Nazywam się Diana Mikłowska i jestem ofiarą gwałtu. Jestem młoda, jestem piękna, jestem silna.

Nazywam się Diana Mikłowska i jestem ofiarą gwałtu. Ale jestem też kobietą i człowiekiem, który czuje, ale ma też siłę żeby powiedzieć głośno NIE!

Tekst nadszedł w formie listu do Rafała Betlejewskiego, red. naczelnego Medium#Publicznego oraz autora projektu nechcetego.

Hej Rafał!

Mam na imię Diana. Być może nawet mnie kojarzysz, kilka razy wymieniliśmy się wiadomościami na fejsie. Opowiem ci moja historie i z góry ostrzegam, że nie będę pisać z miła dla oka cenzurą. Jestem ofiarą przemocy seksualnej. Wszyscy, co to teraz czytają, myślą sobie, że to przecież jasne, bo przecież każdy wie, czym jest przemoc seksualna. Ale nie widzą.

2 lata temu sprzedał mnie mój tata. Ja tak to widzę. Pochodzę z tego tzw. dobrego domu, gdzie interesy ubija się za drzwiami gabinetu i przy szklaneczce alkoholu, który kosztuje więcej niż miesięczny zasiłek dla bezrobotnych. W taki sposób poznałam swojego męża. Mój tata i teściu robili razem interesy, a że obaj byli tak samo bogaci, co chciwi postanowili połączyć biznes i rodziny, bo wiadomym jest, że swata w ciula nie zrobisz!

Mój mąż był bardzo przystojny, zawsze modnie ubrany, kurewsko atrakcyjny i świetny w łóżku. Nie zauważyłam tylko tej maski, która miał na pokaz, a która wkrótce miała być zarezerwowana tylko na wspólne wyjścia. Decyzja o naszym ślubie była tak oczywista dla naszych rodziców, że nawet nie pamiętam czy Arek poprosił mnie o rękę. Pamiętam natomiast jak moja mama licytowała się z teściową, kto kupi nam mieszkanie i o jakim metrażu. I obowiązkowo huczne wesele. Nie dla nas państwa młodych, ale dla obecnych partnerów finansowych i przyszłych inwestorów. Z tych ponad 200 osób może znałam 20 osobiście, poza moimi znajomymi. Po złożeniu przysięgi przed bogiem stałam się elementem umowy finansowej. Nie córką – żoną i synowa.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Po raz pierwszy mąż zgwałcił mnie po oczepinach. Przewrócił na łóżku na brzuch, podciągnął suknię, zdarł bieliznę i zgwałcił. Po wszystkim wstał jakby nic się nie stało i przyćpał w sobie w mojej obecności. Wcześniej nie widziałam, żeby to robił. Zadzwoniłam po mamę, żeby przyszła do mnie na górę. Wypłakałam jej słowo w słowo, co Arek mi zrobił a ona? A ona powiedziała, że to nic, że przeprosi, a może z czasem i mnie taki ostrzejszy seks się spodoba. Rozumiesz? Głos jej nawet nie zadrżał! Z większymi emocjami wybierała menu na ślub! Nie chciała nawet spróbować zrozumieć, że to był gwałt!

Czytaj Dramatyczny list matki zgwałconej Kasi – Upokarzaniu ofiar powiedzmy STOP

Nazywam się Mirosława Piórkowska, mam 60 lat. Jestem mamą Kasi z Będzina, która padła ofiarą gwałtu ze strony policjanta. I wszystkim autorom wulgarnych komentarzy pod adresem mojej córki mówię „STOP”!

Resztę wesela spędziłam na upijaniu mojego męża i tylko kilka osób pytało, czy wszystko w porządku. Z uśmiechem odpowiadałam, że tak.

Arek obudził się na drugi dzień późnym popołudniem. Nie rozmawialiśmy 3 dni. Kiedy próbował się zbliżyć brałam do reki nóż. Trzymałam go tez pod poduszką, kiedy spałam na materacu w łazience. Sielanka skończyła się po tygodniu, kiedy wrócił pijany i naćpany. Zaczął się do mnie dobierać. Myślałam, że jestem bezpieczna, bo miałam miesiączkę. Bezpieczna – śmieszne słowo! Wykrzyczał „Anginę też masz dziwko, że obciągnąć nie możesz” i zgwałcił mnie analnie.

