Czy istnieją żydzi, którzy nie popierają rządu Izraela? Tak. Na przykład ja

https://www.flickr.com/photos/modenadude/

Rząd Izraela z premedytacją używa ataków terrorystycznych, rakiet, oraz pokazuje nam groźnych ludzi o brązowej skórze w turbanach, do podsycania strachu w społeczeństwie. Ja jednak bardziej boję się rasizmu używanego przez Syjonistów do usprawieliwiania okupacji.

Tekst powstał na podstawie artykułu autorstwa Ray Filar, który jest dziennikarzem niezależnym, redaktorem w portalu OpenDemokracy, pracującym dla działu Transformation. Publikowano go m.in. w The Guardian, The Times i New Statesman. Zredagował książkę Resist! Against a precarious future (Lawrence & Wishart, 2015), o udziale młodzieży w polityce. Adres na Tweeterze @rayfilar, witryna internetowa tutaj. Przedruk za Why I Am Anti-Zionist Jew z 29 kwietnia 2016. Pierwszy raz opublikowano w sierpniu 2014.

Tłumaczenie Chris Zwon. Zgodnie z zasadami polskiej gramatyki, „żydzi” pisani są z małej litery, na podstawie intencji autora, który wyraźnie traktuje ich jako wspólnotę religijną, a nie naród, w odróżnieniu od Izraelczyków. Przyp. Tłum. Na zdjęciu przejście graniczne Qualandia.

why am i not a zionist
‘Not in our name’: members of Jewdas at a Free Palestine demo, 2014. Credit: Ray Filar.

“Siedziałem w więzieniu przez jedynaście lat” mówi gniewnie Munib. I opowiada, jak żydowscy strażnicy zmuszali go do stania w wodzie „po szyję, przez trzy dni”. W samochodzie, po drodze do Bil’in, małej wsi palestyńskiej (wsławionej filmem dokumentalnym „5 Rozbitych kamer”, przyp. Tłum) na południe od Jerozolimy, tuż przy Murze ogradzającym ziemie okupowane, gestykuluje pokazując jak go razili prądem w nogę.

Wybrałem się na Zachodni Brzeg jako turysta, by zrozumieć, dlaczego wszystko czego mnie kiedyś nauczono, jest kłamstwem. Dla Muniba jest to – mimo bezustannych prześladowań – jego palestyńska ojczyzna. Swe doświadczenia opowiada zdawkowo, ale z furią. Później, w rozmowie z Ertefą, skromną Palestynką pracującą w centrum dla uchodźców w Aida koło Betlejem, gdzie stłoczono 5000 Palestyńczyków, usłyszałem, jak dwukrotnie uwięziono na pół roku jej męża. Jak więziono jej braci. Jak zabito dwóch jej szwagrów w ciągu zaledwie 4 miesięcy. Jak uwięziono jej zięcia.

Gdy byłem dzieckiem, uczono mnie, że „konflikt izraelsko/palestyński” jest niezwykle zawikłany, z długą listą krzywd po obu stronach. Należałem do synagogi ortodoksyjnej, gdzie normą była polityka pro-izraelska, a zadawanie niewygodnych pytań było bardzo źle widziane.

Syjoniści – ci co uważają, że Izrael powinien być ojczyzną żydów – twierdzą, że to „Oni” są przeciw „Nam” – prześladowanym żydom, broniącym się przed morderczymi Arabami. Potępianie naruszania przez Izrael Praw Człowieka równa się dla nich ignorowaniu historii prześladowań żydów, które doprowadziły do ukształtowania się współczesnej mentalności żydowskich Izraelczyków. Prawda jest jednak o wiele prostsza. Dziś tak zwane „Demokratyczne Państwo Żydowskie” kojarzy się przede wszystkim z codzienną powszechną brutalnością, z okupacją, z militaryzmem, z „osiedlami” i z grabieżą ziemi.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Mimo że Syjonizm dzieli się na kilka nurtów, we wszystkich tych nurtach szczytny (w teorii) cel obrony żydów przesycony jest imperatywem nacjonalizmu. Wedle tego sposobu myślenia, dla bezpieczeństwa nas żydów niezbędne jest własne państwo. By zapewnić temu państwu bezpieczeństwo musimy używać siły przeciw zagrożeniom. A ponieważ ludzie, którzy na jego ziemiach mieszkali nie godzą się na wypędzenie, są z definicji zagrożeniem i muszą być stłamszeni.

