Niemcy coraz bardziej kolorowe i nowe niemieckie „my”

Wolfgang

Kiedy tak sobie wędruje po Kreuzbergu i Neukoelln, tradycyjnie najbardziej kolorowych dzielnicach Berlina, myślę jak nieprawdopodobną drogę przeszli Niemcy od zbrodni III Rzeszy do jednego z najbardziej otwartych społeczeństw Europy, jeśli nie świata.

Republika Federalna Niemiec w latach 50-tych cierpiała na brak rąk do pracy. Na podstawie umów z krajami, w których pracy było mniej niż chętnych, czyli z Hiszpanią, Grecją, Turcją, Jugosławią i Portugalią zaczęto sprowadzać gastarbeiterów. W niektórych krajach niemiecki Urząd Pracy urządził swoje filie, które organizowały nabór. Po przyjeździe do Niemiec wszyscy przechodzili kontrole lekarskie (kobiety w ciąży odsyłano). Szczęściarze, którzy okazali się zdrowi,  zostawali w Niemczech i  szli do roboty. Najczęściej  wykonywali ciężkie, brudne lub niebezpieczne prace. Pracowali w fabrykach, hutach, kopalniach, na budowach.  Od 1955 do 1973 roku rząd RFN sprowadził  2,6 miliona pracowników, co stanowiło wtedy 12% ogółu pracujących w Niemczech.  „Przy dźwiękach kotłów i trąb 10 września 1964 roku przywitano na dworcu w Kolonii Amando Rodrigueza de Sa, cieślę z portugalskiej wioski Vale de Madeiros”  – pisze Karl-Heinz Meier-Braun w książeczce „Imigracja i azyl”

 

Amando miał szczęście być milionowym gastarbeiterem, na dworcu dostał bukiet kwiatów i skuter.  Na zdjęciach z tej podniosłej chwili siedzi na swoim skuterze, w ręku ściska wiecheć goździków,  lekko zezuje i wygląda na nieco wygłupionego. Podobno, kiedy zrobił się wokół niego tumult, przestraszył się, że policja chce go odesłać z powrotem.  Amando popracował w Niemczech do 1970 roku, wrócił do Portugalii, w 1979 umarł na raka żołądka. Słynny skuter portugalskiego cieśli można dziś podziwiać w Muzeum w Bonn. Ale teraz akurat stoi w Berlinie jako część wystawy „Immer bunter –Einwanderungsland Deutschland”  (Coraz bardziej kolorowo – Niemcy, kraj imigracji).

Kiedy tak sobie wędruje po Kreuzbergu i Neukoelln, tradycyjnie najbardziej kolorowych dzielnicach Berlina, myślę jak nieprawdopodobną drogę przeszli Niemcy od zbrodni III Rzeszy do jednego z najbardziej otwartych społeczeństw Europy, jeśli nie świata. A to wydarzyło się zaledwie 70 lat temu. Jak im się to udało? Jaki nad-terapeuta dokonał takiego cudu przepracowania winy i traumy? Oczywiście i tutaj jest nacjonalizm, rasizm, ksenofobia. O wiele silniejsza na terenach dawnego DDR niż RFN. Ale i tak uważam, że to prawdziwy cud przemiany.

W 1990 roku samo miasto Stuttgart przyjęło więcej uchodźców z ogarniętej wojną Jugosławii niż cała Wielka Brytania. W grupie OECD Niemcy są, po Stanach Zjednoczonych, drugim największym krajem docelowym dla imigrantów.

Politycy długo nie chcieli przyznać, że  Niemcy są krajem docelowym. Utrzymywali, że ściągnięta do Niemiec siła robocza to tylko goście. A tymczasem z Turcji, Włoch, Grecji przyjeżdżali krewni, gastarbeiterzy zawierali małżeństwa z tubylcami.  I dzisiaj 16,5 miliona ludzi w Niemczech ma „tło imigracyjne” czyli sami są imigrantami lub dziećmi imigrantów, a to jest ponad 20% wszystkich mieszkańców Niemiec. Największa grupa to oczywiście Turcy – 12,8%, potemPolacy – 11, 4%, Rosjanie – 9%, i dalej Kazachowie, Rumuni, Włosi, Grecy i wszyscy inni. Pisarz Max Frisch w 1965 roku napisał „Zaprosiliśmy siłę roboczą, a tymczasem przyjechali ludzie”.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

W maju 2014 roku prezydent Niemiec Joachim Gauck  podsumował to tak:  „Istnieje nowe niemieckie „my” – to jest jedność różnorodności”

Z biegiem lat Niemcy zrozumieli, że są krajem docelowym dla ludzi szukających lepszego jutra. Zwłaszcza dziś – w 2015 roku do Niemiec dotarło ponad milion uchodźców – głównie z Syrii, Iraku i Afganistanu.

Partia AfD, która protestuje przeciwko przyjmowaniu uchodźców ma w tej chwili 15% poparcie. Ostatnio jej wiceprzewodniczący Alexander Gauland powiedział o czarnoskórym zawodniku Bayern Monachium Jerome Boateng, że „nikt nie chciałby mieć go za sąsiada”. W odpowiedzi kibice(!) w czasie meczu Niemiec ze Słowacją powyciągali transparenty „Jerome, wprowadź się koło nas”, „Jerome, zostań moim sąsiadem”.

Piętnaście procent poparcia dla AfD to jeszcze nie tragedia. Prawie czterdzieści procent Polaków popiera partię, której prezes powiedział, że uchodźcy roznoszą choroby.

A ja tymczasem siedzę na moim berlińskim balkonie i słucham tureckiej muzyki płynącej z domu naprzeciwko. Jestem tu dzięki Fundacji Współpracy Polsko Niemieckiej i Fundacji Teatru Ósmego Dnia. Piszę książkę „Życie z Innym”, którą wiosną za rok wyda wydawnictwo Świat Książki

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +15, liczba głosów: 25)
Loading...
Główne zdjęcie artykułu pochodzi z portalu www.flickr.com
Autor: Wolfgang