Nie będę pisać, co wtedy czułam i jak bardzo mnie wszystko bolało. Spakowałam tylko małą torbę i karty płatnicze.

Poleciałam do Szczecina, bo tam moi rodzice mieli mieszkanie. Przez kilka dni spałam, budziłam się, odpalałam papierosa, nalewałam sobie kilka drinków i szłam spać. Po kilku dniach przejechali rodzice z teściami. I Arek. Płakał, klękał, błagał, obiecywał, że pójdzie na terapie. Mamę i teściową interesowało tylko to, czy komuś opowiedziałam czy nie. No bo jakby to wyglądało, ze atrakcyjny syn deweloper z W. jest seksualnym sadystą i zawodowym ćpunem!
Arek poszedł na terapię. Po 2 tygodniach poznałam jej szczegóły – gra w karty! Wrócił do domu nad ranem w takim stanie, że szkoda mi słów, żeby to opisać. Był w towarzystwie dwóch kolegów. Zaczął mnie wyzywać. Uderzył w twarz i powiedział „Opowiadałem wam, że moja żona robi lepiej niż niejedna kurwa z W. i możecie ją brać zupełnie za darmo”.

Tak też zrobili. Zgwałcili mnie 3 razy, a mój mąż na to patrzył. Po tym jak wyszli skopał mnie krzycząc „Dobrze dziwko ci było, lepiej niż ze mną”.

Następne, co pamiętam, to twarz mojej przyjaciółki, kiedy obudziłam się w szpitalu. Kiedy lekarz wymieniał po kolei, jakie miałam obrażenia nawet nie zwróciłam uwagi jak powiedział, że poroniłam. Było mi wszystko jedno. Zabroniłam lekarzowi udzielać informacji komukolwiek z rodziny, poza moimi przyjaciółmi. Ze szpitala wypisałam się na własne żądanie po 4 dniach.

Przyjaciele pomogli mi znaleźć bezpieczne miejsce, wypłacić wszystkie pieniądze kart, po prostu ukryć się. Złożyłam pozew o rozwód z winy męża. Z rodzicami nie chciałam rozmawiać. Kiedy teściowa dowiedziała się o pozwie, urządziła moim rodzicom awanturę i mój tata dostał zawału. Nie przeżył. Bałam się jechać na pogrzeb, ale wiedziałam, że jeśli nie pojadę, to nie wybaczę sobie tego. Być może to był błąd. Teściowa za jakieś nędzne pieniądze opłaciła tzw. żulików, żeby mnie pobili, bo lepiej żeby ukochany syn był wdowcem, niż skurwysynem z wyrokiem. Skończyło się tylko na kilku siniakach i złamanej ręce, ale nie wiem, co by było, gdyby nie moi przyjaciele, a zwłaszcza jedno z nich – moja przyjaciółka, która mimo swoich problemów w każdej chwili była na moje wezwanie.

Odwiedź bloga projektu niechcetego, gdzie kobiety opowiadają o swoich doświadczeniach z przemocą seksualną.

Wyślij swoją historię na niechcetego@mail.com

Teściowej postawiono zarzuty. Moja mam jeszcze kilka razy prosiła mnie, żebym wycofała swoje zeznania, ale tego nie zrobiłam. Zresztą mama szybko pocieszyła się po śmierci taty i może to lepiej, że ma swoje życie, a ode mnie trzyma się z daleka.

Dzień przed sprawą rozwodową zmarła moja teściowa. To był wypadek samochodowy ze skutkiem śmiertelnym. Byłam na nią tak wściekła, ze nawet postanowiła umrzeć, byle nie doszło do sprawy, w której winnym jest jej syn.

Do mojego rozwodu nie doszło. Zostałam wdową. Mój mąż przedawkował. Może taka karma!

