Czy Polacy mają szansę stać się społeczeństwem obywatelskim?

Rządy Prawa i Sprawiedliwości krytykowane są między innymi za to, że z zasadą pluralizmu się nie liczą. Jeśli tak, to oponenci PiS winni w dwójnasób dbać o to, by tej zasady przestrzegać oraz o to, by pokazywać jej pozytywną rolę w budowaniu zdrowego społeczeństwa obywatelskiego. W jakiejś mierze taki program działania streszcza hasło KOD — „wolność, równość, demokracja”, które kojarzy mi się z celną uwagą Jacquesa Rancière’a: Demokracja to równość powstająca w samym sercu nierówności.

Komisja Wenecka w projekcie opinii na temat sytuacji wokół polskiego Trybunału Konstytucyjnego stanowczo podkreśla rolę, jaką w państwie demokratycznym odgrywa zasada pluralizmu. Władze muszą być świadome, że społeczeństwo składa się z różnorodnych grup interesu. Wielość ta musi mieć swoje odbicie zarówno w składzie stosownych instytucji prawnych, jak i w ich niezależności (czy dystansie) wobec tych wielorakich grup interesu.

Rządy Prawa i Sprawiedliwości krytykowane są między innymi za to, że z zasadą pluralizmu się nie liczą. Jeśli tak, to oponenci PiS winni w dwójnasób dbać o to, by tej zasady przestrzegać oraz o to, by pokazywać jej pozytywną rolę w budowaniu zdrowego społeczeństwa obywatelskiego. W jakiejś mierze taki program działania streszcza hasło KOD — „wolność, równość, demokracja”, które kojarzy mi się z celną uwagą Jacquesa Rancière’a: Demokracja to równość powstająca w samym sercu nierówności.

Problem jednak z tym, że KOD, przynajmniej moim zdaniem, nie zdaje egzaminu z pluralizmu. A równość, którą ma we własnym haśle, wydaje się coraz bardziej pustym słowem.

Zarzutów (ale i komplementów) pod adresem KOD sformułować można wiele. Od przyjętej perspektywy będzie zależeć, które z nich uzna się za mniej, a które za bardziej ważne. Sam wskażę na dwie sytuacje szczególnie wymowne w kontekście zasady pluralizmu i demokratycznej równości.

Pierwsza miała miejsce na demonstracji KOD we Wrocławiu, w czasie której oficjalnie nakazano zwinięcie transparentów związanych z mniejszościami seksualnymi. Co prawda stanowcza krytyka tego posunięcia doprowadziła do przeprosin, ale pozostał niesmak. I pytanie o to, jak demokrację rozumieją oponenci PiS z szeregów KOD, którym nigdy nie przeszkadzały choćby przypinane przez część uczestników demonstracji przypinki. Nowoczesnej.

Druga miała miejsce na przedwczorajszym marszu w Warszawie. Grupa internautów dyskutujących w grupie KOD na Facebooku nie pozostawiła suchej nitki na przedstawicielce Zielonych Małgorzacie Tracz, która w trakcie wystąpienia mówiła o nierównościach społecznych i o tym, że „wolność niezrównoważona równością jest zawsze wolnością silniejszego”. Dyskutanci zgodnie uznali, że pomyliły się jej wiece, bo takie poglądy powinna prezentować na manifestacjach PiS. Podam dwa przykłady postów:

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Przemówienie Marek Kossakowski i Małgorzata Tracz zostało zakrzyczane i wygwizdane – i słusznie. Miałam wrażenie, że pani Traczczyta z kartki napisanej przez politrtuka z PiS!
Zapraszam pani Małgorzatę do Mszczonowa, Grodziska Mazowieckiego, Suwałk, Ciechanowa, Tomaszowa Mazowieckiego. Niech zobaczy te swoje «odrapane mury». Szkoda, że pani Małgorzata ma za mało lat, żeby porównać jak te małe miejscowości wyglądały przed ’89 rokiem!.

Szkoda, że końcowy efekt zepsuła durna baba z Zielonych, bredząca w stylu «Szydło-na-tle-ruin» o brzydkiej, biednej, zaniedbanej Polsce poza granicami stolicy. Kochani organizatorzy – dlaczego nam to zrobiliście???.

Wystąpienie Zielonych źle przyjęto także na samym marszu KODu — zostało ono wygwizdane i zagłuszone okrzykami „Lech Wałęsa”. Wiarygodność KOD uratować mogła interwencja ze strony organizatorów, zwłaszcza Mateusza Kijowskiego. Takiej interwencji jednak nie było — nikt nie próbuje wytłumaczyć części KODerów i KODerek, że między „Polską w ruinie”, a „Polską sukcesu” rozciąga się prawdziwe życie, którego elementem są zarówno fortuny, jak i bieda, sukces, jak i ponowoczesne niewolnictwo.

