Problemem Wałęsy nie jest jego agenturalność, a bezdenna głupota.

 

Lech Wałęsa wzywa Mieczysława Wachowskiego
– Mietek, chciałbym być pochowany w Jerozolimie, załatw to!
Wachowski wraca i mówi:
– Da się zrobić, ale to będzie kosztowało milion dolarów.
Na to Wałęsa:
– Co! Tyle pieniędzy za trzy dni leżenia?

To tylko jeden z dowcipów o Lechu Wałęsie, często podobnych do żartów o milicjantach/policjantach, który bardzo trafnie pokazuje mentalność byłego prezydenta i przywódcy „Solidarności”.

Główny problem tego polityka polega na tym, że stał się propagandową ikoną, marką sprzedawaną na świecie jak Coca-Cola. Podobnie jak w przypadku niezdrowego napoju z USA skutki marketingu były opłakane. Lech Wałęsa wprawdzie nie rujnuje zdrowia swoich zwolenników, ale zrobił coś znacznie gorszego – doprowadził do ruiny społeczeństwo.

Dodatkowo uwierzył w swoją wielkość i zakochał się w sobie tak bardzo, że poczuł się zobowiązany do pouczania wszystkich na wszelkie możliwe tematy. Powstał więc Instytut Lecha Wałęsy, nagroda jego imienia, a nawet zrobiono wyjątek i za życia uczyniono go patronem „Lech Walesa Airport”, czyli lotniska w Gdańsku.

Narracja Wielkiego Wałęsy

Częścią tej narracji jest powtarzanie, iż Wałęsa dostał pokojową nagrodę Nobla. Jest tylko jeden problem – nie przyznano jej wybitnemu ekspertowi i geniuszowi za osobiste zasługi, lecz liderowi masowego oraz różnorodnego ruchu Solidarność. Powinna ona więc trafić przede wszystkim do buntujących się robotników, bez których przywódca byłby nikim. To nie Wałęsa, Michnik, Geremek czy bracia Kaczyńscy doprowadzili do upadku PRL. Zrobił to zwykły, niezadowolony, głównie z warunków socjalnych, robotnik. Ten sam robotnik został bardzo szybko oszukany przez swoich liderów.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Wałęsa dochodząc do władzy prawdopodobnie nawet nie zdawał sobie sprawy z tego czym są programy dostosowawcze Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Nie miał pojęcia ani o ekonomii ani kwestiach socjalnych, dlatego tak łatwo dał się zmanipulować neoliberalnym doradcom. W zakładach, które stały na czele ruchu strajkowego, najpierw redukowano zatrudnienie, później spadły płace realne, a następnie wiele z fabryk zlikwidowano całkowicie. Po zakładach Ursus w Warszawie pozostała galeria handlowa mieszcząca się w części ich budynków, warszawskie FSO przypomina postapokaliptyczną scenerię, a dawne tereny Huty Warszawa deweloper chce zamienić w luksusowe osiedle dla wybranych.

Przeciętny Kowalski, który odbijał ulotki, narażał się na pobicie przez milicję i strajkował nie dostał ani obiecywanych przez Wałęsę 100 milionów, ani „drugiej Japonii”, ale kolejkę do pośredniaka oraz bezrobocie często bez prawa do zasiłku.

Styl sprawowania władzy przez Wałęsę pokazuje tylko, że jego samozadowolenie rosło z biegiem czasu. Najpierw dążył do stworzenia niemal autorytarnego systemu prezydenckiego, a nawet groził parlamentowi rozpędzeniem lub wysłaniem wojska. Słynna klika Wałęsy złożona z kilku najbliższych doradców, w tym prezydenckiego szofera, przeszła już do historii „polskiej demokracji”. Taki prezydent był idealny dla neoliberałów, którzy dzięki niemu, na początku lat 90 szaleli w najlepsze. Związkowiec Wałęsa sam chwalił „przemiany”, w tym plan Balcerowicza”, bredził o zdobyczach „wolnego rynku” i populistycznie straszył „puszczeniem aferzystów w skarpetkach”, z czego nic nie wynikało.

Wałęsa swoją polityką przyczynił się do wykluczenia ogromnych grup ludności.

W grudniu 1990 roku, gdy obejmował urząd Prezydenta RP, bezrobocie wynosiło 6,5 procenta. Do grudnia 1995 roku, gdy jego miejsce zajął Aleksander Kwaśniewski, wzrosło do 14,9 procent. Trzeba pamiętać, że działo się to w sytuacji, w której prezydent miał o wiele większy wpływ na politykę rządu niż obecnie. Wałęsa, pomimo że wywodził się ze środowisk związkowych, całkowicie porzucił postulaty socjalne.

Z fatalnego stylu sprawowania prezydentury nie rozliczył się do dziś, a słowo „przepraszam” nie znajduje się w jego słowniku.

Dziwi się, gdy ktoś zarzuca mu działanie na szkodę ludzi pracy. Co więcej kontynuuje swoją szkodliwą działalność. Niedawno odwiedził Wenezuelę popierając nowy, posłuszny wobec oligarchów, rząd i przekonując Wenezuelczyków, aby „nie porzucali wolnego rynku”.

Podobnie szkodliwe jest jego spotykanie się z tak zwaną „demokratyczną opozycją” kubańską działającą w rzeczywistości na rzecz nie tyle swobód demokratycznych, co podporządkowania Kuby zagranicznemu kapitałowi.

Zarówno ci, którzy uważają Wałęsę za Supermana, który jednoosobowo niemal obalił system nazywany „komunistycznym”, jak i krytykujący go jako „agenta Bolka” toczą spór nie mający wiele wspólnego z prawdziwym dorobkiem Wałęsy. Nie rozumieją też zupełnie fenomenu „Solidarności”, wzrastającej w siłę, gdy była oddolnym ruchem społecznym, a zniszczonej przez „charyzmatycznych liderów” i doradców. To czy Wałęsa był, czy nie TW „Bolkiem” ma znaczenie jedynie historyczne. Należy go krytykować ze względu na konkretne szkody społeczne, do których się przyczynił – liczbę trwale bezrobotnych, czy też zniszczonych w toku prywatyzacji przedsiębiorstw, które można było reformować, gdyby u władzy był ktoś rozumiejący zasady ekonomii oraz wrażliwy społecznie.

 

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +85, liczba głosów: 243)
Loading...
The following two tabs change content below.