Erik Satie, geniusz, bufon, ekscentryk i… wróg Frontu Narodowego. Afera Satie w 150. rocznicę śmierci kompozytora

Był kompozytorem, ezoterykiem, ekscentrykiem. Erik Satie – idol po 150 latach od urodzin i ponad 90 latach od śmierci wciąż budzi kontrowersje. Kilka tygodni temu stał się we Francji bohaterem gorącego politycznego sporu. Krytyce poddał go przedstawiciel Frontu Narodowego.

Francuzi obchodzą 150. rocznicę urodzin kompozytora z politycznym sporem w tle. Kim był Erik Satie? Czym naraził się jednemu z prawicowych polityków FN? Co takiego mogło wywołać polityczną burzę wokół jednego z najpopularniejszych i najbardziej lubianych na całym świecie kompozytorów francuskich? Oto grubo ponad dziesięć rzeczy, których nie wiedzieliście o Eriku Satie!

Nie zdołał ukończyć konserwatorium

Dziecko nie tylko nie ma wielkiego talentu, ale co więcej, żywi nienawiść do muzyki – mówiła o małym Eriku jego nauczycieka fortepianu Eugenie Barnetche – zarazem jego macocha i druga żona jego ojca. W wieku lat 13, w roku 1879 roku Satie wstąpił mimo to do paryskiego konserwatorium, ale i tam profesorowie uznali go za pozbawionego większego talentu – narzekali, że nauczenie się na pamięć jednego utworu zajmowało mu nawet trzy miesiące! Satie zdołał ukończyć tylko kilka semestrów i tak zakończyła się jego edukacja muzyczna. Skomponował jednak w tym okresie swój pierwszy znany dziś utwór na fortepian – Allegro (1884). Porażka na niwie muzycznej skłoniła go do wstąpienia w szeregi pułku piechoty. Również i tam spędził zaledwie kilka tygodni. Po czym wrócił do muzyki.

W roku 1905 (a więc mając już blisko 40 lat) Satie wznowił swoją muzyczną edukację – zapisał się do Schola Cantorum Vincenta d’Indy w Paryżu. Miał już wówczas na swoim koncie sporo dobrze przyjętych kompozycji, ale wiele osób zwracało mu uwagę, że jest w nich wiele błędów. Chciał je naprawić. W Schola Cantorum przez trzy lata studiował kontrapunkt i instrumentację, aż wreszcie zdobył dyplom ukończenia szkoły.

Młodość na Montmartre

Mając 21 lat, w roku 1887, Satie zamieszkał w paryskiej dzielnicy artystów Montmartre. Jego pierwszymi znajomymi byli poeci Stéphane Mallarmé i Paul Verlaine. Wkrótce potem grono zaprzyjaźnionych z nim artystów zaczęło się powiększać. Jednym z jego najbliższych znajomych stał się Claude Debussy. Po jedenastu latach życia pośród bohemy w 1898 r. przeprowadził się na robotnicze przedmieścia Paryża, do Arcueil. Na czynsz w Paryżu nie było go już stać.

W roku 1887 rewolucja w muzyce dopiero się zaczynała, ale Satie był bez wątpienia w jej awangardzie. Na Montmartre powstały kolejne kompozycje – krótkie utwory, które układał w cykle. W roku 1886 pisze Ogives (utwory na fortepian zanotowane bez kresek taktowych), w 1887 powstają Trzy Sarabandy, rok później – Gymnopedie, a w roku 1890 – Gnossiennes.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Własny kościół

Pamiętacie książkę Dana Browna „Kod Leonarda da Vinci”? Na jej pierwszych kartach pojawia się nazwisko Claude’a Debussy’ego, wymienianego jako rzekomy członek tajnego Zakonu Syjonu. Czy kompozytor rzeczywiście należał do tej tajemniczej organizacji – trudno ustalić. Pewne jest jednak to, że twórca Preludium do Popołudnia fauna był członkiem Zakonu Różokrzyżowców Świątyni i Świętego Graala. Członkiem owej sekty był również jego przyjaciel Erik Satie.

Kabalistyczny Zakon Różokrzyżowców, założony przez Joséphina Péladana i Stanislasa de Guaita miał siedzibę na pierwszym  piętrze budynku, w którym parter zajmował kabaret Auberge du Clou. Satie pracował tam jako pianista. U różokrzyżowców kompozytor nie był po prostu zwykłym wiernym. Z racji swoich talentów i umiejętności został kompozytorem stowarzyszenia, poświęcając zakonowi kilka kompozycji. Napisał wówczas między innymi Sonneries de la Rose + Croix – muzykę służącą jako oprawa ceremonii religijnych, a także muzykę do sztuki Les fils des étoiles autorstwa Péladana.

W roku 1892 Satie opuścił szeregi różokrzyżowców i niedługo później założył własny kościół – jednoosobowy Église métropolitaine d’art de Jésus-Conducteur. Był jego duchownym, skarbnikiem i jedynym wiernym ale wobec braku popularności kościoła w końcu z niego wystąpił.

