Masz kaca po piątku? Ta rozmowa jest dla Ciebie (POSŁUCHAJ)

Człowiek, który przestaje pić przeżywa miesiąc miodowy – odkrywa, że życie może być cudowne, że nie trzeba się bać ani wstydzić, że są wokół nas ludzie, którzy robią niezwykłe rzeczy i nie muszą przy tym pić.

Rafał Betlejewski rozmawiał z Kamilą Goryszewską, która postanowiła wyjść z alkoholu. Kamila jest z Gdańska, zna imprezowy Sopot – Spatif, Papkin i inne miejsca były jej królestwem. Nigdy nie wiedziała, jak i gdzie się skończy wieczór. I uwielbiała to. 

Odkąd pamiętam mam takie poczucie, że piłam więcej niż inni. Lubiłam też towarzystwo ludzi, którzy dużo piją. Ale nie piję już od trzech i pół roku. Miałam silne poczucie, że picie zaczęło mnie bardzo nudzić. Na początku picie było fascynującą przygodą. Potem zaczęłam się tego bać, potem zaczęłam się tego wstydzić, potem wstydzić i bać a potem poczułam, że to jest po prostu bardzo nudne. Zawsze było tak samo.

– Czy Ty, jak to się mówi, wypiłaś po prostu swoje?

Myślę, że tak. Ale trzy lata zbierałam się z decyzję, żeby pójść na terapię. Cała moja grupa terapeutyczna to byli alkoholicy tak zwani wysoko funkcjonujący, czyli ludzie, którzy świetnie funkcjonują i mają dużo różnych osiągnięć w różnych dziedzinach. Wokół mnie były artystki, dziennikarze, osoby twórcze.

Na terapii poznałam różne mechanizmy towarzyszące piciu:

Wesprzyj #Medium

Mechanizm iluzji i zaprzeczenia: ja piję tylko w weekendy, ja piję tylko po siedemnastej, ja niczego nie zawalam, inni piją więcej, należy mi się, piję tylko dobry alkohol itd. itd.

Mechanizm nałogowego regulowania emocji: za każdym razem, gdy pojawiają się emocje – duży stres, duża radość, duże szczęście, duży ból – to trzeba coś z tym zrobić, trzeba jakoś się wyregulować – mi do tego służył alkohol.

Mechanizm rozdwojonego ja – najbardziej mroczny mechanizm – poczucia siebie, że jest mnie dwie ale nigdy nie występują razem – czyli albo jestem nadczłowiekiem, kim kto jest lepszy od innych, bo jestem bardziej wrażliwa, bo widzę więcej, bo jestem inteligentniejsza, a drugie to że jestem gorsza od wszystkich, takie głębokie poczucie wstydu połączone z bólem i samotnością, za to, że jest się po prostu takim jakim się jest, za to że zrobiłam to co zrobiłam.

Z alkoholem łączy się wtórna depresja – dotyczy to 9 na 10 alkoholików – i od kiedy przestałam pić moja depresja nie wróciła. Zaczęłam się cieszyć życiem. Ten cały proces trzeźwienia polega na poszukiwaniu innych sposobów funkcjonowania.

Dziś nie muszę się bać i nie muszę się wstydzić – nie zastanawiam się rano, gdzie byłam i co nawywijałam, nie sprawdzam nerwowo telefonu, do kogo dzwoniłam, nie sprawdzam portfela żeby po paragonach sprawdzić, gdzie byłam. To jest wielka radość.

Główne zdjęcie artykułu pochodzi z biblioteki zdjęć #MP