Striptiz w operze, czyli 100 lat Salome

Striptiz, nekrofilia, krew na posadzce, ścinanie głowy, samobójstwo, zabójstwo, destrukcyjna namiętność – w tej operze Richard Strauss niczego publiczności nie oszczędził. Do mrocznej historii księżniczki żydowskiej Salome dobrał odpowiednie środki muzyczne, dysonansowymi współbrzmieniami odmalował chaos, niespełnienie, napięcie, perwersję. 22 marca premiera Salome Richarda Straussa w TWON.

Skandal, którego nie było

Zgodnie z librettem tej opery, śpiewaczka realizująca partię głównej bohaterki powinna rozebrać się na scenie, a potem na odciętej głowie swojego ukochanego złożyć nekrofilski pocałunek. I rzeczywiście. O ile w ponad stuletniej historii wykonań tej opery odcięta głowa zawsze była atrapą, o tyle śpiewaczka lub jej dublerka często faktycznie rozbierały się na scenie do naga. Po raz pierwszy – przed około stu laty. Nietrudno sobie wyobrazić, jak musiało to zszokować ówczesną publiczność, ale…

To miał być wielki skandal, wspaniała katastrofa i piękna tragedia. Premiera Salome w cesarstwie austro-węgierskim miała skończyć się succes de scandale z prawdziwego zdarzenia. Wszystko skończyło się jednak zupełnie inaczej – szałem zachwytu i owacją dla kompozytora, który za zarobione na tym utworze pieniądze kupił sobie dom.

Opera powstała w pierwszych latach dwudziestego wieku i prawie wszystko mogło w niej budzić kontrowersje. Bohaterka historii, Salome to dziewczyna bardzo bogata i bardzo wyuzdana żydowska księżniczka, która nie potrafi okiełznać swojego pożądania. Zakochuje się w proroku Janie Chrzcicielu, a gdy święty mąż odmawia jej wzajemności, robi wszystko, żeby w taki czy inny sposób ostatecznie posiąść obiekt swojego pożądania. „Obiekt” to słowo bardzo tu na miejscu. W zamian za taniec ze striptizem Salome żąda bowiem odciętej głowy ukochanego, po czym składa na jego ustach nekrofilski pocałunek.

Nie mniejsze sprzeciwy mógł budzić autor libretta. Zła reputacja Oscara Wilde’a była w chwili premiery Salome powszechnie już znana. Autor dramatów i wierszy był biseksualistą i w latach 90. osiemnastego wieku za stosunki homoseksualne skazany został na dwa lata ciężkich robót. Karę odbył w latach 1895-97 w więzieniu pod Londynem. Sztukę Salome, która stał się później librettem opery, napisał na początku lat 90., miał jednak trudności z jej wystawieniem – tekst był zbyt kontrowersyjny.

W chwili gdy Salome miała pojawić się na scenicznych deskach dobrze znane już były także śmiałe wyczyny Richarda Straussa na niwie kompozycji. Kompozytor zdążył już kilka razy nadużyć uprzejmości słuchaczy, serwując im utwory nader daleko odbiegające od ogólnie przyjętych zasad kompozycji, drażniące uszy słuchaczy dysonansami i nadmiarem chromatyki.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Wyuzdana księżniczka, skandalista w roli autora libretta, zuchwały kompozytor, a do tego… striptiz na scenie… Kluczowy moment sztuki to taniec siedmiu zasłon, które śpiewaczka lub jej dublerka ma z siebie stopniowo zdejmować… Czy nobliwa publiczność początku dwudziestego wieku mogła to wytrzymać?

Wszystko wskazywało na to, że utkana z samych kontrowersji premiera zakończy się wielką awanturą. Tak się jednak nie stało. Gdy operę po raz pierwszy pokazano w drezdeńskiej Semperoper (9 grudnia 1905) – wszystko stało się jasne. Na jej drugie wykonanie, pierwsze w cesarstwie austro-węgierskim, które miało odbyć się w Grazu (w Wiedniu opery zabroniono), zjechała się cała śmietanka współczesnego świata artystycznego, kompozytorzy, muzycy, pisarze, melomani. Niewykluczone, że wśród słuchaczy był też i młody Adolf Hitler – jak sugeruje Alex Ross. I chociaż spodziewano się, że spektakl zakończy się awanturą, a może nawet bijatyką, nic podobnego się nie wydarzyło. Widownia doceniła operę i nagrodziła kompozytora niekończącą się owacją. Salome rozpoczęła triumfalny pochód po europejskich stolicach. Wystawiono ją m.in. Kolonii, Berlinie, Turynie i w mediolańskiej La Scali (dyrygował Arturo Toscanini). W 1907 r. Salome wystawiono także i w Warszawie, a w roku 1910 doszło w końcu do premiery w Wiedniu.

