O co właściwie chodzi w aferze „Panama Papers”?

Ponad 140 polityków oraz urzędników państwowych z całego świata jest w posiadaniu portfeli akcji za granicą, np. saudyjski król, premier Pakistanu, prezydent Putin i jego współpracownicy, a nawet brytyjski premier David Cameron. Afera „Panama Papers” ujawniła podejrzane krętactwa elit, które na szeroką skalę korzystały z usług operacji finansowych w rajach podatkowych  oraz ceniły sobie własne dobra materialne bardziej niż interesy społeczne.

Przypomnijmy pokrótce, że ponad 11,5 miliona finansowych i prawnych dokumentacji wyciekło do Międzynarodowego Konsorcjum dziennikarzy śledczych (ICIJ). Te informacje należały do podejrzanej o wszystko kancelarii adwokackiej Mossack Fonseca z siedzibą w Panamie. Do klientów kancelarii zaliczamy ważnych polityków, miliarderów, aktorów, gwiazdy sportu, handlarzy narkotyków i innych oszustów.

Z analizy dokumentacji wykonanej przez Międzynarodowe Konsorcjum dziennikarzy śledczych wynika, że istnieje ponad 214 000 przedsiębiorstw zarejestrowanych za granicą, które powiązane są z osobami z ponad 200 krajów i obszarów.

Ponad 140 polityków oraz urzędników państwowych z całego świata jest w posiadaniu portfeli akcji za granicą, np. Saudyjski król, premier Pakistanu czy prezydent Ukrainy.

Współpracownicy Putina ulokowali w taki sposób 2 miliardy. Szwagier prezydenta Chin Xi Jinping, córka byłego premiera Li Peng oraz inni członkowie czerwonej szlachty Chin sprytnie „w białych rękawiczkach”  przekazywali pieniądze z Państwa Środka. Nawet brytyjski premier David Cameron został wciągnięty do skandalu za zręczne uchylanie się od płacenia podatków, wystawiając na pośmiewisko świętsze od papieża wzywania Camerona do reform raju podatkowego. Sigmundur Davíð Gunnlaugsson zrezygnował z funkcji premiera Islandii chociaż jego zagraniczny majątek wydawał się być zupełnie legalny.

Wyciek tylu dokumentów po raz pierwszy ujawnia spojrzenie od wewnątrz na świat zagranicznych funduszów. W tej tajemniczej sferze, finansiści proponują usługi bogatym i dzięki swoim prawnikom, księgowym i doradcom tworzą zawiłe struktury, które ukrywają i chronią ich bogactwo. Większość z zagranicznych funduszy jest legalna. Posiadacze funduszy hedgingowych i kapitału prywatnego mają swoje spółki akcyjne zarejestrowane na Kajmanach, Brytyjskich Wyspy Dziewiczych, Bermudach, Bahamach, Wyspach Normandzkich i Wyspie Man.

UBS zatrudniło Mossack Fonseca w celu utworzenia ponad  1 100 spółek zarejestrowanych za granicą. HSBC i jego członkowie pracowali z firmą by założyć ponad 2 300 takich spółek. Więcej niż 500 banków, ich spółek-córek oraz  ich oddziałów współpracowało z Mossack Fonseca od lat 70-tych XX wieku. Należy pamiętać, że Mossack Fonseca jest tylko jedną z wielu firm ułatwiających zagraniczne fundusze.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Takie firmy są szczególnie ważne dla przedsiębiorstw ceniących dyskrecję. Ciekawostką jest to, że Mossack Fonseca umożliwiała diamentowy handel Afryki i międzynarodowy rynek dzieł sztuki.

Środkowo-wschodnie grube ryby oraz najbogatsi ludzie w Indiach są na liście klientów spółki. Dwaj królowie, król Maroko Mohammed VI oraz król Arabii Saudyjskiej Salman, skorzystali z usług Mossack Fonseca, aby zakupić luksusowe jachty. Lionel Messi i FIFA, organ zarządzający piłką nożną również korzystają z usług Mossack Fonseca.