Syjoniści używają bezpieczeństwa jako pretekstu do utrzymywania etniczno-religijnej dominacji na obszarze gdzie nie stanowią większości, a równocześnie straszą masami krwiożerczych palestyńskich terrorystów. Jednak to stereotypowanie Palestyńczyków jest gruntownie rasistowskie. Mimo to, w niedzielnych szkółkach hebrajskich młodzi żydzi z diaspory uczą się – jak ja – świętowania izraelskiej Deklaracji Niepodległości z 1948 r., bez wspomnienia o tym, co oznaczała ona dla 700.000 Palestyńczyków „wyczyszczonych etnicznie” i wygnanych z domów. Uczono mnie też, że jakakolwiek krytyka Izraela czy Syjonizmu równa się poparciu dla zniszczenia Izraela i dla wygnania żydów z Palestyny.

W wieku lat 19-stu, podczas strajku okupacyjnego na uniwersytecie w proteście przeciw operacji „Płynny Ołów”, po raz pierwszy odkryłem, że wielu ludzi uważa Syjonizm za zło.

Odkryłem też, że masakrowanie ludzi mieszkających w Gazie nie powinno być usprawiedliwiane samoobroną. Byłem tym najpierw zszokowany, potem zły, a wreszcie zasmucony. W wyniku nałożenia się rewizjonistycznej wersji historii z mentalnością grupową powstał wśród żydów Diaspory konsensus:

gdy widzimy Palestyńczyków żyjących w nędzy, gdy słyszymy o zabijaniu ich rodzin, niszczeniu ich domów, wiemy, że przyczyną jest Hamas, który nie dba o cierpienia swego narodu….. całkiem inaczej niż rząd Izraela.

 

Operacja „Ochronny Brzeg” („Protective Edge”), w której śmierć poniosło ponad 1900 Palestyńczyków i prawie 70 Izraelczyków – jest tylko najnowszą konsekwencją brutalnej, militarystyczno-osiedleńczej kolonialnej okupacji dławiącej życie i ziemie zniewolonego narodu poddanych – używającej 10 metrowego muru, osiedli, rakiet, czołgów i blokowania możliwości zaspakajenia podstawowych ludzkich potrzeb do utrzymywania bezterminowej dominacji. Taka forma militaryzmu cechuje nie tylko Izrael, można by ją porównać z Państwem Islamskim (IS), traktowaniem Indian w USA, czy południowo afrykańskim Apartheidem – ale nie jest to żadne usprawiedliwienie.

Ludzie broniący Izraela często używają jako argumentu jego względnej demokracji i tolerancji i jego rzekomego statusu „Pochodni Oświecenia” w barbarzyńskim regionie. Jednak dzisiejszy Izrael ma obsesję na punkcie czystości rasowej, a bardziej totalitarne aspekty izraelskiej polityki są strategicznie rozgrywane z dala od wielokulturowych kawiarni i plaż Tel Awiwu.

Podczas wizyty w Izraelu rozliczni Izraelczycy pytali mnie bez końca o moją przynależność religijną. W ciągu zaledwie miesiąca pytanie „czy jesteś żydem” zadano mi najwięcej razy niż podczas całego mojego życia. Odmowa odpowiedzi wywoływała zaskoczenie i, w sytuacji gdy wszystkie kontakty międzyludzkie są zdominowane przez strach przed palestyńską większością i obawą przed upadkiem „Demokratycznego Państwa Żydowskiego”, mogę zrozumieć dlaczego. Inaczej było z Palestyńczykami: gdy przyznawałem się przed nimi, że jestem żydem, pierwszą reakcją było z reguły zaskoczenie, zadowolenie, a wreszcie powitanie.

Izrael jest zdominowany przez kombinację dwóch paranoji – bezpieczeństwa i rasy.