Wymyślił muzykę na nowo

A jego muzyka? Poniekąd to właśnie za sprawą Satie w historii muzyki zachodniej wszystko zaczęło się od początku. Satie narysował grubą kreskę i zamiast rozwijać muzykę na drodze ewolucji, zrewolucjonizował ją, radykalnie odcinając się od muzycznej przeszłości. Narastającemu skomplikowaniu i złożoności kompozycji przeciwstawił prostotę swoich utworów. Zasadzie rozwijania myśli muzycznej – swobodne następowanie po sobie akordów i motywów. Jako pierwszy zaczął wykorzystywać motywy z muzyki rozrywkowej – z piosenek kabaretowych, musicalu i jazzu. Stał się tym samym patronem współczesnego minimalizmu i repetytywizmu, a także jednym z prekursorów łączenia muzyki poważnej z muzyką lżejszą, łatwiejszą, popularną.

Przewidział surrealizm

Trzy utwory w formie gruszki, Wysuszone embriony, Wiotkie preludia dla pewnego psa… Począwszy od pierwszych dziesięcioleci dwudziestego wieku Satie zaczął nadawać swoim kompozycjom nader oryginalne tytuły. Nie sugerowały one jednak programowej zawartości dzieła, przeciwnie, mogły być raczej wytworami niczym nie skrępowanej wyobraźni kompozytora lub produktami jego swobodnie płynącego strumienia świadomości. Zresztą także i najwcześniejsze cykle utworów Satiego opatrywane były przez kompozytora oryginalnymi tytułami. Słowo „Ogives” oznacza ostrołuki; „Gymnopedie” to nazwa starożytnego spartańskiego święta w trakcie którego nadzy mężczyźni wykonywali tańce wojenne. Z kolei słowo „Gnossiennes” zostało przez Satiego wymyślone. Być może jest odwołaniem do gnozy, której tajniki zgłębiał w owych czasach kompozytor.

Jawnie kpił z kompozytorów

Żarty z muzyki poważnej? Dawni kompozytorzy i ich kompozycje – to były ulubione tematy muzycznych dowcipów Eryka Satie. W zbiorze utworów na fortepian zatytułowanym „Wyschnięte embriony” (Embryons desséchés – 1913) kompozytor zakpił z całej historii muzyki, parodiując kilka z emblematycznych utworów i stylów ubiegłych wieków. Wyśmiał pompatyczna retorykę romantyków, ich nachalny sentymentalizm. Nie oszczędził klasyków. Do jednego z utworów dopisał kodę w stylu Beethovena – pół strony akordów i pasaży w fortissimo z dopiskiem „Wykonanie kadencji obowiązkowe”. W innymi sparodiował „Marsz żałobny” Fryderyka Chopina – trzecią część Sonaty b-moll. Parodią klasycznej sonatiny Muzia Clementiego jest nieco późniejsza „Sonatina biurokratyczna”, którą kompozytor opatrzył dodatkowo żartobliwym opisem epizodu z życia urzędnika.

Wymyślił muzak

I to prawdopodobnie jedyna rzecz, za którą nie jesteśmy mu wdzięczni. To właśnie on pragnął muzyki, która byłaby jak mebel (musique d’ameublement) albo tapeta, by „niemo” towarzyszyła człowiekowi w jego codziennym życiu. Żeby jako tło dźwiękowe nie przeszkadzała mu w codziennych czynnościach.

Syrena, grzechotka, maszyna do pisania i rewolwer instrumentami

Muzykę do baletu „Parade” zamówił u Satiego Sergiusz Diagilew; pisząc ją kompozytor znalazł się w nie byle jakim towarzystwie! Dekoracje i kostiumy do przedstawienia były dziełem Pabla Picassa, Jean Cocteau napisał libretto, Leonide Massine opracował choreografię, a Guillaume Apollinaire – tekst programu. Tańczyli artyści Baletów Rosyjskch. Dodajmy, to właśnie przy okazji „Parade” w programie napisanym przez Appolinaire’a po raz pierwszy pojawia się słowo surrealizm. A z przedstawieniami baletu wiąże się pewien skandal. Podczas jednego ze spektakli znajdujący się przez krótką chwilę pod urokiem rewolucji bolszewickiej Diagilew, kazał rozwinąć na scenie czerwony sztandar. Łatwo sobie wyobrazić, jaka mogła być reakcja francuskiej publiczności. Na widowni podniósł się tumult, oburzeni słuchacze zaczęli krzyczeć i głośno protestować

Najdłuższy utwór świata na fortepian solo

Utwory ciągnące się dniami i miesiącami, muzyczne maratony… wymyślili ich bynajmniej kompozytorzy lat sześćdziesiątych dwudziestego wieku! Po zerwaniu z Susan Valadon w 1892 roku Satie napisał utwór Vexations, którego wykonanie, jeśli postępować zgodnie z jego wskazówkami, będzie trwać od około 14 do 24 godzin. „Aby 840 razy wykonać ten motyw należy się uprzednio odpowiednio przygotować” – głosi instrukcja dołączona przez Satiego do nut.

