Po wyroku TK czyli „czas nasiąknięty zgrozą”

 

Konstytucja ogranicza demokrację w tym sensie, że pozwala nowo wybranej władzy rządzić, ale w ramach konstytucyjnego porządku. W tym porządku TK jest od tego, by sprawdzać, czy podejmowane ustawy są zgodne z Konstytucją. To uprawnienie ma tylko TK. I nikt więcej. Wyroki TK wiążą. Rząd ma obowiązek ich publikacji.

Spędzam noce z Michałem Rusinkiem, który nic zwyczajnego nie pisze o Wisławie Szymborskiej, z Szymborską, która o książkach pisze wybornie i z Michałem Głowińskim, który zniewala stylem. To taki mój sposób na przetrwanie i utrzymanie w pionie busoli. Czytanie by mi wystarczyło, ale terminy gonią i wymagają sięgnięcia po pióro. Sięgając zahaczyłam o tekst; wart przytoczenia.

Tekst konstytucyjny zobowiązuje sąd konstytucyjny do poszukiwania decyzji, która jest w jak największym stopniu zgodna z Konstytucją”.

Święte słowa, aż dziw bierze, że napisał je ten sam człowiek. Ten sam? Czy Lech Morawski, prof. Lech Morawski z 2008 roku i debat o dyskrecjonalności w prawie to ten sam Lech Morawski, który zgodził się na kandydowanie na sędziego Trybunału Konstytucyjnego (TK) wiedząc, że miejsca te są już zajęte? Nie wiem.

W 2008 roku, w tekście „Kilka uwag w sprawie sędziowskiego aktywizmu” wygłoszonym na XVIII Zjeździe Katedr Teorii i Filozofii Prawa nie miał wątpliwości, że Konstytucja z 1997 roku wiąże i wymaga przestrzegania.

9 marca 2016 roku TK wydał wyrok w sprawie ustawy PiSu zmieniającej tryb działania TK. Uznał, czego można się było spodziewać znając treść tej ustawy, za niekonstytucyjne przepisy prowadzące do uniemożliwienia TK sprawowania kontroli nad konstytucyjnością przyjmowanych przez Sejm ustaw.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Konstytucja ogranicza demokrację w tym sensie, że pozwala nowo wybranej władzy rządzić, ale w ramach konstytucyjnego porządku. W tym porządku TK jest od tego, by sprawdzać, czy podejmowane ustawy są zgodne z Konstytucją. To uprawnienie ma tylko TK. I nikt więcej. Wyroki TK wiążą. Rząd ma obowiązek ich publikacji. Konstytucja jest najwyższym prawem i żadna ustawa nie może być z nią sprzeczna. Żadna ustawa też nie może paraliżować działań organów kontrolujących działania władzy. Automatycznie spowodowało to przywrócenie ważności wcześniej obowiązujących przepisów w takim zakresie, w jakim TK uznał je za Konstytucyjne. Między innymi uznają one ważność wyboru trzech sędziów wybranych jeszcze za rządów PO, od których – wbrew wymaganiom Konstytucji – Andrzej Duda, sprawujący urząd Prezydenta RP, nie odebrał ślubowania do czego zobowiązuje go Konstytucja.

W 2008 roku profesor Morawski mnie zachwycał. Był mądry. Tym większe dziś rozczarowanie. Mniejsza jednak o to.

Ważne, by czytelniczka/czytelnik rozumieli, że decyzja Trybunału Konstytucyjnego uznającego ustawowe zmiany wprowadzone przez PiS co do sposobu funkcjonowania TK za sprzeczne z Konstytucją podjęte w składzie dwunastoosobowym, wiąże.

Dwa zdania odrębne do dzisiejszego wyroku uznającego niekonstytucyjność ustawy, której celem było sparaliżowanie TK, rażą. Te zdania odrębne pochodzą od sędziów wybranych grudniową nocą przez PiS.

Monotonnie zarzucają wyrokowi, że został przyjęty w składzie dwunastoosobowym, podczas gdy Prezydent zaprzysiągł i inne trzy osoby. Pomijają prosty fakt, że Prezes Trybunału Konstytucyjnego nie może dopuścić do orzekania trzech zaprzysiężonych przez Prezydenta sędziów TK ponieważ zostali oni wybrani niezgodnie z Konstytucją!

Wcześniej Sejm wybrał trzech sędziów zgodnie z Konstytucją. Prezydent, łamiąc konstytucyjny porządek, nie przyjął od tych sędziów przysięgi. Nie zmienia to faktu, że są wybrani i że ich wybór wiąże.

Wybranie dodatkowych sędziów przez Sejm odbyło się z naruszeniem Konstytucji.

Jest wśród tych wybranych dodatkowo i niezgodnie z Konstytucją i prof. Lech Morawski. Musi wiedzieć, jeśli cokolwiek zna się na prawie, a zna się więcej niż ktokolwiek (także na Konstytucji się zna), że jego wybór odbył się z jej pogwałceniem. Mogłoby do tego nie dojść, gdyby poszanowanie dla prawa zwyciężyło i gdyby ambicje, egotyzm, lekceważenie norm nie wzięły górę.

Gdyby patriotyzm ważył, prawnicy powinni byli jak jedna żona i jeden mąż powiedzieć – no pasaran!

Tymczasem, nie trzeba ich nawet łamać. Na pytanie dziennikarza dlaczego, jeden z nich odpowiedział wprost – a dlaczego nie? Gabinet i kasa; tyle warte są teksty o prawie i patriotyzmie. Są chętni sami, choć się nie wykręcą nieznajomością prawa. Konstytucja jest w tym względzie jednoznaczna i dokładnie na takie sytuacje przygotowana. Władza, nawet niepoczytalna, może wiele, ale tylko w ramach Konstytucji. Dalej to już Bamian!

Bamian to miejsce gdzie były największe posągi Buddy. Były! Znak kultury, tradycji, szacunku dla ludzkiej sztuki i ludzkiej duchowości. Dwa tysiące lat zniosło to, o czym Michał Głowiński mówi jako o usankcjonowanym i podniesionym do rangi cnoty chamstwie i bezwzględnie narzuconym stylu godnym tym z lat trzydziestych zza Odry i zza Buga. Przyszły prymitywy i wysadziły posągi Buddy. Nam też mogą grozić. Ci, którzy nie szanują Konstytucji nie szanują prawa, ani naszego życia, ani naszej wolności!!!

I tak zupełnie serio? Jeśli obecny wyrok TK zostanie przez ludzi, którym oddaliśmy ster władzy, zlekceważony? Nie będziemy mieli podstaw, by nazywać się demokratycznym państwem prawa.

I zacznie się znów czas nasiąknięty grozą.

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +65, liczba głosów: 85)
Loading...
Główne zdjęcie artykułu pochodzi z biblioteki zdjęć #MP
The following two tabs change content below.
mm

Monika Płatek

Monika Płatek, prof. dr hab. Uniwersytetu Warszawskiego. Prawniczka, wykładowczyni na Wydziale Prawa i Administracji UW i Gender Studies PAN. Członkini Polskiego Stowarzyszenia Edukacji Prawnej. Z Medium Publicznym od jego początku.