Józef Haydn: wynalazca symfonii i kwartetu

Dziś mija 284. rocznica urodzin najstarszego z trzech klasyków wiedeńskich. Józef Haydn pozostawił imponujący dorobek 1300 kompozycji, w tym rekordową liczbę 108 symfonii. Młodszy o 24 lata Mozart nazywał go przyjacielsko „Papą Haydnem”.

Franciszek – właśnie tak naprawdę miał na imię Józef Haydn – przyszedł na świat 31 marca 1732 roku. Kompozytor nigdy jednak nie używał swojego pierwszego imienia, posługując się drugim – Józef.

Miał jedenaścioro rodzeństwa, z czego sześcioro, trzech braci i trzy siostry, dożyło dojrzałego wieku. Ojciec Haydna, Mathias, był cieślą i muzykiem amatorem; matka, Anna Maria Koller, gotowała u hrabiego Harrach. Mały Józef zaczął naukę muzyki w wieku sześciu lat. Rok później został chórzystą w Wiedniu, i to nie byle gdzie, bo w katedrze Świętego Szczepana. Niedługo później dołączył do niego jego młodszy brat – Michael, który, jak i Józef, został później doskonałym muzykiem i kompozytorem. Muzyką parał się także trzeci brat, Johann, który zarabiał na życie jako śpiewak.

Autor 108 symfonii

Haydn pozostawił po sobie ogromną liczbę kompozycji. Szczególnie dużo, bo aż 108, symfonii. W tej dziedzinie dwaj pozostali klasycy wiedeńscy nie zdołali mu dorównać. Mozart symfonii napisał „zaledwie” 50, a Beethoven skomponował ich już tylko dziewięć.

Haydn zawiesił poprzeczkę naprawdę wysoko, ale symfonie to niewielka część jego dorobku. Oprócz nich napisał 14 mszy, ponad 20 oper, 50 koncertów na różne instrumenty oraz sześć oratoriów. Ale i to nie koniec listy jego dzieł. Spod pióra Haydna wyszło 520 pieśni, ponad 320 utworów kameralnych i blisko 100 utworów na fortepian!

haydn
Józef Haydn skomponował łącznie około 1300 kompozycji różnego rodzaju i długości.

 

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Mieszkał w węgierskim Wersalu

Jak udało mu się osiągnąć taki wynik? Cóż, jako muzyk Haydn miał wyjątkowe szczęście. W 1761 roku, a zatem w wieku 29 lat, objął posadę nadwornego kompozytora i wicekapelmistrza na dworze węgierskiej rodziny arystokratycznej Esterházych. Pracował tam prawie przez 30 lat – do roku 1790, dzięki czemu cały swój czas mógł poświęcać muzyce, ciesząc się finansową stabilizacją i nie martwiąc o bezpieczne jutro.

Od 1766 roku Haydn pracował w jednym z najbardziej okazałych pałaców Europy – zamku Esterháza zwanym „węgierskim Wersalem”. Pałac powstał w miejscowości Fertőd (dzisiaj znajdującej się na Węgrzech) z inicjatywy księcia Mikołaja Esterházy’ego. Dwaj pozostali klasycy wiedeńscy nie mieli okazji pracować w tak luksusowych warunkach. Musieli walczyć o każdy grosz, o poszczególne zlecenia, samodzielnie dbać o publikację swoich utworów i osobiście negocjować wynagrodzenia.

Muzyczny żartowniś

Żarty w muzyce poważnej? To możliwe. Wbrew pozorom również wśród muzyków zdarzają się ludzie pogodni i obdarzeni poczuciem humoru, a nawet potrafiący tworzyć zabawne i skłaniające do śmiechu kompozycje. Taki właśnie był Haydn – zawsze skłonny do żartów i bardzo lubiany przez członków orkiestry, którą kierował na dworze Esterházych. Jedna z najbardziej znanych i lubianych symfonii Haydna zawdzięcza swoją popularność jego skłonności do żartów. W drugiej części Symfonii G-dur nr 94, Andante kompozytor najpierw usypia słuchaczy wolną, jednostajną melodią, po czym budzi ich gwałtownym uderzeniem w kotły. Efekt zaskoczenia murowany!

