Polska chce odesłać do Turcji człowieka, który był więźniem politycznym i uzyskał w Belgii status uchodźcy politycznego.

Polska chce odesłać do Turcji człowieka, który walczył o bezpłatne studia, był tam więźniem politycznym i uzyskał w Belgii status uchodźcy politycznego. Ja rozumiem, że dziwny jest ten świat i wiele osób nie ma nic przeciwko łamaniu praw człowieka (np. więzienia CIA na Mazurach), ale liczę na to, że jednak nas – ludzi dobrej woli – jest więcej. A nawet jeśli jest nas mniej, to mamy większe wpływy.

Erdal Gökoklu jest Kurdem i obywatelem tureckim. 9 Lat temu otrzymał w Belgii status uchodźcy politycznego. Co ten człowiek robi w polskim więzieniu?

24 stycznia tego roku jechał na ślub swojego znajomego – Onura Baraka. Po przekroczeniu granicy polsko-niemieckiej został zatrzymany przez patrol straży granicznej. Po sprawdzeniu danych okazało się, że Erdal jest poszukiwany przez Interpol. Przewieziono go do izby zatrzymań w Świecku.

Po dwóch dniach Erdal został przesłuchany w gorzowskiej prokuraturze, a ponieważ Turcja chce jego ekstradycji, miejscowy sąd wydał decyzję o 40-dniowym areszcie.

Turcja zarzuca mu przynależność do grupy terrorystycznej o nazwie Rewolucyjna Ludowo-Wyzwoleńcza Partia Front. Takie oskarżenie w Turcji jest równoważne z groźbą wieloletniego uwięzienia.

A Erdal już siedział w Turcji – w latach 1993 – 2001. Wcześniej studiował architekturę i był zaangażowany w ruch walczący o zniesienie opłat za studia. Zgroza. Po aresztowaniu został osadzony w więzieniu Ulucanlar w Ankarze, gdzie we wrześniu 1999 doszło do masakry więźniów. W wyniku użycia siły przez strażników dziesięciu więźniów zginęło, a sam Gokoglu został ranny. Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał w 2011 roku, że warunki przetrzymywania więźniów w Ulucanlar jako niehumanitarne.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

W więzieniach Erdal walczył z warunkami, które tam panowały – prowadził głodówkę (łącznie przez 200 dni), był karmiony siłą. Dziś cierpi na zespół Wernickego-Korsakowa i ma problemy z pamięcią. Z więzienia aktywista został zwolniony ze względów zdrowotnych – na pół roku. Uciekł do Turcji, gdzie w kwietniu 2002 roku złożył wniosek o azyl. Status uchodźcy udało mu się jednak uzyskać dopiero po pięciu latach – we wrześniu 2007 roku. Późno, ale to chyba pokazuje, że musiał być dogłębnie sprawdzony przez odpowiednie służby. Potem poruszał się bez przeszkód po terenie Unii Europejskiej. Dopóki nie przyjechał do Polski.

Zaraz po zatrzymaniu, ambasada Belgii wystosowała pismo do sądu, w którym zażądano, aby go natychmiast wypuścić i pozwolić wrócić do Belgii, ale sąd nie uwzględnił tej prośby. Co ciekawe, kilka miesięcy temu zatrzymano Erdala w Niemczech, ale po kilku godzinach go wypuszczono. A w zeszłym roku Belgia odmówiła Turcji przekazania Gökoklu. Tylko Polska zachowuje się co najmniej nadgorliwie.

Turcja, mimo że to nasz sojusznik w NATO, a ostatnio także państwo pobierające haracz od UE (ale przecież sojusznik), nie jest państwem demokratycznym. Owszem, odbywają się tam wybory, wydaje się gazety, są partie opozycyjne. Ale wszystko w pewnych granicach. Erdogan potrafi zamknąć dziennikarzy w więzieniu, służby nadużywają przemocy, a za komentarze w internecie można trafić do więzienia (Andrzej Dupa to jednak nic). Raporty Amnesty International ukazują Turcję jako kraj dyktatorski, w którym nie przestrzega się praw człowieka. W rankingu wolności słowa Turcję przegania nawet Irak czy Demokratyczna Republika Kongo. A przecież mówimy o państwie, które deklaruje chęć przystąpienia do UE. Turcja to kraj, do którego nie powinno się odsyłać nikogo, jeśli sam nie wyrazi takiej woli. Erdal do Turcji nie chce. Tak naprawdę nie mamy gwarancji, że czeka go tam jakakolwiek sprawiedliwość.

Głos w sprawie zabrała Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Jej eksperci zauważają, że wiele państw niedemokratycznych używa Interpolu do ścigania swoich wrogów politycznych. Ponadto fakt posiadania przez Erdala statusu uchodźcy jest przeszkodą w wydaniu go Turkom.

Gdyby było inaczej- mielibyśmy do czynienia z absurdem.

To nie jest pierwsza tego typu sytuacja. W 2012 roku w podobnej sprawie zatrzymano Kurda oskarżanego przez Turcję o terroryzm. Wówczas rzeszowski sąd odmówił wydania go, powołując się m.in. na raporty organizacji praw człowieka, z których wynikało, że mógłby być tam torturowany. Nie ma jedna pewności, że sąd w Gorzowie Wielkopolskim postąpi w ten jedynie moralnie słuszny sposób.

Erdal Gökoklu od momentu zatrzymania go w areszcie prowadzi – z kilkudniową przerwą – głodówkę. Jak mówi mi jego przyjaciel Onur Barak – schudł już 18 kg. Erdal obecnie przebywa w areszcie w Szczecinie, trafił tam z Goleniowa, gdzie nie można mu było zapewnić odpowiedniej opieki lekarskiej. To nie jest w porządku, że Polska przetrzymuje Erdala w pierdlu, to nie jest w porządku, że nie może przebywać choćby u Onura i czekać na decyzję sądu w normalnych warunkach (czy jednak może – zdecyduje sąd 16 marca o godz.10 w Szczecinie, ale nie przypuszczam, żeby się zgodził), to nie jest w porządku, że na to wszystko przyzwalamy.

6 kwietnia sąd w Gorzowie zdecyduje czy deportować Erdala do Turcji.

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +20, liczba głosów: 22)
Loading...