Nie dajcie sobie wmówić, że homofobia to coś złego! To normalny odruch biologiczny!

Hej koledzy! Postaram się w najprostszy możliwy sposób wytłumaczyć kolegom, co wynika z tego, że mi się nie podobacie (w sensie seksualnym) i że bym Was nie pocałował. Wiem, że macie tak samo, co zresztą pozwala mi się z Wami czuć swobodnie. My przecież gardzimy pedałami, tak jak gardzimy kobietami.

Sorry, dziewczyny, nie czytajcie tego, z kolegami chciałem pogadać. No chyba, że chcecie mieć wgląd w męski mental.  

Tytuł artykułu wziąłem z wpisu pod filmem (poniżej), mającym być formą walki z homofobią. Warto poczytać komentarze internautów. One dają do myślenia. Faceci mówią tam jak jest – że zwyczajnie pedałów nie lubią. I nie boją się tego powiedzieć, a nawet uważają to za obowiązek. Film i kampania uderzają w stół, a na stole – jak to na polskim stole – same naostrzone noże, którymi geje mogą się pokaleczyć. Trzeba to pojąć: Polska to kraj tradycyjnych wartości i prawdziwych mężczyzn, a nie jakichś tam ciot. Co nie? No! Chciałbym z Wami o tym pogadać, bo ktoś to w końcu musi nazwać po imieniu.

 

Po pierwsze powiedzmy sobie wyraźnie. W zakresie nielubienia pedałów Polska nie jest jakimś wyjątkiem. Nie jesteśmy sami! Wiele jest na świecie krajów, w których mężczyźni zwierają szeregi, by bronić swoich annusów (czyli odbytów) przed atakiem homosiów różnej maści. Rosja jest dobrym przykładem. Arabia Saudyjska. Iran, Sudan, gdzie za pedalstwo grozi kara śmierci. Indie, Pakistan, Libia, gdzie za tarmoszenie kolegów pod prysznicem można dostać dożywocie. W USA też poza Nowym Yorkiem pedał nie będzie miał lekko, nie opowiadajmy bajek.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Tekst jest dość długi, więc zamiast czytać, możesz posłuchać.

No więc zacznimy od tego, że mi się nie podobasz, kolego…

I to wcale nie jest dziwne, bo ja też ci się nie podobam. W ogóle faceci się nam nie podobają. No powiedz, pocałowałbyś mnie w usta? A fuj! Ja Ciebie też bym nie pocałował. Ani twojego kumpla, nawet jeśli jest przystojniejszy od Ciebie. Nie ma szans. Myśl o tym, że mógłbym się przelizać z Tobą, albo z jakimś Piotrkiem czy Krzyśkiem totalnie mnie odstręcza. Ciebie też. Wiem o tym.

Nie pocałowałbym Cię nie dlatego, że mam coś do ciebie, albo że jesteś jakiś brzydki, ale po prostu, jesteś facetem. Rosną ci włosy na nogach, na klacie, na twarzy i na… jajach… chodzisz na siłkę, pośmiardujesz… jesteś klocem, nie masz gracji, ryj masz krzywy… no i problem zasadniczy: masz pindola…

Matko! jak pomyślę, że miałbym cię złapać za pindola…

Złapać to ja cię mogę na boisku, ale za koszulkę, a pomacać to ja Cię mogę, jak wejdę w ciebie bodiczkiem, albo z piąchy cię mogę pomacać po nosie i poprawić z dyni, ale nic po za tym… Prawdę mówiąc, to nawet nie wiem, jak mówić o tym, że moglibyśmy się jakoś inaczej „podotykać”, bo samo mówienie o tym przyprawia mnie o mdłości. Nie ma słów na to, bo o tym się po prostu nie gada.

