Polska kultura w ruinie

Jak wiadomo, podłość ludzka nie zna granic. W tym przypadku podłość ma charakter międzynarodowy i jest częścią szeroko zakrojonego spisku przeciw Polsce, a szczególnie przeciw polskiej kulturze. Cel? Zniszczyć pierwszy prawdziwie narodowy rząd Rzeczpospolitej, który chce byśmy w końcu wstali z kolan, ale co tylko się lekko z nich podniesiemy, to jeb! Znów klęczymy ze smutno pochyloną głową.

Brzęczą nam tylko cichutko ukryte pod futrami z norek Wielkie Krzyże Żelazne odziedziczone po dziadkach z Wehrmachtu i Złote Gwiazdy odziedziczone po babciach z Armii Czerwonej, na co dzień trzymane w specjalnych kuferkach z rozkazami z Brukseli i pozłacanymi menorami na czarną godzinę.

A wszystko zaczęło się już kilkanaście miesięcy przed objęciem władzy w Ministerstwie Kultury przez Wielkiego Myśliciela znanego też jako Piotr G. Właśnie wtedy perfidne i antypolskie z natury żydowskie środowiska Hollywoodu postanowiły nagrodzić Oscarem obrzydliwy film ”Ida”, który szkaluje Ojczyznę Naszą Umęczoną i Największy z Europejskich Narodów. Można się z tego filmu dowiedzieć m.in., że Polacy zabijali Żydów, co przecież – jak powszechnie wiadomo – miejsca nigdy nie miało. Polak Żyda by nie zabił ani dla kasy, ani dla jego mieszkania. Polak jest tworem moralnie doskonałym, co poświadczyć może patrząca na nas łaskawie od wieków Czarna Madonna (Czarna Żydówka Królową Polski? Jak do tego doszło?). Ale wróćmy do nagrody. Dostał ją jakiś semicko podejrzany Pawlikowski (czy to aby jego prawdziwe nazwisko?) i przez tę cholerną złotą figurkę – co to ją wszyscy chcą dostać, nawet ci, którzy mówią, że nie chcą – cały świat znów zaczął mówić o Polakach i Żydach, a jak mówią o tej mieszance, to nic dobrego dla Wielkiej Polski Katolickiej wyniknąć z tego nie może. Mają szczęście te amerykańskie Żydy, że Wielki Myśliciel nie kierował jeszcze wtedy resortem kultury, bo szybko złożyłby do Sejmu nocny wniosek o uchwalenie unieważnienia Oscara dla „Idy”.

HOLLYWOOD, CA - FEBRUARY 22: Filmmaker Pawel Pawlikowski accepts the Best Foreign Language Film Award for "Ida" onstage during the 87th Annual Academy Awards at Dolby Theatre on February 22, 2015 in Hollywood, California. (Photo by Kevin Winter/Getty Images)
HOLLYWOOD, CA – FEBRUARY 22: Filmmaker Pawel Pawlikowski accepts the Best Foreign Language Film Award for „Ida” onstage during the 87th Annual Academy Awards at Dolby Theatre on February 22, 2015 in Hollywood, California. (Photo by Kevin Winter/Getty Images)

Żeby tego było mało, po Amerykanach, naszej ledwo zipiącej kulturze postanowili dowalić Niemcy.

Wiadomo, hitlerowcy w cywilu. Dali tej ladacznicy Szumowskiej Srebrnego Niedźwiedzia na Berlinale, jednym z najważniejszych festiwali filmowych świata. Dostała go za „Body/Ciało” – film, w którym Ewa Dałkowska tańczy z gołą dupą przed Januszem Gajosem. Kto to słyszał, żeby stara baba tak się obnażała ku uciesze gawiedzi? Kto na to dał pieniądze? Pewnie PISF, który przez ostatnie lata zajmował się wspieraniem niszczącej polskość kinematografii! A że sztuka zdegenerowana nie zna granic, szczególnie w IV Rzeszy zwanej dla niepoznaki RFN, zaraz ją nagrodzono tylko po to, by ośmieszyć Rzeczpospolitą. Tak jak dwa lata wcześniej z tym jej „W imię…”, co to Chyra w sutannie bzyka się z Kościukiewiczem. Sodomicki film szkalujący polskich przewielebnych pasterzy ziemskiej trzody Pana i już Teddy Award, już flesze, rauty i wywiady plujące na ojczyznę Chopina i Papieża Polaka.

