„Tęsknię za Tobą, Żydzie” w Łodzi z uśmiechem i bez hejtu

W sobotę 11 czerwca około godziny 15:00 rozpoczęliśmy malowanie napisu: Tęsknię za Tobą, Żydzie na murze kompleksu Off Piotrkowska w Łodzi. Nikt nie miał żadnych wątów, a wszystko odbyło się z uśmiechem i we współpracy z Łodzianami.

Można? Można. Po tym całym nieprawdopodobnym hejcie, jaki wylał się z internetu przy okazji warszawskiego napisu na murze elektrowni na Powiślu, Łódź była bardzo miłą odmianą. Może dlatego, że malowaliśmy w półprywatnej przestrzeni kompleksu Off Piotrkowska, może dlatego, że ściana była przygotowana, a ja pojechałem tam na zaproszenie ludzi, którzy chcieli tego napisu… nie wiem. Grunt, że wszyscy mieli fan, komentarze były tylko przychylne, gazeta łódzka napisała pozytywny artykulik, a wszyscy najedli się pysznego humusu serwowanego przez izraelską restaurację Jaffa.

Czy ta wspaniała atmosfera była tylko złudzeniem? Czy też naprawdę w Polsce może być wesoło? (chciałoby się powiedzieć: normalnie). Polacy i Żydzi obok siebie w ciepły słoneczny dzień, z humusem i piwkiem w ręku – śmiejąc się, poklepując się po plecach, malują sobie wesoło słowo „ŻYDZIE” na ścianie łódzkiej fabryki i nikt nie ma żadnych pretensji. Na ścianie łódzkiej fabryki! Łódzkiej! W tej Łodzi, gdzie co chwilę na ścianie widać napisy „Widzew Żydzew” i Gwiazdy Dawida na szubienicach. Tej Łodzi, która kiedyś była żydowską stolicą.

A więc można – bez tego całego marudzenia – po co to, co to znaczy, o co tu chodzi – i oskarżeń, że Betlejewski się lansuje, a nawet, że jest antysemitą itd. Można bez złości i pretensji po prostu pobyć razem, poznać się, porozmawiać, pokazać, że się istnieje, że coś jest dla nas ważne, że o coś nam chodzi, ale bez chamstwa i walki – po prostu przez wesołą obecność. Trudno mi nawet wyrazić ulgę, jaką czuję po Łodzi. To wszystko, czego się nasłuchałem wcześniej przy tym projekcie – o tym, jaki to ze mnie potwór, że wandalizuję polską przestrzeń publiczną i zakłócam święty spokój dla własnego egoistycznego widzimisię – było naprawdę frustrujące i bolesne.

Choć były i listy piękne. Rafał Wójcik tak pisze do mnie na FB za pośrednictwem strony Tęsknię za Tobą, Żydzie:

Pański projekt jest jednym z najważniejszych i najbardziej mnie poruszających projektów artystycznych, dotykających głębi naszej polskiej tożsamości, jakie powstały nie tylko w ostatnich latach, ale chyba w ogóle. I bardzo Panu za to dziękuję. Z tego, co wiem, w mojej rodzinie nie było nigdy Żydów, jestem mieszańcem – dziadkowie pochodzili z podtarnowskiej wsi, z Mejszagoły pod Wilnem i z południowej Wielkopolski – sam urodziłem się i wychowałem na tzw. Ziemiach Odzyskanych.

Nie napiszę, żeby się Pan nie przejmował tym całym hejtem, bo nie sposób się tym nie przejmować i głęboko Panu współczuję. Ale trzymam kciuki, by Pan wytrwał. Pański projekt na pewno nie był i nie jest porażką.

Przy restauracji Jaffa pojawili się Polacy i Żydzi – choć to określenie mylące – przecież wszyscy byliśmy tam Polakami (chrześcijanie i żydzi?). Ważne, że byli tam młodzi polscy Żydzi. Młodzi łódzcy Żydzi. Ludzie, którzy próbują odbudować żydowską wspólnotowość w ramach organizacji HaMakom pod wodzą Tomka Michałowskiego (na zdjęciu poniżej, siedzi na drabinie). Tomkowi udało się skupić wokół siebie niezwykłą energię. Stworzyć coś bardzo pozytywnego. Widać, że ci ludzie go kochają.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

 

Tomek Michałowski, założyciel HaMakom
Tomek Michałowski, założyciel HaMakom. Foto: Betlej

Szczególnie jeden Żyd wpadł mi w oko

– młody i przezabawny Dawid Gurfinkiel. Chłopak wychowany na łódzkich Bałutach, zaprawiony w boju o własne miejsce na świecie – jest jakby żywcem wyjęty z filmów o przedwojennej gangsterce i chłopakach rozrabiakach. To on napisał koślawe ‚B’ w słowie „Tobą”, przy czym zresztą było najwięcej śmiechu, gdy cały tłum próbował dyrygować Dawidem zagubionym w brzuszkach literki ‚B’. Może chłopak nie ma talentu do pędzla, ale do figli i śmiechu już tak. Wieczorem, kiedy już atmosfera zrobiła się imprezowa, Dawid pokazał na co go stać. Z roziskrzonymi oczami, uśmiechem od ucha do ucha wiódł prym, niczym aktor improwizujący na scenie. W pewnej chwili wskoczył na przykład na skrzynkę po owocach niesioną przez obsługę restauracji i przyjmując postawę pirata zaczął krzyczeć: „Skarb jest mój!” Następnie otworzył wieko skrzyni i cały do niej wlazł – ku dzikiej radości zebranych.

To tylko taki obrazek – ale z takich obrazków składa się życie. A życie ciągle się odtwarza. Patrzyłem na tego małego figlarza skaczącego po stołach i skrzynkach jak pchełka po patelni i myślałem sobie, że takich Dawidów musiało być kiedyś w Łodzi tysiące. Takich spryciarzy ulicznych, co frajerowi podciągną portfel, a starszej pani pomogą przepchnąć wózek przez ulicę, którzy dla hecy wlezą na komin tylko po to, by było śmiesznie. I pomyślałem nagle, że takie Dawidy nadal są – miałem go przed oczami – takie Dawidy wesołe, które niosą w przyszłość nieśmiertelny ogień łobuzerskiego figla. Żydowskiej radości.

Żydowskie życie w Łodzi zostało zabite. Żydzi zostali zabici. Pamięć została zamazana. Pozostały elementy architektury, pejzażu, ducha – to wszystko pokazywał mi Tomek Michałowski podczas spaceru dnia następnego, gdy szliśmy uczciwie skacowani, jak dwa romantyki bez grosza przy duszy w poszukiwaniu kogoś, kogo by się dało naciągnąć na śniadanie. Pozostało niewiele, a jednak tak dużo – zaklęte w murach – martwe czy  śpiące? Tomek mówi, że Łódź to cmentarzysko, wymierające miasto. Rzeczywiście na każdym rogu stoi cielsko opustoszałej fabryki. Ale może to po prostu śpiący kolos – jak ten w baśni – który ożywi się i wstanie jeszcze, jeśli tylko ktoś przyniesie mu żywe serce? Może poruszy pordzewiałymi maszynami opuszczonych łódzkich fabryk i wskoczy na skrzynkę po owocach, krzycząc: Skarb jest mój!

Na razie jest Tęsknota. A to już coś.

 

Wesprzyj autora red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +5, liczba głosów: 15)
Loading...
Off Piotrkowska, Tęsknię
Off Piotrkowska, Tęsknię za Tobą, Żydzie. Foto: Betlej