Wiem, że masz tak samo, kolego.

betlej pay pal

Jak tak o tym myślę, to nawet nie za bardzo lubię sobie wyobrażać Ciebie, w sytuacji seksualnej z kobietą. Kobietę lubię sobie wyobrażać, ale Ciebie z tą kobietą nie potrzebuję. Po co mi twoja spocona dupa w obrazku? Nawet jeśli znam Twoją dziewczynę, to nigdy nie zastanawiam się, jak Ty jej to robisz, albo jak ona Ci to robi. Loda na przykład. Ewentualnie mogę pomyśleć o tym, jak JA jej to robię, albo jak ona MI to robi. Loda na przykład. Ale ciebie ani twojej spoconej gęby nie chcę oglądać. Myślę, że to rozumiesz, bo masz tak samo ze mną, co nie? I nikt tu się na nikogo nie obraża.

Zresztą kumają to producenci pornoli, którzy pokazują nam panny, a nie spoconych typów.

Ale co ja mówię – dziewczyny kolegów to rzecz święta i nikt sobie nie wyobraża ich w sytuacjach intymnych. Wiadomo – dziewczyna kolegi to własność kolegi i przez szacunek do kolegi o takich rzeczach się nie myśli. Tak tylko hipotetycznie mówiłem.

Sorry dziewczyny za język, ale do kumpli mówię. Wy tego nie czytajcie – no chyba, że chcecie mieć wgląd w męski mental. Ale to na własną odpowiedzialność.

Wszystko, co mówię, jest dość oczywiste dla nas facetów, nawet jeśli nikt tego nie mówi tak wprost. Po prostu, o innych typach myślimy jedynie w kategoriach rywalizacji. Albo możemy ich pokonać, albo trzeba na nich uważać. Wiadomo, żaden z nas nie wyskoczyłby do Gołoty? ale też, jak nas ktoś obraża przy barze to dostanie w czajnik. Normalna sprawa. Inny facet to rywal. Proste.

Jasne, z facetami można się też przyjaźnić. Można mieć kolegów. Tak jak i my się przyjaźnimy, co nie? Przybijemy piątkę w barze, nawet po pijaku możemy się wyściskać, ale po męsku, z umiarem. Jakby ktoś cię nagle złapał za dupę w barze, to co byś zrobił? No właśnie… Bo pomiędzy kolegami istnieją pewne zasady: nie poklepujemy się po pupach, nie patrzymy na siebie miękkimi oczami, nie komplementujemy wyglądu, chyba że ironicznie! A, no i zasada podstawowa: nie wyrywamy sobie nawzajem lasek. Znaczy dziewczyn. Krótko mówiąc pomiędzy normalnymi facetami jest kod honorowy. Jest honor. Jak ktoś tego nie kuma, to mu się wyjaśni, albo niech spada.

 

Pytanie zasadnicze: jak to możliwe, że faceci podobają się kobietom!? Jak może się komuś podobać owłosiony typ?

To wcale nie jest banalne pytanie. No powiedz szczerze, potrafisz to pojąć? Ile razy dziwiłeś się, że „ona z nim jest!?” – gdy widziałeś fajną laskę z jakimś bolkiem w t-shircie, ortalionowych szortach i skarpetkach frotte pod adki? Panna niczego sobie, dość elegancka, uczesana, a typ podpakowany na siłowni, ubrany jak na targ w Bytomiu z kajdanem na szyi… I co ona z tym typem robi, co ona w nim widzi, jak ona może z nim ten tego…

Kobiety generalnie są fajne, ładne, miłe i nas interesują, ale co je interesuje w nas!? No weź tak szczerze pomyśl: chciałbyś chodzić za rękę z takim typem jak Ty sam? A panna chce! Mało tego, nawet jest szczęśliwa z tego powodu. Ubiera miniówę, maluje paznokcie, usta, czesze się, chodzi na solarkę, żeby się typowi podobać. I – weź wykumaj – chce się z typem całować. Lizać tę paskudną nieogoloną mordę!