Rękopis Vexations odnaleziono dopiero po śmierci Satiego. A pierwsze wykonanie utworu miało miejsce dopiero w 1963 roku. Odbyło się w Nowym Jorku z inicjatywy Johna Cage’a. W wykonaniu utworu wzięło udział 10 pianistów, którzy zmieniali się przy fortepianie. Całość zajęła 18 godzin. W roku 1985 Thomas Bloch wykonał Vexations samodzielnie w pokoju zajmowanym przez Satiego w budynku przy ulicy Cortot 6. Wykonanie potrwało 24 godziny. Vexations istnieje też w nagraniu płytowym. Dokonał go gitarzysta Taku Sugimoto. Trwa prawie 10 godzin. W 2012 podczas wykonania kompozycji ustanowono rekord. Nicolas Horvath grał utwór non-stop przez 35 godzin, począwszy od 12 grudnia, w południe, a skończywszy 13 grudnia o godzinie 23. Imponujący wynik! Było to jak dotąd najdłużej trwające wykonanie utworu na fortepian solo w historii muzyki.

Legenda za życia

Przez niemal całe swoje życie kompozytor żył w biedzie. Chociaż jego utwory spotykały się z uznaniem, ze swojej twórczości nie był w stanie się utrzymać. Z Montmartre’u przeprowadził się na przedmieścia, żeby zaoszczędzić na czynszu. I nawet mieszkając już w Arcueil zmienił po raz kolejny lokum na jeszcze mniejsze niż pierwotnie wynajmowane. W jego mieszkaniu z trudem mieściły się łóżko, kufer i pianino. Nie było w nim wody ani elektryczności. Z powodu niedogodności lokalowych kompozytor nigdy nie zapraszał do siebie gości, co z kolei stało się źródłem licznych plotek i domysłów – mówiono na przykład, że sypia w hamaku, pod którym gromadzi butelki. A co naprawdę się mieściło się w niewielkim pokoju, który zajmował, to okazała się dopiero po jego śmierci, gdy jego przyjaciele weszli do jego mieszkania. Znaleziono w nim między innymi setki sporządzonych przez kompozytora rysunków, a także zbiór kilkudziesięciu parasoli. Dom przy ulicy Cauchy 34 w Arcueil, w którym Satie mieszkał przez ostatnie lata życia został kilka lat temu poddany gruntownemu remontowi.

Zwrot w karierze Erika Satiego nastąpił w roku 1911, gdy kompozytor miał 45 lat. Maurice Ravel zagrał wówczas na swoim koncercie kilka jego utworów. Muzyka bardzo spodobała się publiczności. W tym samym czasie hitem wśród melomanów stały się Gymnopedie zorkiestrowane przez Debussy’ego. Dzięki temu sukcesowi Satie porzucić pracę pianisty kabaretowego, za którą nie przepadał. Zaczął publikować swoje utwory i w ciągu kilku lat stał się idolem młodych kompozytorów, gwiazdą. Skupiła się wówczas wokół niego tzw. Grupa Sześciu – młodych, awangardowych kompozytorów, nie stroniących od eksperymentów i nowości – Darius Milhaud, Louis Durey, George Auric, Artur Honegger, Francis Poulenc i Germaine Tailleferre.

Afera Satiego

Erik Satie zmarł na marskość wątroby, ponieważ przez lata nadużywał alkoholu. I to między innymi ten fakt tak bardzo oburzył radnego Frontu Narodowego w Arcueil. Denis Truffaut sprzeciwił się przeznaczaniu pieniędzy z budżetu na obchody 150-lecia urodzin artysty, uzasadniając swój wniosek tym, że Satie jako człowiek z licznymi wadami nie zasługuje na tego rodzaju uhonorowanie. Przemawiając zwrócił uwagę, że Satie był nie tylko alkoholikiem, ale również członkiem sekty religijnej, że wyrzucono go z konserwatorium i że kazał wykonawcom powtarzać pewien motyw muzyczny aż 840 razy. Przemawiając cytował Wikipedię. Mer Daniel Breuiller zachęcił go, by sięgnął również do innych źródeł, a także, by posłuchał muzyki Satiego – mógłby wówczas w bardziej obiektywny sposób ocenić tę historyczną postać.

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +9, liczba głosów: 9)
Loading...
The following two tabs change content below.

Dorota Relidzyńska

Dorota Relidzyńska, filozofka i autorka tekstów, redaktorka tekstów poświęconych muzyce i popularyzujących naukę oraz historię. Ukończyła studia w Instytucie Socjologii i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, studiowała w Instytucie Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW. Publikowała teksty o tematyce muzycznej i popularnonaukowej w gazetach codziennych i magazynach: Gazeta Wyborcza, Życie, Machina, Beethoven Magazine, Echos de Pologne, W Podróży. Pracowała w radiu Tok FM, w kanale informacyjnym Polsat News. Prowadziła projekty wydawnicze jako redaktor prowadząca i naczelna. Jest autorką haseł w polskiej Wikipedii poświęconych muzyce poważnej.