymano wtedy emisję programów. Na antenie rozbrzmiewała „Warszawianka”, śpiew ptaków oraz tekst protestu. Ówczesny szef tej stacji, Paweł Milcarek, wyjaśniał, „że protestującym dziennikarzom chodzi „nie o pensje, nie o honoraria, ale o misję”. „To jest ostatni moment, żeby nie zniszczyć tego elementarnego dobra wspólnego, jakim jest program II” – powiedział. Poinformował także, że „inne anteny solidaryzują się z protestującymi”. Protest – jak powiedział – spotyka się też z zainteresowaniem mediów i słuchaczy. „Dotychczas otrzymaliśmy setki maili, telefonów” – powiedział.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

W przesłanym wcześniej komunikacie Polskie Radio podało, że w ten sposób alarmuje, iż jego istnienie (a Dwójki, jako programu pozbawionego reklam w szczególności) jest zagrożone – wpływy z abonamentu topnieją bowiem z roku na rok. Od stycznia do maja radio dostało z abonamentu o blisko 9 mln zł mniej niż zakładano, a do końca 2009 r. szacuje się, że wpływy rozminą się z prognozą o ok. 25 mln zł.

Program II podał, że zmuszony jest zrezygnować z organizowania Festiwalu Muzycznego Polskiego Radia, z anteny znika twórczość współczesna, zarówno literacka, jak i muzyczna. Brak funduszy na zaplanowane nagrania i koncerty uniemożliwia finansowe wsparcie prestiżowych festiwali, współorganizowanych dotąd przez radiową Dwójkę. Pod znakiem zapytania stoi również włączenie się w obchody jubileuszowego Roku Chopinowskiego.

Protest wspierają też pozostałe programy publicznej radiofonii: Program I wyemituje m.in. rozmowy na temat misji radia publicznego oraz reportaż o pracy radiowców. Program III nadawać będzie rozmowy ze znanymi i popularnymi osobami, które płacą abonament i powiedzą, dlaczego warto to robić, a Program IV nadawać będzie specjalny spot zachęcający do płacenia abonamentu pod hasłem «Tak gramy, bo płacisz abonament»”*. Minister Skarbu Aleksander Grad (PO) skomentował ten protest następująco: „o finanse radia w pierwszej kolejności ma zadbać Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, rada nadzorcza i zarząd tej spółki. Państwo doskonale wiedzą, że MSP nie ma możliwości udzielenia dodatkowej pomocy publicznej dla spółki jaką jest Polskie Radio i my oczekujemy, że wszystkie działania, które podejmie Krajowa Rada, zarząd i rada nadzorcza pozwolą tę sytuację naprawić”. Zapomniał przy tym, że Donald Tusk w 2008 roku uznał abonament radiowo-telewizyjny za haracz i zapowiedział zmianę tej archaicznej formy finansowania mediów publicznych na inną**.

Trójka

Poważne kłopoty, tym razem o czysto politycznym charakterze, miała także Trójka. Zawiązana w mediach publicznych koalicja PiS-SLD (o czym należy pamiętać!) umożliwiła zmianę na fotelu dyrektora stacji. Miejsce Magdy Jethon zajął Jacek Sobala. Załoga programu odebrała to jednoznacznie — jako skok na polityczną niezależność Trójki. Protest przeciwko zmianom podpisało 90% pracowników i współpracowników, a Zbigniew Zamachowski mówił wprost: „Nie będziemy współpracować z nowym szefem, bo jest z politycznego nadania”***. Uważa się, że zmiany te nie byłyby możliwe, gdyby nie działalność Krzysztofa Czabańskiego, prezesa Polskiego Radia w latach 2006-2009. Doszło wtedy do ideologicznych czystek w radiu — zwolnionych zostało prawie 300 osób.

Tadeusz Sznuk komentując tamte wydarzenia stwierdził: „Wokół zwolnień nie ma dyskusji merytorycznej, ponieważ zwalnia się pracowników pod pozorem likwidacji stanowisk. Nie dyskutujemy o tym, co publiczne radio powinno robić dla słuchaczy. Ważne wydaje się tylko to, kto nasz, a kto nie nasz”**.

Tak zaś mówił o tym Wojciech Mann w rozmowie z Newsweekiem:

Wojciech Mann: „Nie sądzę, aby moja rozmowa z dyrektorem Sobalą dała jakikolwiek skutek. Próbował z nim rozmawiać szef trójkowego związku zawodowego Jerzy Sosnowski, wspierany przez bardzo dużą grupę pracowników. Efekt? Został zawieszony i zdjęty z anteny. A moja rozmowa z panem może wywołać debatę o tym, co się dzieje w Trójce. Choć, powiem szczerze, w przywrócenie normalności nie bardzo wierzę. Siły polityczne, które przejęły stację, są zbyt zdeterminowane.”

Newsweek: Uważa pan, że Trójka skręca politycznie w kierunku Prawa i Sprawiedliwości?

Wojciech Mann: Tak mi się wydaje. I niepokoją mnie oba człony tego sformułowania, którego pan użył. I „skręt polityczny”, i „w kierunku PiS”. Gdyby Trójka skręciła w jakimkolwiek innym kierunku, to też odbierałoby jej wiarygodność, na którą pracowaliśmy przez lata. To nie jest miejsce do robienia polityki, a mam wrażenie, że ktoś chce zrobić z niego tubę propagandową. Zabije to radio”****.

Trójka przeszła w tamtej dobie bardzo poważny kryzys, z którego, na szczęście, się podniosła. Pytanie — na jak długo?

Działalność Czabańskiego powinna być memento w obecnej sytuacji. Czas jego prezesury w Polskim Radiu nie przyniósł ze sobą dobrej zmiany. Misyjność przegrywała z komercyjnością, a rzetelność z politycznością.

Wbrew padającym deklaracjom politykom od niepamiętnych czasów zależy na mediach publicznych, które będą realizować ich partykularne cele, bez względu na to, jak ładnie się je nazwie. Dobrze, że temat mediów wrócił przy okazji „małej ustawy medialnej” PiS. Musimy jednak nieustannie pamiętać, że ustawa ta przebiera w szaty prawa praktykę obecną w mediach publicznych od bardzo dawna. Musimy także nauczyć się mówić osobno o publicznych stacjach radiowych i kanałach telewizji publicznej. Nie wszystko bowiem, co mówi się o mediach publicznych „po prostu”, po równo rozkłada się po tym, co media publiczne faktycznie tworzy.

* http://wiadomosci.onet.pl/protest-dziennikarzy-radiowej-dwojki/xk362

** http://www.wprost.pl/ar/128832/Tusk-abonament-rtv-to-haracz/

*** Za: http://natemat.pl/59933,trojka-stacja-upolityczniona-czy-chlopiec-do-bicia-rzetelnosc-to-dla-nas-zwyczajne-abc

**** Za: http://m.newsweek.pl/wojciech-mann–politycy–zostawcie-trojke-w-spokoju-,54638,1,1.html

Główne zdjęcie artykułu pochodzi z portalu www.flickr.com
Autor: Wojciech Staszczyk

 

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +76, liczba głosów: 90)
Loading...
The following two tabs change content below.
mm

Marcin Maria Bogusławski

Marcin M. Bogusławski — rocznik ’82. Meloman, doktor filozof. Interesuje się filozofią humanistyki, filozofią polityczną i współczesną epistemologią. Miłośnik czarnego feminizmu, gotowania i Alaina Touraine’a.