I teraz będzie najgorsze… zamknij oczy, zanim to przeczytasz, bo to będzie paskudne: panna chce się z nim kochać! Żeby on na niej leżał… i jej wsadzał… i panna chce brać do buzi… członka… i panna chce, żeby on ją odwrócił, i wziął ją od tyłu… a czasem chce, żeby typ ją złapał za włosy i jeszcze dał jej klapsa! Ona tego chce! I jej się to podoba! I poczekaj, teraz będzie najokropniejsze, uważaj: panna chce, żeby on w nią doszedł, albo na nią doszedł…

OK, powiedziałem to… sorry… Wiem, że to się w gruncie rzeczy w pale nie mieści, ale to prawda. Kobiety tego chcą. I to naprawdę tego chcą – sprawia im to przyjemność, lubią to, czują się po tym fajnie…

No pomyśl, niby to rozumiemy, że tak jest, że taki jest porządek rzeczy, że kobiety pragną facetów. Ale czy naprawdę to rozumiemy? No bo gdybyśmy naprawdę to rozumieli, to chyba potrafilibyśmy jakoś postawić się w tej sytuacji i wyobrazić sobie, że to może być przyjemne, nawet jeśli nigdy tego nie robiliśmy. Ale seks kobiet?

No chyba, że chcesz mi powiedzieć, że potrafisz się postawić w miejsce kobiety i wyobrazić sobie jakiegoś przypakowanego typa, który jedzie Cię od tyłu? Nie! To się po prostu nie mieści w głowie. Tego sobie po prostu nie można wyobrazić. I jeszcze tego chcieć!?

Czasem jak o tym myślę, to się zastanawiam, czy kobiety w ogóle są takie jak my, czy to jest zachowanie właściwe jakiemuś innemu gatunkowi? No bo kobiety chcą czegoś, co dla nas – facetów – jest niepojęte, co wzbudza w nas odrazę i najgłębsze przerażenie. No tak! Bo to budzi przerażenie!

A kobiety tego chcą. ONE TEGO CHCĄ.

 

I teraz wyobraź sobie, że Twoja dziewczyna puściła się z jakimś fagasem, którego znasz z widzenia.

O, to jest dobry moment, co? Miałeś taką akcję? Tak, to jest sytuacja, która to wszystko uwypukla, czyli pokazuje jak na dłoni. Co czujesz, co myślisz? Czy myślisz sobie, że Twoja dziewczyna miała „fajny czas i przyjemne doświadczenie seksualne”, że to było coś, „czego chciała”? Czy raczej patrzysz na to jak facet, czyli że dała się „wyruchać jakiemuś fagasowi”, który robił z nią to wszystko, co ją upokarza? Wsadzał jej kutasa! – myślisz sobie. Kazał jej klęknąć przed sobą na klatce schodowej, albo w piwnicy, zrobił z niej szmatę! – myślisz sobie. I zalewa Cię wściekłość! Jak ta szmata mogła coś takiego zrobić!? jak mogła to zrobić Tobie!? jak mogła dać się zeszmacić temu frajerowi!? I każesz jej opowiadać ze szczegółami, co jej zrobił ten sukinsyn. Wkurw czujesz i pałasz chęcią zemsty, czy nie tak?

No właśnie, bo w Twoim przekonaniu ona nie mogła chcieć tego, co tamten jej zrobił. Tego przecież nie można chcieć. To jest przecież koszmar.

I myślisz: ona została upokorzona. Ja zostałem upokorzony. Tamten typ upokorzył mnie.

Ale przecież prawda jest inna: Twojej dziewczynie zwyczajnie podoba się tamten typ. Nie jest dla niej jakiś paskudny. Poszła z nim do łóżka, bo w sumie chciała się trochę od Ciebie oderwać, przeżyć coś innego, z kimś innym. On był dla niej miły, mówił do niej słodko i czule, pokazał, że dla niej oszalał. Ma nawet miły uśmiech i ładnie pachniał. A że była impreza, trochę wina, pachniały bzy – to tak od słowa do słowa,  zaczęły się jakieś całowanki, a że nie było dokąd pójść, to jakoś tak wyszło, że kochali się za śmietnikami. Wziął ją od tyłu, na stojąco – no ale co mieli się położyć tam na betonie? I dla niej to było bardzo ekscytujące, romantyczne i przyjemne. Twoja dziewczyna w ogóle nie czuje, żeby została upokorzona, wręcz przeciwnie.

