Wszystkie życia Pawleńskiego

 Żeby być artystą w Moskwie, trzeba mieć jaja. Dowodzi tego przypadek Piotra Pawleńskiego, który na samym środku Placu Czerwonego, przybił sobie gwoździem do chodnika, uwaga- mosznę. To tylko jedna z wielu jego akcji. Czy będą następne? To zależy od tego, kiedy zakończą się przymusowe obserwacje psychiatryczne, na które został skierowany przez rząd.

Pawleński swoją przygodę ze sztuką rozpoczął na Akademii Sztuki i Przemysłu w Sankt- Petersburgu. Studia nie przypadły mu do gustu, a samą placówkę określił mianem nie artystycznej a dyscyplinarnej, której głównym zadaniem jest „hodowanie rzemieślników oraz propagatorów obowiązującego systemu”. A Pawleński nie chciał odlewać z gipsu popiersia Putina, nie chciał projektować złotych sygnetów dla patriarchów. Mężczyzna długo szukał złotego środka, zastanawiał się, jak stworzyć coś, co będzie niosło za sobą polityczne i ideologiczne przesłanie. Coś, co złamie tak dobrze mający się w Rosji status quo. Jego zainteresowanie wzbudziły tak zwane projekty Life związane z samookaleczeniami.

– Można w ten sposób przekładać realne wydarzenia na swoje ciało. Jestem przeciwny sztuce dekoracyjnej, jej zadaniem jest ukrywanie szkodliwych zjawisk. A ja chcę pokazywać, jak sprawy mają się w rzeczywistości. To jedyne, co mnie interesuje- tłumaczył w radiu Svoboda.

Wkrótce potem rzucił studia, a zamordyzm władzy, aneksja Krymu oraz społeczna apatia współczesnej Rosji zaczęły stanowić ruchomą scenografię dla jego ulicznych przedstawień.

Pierwsza słynna akcja artysty miała miejsce w 2011 roku, tuż po zatrzymaniu członkiń punkowej grupy Pussy Riot, której raczej nikomu specjalnie przedstawiać nie trzeba. Mężczyzna na znak sprzeciwu zaszył sobie usta, a w rękach trzymał transparent z napisem: „Postępowanie Pussy Riot to tylko replika zachowania Jezusa”. Pawleński został przepędzony pałami i przewieziony do aresztu. Zdjęcie ukazujące Pawleńskiego w międzyczasie zdążyło obiec cały świat. O Pawleńskim pierwszy raz stało się głośno, niemniej wciąż stanowił tło dla swoich buntowniczych koleżanek z Pussy Riot.

To był dla mnie bardzo ważny krok. Pokonałem bezwładność przechodniów, stałem się silniejszy niż ich obojętność- skomentował nazajutrz po uwolnieniu.

Pawleński podczas swojej wizyty w areszcie miał okazję rozmawiać z innymi więźniami. Jeden z jego towarzyszy uraczył go opowieścią o gułagu. O tym, że osadzeni często przybijają się gwoździami do drzewa na znak protestu. O tym, że Rosja w najlepszym wypadku stanowi potężny system policyjno-więzienny i niby wszyscy doskonale o tym wiedzą, ale cichosza. Pawleński postanowił nie być jednym z wielu obojętnych. W Dzień Funkcjonariusza Organów Spraw Wewnętrznych przykuł swoją mosznę do bruku na Placu Czerwonym. W swoim oficjalnym oświadczeniu napisał, że był to symbol fatalizmu i apatii rosyjskiego, obolałego, cierpiącego katusze społeczeństwa. Niespełna pół roku później zorganizował mini- Majdan na jednym z petersburgskich mostów. Palił opony, wykrzykiwał pro- ukraińskie hasła. Wówczas miało to szczególne znaczenie- Rosjanie przecież wcale nie brali udziału w żadnej wojnie, podobnie jak teraz wcale nie bombardują Allepo. Pawleńskiego oskarżono o wandalizm. Jeśli chodzi zaś o jego akcję, ta zakończyła się spektakularnym, abolutnie niespodziewanym sukcesem. Jeden z funkcjonariuszy KGB postanowił publicznie przejść na jego stronę.

Przesłuchiwałem go przez trzy miesiące. Przez cały czas towarzyszyło mi fałszywe przekonanie, że Pawleński jest szalony i każdy może być „artystą” jak on. Myliłem się- oświadczył Yamsen na łamach prasy, dołączając tym samym do grona jego obrońców. Wtedy jeszcze nie wiedział, jak wielkie wyzwanie przed nimi stoi.

