Pamięć wyklęta

Dzisiaj,  1 marca obchodzimy  Międzynarodowy Dzień Walki przeciwko Zbrojeniom Atomowym, Światowy Dzień Obrony Cywilnej, Światowy Dzień Świadomości Autoagresji, Dzień Puszystych, Dzień Piegów i Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”

Zgodnie z art. 8 „ustawy lutowej” z 1991r.   o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego, osobie, wobec której stwierdzono nieważność orzeczenia albo wydano decyzję o internowaniu w związku z wprowadzeniem w dniu 13 grudnia 1981 r. w Polsce stanu wojennego, przysługuje od Skarbu Państwa odszkodowanie za poniesioną szkodę i zadośćuczynienie za doznaną krzywdę wynikłe z wykonania orzeczenia albo decyzji. W razie śmierci tej osoby uprawnienie to przechodzi na małżonka, dzieci i rodziców.

To tyle. Odszkodowanie, zgodnie z zapisem w tejże ustawie, nie mogło być wyższe niż 25 tys. zł (obawiano się, czy budżet państwa dźwignie większe sumy), chyba że represje zakończyły się śmiercią, wówczas można było zasądzić wyższe odszkodowanie dla występujących z roszczeniami krewnych.

W tej chwili, po zmianie ustawy ( w 2011), sąd indywidualnie, w zależności od sprawy, ustanawia wysokość odszkodowania.

Jak ustalić, bez szczegółowego śledztwa, wnikliwej kwerendy, wycieczki w teren i wizyty u wróżki, czy dany wyrok, acz na pierwszy rzut oka nie budzący wątpliwości, bo skazany został z „Dekretu o przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie odbudowy Państwa”, z 13 czerwca 1946 r., podpada pod represje „za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”?

Czy „niepodległy byt Państwa Polskiego” mógł mieć na myśli „urzędnik z Powiatu”, który trafił na „chłopców z lasu”, a w efekcie spotkania stracił nie tylko teczkę skórzaną i buty, ale i życie? Czy może mieli go na mysli „leśni” podpisujący się „Aka” , którzy ogłaszali, że „do dwóch tygodni żadnych ludzi w PPR ma nie być!” – bo jak nie to – sąd i kulka?

Albo czy można dziś ocenić bohaterstwo osób wywieszających 19 maja 1946 roku ulotki: ”Niech żyją Mikołajczyki, podpis: USA. Zarząd.” A co z tymi, którzy „zakładali prąd” na wsi? Albo jeździli  rowerem, z maszyną do pisania na bagażniku i przekonywali chłopów, żeby brali pożyczkę z Banku Spółdzielczego i zakładali spółki ( kiedyś w jednej wsi tylko wiatr tłukł drzwiami, nigdzie żywej duszy – okazało się , że wszyscy siedzieli na stogu siana, ukryci przez  „kołchozem”)?

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Tamta historia, ta od lipca 1944 jest tak skomplikowana, że każdy kto chce opowiedzieć ją „z tezą” i „niebudzącą wątpliwości pewnością” jest śmieszny.

A wracając do odszkodowań…

Najdziwniejszą sprawą o odszkodowanie na jaką trafiłam była ta pani Haliny Z.

Sytuacja ekonomiczna, czyli bieda z nędzą, w jakiej tkwiła pani Halina w 1945 i 46 r. zmusiła ją do nadużycia o charakterze moralnym. Zaczęła pisać w listach do rodziny w Anglii, że małżonek jej podjął działalność w antykomunistycznym ruchu oporu, działał w podziemnym wojsku, a i ona zaangażowała się na całego w konspirację. Niestety, po jakimś czasie małżonek został aresztowany, a ona sama została i nie radzi sobie, więc żeby przysyłać jakieś funty i paczki, to sprzeda coś i jakoś pociągnie, a i mężowi do więzienia zaniesie czekoladę czy konserwę…

Halina rozpisywała się o trudach życia w komunistycznej ojczyźnie, krewni słali paczki, mąż nic nie wiedział o tym, że właśnie odsiaduje ciężki wyrok we Wronkach i cieszył się smakiem prawdziwej kawy,  wszystko dobrze by się skończyło, gdyby nie „perlustracja korespondencji” i zasrany Urząd Bezpieczeństwa.

Czy czytali wszystkie listy, czy na wyrywki – tego dokładnie nie wiadomo. Ale któryś z czytaczy trafił w końcu na barwne opisy w listach Haliny.

Wszczęto śledztwo, przechwycono kolejne listy, rozpracowano Halinę i jej męża. I chociaż ponad wszelką wątpliwość małżonek nie siedział w więzieniu, nie miał żadnego wyroku, ani nawet nigdy nie był podejrzany – Halinę aresztowano pod zarzutem działania na szkodę Państwa Polskiego.

Przeszła swoje w śledztwie , siedziała w areszcie, mówiąc krótko – podlegała represjom.

Więc, kiedy wreszcie nastała wolna Polska udała się po sprawiedliwość do Sądu. Po odszkodowanie. I nie wiem, czy chciała aby wypłacone jej skromną rekompensatę  za działalność konspiracyjną, czy za mistyfikację, bo chyba sama Halina nie wiedziała już, co wydarzyło się naprawdę, a co wymyśliła…

I nie mogła pogodzić się z tym, że jednak nie uznano ją za ofiarę represji i wymarzone pieniądze poszły do kogoś innego.

Dlaczego piszę o tym dziś, w dniu w którym obchodzimy: Międzynarodowy Dzień Walki przeciwko Zbrojeniom Atomowym, Światowy Dzień Obrony Cywilnej, Światowy Dzień Świadomości Autoagresji, Dzień Puszystych, Dzień Piegów i Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”?

Nie wiem. Tak mi się przypomniało po prostu.

Zrzut ekranu 2016-03-01 o 10.04.33

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +19, liczba głosów: 25)
Loading...
The following two tabs change content below.
mm

Anna Karolina Kłys

Ur. 1969, dziennikarka radiowa i telewizyjna. Od 1991 r. związana z pierwszą prywatną rozgłośnią w Poznaniu, Radiem S (obecnie Radio Eska). Pracowała jako prowadząca programy, reporterka i wydawca. Zaangażowana w sprawy społeczne (m.in. Amnesty International, Objector). Od 2003 roku zajmuje się fotografią. Opublikowała wywiad-rzekę z Bohdanem Smoleniem "Niestety wszyscy się znamy" (2011), "Brudne serca" (2014), "Tajemnica Pana Cukra" (2015).