Tyle tylko, że Ty nigdy nie będziesz potrafił spojrzeć na to od jej strony. Ona jest jakimś innym gatunkiem.

Wiesz co, spróbuję to wyłożyć w punktach, po męsku, jak w wojsku:

  1. Kobiety pragną mężczyzn i chcą z nimi odbywać stosunki seksualne zawierające w sobie i seks oralny i genitalny (że tak powiem) a nawet klapsy. I dla nich nie ma w tym nic upokarzającego, a wręcz przeciwnie – one to lubią i czują się wtedy super!
  2. Nam facetom trudno pojąć punkt pierwszy, gdyż gdy wyobrażamy sobie siebie w sytuacji kobiety (czyli osoby pasywnej w stosunku seksualnym) doznajemy potężnego wstrząsu, obrzydzenia i upokorzenia. Boimy się, że coś takiego mogłoby nas spotkać.
  3. Nasze własne lęki projektujemy (czyli nakładamy) na kobiety. Widzimy w nich ofiary męskiej seksualności. Widzimy ich rolę jako rolę upokorzoną. Co jest jednak tylko złudzeniem optycznym. ONE PO PROSTU TAKIE SĄ.

A tu jeszcze dochodzi taka sprawa, że wielu z nas lubi pannę potraktować trochę ostrzej, a wiele kobiet lubi być tak potraktowana. Chcą, żebyśmy mieli władzę, a ona była grzeczna. I to tylko dodatkowo utrudnia zrozumienie kobiet i przejście na ich stronę.

 

Spójrzmy więc na pedałów: czy oni nie są jak kobiety, tylko gorzej?

Pedał, wiadomo, śmieszy. Z pedała można drzeć łacha. Pedał się nie postawi, bo pedał jest słaby. Można pedałowi ubliżać, a on się co najwyżej popłacze. Na pedała jest mnóstwo określeń typu ciota, parówa, cwel, morela. Pedał jest zniewieściały, pedał się stroi, pedał sprząta w pokoju i lubi kolor różowy. To wszystko nas śmieszy. Wiadomo, że pedałowi się ręki nie podaje, bo pedał nie należy do honorowego kodu. Nie chodzi grać w piłkę, nie chodzi pić browara. Pedały chodzą z innymi pedałami do swoich klubów, gdzie piją drinki. Z pedałami się nie zadajemy, bo pedały są fałszywe. Są jak kobiety.

Taki dowcip słyszałem ostatnio: ja pedałem nie jestem, ale ruchałem ostatnio gościa, który ruchał się z pedałem… No właśnie, bo jak prawdziwy facet ma stosunek z innym facetem, to nie jest pedałem, tylko prawdziwym facetem, który wyruchał cwela.

Pedał jest postacią przedziwną, bo pedał nie jest rywalem o dziewczęta.

Pedał jest postacię niepokojącą, bo pedał może patrzeć na nas pożądliwie. Cholera wie, co on tam sobie wyobraża? Czy wyobraża sobie, że ja! mu robię loda!? Od razu chce się takiemu pedałowi – za samo takie myślenie – sprzedać z liścia.

No i pedał to jest postać paskudna, bo pedał daje z sobą robić to wszystko, co daje z sobą robić kobieta. Robi laskę, łyka spermę i bierze w od tyłu. A wiadomo, co o tym myślimy, bo przećwiczyliśmy to na przykładzie kobiet.

Pedał to jest taki facet, który zdradził nas, prawdziwych facetów, i przeszedł na stronę kobiet. Dał się upokorzyć. Dał sobie zrobić to wszystko, czego żaden facet nie ma prawa pozwolić sobie zrobić.