Pyotr Pavlensky na Placu Czerwonym w Moskwie
Pyotr Pavlensky na Placu Czerwonym w Moskwie

W październiku 2014 roku całkowicie nagi Pawleński wdrapał się na mur jednego z głównych ośrodków psychiatrii sądowej w Rosji. Towarzyszył mu wielki, kuchenny nóż. Kiedy w okolicy zebrała się wystarczająca publika, Piotr zaczął odcinać sobie ucho. Lokalizacja nie była przypadkowa. W latach 60. oraz 70. światło dzienne ujrzało wiele dowodów terroru psychiatrycznego, pojawiającego się zarówno ze strony opresyjnego państwa, jak i skorumpowanej, zsowietyzowanej służby zdrowia. To w tej placówce badano wszystkich dycydentów, poddających w wątpliwość wspaniałość rosyjskiego zamordyzmu.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl
Pyotr Pavlensky po akcji odcinania ucha
Pyotr Pavlensky po akcji odcinania ucha

Część z nich opuszczała placówkę bardziej przypominając warzywa niż ludzi, część z nich zginęła. Kiedy Pawleński decydował się na ten protest, wewnątrz instytutu znajdował się Michaił Kosenko- uczestnik marszu protestacyjnego w Moskwie oraz ukraińska pilotka Nadia Sawczenko, którą przewieziono z Donbasu do Rosji, gdzie jest sądzona. Kilka dni po brawurowej akcji Pawleńskiego, na Facebooku jego żony pojawiło się oświadczenie:

Biurokraci w białych fartuchach, ci wszyscy uzbrojeni w podręczniki diagnoz psychiatrycznych, odcinają od społeczeństwa te elementy, które uniemożliwiają im stworzenie monolitycznego dyktatu, jednolitych, obowiązkowych norm dla wszystkich.

Tego samego dnia skierowano go na badania psychiatryczne. Dlaczego? Bo władza zrozumiała, że na nic presja i naciski, Pawleński jest nieustraszony, nie złamały go nawet prowadzone przez trzy miesiące przesłuchania, a wśród organów ścigania nie ma ludzi, którzy choć odrobinę rozumieją czym jest sztuka zaangażowana. Kreatywność Pawleńskiego nie miała swych źródeł w szaleństwie, a w społeczeństwie i władzy. On tylko odtworzył ten obraz, a że wyszło drastycznie- cóż, w końcu to tylko ucho, a nie złamane życie.

Mężczyzna z każdym swoim czynem cieszył się coraz większym uznaniem. Nieustannie otrzymywał listy od osób pragnących wyrazić swoją aprobatę dla jego postępowania. Oczy wielu Rosjan zostały otwarte, Pawleński pokonał propagandę. Wszystkie te zajścia nieco przypominały początki wielkiej sławy Pussy Riot, jednak jak się później okazało- niesłusznie. Kiedy wisiało nad nimi widmo uwięzienia w gułagu, cały świat przecierał oczy ze zdumienia. Kiedy Pawleńskiego zamknięto w psychiatryku, protestowały pojedyncze tytuły. Medialna cisza szczęśliwie nie uciszyła miejscowych aktywistów. W obronie Pawleńskiego stanęły dziewczyny z Pussy Riot, sprawą zainteresowało się Amnesty International. Pod wpływem nacisków ze strony rosyjskich aktywistów uznano go za poczytalnego i wypuszczono ze szpitala, jednak moim zdaniem wyglądało to inaczej- władza po prostu postanowiła zaczekać na coś „grubszego”, władza dała trochę luzu, po to, by zaraz wytknąć Pawleńskiemu całkowite rozkokoszenie oraz zuchwalstwo.

Strategia służb okazała się jak najbardziej zasadna. Miesiąc później Pawleński podpalił drzwi siedziby KGB, często określane przez Rosjan mianem wrót do piekieł, mianem wstępu do świata absolutnego zła. One płonęły, a Pawleński stojąc przed nimi, czekał na schwytanie i wyrok. Próbując zdewaluować symboliczne znaczenie jego akcji zatrzymano go pod zarzutem wandalizmu. Ruszył proces. Na pierwszej rozprawie Pawleński złożył wniosek zawierający prośbę, by przekwalifikować jego czyn z wandalizmu na terroryzm, co jest zagrożone karą o 7 lat dłuższą. Tym samym stało się coś niespodziewanego- zwykły ex-student podniósł głowę, tupnął nogą i powiedział, że się nie boi. Cóż, władza musiała poczuć się bezsilnie, ale i na to znalazła sposób.

Trzy dni temu Pawleński znowu trafił na przymusowe badania psychiatryczne. Jego prawniczka opublikowała w internecie oświadczenie, z którego wynika, że odmówiono jej widzenia z pacjentem. Jak to uzasadniono? Otóż na terenie szpitala panuje epidemia grypy i nie może tam wejść nikt z zewnątrz. Można domniemywać, co dzieje się wewnątrz placówki, ale przecież wszyscy sami dobrze wiemy, jak to się w psychiatryku, szczególnie- ruskim, robi. Kiedy zaaplikują leki uspokajające, stajesz się warzywem z tępym, wlepionym w ścianę wzrokiem, nie nadajesz się do życia poza murami placówki. Kiedy „faza” mija i zaczynasz stawiać opór, mówić, że nie mogą Ciebie tak traktować, zaczynają wypełniać te swoje śmieszne rubryki słowami: „podekscytowany”, „agresywny”, „niezdolny do życia w społeczeństwie”, a co gorsza: „wymagający leczenia na oddziale”. Cóż, jaki kraj, taka Britney Spears…

Podpisz petycję w sprawie uwolnienia Piotra Pawleńskiego.

 

 

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +1, liczba głosów: 7)
Loading...
The following two tabs change content below.

Daria Siemion

Ostatnie wpisy Daria Siemion (zobacz wszystkie)