Fundusze zagraniczne mogą być nie tylko niejasne, ale również nielegalne. Podejrzane metody często są wykorzystane do zatajenia nieuczciwie zdobytego dochodu z korupcji, działalności przestępczej i nielegalnego obchodzenia przepisów podatkowych. Klientami Mossack Fonseca byli artyści planu Ponzi, najwięksi przestępcy narkotykowi oraz przynajmniej jeden osadzony w więzieniu przestępca seksualny.

Kancelaria z Panamy wydaje się być doradcą preferowanym przez najbardziej zamożnych oraz wpływowych ludzi na świecie. Mimo to, spółce nie udało się całkowicie uniknąć kłopotów. W lutym 2015, Süddeutsche Zeitung, szanowana niemiecka gazeta współpracująca z Międzynarodowym Konsorcjum dziennikarzy śledczych (ICIJ) by badać kwity z Panamy poinformowała, że śledztwo dotyczące oszustwa podatkowego Commerzbank mogło prowadzić do zarzutów przeciwko pracownikom Mossack Fonseca.

Brazylijscy prokuratorzy nazwali Mossack Fonseca „spółką piorącą duże pieniądze”  i przedstawili zarzuty przeciwko pięciu pracownikom kancelarii. Afera korupcyjna nazwana „Operation Carwash” albo „Lava Jato”  celuje w tych, którzy ukradli pieniądze z Petrobas. To obejmuje głównych polityków zarówno partii rządzącej jak i sprzeciwu. Najwyraźniej, Mossack Fonseca pomogła tym włączonym do skandalu Petrobas przenieść pieniądze. Teraz, firma jest pod lupą całego świata.

Zagraniczne fundusze są teraz skrupulatnie sprawdzane. Według Gabriela Zucmana z Uniwersytetu Berkeley 8% finansowego bogactwa świata stanowią właśnie fundusze zagraniczne. To wartość przynajmniej 200 miliardów dolarów. Według danych Zucmana procent gwałtownie zwiększa się dla innych części świata. 22% latynoamerykańskiego bogactwa, 30%  afrykańskiego bogactwa, 50% rosyjskiego bogactwa i 57% bogactwa rejonu Zatoki Perskiej stanowią fundusze zagraniczne.

Zucman również zwraca uwagę, że amerykańskie firmy księgują więcej niż połowa ich zagranicznych zysków w przybrzeżnych rajach podatkowych. Od schyłku lat 90 XX wieku rzeczywista  stopa opodatkowania dla amerykańskich korporacji obniżyła się o jedną trzecią. Według Sieci na rzecz Sprawiedliwości Podatkowej kwoty wynikające z uchylania się od zobowiązań podatkowych szacowane są na 3,1 trylionów dolarów. W 2009, organizacja Global Financial Integrity przedstawiła raport, w którym przeanalizowane zostały niedozwolone przepływy kapitału z krajów rozwijający się między 2002 a 2006 rokiem.

W tym czasie, te przepływy podwoiły swoją wartość do 1 tryliona na rok. Natomiast, całościowa pomoc wynosiła jedynie 104 miliardy na rok. Mówiąc wprost, fundusze zagraniczne umożliwiają elitom kradzież i ukrycie nieuczciwie zarobionych pieniędzy
w bezpiecznych rajach podatkowych.

Afera Panama Papers ujawniła najgorszy skrywany światowy sekret. Elity dbają o swoje interesy. Za dawnych dobrych czasów, Louis XIV po prostu mógł wziąć cokolwiek chciał, by wybudować Wersal. Mógł oznajmić  „państwo jest moje” i jego podwładni nawet nie ośmielili się wyszeptać swoje niezadowolenie.

Dziś, przywódcy twierdzą, że to oni obsługują swoich ludzi. Wydaje się jednak, że ci „ich ludzie” są anonimową masą. Ponieważ organizacje stają się większe, systemy stają się bardziej skomplikowane i społeczeństwa są coraz bardziej zróżnicowane, a natężenie władzy tworzy ogromne przepaście dzieląca elity od reszty społeczeństwa.

To natężenie władzy spowodowało ogromny przepływ bogactwa pomiędzy biednymi a bogatymi. Prywatyzacje w posowieckich czasach były absolutnym rozbojem w biały dzień, gdzie społeczne aktywa były przenoszone do krewnych i przyjaciół, którzy byli u władzy. Banki w takich krajach, jak Chiny i Indie systematycznie pożyczały oszczędności klasy średniej osobom znaczącym politycznie. Zbyt wiele z tych pożyczek okazały się felerne, a niezaksięgowane długi banków były ubezpieczane przez pieniądze podatnika.