No i to wszystko jest jasne, ale to wszystko nie oznacza przecież, że zwyczajnie myślący człowiek jest homofobem – po prostu nie popiera pedałów, ale przecież pedałów się nie boi. Homo – fobia. Strach przez pedałami. Ale przecież nikt z nas gejów się nie boi! więc homofobami nie jesteśmy! Po prostu pedalski seks to jest ohyda. Każdy to wie.  Wiedzą to politycy, księża, nauczyciele. Wielu z nich mówi to otwarcie w kościołach, w telewizji. Mało tego, biblia to pisze! To że to ohydne… jak tak facet faceta… – to można usłyszeć wprost od polityków w sejmie! Po drugie, to jest zapisane w prawie. Wiadomo, że geje nie mogą się chajtać, adoptować dzieci, że demoralizują młodzież, że się panoszą i że za publiczne eksponowanie swoich preferencji będą karani. Chłostą, kamienowaniem, wieszaniem, wygnaniem, wyśmianiem, biciem.

OK, i tu, kolego, muszę się odciąć i powiedzieć wyraźnie: już mi się nie podobasz…

Ale nie dlatego, że jesteś facetem i masz nieogolony ryj, ale dlatego, że jesteś głupi.

A wiesz czemu jesteś głupi? Bo nie zastanawiałeś się nad sobą, nad swoimi lękami i nie kumasz nic z tego, co napisałem powyżej. A może jednak kumasz? Jeśli kumasz, to jesta jakaś nadzieja. Czytaj dalej:

Otóż „homofobia” – nie oznacza „strachu przed homoseksualistami”, ale strach przed seksem homoseksualnym, czyli – najprościej mówiąc – przed byciem zasadzonym w pupę. Nie świruj, że się tego nie boisz, bo przyznałeś to wyżej, kiedy mówiliśmy o kobietach. I w tym sensie wszyscy jesteśmy homofobami – my, heteroseksualni mężczyźni wychowani do tego, by nie rozumieć swojej seksualności i swoich lęków, by nienawidzieć kobiet i uważać, że seks je upokarza. Jednak zadanie polega na tym, by to wreszcie zrozumieć i zrozumieć dlaczego tak jest. Gdy się to zrozumie, można się z tego uwolnić, kumasz, kolego?

Może kumasz… Nie wiem. Jeśli pojmiesz, że Twoja wizja kobiety jest w istocie projekcją Twoich własnych analnych lęków, że tej samej projekcji dokonujesz na homoseksualnych mężczyzn, to może coś Ci się rozjaśni. Rozjaśni Ci się może, że jak ksiądz w kościele mówi, że homoseksualizm to grzech, to w gruncie rzeczy mówi: bałbym się, że ktoś mógłby mnie w pupkę zasadzić. Może pojmiesz, że jak polityk mówi, że nie może na te pedalskie ohydztwa patrzeć, to w gruncie rzeczy mówi: boję się, że ktoś mógłby mi do buzi zapodać.

Brutalne to, ale prawdziwe. W sumie komiczne. Dlatego napisałem wyżej, że jeśli i Ty tak mówisz, to jesteś głupi.

Powiem Ci tak, Ci faceci, którzy wrzeszczą na pedałów, będą tez zapewne w prostacki sposób traktować swoje dziewczyny, jak własność, której innemu facetowi nie wolno dotknąć. Dla nich zdrada dziewczyny będzie policzkiem. Faceci, którzy wyklinają na pedałów to ci sami, którzy potem, gdy ich dziewczyna przyjdzie im powiedzieć, że została zgwałcona, dadzą jej w twarz i powiedzą, że sama tego chciała.

Rozumiesz, co mówię? Nie chodzi o to, że jestem wolny od tych fobii, znaczy strachu. Nie chodzi o to, że nie boję się seksu analnego i że chciałbym brać do buzi. Chodzi o to, że zrozumiałem działanie tych fobii, oraz ich wpływ na mnie. I chcę być człowiekiem wolnym, kumasz? Odrzucam to.

I wiesz co, nie boję się też, że komuś mogłoby się to nie spodobać. Jakiemuś prawdziwemu facetowi. Jakimś kibolom.

Resztę omówimy w Syrence, jak się spotkamy na browara.

Tylko wtedy nie śmiej się przy mnie z pedałów, bo po pierwsze mam wielu kumpli pedałów, a po drugie uznam, że jesteś śmieszny.

Główne zdjęcie artykułu pochodzi z biblioteki zdjęć #MP

 

Wesprzyj autora Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +56, liczba głosów: 94)
Loading...