Polemika z tekstem Mai Czechowskiej: uogólnienia są krzywdzące

Już sam początek artykułu Czechowskiej w jawnie niesprawiedliwy sposób uogólnia, olbrzymią przecież grupę Polaków, emigrujących znad Wisły do Wielkiej Brytanii. Więzienie? Podatki? Alimenty? Czy naprawdę to ma być powód emigracji setek tysięcy rodaków?

Choć mój „staż emigracyjny” jest zdecydowanie uboższy niż ten, jaki ma za sobą autorka tekstu „Polscy imigranci na Wyspach nienawidzą syryjskich imigrantów na Wyspach”, moje refleksje na temat pobytu w Wielkiej Brytanii są zgoła inne. Daleka jestem od słodzenia Polakom mieszkającym na Wyspach. Miałam fatalnego pecha i w środowisku pracy trafiłam na ludzi, których na swojej drodze wolałbyś nigdy nie spotkać. Jednak rażąca generalizacja ze strony autorki jest w mojej opinii nie do przyjęcia i ma znamiona dokładnie tego, czego nie chcemy – tworzenia podziałów i ferowania wyroków na podstawie jednostkowych przypadków..

Już sam początek artykułu Czechowskiej w jawnie niesprawiedliwy sposób uogólnia, olbrzymią przecież grupę Polaków, emigrujących znad Wisły do Wielkiej Brytanii. Więzienie? Podatki? Alimenty? Czy naprawdę to ma być powód emigracji setek tysięcy rodaków?

Nie wątpię, że w tej falandze uciekających z Polski ludzi byli i tacy, którym policja bądź sądy dyszały w kark. To, co jednak zazwyczaj najbardziej przypiera nas do ściany i zmusza do podjęcia takiej decyzji, to brak kasy i pracy. Prozaiczne, ale jak najbardziej prawdziwe.

Co zabierają Brytyjczykom Polacy?

Nietrafiony moim zdaniem jest również argument o rzekomym zabieraniu pracy. Trudno bowiem mówić o zabieraniu czegoś, czego rodzimi mieszkańcy Wysp po prostu nie chcą. Przerzucanie 5 kilogramowych kartonów za 6,5 funta dziennie? Na palcach jednej ręki mogę policzyć Brytyjczyków imających się tego typu pracy na hali produkcyjnej z około 50 osobami na pokładzie. Polacy, Słowacy, Litwini, Romowie, Czesi, Łotysze, Portugalczycy. Jednak głównie Polacy. A miejsc pracy ciągle przybywa. Brytyjczyków także, jednak chętnych na tego typu wakaty nie ma. I pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu pracodawcy w poszukiwaniu potencjalnych pracowników wychodzili… na ulice.

Czytaj tekst Mai Czechowskiej.

Dobre, bo polskie? No niekoniecznie, ale dla Polaków najlepsze. I dlatego, gdy jadą na urlop do ojczyzny, to załatwiają sprawy, dentysta, lekarz, fryzjer. A z urlopu wracają obładowani siatkami z mięsem, przyprawami, ziemniakami.

Jak chrześcijan z chrześcijaninem.

Intryguje mnie zdziwienie autorki faktem, że Polacy biorą udział w manifestacjach przeciwko uchodźcom. Na protesty te, są przecież zapraszani, przez organizatorów, którzy jasno deklarują, że nie mają nic przeciwko mieszkający już na Wyspach Polakom. Zarówno Wyspiarze, jak i polscy emigranci wyznają, jeżeli nie te same, to bardzo podobne wartości. Ich spójnikiem jest chrześcijaństwo. A wrogiem islam. Kwestia wzajemnej niechęci czy braku porozumienia choćby na poziomie językowym jest tu zbędna. Nie przypisywałabym żadnej ze stron nienawiści do siebie nawzajem. Obie bowiem żyją w symbiozie i obie doskonale zdają sobie z tego sprawę.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Nikt nie rozwiewa ich wątpliwości, co do ewentualnego współżycia z syryjskimi uchodźcami. Nie kwapią się do tego ani rząd ani media. Te ostatnie podsycają wręcz atmosferę strachu, paniki i jednej wielkie niewiadomej, zamykającej się w pytaniu: co to będzie?

fot. źródło: PAP/DPA/ilustracja Michał Bieniek

 

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: 0, liczba głosów: 8)
Loading...