W USA i Europie dofinansowanie banków spowodowało podobny przepływ bogactwa. Aby zapobiec upadkowi systemowi finansowemu rządy rozdają pieniądze podatników dużym bankom, tym samym chwilowo zatrzymując możliwy kryzys światowy.

To wsparcie finansowe to nic jak tylko socjalizm na minusie po kapitalizmie na plusie. Co gorsza, banki wypłaciły część z tych pieniędzy pracownikom szczebla kierowniczego jako wielomilionowe dodatki właśnie wtedy, gdy przeciętni obywatele cierpieli. Ponadto, ilościowe łagodzenie przez banki centralne powiększyło nierówności społeczne i sprawiło, że bogaci stali się bogatsi.

Premie i spółki zagraniczne ukazują jak globalne elity stają się coraz bardziej odłączone od reszty społeczeństwa. Zarówno dzieci amerykańskich senatorów, jak i chińskich przywódców studiują w takich miejscach jak Harvard albo Stanford. Mają oni ze sobą więcej wspólnego, niż pracownik warsztatu samochodowego w Detroit ze szwaczem w Suzhou. Oni żyją w swoim nowym wspaniałym świecie zagranicznych funduszów powierniczych, prywatnych odrzutowców i planet.

Pamiętacie bohatera Goerge’a Orwella? Napoleon zauważył na farmie: „Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre z nich są równiejsze niż inne”. W dawnych czasach, religia czasami sprawiała, że elity zachowywały się trochę przyzwoiciej. Zakat w islamie (za Wkipiedią: prawo wspólnoty islamskiej do nadwyżki indywidualnego majątku)  i dziesięciny w chrześcijaństwie zapewniały jakieś dobro biednym. Każdy był równy w oczach Pana, w tamtych czasach religia rozwinęła wrażliwość społeczną, która prowadziła do redystrybucji dóbr.

Wzrost świeckiego stanu doprowadził do sytuacji, gdzie biurokraci w dużej mierze przejmują władzę po ludziach bożych. Często kradną oni pieniądze podatnika albo nieudolnie nimi zarządzają. W krajach jak Indie albo Włochy gdzie nikt nie ma zaufania do państwa uchylanie się od podatków jest krajową rozrywką. Ponadto, kod podatkowy w większości krajów jest tajemniczy, piekielnie skomplikowany, wręcz przytłaczający. A zatem korporacje i osoby prywatne postanowiły go jakoś obejść. Większość sądzi, że są lepszymi zarządcami pieniędzy niż rząd i to oni mogą zrobić więcej dobrego niż małostkowi biurokraci. W efekcie, Google i Facebook próbują minimalizować podatki wykorzystujące zagraniczne podmioty chociażby zakładając filantropijne fundacje na rzecz ratowania świata.

Za czasów Marka Zuckerberga pomysł wspólnej tożsamości, zbiorowego sumienia i obywatelstwa nie sprawdził się. W czasach kiedy milion dolarów to ciągle za mało, ludzie gonią za miliardami. Zatem dlaczego mamy płacić fiskusowi podatki, który może nasze pieniądze roztrwonić na siebie albo na zwykłych ludzi?

oryginalnego tekstu przełożyła Daria Budzisz, tłumaczka, filolożka.

 

 

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: 0, liczba głosów: 6)
Loading...
The following two tabs change content below.
mm

Natalia Wilk-Sobczak

Absolwentka studiów pedagogicznych i filozoficznych na Uniwersytecie Warszawskim, studiowała też dziennikarstwo i pedagogikę teatru na UW oraz filozofię edukacji na Uniwersytecie w Glasgow. Właścicielka szkoły językowej. Nauczyciel angielskiego z powołania i z przypadku. Globtroterka backpackerka. Czuła mama dwojga małych bliźniąt i jeszcze mniejszej córeczki. Przyjaciółka mistycznie odratowanej ze śpiączki cudownej suki o imieniu Maja.