Malgorzata Szumowska holds up the Silver Bear for Best Director, which she won for 'Body', at the closing and award ceremony of the 65th annual Berlin International Film Festival, in Berlin, Germany, 14 February 2015. The Berlinale runs from 05 to 15 February. EPA/JOERG CARSTENSEN Dostawca: PAP/EPA.
Malgorzata Szumowska holds up the Silver Bear for Best Director, which she won for ‚Body’, at the closing and award ceremony of the 65th annual Berlin International Film Festival, in Berlin, Germany, 14 February 2015. The Berlinale runs from 05 to 15 February. EPA/JOERG CARSTENSEN

 

Prusacka zaraza nie zna umiaru. Wiadro pomyj na Polskę jej nie wystarczy. Trzeba wylać kolejne.

Dlatego w ramach dojechania naszej kultury, Małgorzata Szumowska została zaproszona w tym roku do jury Berlinale, któremu przewodniczyła Meryl Streep (nie trzeba chyba nikomu przypominać, że to aktorka, która grała polską Żydówkę w „Wyborze Zofii” i szkalowała dżenderowo Polskę). I co zrobiły te szatańskie pomioty z resztą jurorskiego towarzystwa? Oczywiście nagrodziły Srebrnym Niedźwiedziem scenariusz „Zjednoczonych Stanów Miłości” Tomasza Wasilewskiego – tego samego, który nakręcił pierwszy polski film o homosiach, jawnie w naród nasz uderzający, bo – jak wiadomo od czasów Mieszka I oraz jego Dobrawki – polska rodzina to chłopak i dziewczyna (plus pięćset złotych na dziecko).

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl
Tomasz Wasilewski ze srebrnym Niedźwiedziem
Tomasz Wasilewski ze srebrnym Niedźwiedziem

 

I kiedy już Wielki Myśliciel Ministerstwa Kultury (zwany przez własnego brata idiotą)

był przekonany, że trochę odsapnie od złych wieści dla pogrążonej w rozpadzie polskiej kultury, którą już zaczął ratować w ramach dobrej zmiany – dostał kolejny cios. Oto podległy mu antypolski do szpiku, a raczej do scenicznych desek Teatr Wielki w Warszawie został dzisiaj nominowany do International Opera Award (zwanej operowym Oscarem). I to w dwóch kategoriach! W kategorii najlepszy teatr i najlepszy reżyser. Do czego to doszło, żebyśmy musieli rywalizować z Deutsche Oper Berlin (rowerzyści i wegetarianie), Theather an der Wien (gwałcą dzieci w piwnicach) czy Holenderską Operą Narodową (zjarani trawą zboczeńcy)? Jak to się stało? I dlaczego znów jesteśmy w ogóle nominowani do jakiejś prestiżowej międzynarodowej nagrody? Przecież polska kultura była przez lata w ruinie. A do tego ten, pożal się Boże, dyrektor artystyczny Treliński. Mieliśmy się go pozbyć, a tu takie nieszczęście. Już szykowaliśmy na jego miejsce pana Marka, bo lubi operę, ale przypadła mu w końcu stadnina w Janowie Podlaskim, bo lubi też konie.

Świat mści się na naszej ojczyźnie coraz intensywniej i przy każdej okazji zohydza polską kulturę. Najpierw Oscar, potem Niedźwiedzie, a teraz nominacje do International Opera Award, że o Nagrodzie Miesa van der Rohe dla gmachu Filharmonii Szczecińskiej nie wspomnę. I za co to wszystko? Za operę „Powder Her Face” Trelińskiego, w której główna bohaterka robi loda kolesiowi na stacji benzynowej? A może za jego „Turandot”, w której występują drag queens?

To ma być kultura narodowa promująca polskość na cały świat? Przecież to nie kultura, tylko dziecko kurwy i szatana. I na to już zgody nie będzie. Nie chcemy waszego uznania i waszych nagród. Sami sobie ufundujemy nagrody i taką kulturę stworzymy, takie filmy i spektakle wyreżyserujemy, że klękną przed nami narody albo przynajmniej uczestnicy pieszej pielgrzymki na Jasną Górę.

 

Mike Urbaniak/panodkultury.com

 

 

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +66, liczba głosów: 102)
Loading...