Nadija Sawczenko: „Rosja przeprowadza ludobójstwo w Donbasie”

Zapis nieoczekiwanej rozmowy telefonicznej deputowanej do Rady Najwyższej Ukrainy Nadii Sawczenko, która zadzwoniła w trakcie porannej audycji Matwieja Ganapolskiego w Radio Era. 

W ostatnich dniach centrum prasowe sztabu ATO [Operacji Antyterrorystycznej – przyp. tłum.] poinformowało o „nieoczekiwanym nocnym przyjeździe na terytorium Operacji Terrorystycznej Bohatera Ukrainy Nadiji Sawczenko“. Zgodnie z komunikatem deputowanej udało się przeprowadzić konstruktywne rozmowy z byłymi kolegami ze służby i usiąść za sterami śmigłowca bojowego. Dziś Sawczenko z własnej inicjatywy, bez wcześniejszego umówienia, zadzwoniła do Radio Era w trakcie audycji na żywo „Poranek z Matwiejem Ganapolskim“, żeby wypowiedzieć się na temat wojny i pokoju.  Zapis ich rozmowy został opublikowany na stronie internetowej Radia Era. Słuchacze uznali, że wygłoszone przez  Sawczenko tezy były na tyle sensacyjne, że w mediach społecznościowych zaczęli snuć przypuszczenia: a może pod Nadiję ktoś się podszył? Rozmówcy prowadzili rozmowę po ukraińsku.    

Zapis rozmowy tłumaczyła Anna Majewska.

Ganapolski: Jak można rozwiązać problem Donbasu? Jak pani postrzega sytuację jako polityk, jako deputowana do Rady Najwyższej?

Sawczenko: Mówiłam już, że porozumienia mińskie mają tę zaletę, że zatrzymały falę ognia. Nie zatrzymały wojny, ale zatrzymały falę. A teraz przyjrzyjmy się historii i pewnym strategicznym momentom w różnych krajach, jak tam radzono sobie z podobnymi sytuacjami, gdy powstawały ogniska separatyzmu czy wręcz terroryzmu na ich terytorium. Weźmy na przykład Rosję. W polityce zewnętrznej głosi, że wie, jak walczyć z terroryzmem, ponieważ terroryści wielokrotnie już rozsadzali kraj od środka. I faktycznie, Rosja wciąż utrzymuje kontakty z najbliższymi sąsiadami, z Bliskim Wschodem czy z krajami bałtyckimi. To znaczy – te ogniska powstawały w strefie wpływów Rosji… Rosjanie dają przekaz: tu są nasze interesy. W ten sposób rozpalali ogniska buntu ludności miejscowej i uzasadniali to tym, że społeczność lokalna to terroryści.

Kiedy byłam w Rosji, widziałam jak oni podle działają. I jak czyszczą te miejsca, w których wcześniej nabrudzą. Czyszczą przy pomocy operacji antyterrorystycznych – krwawych i okrutnych. (…) Nie chcę iść drogą Rosji, drogą ludobójstwa i niszczenia swojego społeczeństwa. Ale bardzo chcę, żeby Rosja wróciła z powrotem do siebie. I teraz właśnie przeprowadza ludobójstwo w Donbasie. Nikczemność polega na tym, że otwierając ogień do swoich, trzeba winę zwalić na kogoś, że to on przeprowadził akt terrorystyczny.  Terroryzm to coś takiego, gdy zawsze można na kogoś zrzucić, na takiego wspólnego wroga – terrorystę.

Pierwsze, co widzę w porozumieniach mińskich – obowiązkowo powinny zawierać składową polityczną. Trzeba przekonać sąsiada, że postąpił źle, nie po bratersku, jak oni lubią to nazywać. I że musi się wycofać. Jak najdalej. Bardzo nie chcę krwawo oczyszczać sytuacji, tak jak to robiła Rosja w Czeczenii i dalej robi w Donbasie takimi metodami. Chcę znaleźć z tymi ludźmi wzajemne porozumienie. Wiem, że będziemy musieli nauczyć się przebaczać. Religijni, wierzący ludzie mnie zrozumieją i wesprą, ponieważ przebaczenie jest łaską i tak dalej. Być może nie jestem aż tak religijna i wiem, co można przebaczyć, a czego nie. (…) Nie wszystko da się przebaczyć. Ale o tym wszystkim decyduje się później, szlifuje ustawami, w sądach i, jak to się mówi, wyższą sprawiedliwością: każdego czeka właściwa kara, a nagroda znajdzie każdego bohatera. Ale ja nie chcę urządzać rzeźni…

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

– Proszę więc o tym opowiedzieć. Rozumie pani, krąży pani wokół tematu…

– A co chciałby pan usłyszeć?

– Zadałem pani pytanie. Rozumie pani, tak jak wymagam od słuchaczy, tak i od pani. Proszę popatrzeć: żeby wejść na tamten obszar, powiedziała pani, że droga działań wojennych jest dla pani nie do przyjęcia, zgadza się?

– Tego nie powiedziałam. Na początek – droga polityczna, droga wojenna nie znika. Musimy zamknąć granicę…

– Ale oni nie chcą zamykać granicy. Oni mówią: najpierw wybory. Wybory to zmiana Konstytucji, a o zmianie Konstytucji Nadija Sawczenko mówi: „To przestępstwo!“. Zamknięte koło!

– Proszę przeczytać Konstytucję, która sama siebie broni i mówi, że w czasie wojny, stanu wojennego zakazuje się zmiany Konstytucji.

– Dobrze, rozumiem. Porozmawiajmy więc bardziej formalnie: trzy pierwsze kroki, które należy zrobić, żeby odzyskać Donbas.

– Po pierwsze: Przedłużyć sankcje przeciwko Rosji, ponieważ nie zrozumiała ona jeszcze, że musi się wycofać ((z Donbasu — О. M.) Po drugie: nawiązać bezpośrednio, z pominięciem porozumień z Mińska, właściwy kontakt z władzami Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej, bez trzeciej czy czwartej strony.

– Moment, to dość sensacyjne, co pani mówi. Uważa pani, że możliwe są bezpośrednie rozmowy na przykład między prezydentem Poroszenką i panem Zacharczenką?

– Pan Zacharczenko nie jest prezydentem, prezydent Ukrainy jest tylko jeden, dlatego panowie Zacharczenko i Płotnicki [liderzy DRL i ŁRL] mogą na podstawie swoich pełnomocnictw występować w charakterze deputowanych ze swoich regionów. Mnie korona z głowy nie spadnie. Jako ukraińska deputowana jestem zawsze gotowa z nimi rozmawiać.

– To znaczy jako deputowana Rady Najwyższej jest pani gotowa rozmawiać z deputowanymi DRL i ŁRL, czy tak?

– Tak.

– Dobrze, to drugi krok. A trzeci?

– Trzeci krok? Może po prostu uśmiechnijmy się do siebie nawzajem i wszystko może jakoś się ułoży.

Kijów

Autor: Olga Musafirowa

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: -7, liczba głosów: 9)
Loading...