A ja? Wyjechałam za granicę, znalazłam pracę i zaczęłam nowe życie. Przefarbowałam włosy na blond, schudłam 15 kilo. Wzięłam 2 psy ze schroniska – Buffy i Angel. Pracuję jako pilot wycieczek i lubię swoją pracę. Czy zapomniałam? Nie bo takiego piekła nie da się zapomnieć!

Piszę do ciebie, bo chcę i muszę. Chcę uporać się ze swoimi lękami, które chowam gdzieś tam na dnie. Muszę też uświadomić wszystkim, że życie nie zawsze jest takie, jak to, co widzicie, co chcemy wam pokazać. Nie mówimy głośno o tym, jak ukochany mąż się nad nami znęca, milczymy, że rodzice traktowali nas jak towar na handel wymienny, bo nie chcemy o tym mówić, a wy nie chcecie i tak tego słuchać. Was fascynuje tylko to, co możecie skomentować pod zdjęciami na fejsie.

Piszecie „Wyglądałaś na ślubie jak księżniczka” a myślicie „Głupia dziwka w durnej sukience i co z tego ze za 7 tyś!”.

Mówicie do nas „Odwiedź nas koniecznie z mężem”, a nawet nie zauważycie, że nie rozłączyliście połączenia i mówicie do męża czy kogo tam, z kim mieszkacie „Chyba ta kurwa nie wzięła tego na serio”.

Kim jesteście, żeby oceniać nas ofiary gwałtu? Kto dał wam takie prawo? Ktoś, kto dał wam życie czy może otoczenie, które patrzy na nas i ocenia, a tak naprawdę gówno o naszym cierpieniu wie!

Wiecie, poszłam kiedyś na taki babski wieczór i trochę za dużo wypiłam. Po kilku drinkach opowiedziałam znajomym o moim wcześniejszym życiu. Na drugi dzień jedna z przyjaciółek opowiedziała mi o tym, jak mnie oceniono. Mówiono, że ofiara gwałtu tak się nie zachowuje i nie wygląda. Bo? Bo mam dzisiaj lepiej makijaż zrobiony i bluzkę z dekoltem? Bo mówię wprost, a ty jedna z drugą boisz się, że to może być prawda? To jakie mamy być my ofiary gwałtu? Ciche, potulne, gwałcone raz za razem, bo nie zasługujemy na to, żeby ładnie wyglądać i nie możemy być silne? Skąd się takie myślenie bierze w waszych głowach? Czego nie możecie zrozumieć? Czy tego, że zgwałcona kobieta może być silna? Silniejsza od was samych?

Ja mówię dzisiaj głośno STOP UPOKARZANIU OFIAR PRZEMOCY! STOP WTÓRNEJ WIKTYMIZACJI! STOP, JESTEM KOBIETA, CZŁOWIEKIEM, ISTOTĄ, KTÓRA ŻYJE I CZUJE I NIE ZGADZAM SIĘ NA DRĘCZENIE I OCENIANIE!

Kiedyś przyjadę do Warszawy. Nie wiem, kiedy, ale postaram się, żebyśmy się spotkali. Wtedy opowiem ci moją historię przed kamerą i to będzie mówić sprzeciw skurwysynom, którzy rosną w siłę z każdym komentarzem.

Nazywam się Diana Mikłowska i jestem ofiarą gwałtu. Ale jestem też kobietą i człowiekiem, który czuje, ale ma też siłę żeby powiedzieć głośno NIE!
A ty, który właśnie teraz nakręcasz swoją chorą wyobraźnię, kim jesteś? Kumplem od ćpania mojego męża, który boi się, że prawda o nim wyjdzie na jaw i dlatego musi upokorzyć mnie komentarzem?

A może jesteś moją była przyjaciółką i myślisz „Dobrze jej tak, zaraz dopisze coś na jej temat, żeby nie myśleli, że ta dziwka jest taka kryształowa”.
Kim ty jesteś, który siedzisz po drugiej stronie? Zastanów się nad tym zanim mi odpowiesz!

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +93, liczba głosów: 99)
Loading...
The following two tabs change content below.