Pluralizm demokratyczny domaga się wyartykułowania interesów wszystkich tych grup oraz obrony najsłabszych, których konstytucyjne prawa często gęsto są łamane. Zachowanie części demonstrantów, komentarze na Facebooku i brak stanowczej reakcji ludzi będących twarzami KOD pozwalają mieć wątpliwości, czy bronią oni demokracji jako systemu, który w sercu nierówności rodzić ma równość. Póki co jest raczej tak, że wikłają się w ideologiczną wojnę z PiS, której elementem jest nazbyt częsta bezkrytyczna obrona minionych rządów i porządku opiewanego przez Leszka Balcerowicza.

Być może jest tak dlatego, że KOD ma zasadniczo charakter kontestacyjny. Sprzeciw, nawet słuszny, prowadzi bowiem często do zbytnich uproszczeń i dzielenia rzeczywistości na czarną i białą. Póki co, jedyny pozytywny element pracy KOD to projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Na Trybunale jednak Konstytucja i demokracja ani nie zaczynają się, ani nie kończą. Liczyłem na to, że KOD wykona solidną pracę związaną z udostępnieniem obywatelom Konstytucji. Roli takiej nie spełni na pewno happening, podczas którego jednorazowo czyta się Konstytucję. Idzie mi bardziej o organizację grup deliberatywnych, w których Konstytucję czyta się punkt po punkcie, wskazuje na mocne i słabe strony rozwiązań, mówi o tym, w jakich obszarach normy Konstytucyjne nie są przestrzegane.

Takie dyskusje musiałby z konieczności wywoływać wiele palących problemów, jak sytuacja pracowników w polskim Amazonie, lekceważenie konstytucyjnej ochrony zdrowia ludzi starszych itd., itp. Merytoryczny wymiar takich dyskusji nierozerwalnie wiąże się ze stosowaniem w praktyce zasady pluralizmu, a więc z równym traktowaniem wszystkich stron toczącej się debaty. W konsekwencji mogłoby to prowadzić do pogłębionego rozumienia sytuacji w kraju, a także do formułowania oczekiwań wysuwanych pod adresem polityków.

Gwiżdżącym na Zielonych warto na koniec przypomnieć postulaty sierpniowe, o których realizację walczył także Lech Wałęsa. Są wśród nich i takie:

Podać realne działania mające na celu wyprowadzenie kraju z sytuacji kryzysowej poprzez: podanie do publicznej wiadomości pełnej informacji o sytuacji społeczno-gospodarczej, umożliwienie wszystkim środowiskom i warstwom społecznym uczestniczenie w dyskusji nad programem reform.

Podnieść zasadnicze uposażenie każdego pracownika o 2000 zł na miesiąc, jako rekompensatę dotychczasowego wzrostu cen.

Zagwarantować automatyczny wzrost płac równolegle do wzrostu cen i spadku wartości pieniądza.

Wprowadzić zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej oraz znieść przywileje MO, SB i aparatu partyjnego poprzez: zrównanie zasiłków rodzinnych zlikwidowanie specjalnych sprzedaży, itp.

Obniżyć wiek emerytalny dla kobiet do 55 lat, a dla mężczyzn do lat 60 lub przepracowanie w PRL 30 lat dla kobiet i 35 lat dla mężczyzn bez względu na wiek.

Poprawić warunki pracy służby zdrowia, co zapewni pełną opiekę medyczną osobom pracującym.

Zapewnić odpowiednią ilość miejsc w żłobkach i przedszkolach dla dzieci kobiet pracujących.

Wprowadzić urlop macierzyński płatny przez okres trzech lat na wychowanie dziecka.

Skrócić czas oczekiwania na mieszkania.

Wprowadzić wszystkie soboty wolne od pracy. Pracownikom w ruchu ciągłym i systemie czterobrygadowym brak wolnych sobót zrekompensować zwiększonym wymiarem urlopu wypoczynkowego lub innymi płatnymi dniami wolnymi od pracy.

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +5, liczba głosów: 15)
Loading...

Główne zdjęcie artykułu pochodzi z biblioteki zdjęć MP
The following two tabs change content below.
mm

Marcin Maria Bogusławski

Marcin M. Bogusławski — rocznik ’82. Meloman, doktor filozof. Interesuje się filozofią humanistyki, filozofią polityczną i współczesną epistemologią. Miłośnik czarnego feminizmu, gotowania i Alaina Touraine’a.