Na drezdeńskiej Salome skandalu nie było, choć się go spodziewano, bo w muzyce początku dwudziestego wieku skandal stał się niemal codziennością. Jednym z narzędzi, którym bardzo chętnie się posługiwano. Ekscesy, bójki, gwizdy. buczenie, awantury, okładanie się parasolkami na sali koncertowej bynajmniej nie należały do rzadkości. Wściekli i źli kompozytorzy atakowali uszy słuchaczy coraz agresywniejszą kakofonią dźwięków, a publiczność śmiało dawała upust swojemu niezadowoleniu.

Chociaż może nam się dziś wydawać, że bez względu na okoliczności publiczność w salach koncertowych, filharmoniach i operach zawsze zachowuje się kulturalnie i z godnością, w dwudziestym wieku elegancka i kulturalna publiczność jakże często domagała się krwi! Nobliwe wiedeńskie sale koncertowe, eleganckie paryskie teatry, filharmonie i inne świątynie sztuki nie raz stawały się sceną ekscesów, bójek, a nawet interwencji policyjnych.

Jeden z najczęściej do dziś wspominanych spektakularnych skandali miał miejsce podczas premiery baletu do Preludium do Popołudnia fauna Claude’a Debussy’ego. O co poszło? Bynajmniej nie o nic błahego – Wacław Niżyński wcielający się w rolę fauna (i debiutujący tym baletem w roli choreografa), zatańczył na scenie masturbację i orgazm! Publiczność nie posiadała się oburzona, prasa z zaciekłością zaatakowała nieobyczajnie zachowującego się w teatrze tancerza, a spektakl został zdjęty z afisza i zakazany!

Ale fala ekscesów i bójek w salach koncertowych zaczęła się już kilka lat wcześniej, w Wiedniu. Obiektem protestów i wrogiem numer jeden wiedeńskiej publiczności w pierwszych latach dwudziestego wieku stał się wówczas Arnold Schönberg – człowiek, który zrewolucjonizował muzykę, pozbawiając ją wszystkiego, co dotychczas stanowiło o jej pięknie i atrakcyjności. Czy może nas dziwić, że słysząc jego „brzydkie” kompozycje publiczność wpadała w szał, a na salę wzywana była policja? Rewolucji zainicjowanej przez Schönberga żadne protesty nie mogły jednak zatrzymać, pałeczkę przejęli od niego jego uczniowie i następcy.

Rok po premierze Popołudnia fauna, paryska publiczność była świadkiem kolejnego wielkiego skandalu. Jak dotąd, najsłynniejszego, najczęściej też powracającego w relacjach i wspomnieniach. W 1913 roku we francuskiej stolicy wystawiono Święto wiosny Igora Strawińskiego z choreografią Wacława Niżyńskiego. Z rewolucyjną choreografią, dodajmy…

Aż do 29 maja 1913 roku tancerze baletu klasycznego poruszali się na scenie na palcach dbając o to, by przemieszczać się po scenicznych deskach z jak największą gracją. 29 maja 1913 roku stali na scenie z palcami skierowanymi do środka, trzęśli się, skakali jak opętani. Towarzyszące im instrumenty wtórowały im w sianiu zniszczenia! Ofiara? Zapewne było ich więcej niż tylko te, które zginęły na scenie w tańcu ofiarnym. Obrzucone obelgami panie z towarzystwa, pobici, posiniaczeni i obrzuceni wyzwiskami widzowie… Tumult i gwizdy zaczęły się już wraz z pierwszymi taktami utworu. Stopniowo narastały, aż stały się tak głośne, że zagłuszyły orkiestrę i balet przestał słyszeć muzykę… Do końca przedstawienia nie ucichły.

Salome
Dramat muzyczny w jednym akcie
Libretto: Richard Strauss według Oscara Wilde’a
Premiera inscenizacji: 23.10.2014, Národní Divadlo, Praga
Premiera w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej: 22.03.2016
Koprodukcja: Národní Divadlo, Praga
Herod: Jacek Laszczkowski
Salome: Erika Sunnegårdh
Reżyseria: Mariusz Treliński
Dyrygent: Stefan Soltesz
Oryginalna niemiecka wersja językowa z polskimi napisami

Źródła: Pierre La Mure – Clair de lune; Alex Ross – Reszta jest hałasem; Ludwig Erhard – Igor Strawiński; Tomasz Mann – Doktor Faustus

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +3, liczba głosów: 3)
Loading...
The following two tabs change content below.

Dorota Relidzyńska

Dorota Relidzyńska, filozofka i autorka tekstów, redaktorka tekstów poświęconych muzyce i popularyzujących naukę oraz historię. Ukończyła studia w Instytucie Socjologii i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, studiowała w Instytucie Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW. Publikowała teksty o tematyce muzycznej i popularnonaukowej w gazetach codziennych i magazynach: Gazeta Wyborcza, Życie, Machina, Beethoven Magazine, Echos de Pologne, W Podróży. Pracowała w radiu Tok FM, w kanale informacyjnym Polsat News. Prowadziła projekty wydawnicze jako redaktor prowadząca i naczelna. Jest autorką haseł w polskiej Wikipedii poświęconych muzyce poważnej.