Czy można kobiecie nie podać ręki, bo Bóg tak chciał? – polemika

16598713536_dec7138616_o

Arkadiusz Miernik w swoim tekście na ten temat broni prawa ortodoksyjnych muzułmanów do niepodawania ręki kobietom, mówiąc, że przecież ortodoksyjni żydzi też nie podają i że generalnie należy to zaakceptować. Bo przecież Bóg tak chciał, a sam dotyk mógłby być dla mężczyzny zmysłowy. No więc ja nie jestem pewien, czy to kupuję…

 

Sprawa jest chyba trochę bardziej skomplikowana, niż ją przedstawia pan Miernik. A sprawa jest ciekawa, bo zostają tu zestawione dwie sprzeczne wartości: prawo do wierności religii i zwyczajna grzeczność wobec kobiet.

Czytaj tekst Arkadiusza Miernika: Uścisk cywilizacji – kiedy Europa przestanie traktować islam jak ciało obce?

Europejska kultura wydaje się być coraz mniej pewna siebie, uznając za egzystencjalne niemal zagrożenie coś, wydawałoby się tak trywialnego, jak odmowa grzecznościowego uścisku dłoni. Szwajcaria jest „oburzona” zachowaniem dwóch młodych muzułmanów, którzy nie chcieli podać ręki swojej nauczycielce.

Byłem w Warszawie dwukrotnie świadkiem takiej sytuacji, kiedy mężczyzna odmówił podania ręki kobiecie i za każdym razem poczułem się łyso. Ciekawe, że raz był to żyd, innym razem muzułmanin. W obu przypadkach było mi jednak tak samo wstyd za tych mężczyzn. Pierwszy raz przydarzył się z rabinem grupy Chabad Lubawicz, który odmówił podania ręki mojej żone – którą ona wyciągnęła do rabina pierwsza, zresztą z miłym ukłonem i w sposób pełen respektu. Zawisła z tą ręką patrząc ze zdziwieniem na rabina, który się nawet nie poruszył. Wypadło to bardzo niezgrabnie, a moja żona poczuła się zawstydzona. Drugim razem podania ręki odmówił młody muzułmanin – zresztą Polak z warszawskiej Pragi – który nie uścisnął dłoni starszej już profesorce UW. Zdarzyło się to w studiu polskiego radia, w którym oboje byli moimi gośćmi. Wtedy także wyszło to niezgrabnie i zwyczajnie niegrzecznie – szczególnie w przypadku dużo młodszego mężczyzny i kobiety o wyższym statusie społecznym, której należał się szacunek. Ja, jako gospodarz spotkania, także poczułem się dotknięty.

No i teraz czytam w tekście pana Miernika, że Europa jest zagubiona i nie rozumie własnych tradycji i wartości, i że powinna zaakceptować zwyczaje muzułmanów i żydow, gdyż przecież sama jest zbudowana na religiach orientalnych.

No cóż. Powiem szczerze, że w kwestii grzeczności, szarmanckości i rycerskości wobec kobiet nie czuję się jakoś specjalnie zagubiony jako Europejczyk. Oczywiście w całej Europie można spotkać chama, który w knajpie zamawia dla siebie „browara a dla swojej świni modżajto”, ale cham zawsze jednakowo razi – czy to będzie Białoruś, czy wschodni Londyn, czy warszawska Enklawa (dyska z salsą).

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

W niepodawaniu ręki kobietom widzę trzy problemy. Po pierwsze, zwyczaj ten jest w naszym środowisku zupełnie nowy i musi być zaskakujący. Jeśli po prostu z zaskoczenia nie poda się ręki, która już została do nas wyciągnięta, skazuje się kobietę na śmieszność, co w kulturze europejskiej (i każdej innej) jest niedopuszczalne. Po drugie, zwyczaj ten jest umocowany religijnie, czyli wywodzi się z czegoś co powinno raczej skłaniać do współczucia, szacunku i pokory, niż manifestacji i ostentacji. Po trzecie, zastanawiam się, czy rzeczywiście etykieta towarzyska jest czymś bez znaczenia, jakimś dodatkiem do rzeczywistości, który można pominąć w imię religii? 

Można więc zadać następujące pytania: czy muzułmański lub żydowski mężczyzna, szczególnie jeśli to neofita europejski, a nie turysta z Arabii Saudyjskiej w białym turbanie, widząc kobietę, która wyciąga do niego rękę nie powinien zwyczajnie uścisnąć jej i bohatersko wziąć grzech na siebie? Czy nie powinien uznać, że obrażenie kobiety i narażenie jej na śmieszność jest dużo cięższym wykroczeniem przeciw religii? Czy nie mógłby wybrnąć z takiej sytuacji z gracją – a więc pochwycić dłoń, a przy tym wyjaśnić: „droga pani, łamię właśnie dla pani swoje święte zasady, które zabraniają mi pani dotykać. Mam nadzieję, że będzie pani dla mnie wyrozumiała w przyszłości”. Jakże byłoby pięknie i po męsku. A i edukacyjnie. Może by i zapunktował, może i pojawiła by się jakaś szansa na zmysłowość?

Po drugie, czy wypada religię manifestować w zwyczajnych relacjach międzyludzkich? Czy zwyczajny muzułmanin lub żyd ma jakoś na czole napisane: uwaga, jestem żyd, jestem muzułmanin, żeby każdy wiedział i się nie ważył to pominąć?  Czy można religijna zwyczaje manifestować z pominięciem grzeczności wobec kobiet, czy innych ludzi w ogóle? Co to kogo interesuje, jaką religię wyznaję, gdy sprzedaje mi samochód, wita się w tramwaju, czy w radiowym studiu? Czy Bóg chce takiej ostentacji?

betlej pay pal

 

W Śniadaniu mistrzów Kurta Vonneguta na Ziemi pojawiają się kosmici, którzy porozumiewają się popierdywaniem i stepowaniem. Miejscowy chłop, któremu lądują za stodołą, rozprawia się z nimi za pomocą kija bejzbolowego – w ten sposób kończąc potencjalną inwazję na naszą planetę. Strach pomyśleć, co by się stało, gdyby kosmici nauczyli się zwykłego „dzień dobry, co słychać”.

No i w końcu, czy etykieta, grzeczność i wzajemne dbanie o siebie nie jest w istocie ważniejsze niż kwestie prywatnych zasad religijnych?

Być może sposób w jaki kształtujemy nasze wzajemne relacje, to czy potrafimy być dla siebie grzeczni, wyrozumiali i czuli, czy umiemy zachować się z gracją i odstąpić na chwilę od własnych przekonań, pominąć siebie, by wyrazić szacunek nie jest właśnie fundamentem nie tylko naszej kultury, ale kultury w ogóle?

Świecki świat też ma swoje zasady. Jeśli je pominiemy, czy uznamy za nieistotne, zmienimy się wszyscy w misjonarzy wiary. Taka Europa byłaby rzeczywiście zagubiona. Ten wierzy w Jehowę, więc nie podaje ręki, tamten w Wugu-dugu, więc trzeba przy nim splunąć i zaśpiewać sto lat. Może trzeba boga zostawić w niebie, a jak się idzie do ludzi to normalnie, z ręką i uśmiechem?

Wesprzyj autora Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +18, liczba głosów: 34)
Loading...

Główne zdjęcie artykułu pochodzi z portalu www.flickr.com
Autor: Eric Parker