Dlaczego FAS wątpi, czy szczyt NATO odbędzie się w Warszawie?

Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung to poważny tygodnik i raczej nie publikuje niesprawdzonych plotek o opanowaniu kolejnego rządu przez Reptilian. Jeśli już pojawiają się tam jakieś spekulacje, to ich źródłem jest ktoś poważny, komu Redakcja ufa.

  • O czym jest tekst:
  • Zbliżający się szczyt NATO w lipcu bieżącego roku
  • Kto jest gwarantem bezpiecznego przebiegu imprezy w Warszawie

Poważni politycy dopuszczając do przecieku czynią to umiejętnie. Albo żeby poinformować wszystkich, że jednak tak będzie albo ostrzec zainteresowanych, że tak może być. Jakby nie patrzeć, coś jest na rzeczy!

Każdy kto ma nadzieję, że za decyzją o przeniesieniu szczytu NATO z Warszawy stoi troska o stan polskiej demokracji, jest zbytnim optymistą. Było nie było, jest to układ wojskowy, a nie towarzyski i kwestie dobrego wychowania oraz etykiety nie są tam, jak to się teraz mówi, wiodącym tematem.

Powód jest zupełnie inny. Spotkanie to prawdopodobnie nie odbędzie się w Warszawie, bo życie jednej z najważniejszych osób w Polsce – Prezydenta – było rzeczywiście zagrożone. Dlaczego do tego zagrożenia doszło? Nie, nie był to raczej zamach terrorystyczny. Wystarczyła pęknięta opona, efekt naszej, polskiej bylejakości i braku lub nieprzestrzegania procedur.

Oczywiście, na naszym wewnętrznym, medialnym i politycznym rynku mogą sobie Wszyscy Ważni Politycy Rządowi mówić, że to „wina Tuska” i jego politycznych protegowanych. I w kraju są tacy, co im uwierzą. Ale to nie oni będą decydować o tym, czy najbliższy szczyt NATO odbędzie się w Warszawie.

W świat, wraz z komunikatem, że pękła guma, poszedł wyraźny przekaz, iż chaos generowany przez dobrą zmianę sięgnął już służb mundurowych. To, że u zarania dobrej zmiany nasza żandarmeria włamała się do placówki NATO, można było przyjąć, przy bardzo dużej dozie dobrej woli, za jednorazową wpadkę nowicjuszy. Ale z czasem widać, że incydenty stają się normą.

Wesprzyj #Medium

16 marca obecny szef BOR, Andrzej Pawlikowski, złożył zawiadomienie do prokuratury w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa narażenia Prezydenta RP na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w związku z zaniedbaniami ze strony byłego kierownictwa Biura Ochrony Rządu.

Czystki robione w służbach i wojsku – w sumie mało komentowane i opisywane w polskich mediach, zważywszy na ich skalę – u naszych sojuszników i wrogów, są sumiennie opisywane i analizowane. Sojusznicy widzą, że znikają ci, których znali. Mogli ich lubić lub nie, ale przynajmniej było wiadomo, czego się po nich spodziewać. Na ich miejsce pojawiają się nowi, których może i da się lubić, ale którym raczej ufać nie można. Nie można, bo kluczem wyboru nie były kompetencje, lecz wierność i oddanie Partii.

Pan Minister Macierewicz pokazał, że staż w straży miejskiej jest wystarczającą rekomendacją do objęcia najważniejszych funkcji wojskowych. A za chwilę Pan Prezydent będzie pospiesznie podpisywał nominacje generalskie, aby wśród naszych uczestników rozmów na szczycie nie było samych kapitanów i poruczników.

O tym, czy spotkanie ostatecznie odbędzie się w Warszawie czy nie, nie będą decydować Ministrowie polskiego rządu, ale ludzie odpowiedzialni za bezpieczeństwo swoich VIP-ów. I to od ich TAK lub NIE będzie zależało, czy tutaj przyjadą. Oni wiedzą, że zła odpowiedź, to realne niebezpieczeństwo dla ich szefów, a dla nich samych – przyspieszona dymisja. Jak coś się stanie, ich szefów nie zadowoli odpowiedź, że to wina Tuska a nawet, że to wina Szydło! Bo Oni mają obowiązek zadbać o to, aby ich Premier, Minister, Generał bezpiecznie powrócił z tej podróży. Oni zaś widzą, że Polska nie jest w stanie tego bezpieczeństwa zapewnić.

Ci co mają nadzieję, że jednak trzeba mieć nadzieję, że nic złego się nie stanie, powinni zrozumieć, że inni potrzebują pewności. A tej w dzisiejszej RP nikt nikomu dać jej nie może.

The following two tabs change content below.

Piotr K. Pawłowski