Kreatywny szef orkiestry

Inny dowód na wyśmienite poczucie humoru Haydna, jego pomysłowość a zarazem dobry gust znajdziemy w Symfonii nr 45 fis-moll, zwanej „Pożegnalną”. Utwór powstał w ostatnich dniach lata 1772 roku. W jego ostatniej części Haydn zawarł ukryty przekaz do swojego pracodawcy, księcia Mikołaja Esterházego. Latem muzycy przebywali na stałe w zamku Esterháza, dokąd nie wolno im było sprowadzać rodzin. Po długich miesiącach rozłąki z bliskimi chcieli jak najszybciej wracać do swoich domów w Eisenstadt, jednak książę Mikołaj zwlekał z powrotem z wakacji i pobyt muzyków przedłużał się. Zmartwiony tym Haydn w swojej symfonii sprytnie zasugerował księciu, żeby pozwolił muzykom wrócić do domów.


W ostatniej części utworu kolejni muzycy przestają grać i wychodzą. Na zakończenie na scenie zostaje tylko dwóch skrzypków, którzy sami kończą utwór. Książę zrozumiał sugestię i nazajutrz wraz z dworem i wszystkimi muzykami powrócił do Eisenstadt.

Dla Mozarta – Papa Haydn

Nie może nas zatem dziwić, że muzycy przepadali za Haydnem i nazywali go pieszczotliwie Papą Haydnem. Określenia tego używał też Mozart. Łączyła go z Haydnem jedyna z swoim rodzaju przyjaźń. Polubili się od pierwszego spotkania w 1784 roku i darzyli wzajemną sympatią mimo dużej różnicy wieku – Haydn był starszy od Mozarta aż o 24 lata! W chwili ich pierwszego spotkania Mozart miał lat 28, Haydn – 52. Mozart podkreślał, że Haydn potrafi go rozśmieszyć i wzruszyć, Haydn twierdził, że Mozart jest największym kompozytorem, jakiego zna. Haydn wstąpił do masonerii zainspirowany właśnie przez swojego przyjaciela Mozarta. Członkostwo to nie wywarło jednak żadnego wpływu na jego przyszłe kompozycje, jak to się stało w przypadku Mozarta

Łup dla fałszerzy

Autorem przypisywanych Haydnowi sonat był współczesny muzyczny „fałszerz”, utalentowany kompozytor Winfried Michel. Pochodzący z Niemiec muzyk, opierając się na kilku zachowanych tematach skreślonych ręką mistrza, napisał sześć sonat w stylu haydnowskim i ogłosił, że są to odkryte przez niego zaginione dzieła Haydna. Na jego żart dali się nabrać prawdziwi znawcy – „autentyczność” utworów Haydna potwierdzili amerykański muzykolog Howard Chandler, Robbins Landon, Paul Badura-Skoda – renomowany austriacki pedagog i pianista, a także muzykolożka Eva Badura-Skoda. Fałszerza ostatecznie zdemaskowano.

Haydn krąży dziś w kosmosie. Wielki kompozytor uhonorowany został w nietypowy sposób. (3941) Haydn –taką nazwę nosi jedna z planetoid okrążających Słońce. Rok na Haydnie trwa 5 lat i 8 dni, bo właśnie tyle czasu potrzebuje ciało niebieskie (3941) Haydn, żeby okrążyć naszą gwiazdę. Planetoida została odkryta w 1973 roku przez Freimuta Börngena w Karl-Schwarzschild-Observatorium w Tautenburgu.

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +7, liczba głosów: 7)
Loading...
The following two tabs change content below.

Dorota Relidzyńska

Dorota Relidzyńska, filozofka i autorka tekstów, redaktorka tekstów poświęconych muzyce i popularyzujących naukę oraz historię. Ukończyła studia w Instytucie Socjologii i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, studiowała w Instytucie Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW. Publikowała teksty o tematyce muzycznej i popularnonaukowej w gazetach codziennych i magazynach: Gazeta Wyborcza, Życie, Machina, Beethoven Magazine, Echos de Pologne, W Podróży. Pracowała w radiu Tok FM, w kanale informacyjnym Polsat News. Prowadziła projekty wydawnicze jako redaktor prowadząca i naczelna. Jest autorką haseł w polskiej Wikipedii poświęconych muzyce poważnej.