Dwóch Polaków autorami cudnej kampanii dla Amnesty International (WIDEO)

Powstał piękny i prosty film. Pokazujący, jak wiele dobra w nas drzemie – musimy tylko je z siebie wyzwolić. A do tego wystarczą cztery minuty – tak długo trzeba patrzeć sobie nawzajem w oczy, by przełamać wszystkie bariery. Uwaga – mogą polać się łzy!

W filmie Amnesty w oczy patrzą sobie syryjscy uchodźcy i osoby mieszkające w Europie od lat. Starzy, młodzi, kobiety mężczyźni – ludzie. I widzą w sobie to wszystko czym są – a nie to, jak ich określają politycy.

Magda Betlejewska – jest producentką, właścicielką studia filmowego Moon Films. 

Look Beyond Borders – czyli Patrz Ponad Granicami, albo poprzez granice. Albo „nie daj sobie zasłonić widoku granicami”. Nie chodzi o granice na mapach, ale o granice, które mamy w głowach i które zamykają nas na kontakt z drugim człowiekiem. Myśląc kategoriami barier i granic myślimy słowami: Mężczyzna, Kobieta, Gej, Lesbijka. Współczesne granice to dziś słowa: Uchodźca, Muzułmanin, Syryjczyk. Mogą to też być określenia takie jak: Żyd, Murzyn, Moherowy Beret. A może: Polak, Złodziej, Gastarbajter, Nacjonalista, Kibol.

Nazwy pozwalają nam dostrzegać – dzięki nazwom widzimy zjawiska, nazywamy i katalogujemy świat. Ale nazwy przeszkadzają nam widzieć ludzi, a tego potrzebujemy najbardziej, gdyż to w ludziach znajdujemy to, co najpotrzebniejsze: miłość, nadzieję, bliskość, ciepło, serdeczność, zaufanie. Politycy to wielcy magowie nazw – wznoszą dla nas granice. Artyści to wielcy anarchiści – starają się nas przez granice przemycać.

Oglądając film Amnesty przypomina się projekt Mariny Abramovic „Artist is present”, w którym artystka spędzała czas z widzami patrząc im prosto w oczy. Tym razem nasze mentalne granice znoszą dwaj polscy artyści Bartosz Dombrowski i Kuba Kijowski. Duma! Zobaczcie sami:

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

 

Kuba Kijowski, operator:

Pierwszy pomysł na ten film pojawił się już jakiś czas temu w głowie Maćka Waligóry, który pracuje w agencji reklamowej DDB, ale nie było pomysłu jak i z kim to zrealizować. Chcieli to zrobić w Polsce, ale się okazało, że uchodźcy syryjscy w Polsce żyją na jakimś innym levelu – te schroniska wyglądają jak więzienia, ludzie są wystraszeni, sterroryzowani – koszmar. Ale chcieliśmy zrobić ten film, gdyż wszystkim nam było wstyd, gdy słuchaliśmy wypowiedzi polskich polityków, biskupów itd. którzy szczuli społeczeństwo przeciwko uchodźcom. Reżyser filmu, Bartosz Dombrowski, wychował się w Berlinie – i sam niejako czuje się uchodźcą: jego rodzice byli zmuszeni do opuszczenia Polski. Zaproponował więc Berlin.

Zdjęcia kręciliśmy w starej elektrowni w centrum Berlina, gdzie kiedyś był klub nocny – chyba nawet kiedyś grało tam U-2. Niesamowite miejsce. Ewerk. Chcieliśmy mieć halę, która przypomina miejsca, gdzie lokuje się ludzi po nagłych katastrofach klimatycznych. Chciałem, żeby to było sterylne, bez ingerowania. Dlatego postawiliśmy kilka kamer w dystansie, żeby ludzie byli zostawieni sami sobie – Europejczycy nie wiedzieli, że jak otworzą oczy zobaczą Syryjczyków. Cała ekipa była schowana – w oddalonym pomieszczeniu. Bohaterowie filmu byli sami. Kamery filmowe wypożyczyły nam studia filmowe za darmo.

To co się stało na planie poruszyło nas wszystkich. Dotknęło nas to – prąd w powietrzu przechodził. Mnie najbardziej poruszył ten moment, gdy Syryjka w chuście się popłakała, a na twarzy siedzącej naprzeciwko niej Francuski widać było olbrzymie zmieszanie. Wzruszyliśmy się wszyscy.

 

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +30, liczba głosów: 30)
Loading...

Bartosz Dombrowski, reżyser:

Pomysł pojawił się w sierpniu 2015 roku – Maciek wymyślił, żeby zrobić „eye contact experiment” pomiędzy Europejczykami, a Syryjczykami, czyli, żeby Europejczycy patrzyli w oczy Syryjczykom i odwrotnie przez cztery minuty. Ale w Polsce nie znaleźliśmy uchodźców i projekt prawie umarł. Ja sam jestem Polakiem wychowanym w Niemczech – wiem jak to jest, gdy się człowiek znajdzie w innym kraju. Wiem, jak bardzo się docenia każdą pomoc. Nikt nie oczekuje, że ktoś mu odda majątek, przyjmie do domu, da pieniądze za darmo czy inne bzdury. Dobre słowo i uśmiech dają więcej – uwierz mi, wiem. Nienawiść nic nie daje. Uchodźcy to są normalni ludzie – tacy jakimi kiedyś byliśmy my – a ci samotni mają już zupełnie przerąbane.

W organizacji produkcji bazowaliśmy na pomocy aktywistów i zwyczajnych ludzi. Bardzo nam pomogła Ania Stylińska, która była kierownikiem produkcji.

Nie jest łatwo zaangażować ludzi, przełamać nieufność. Kobieta muzułmańska nie może na przykład usiąść naprzeciwko obcego faceta itd. musieliśmy więc sporo rzeczy ustalić.

Nikt z uczestników eksperymentu nie wiedział na kogo trafi. Wiedzieli tylko, że jak otworzą oczy, ktoś będzie siedział naprzeciwko.

To co się wydarzyło na planie bardzo nas zaskoczyło. Wcześniej żaden z nas nie miał realnego kontaktu z Syryjczykami. I nagle okazało się, jak mało wiemy i jak mało się tym zajmujemy. To zetknięcie było wspaniałym, głębokim, ludzkim doświadczeniem.

Później wielu z nich mówiło, że gdy zamykali oczy – myśleli, że są znowu w domu, w Syrii – oni nie chcą tu być. Ale muszą tu być. Uciekali przed wojną.

Wzruszam się, gdy oglądam ten film. Ale to nie o wzruszenie tu chodzi – nie chcieliśmy zrobić wyciskacza łez. Chodziło nam o wykreowanie tego zaskoczenia, jakim jest odkrycie, że Syryjczycy to piękni, zwyczajni ludzie. A wzruszamy się dlatego, że jest nam chyba trochę wstyd, gdy patrząc na film przypominamy sobie nasze wyobrażenia. Myśleliśmy o nich jako o masie, o dziczy, o terrorystach. A tu proszę: miła pani płacze.


Scenariusz wymyślili Maciek Waligóra, Filip Berendt i Kasper Bajon.

W realizacji filmu istotną rolę odegrali Siasia Seyfried i Kasia Wac.


Główne zdjęcie artykułu pochodzi z kampanii Look Beyond Borders