Rząd udaje, że wciąż zacieśniany nadzór nad społecznością palestyńską doprowadzi w końcu do zagwarantowania żydom trwałego bezpieczeństwa, podczas gdy w rzeczywistości ciągły ucisk stosowany wobec jakiejś grupy prowadzi tylko do coraz bardziej gwałtownego oporu. Nadzór ten jest realizowany przy pomocy codziennego poniżania tych ludzi, zwłaszcza przez ograniczanie swobody ruchu. Wojskowe punkty kontrolne, w rodzaju Qualandii – strzegącej trasy pomiędzy Zachodnim Brzegiem i Jerozolimą – są przykładem brutalnej natury okupacji. Qualandia, ze swymi pomalowanymi na czarno betonowymi wieżami i okolonymi drutem kolczastym placykami została z premedytacją zaprojektowana, by uświadomić Palestyńczykom, że są przestępcami. By przejść przez ten punkt kontrolny trzeba wystawać w kolejce w stalowych klatkach szerokich zaledwie na jedną osobę, otoczonych przez góry śmieci i idiotyczne napisy nawołujące do zachownia czystości. Spoza małych plastykowych okienek izraelscy żołnierze wrzeszczą przez głośniki. Na jednym z okien widnieje grafitti „Izrael na zawsze” obok Gwiazdy Dawida. Jadąc palestyńskim autobusem do Jerozolimy, byłem zaskoczony, gdy większość ludzi musiała wysiąść i ustawić się w kolejce, zostawiając w środku trzech obcokrajowców i mnie.

Jako biały turysta mogłem pozostać w autobusie i zasługiwałem na grzeczne traktowanie przez nastoletnich izraelskich żołnierzy z RKMami, podczas gdy ludzie mieszkający w swym własnym kraju musieli wystawać na zewnątrz, gdzie byli traktowani jako podejrzani o terroryzm „Obcy”.

Rzeczywistość codziennego życia Palestyńczyków jest całkowicie sprzeczna z tym w co wierzą wielbiący Izrael żydzi Diaspory.

Syjonistyczni żydzi po prostu nie rozumieją, że jedynymi ludźmi którym naprawdę zagraża wygnanie ze swego kraju są Palestyńczycy, że to oni giną tysiącami podczas gdy Izrael głosi swe abstrakcyjne prawo do istnienia. Jak wszystkie inne neo-liberalne reżymy, rząd Izraela używa z rozmysłem strategii polegającej na żerowaniu na poczuciu śmiertelnego zagrożenia w narodzie, straszonym atakami terrorystycznymi, rakietami i morderczymi brązowymi ludźmi z chustami na głowach. To właśnie umożliwia kontynuację i rozszerzanie okupacji cudzej ziemi.

Wszystko to przesłania istnienie znaczącego anty-syjonistycznego nurtu żydowskiego. Mimo że większość żydów identyfikuje się obecnie z Izraelem, istnieje wśród nich rosnąca grupa, odwołująca się do bogatej tradycji anty-syjonizmu w Judaiźmie. Organizacje polityczne w rodzaju Jewish Labour Bund (Powszechny Żydowski Związek Robotniczy) i teoretycy tacy jak Abraham Serfaty, Emma GoldmanLeon Trotsky są na ogół ignorowane, lub zbywane epitetem „nienawidzący swego pochodzenia zdrajcy” (Self hating Jew). Mimo to brytyjskie ugrupowania Jews for Justice for Palestinians, Jewdas, Young Jewish Left i International Jewish Anti-Zionist Network aktywnie protestują dziś przeciw okupacji.

Syjonizm nie różni się niczym od izraelskiego nacjonalizmu, uważającego prześladowanie Palestyńczyków w rodzaju Muniba czy Ertefy jako niezbędnej obrony egzystencji żydów. Ludzie, którzy popierają Izrael uważają więc, że życie Palestyńczyksa jest mniej wartościowe niż żydów.Wystarczy spojrzeć na dane dot. wymiany więźniów – w 2011 r. izraelskiego żołnierza Gilada Szalita wymieniono za 1027 Palestyńczyków.

Na całym świecie tysiące ludzi demonstrowało przeciw masakrze Gazy. Mój udział w londyńskim marszu, z grupą innych żydów był wspaniałym przeżyciem. Pod sztandarem „Nie w moim imieniu” pokazaliśmy, że Izrael nie reprezentuje wszystkich żydów.

Główne zdjęcie artykułu pochodzi z portalu www.flickr.com
Autor: Asim Bharwani

 

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +10, liczba głosów: 12)
Loading...