Trump i Clinton wzywają do bombardowania ISIS po Orlando. Tylko, że to nie ISIS za tym stoi

Hillary Clinton i Donald Trump podobnie zareagowali na strzelaninę w Orlando. Przynajmniej co do tej jednej rzeczy się zgadzają – bombardowania ludzi. Obydwoje kandydatów na prezydenta nawołują do rozszerzenia kampanii prowadzonej przez USA przeciwko ISIS w Syrii i Iraku.

Artykuł z The Intercept przetłumaczyła Natalia Wilk – Sobczak.

„Nasza generalicja jest przekonana, że możemy to starcie wygrać szybko i zdecydowanie, ale potrzeba byśmy się wściekli, a my tego nie robimy!”, narzekał Trump poniedziałkowym wydaniu Fox & Friends.

„Czy chce pan powiedzieć, byśmy uderzyli w Rakkę jak najszybciej?”, zapytał gospodarz programu Brian Kilmeade, a w odpowiedzi usłyszał:

„Musimy zacząć w końcu o tym myśleć.”

W swoim wystąpieniu po strzelaninie w Orlando Clinton podobnie zasugerowała, że „Powinniśmy skupić się na nalotach z powietrza.”

Wesprzyj #Medium

Obydwoje kandydatów zaniedbało rozważenie kluczowej kwestii: nie zostały wykryte żadne operacyjne powiązania między ISIS a zabójcą z Orlando Omarem Mateenem. Wprawdzie Mateen wkrótce przed atakami zapewniał o współpracy z ISIS, ale rzekomo jeszcze wcześniej dowodził swoich powiązań z dwiema grupami, które są przeciwko ISIS: libańskim Hezbollahem i al Qaedą.

I żaden z kandydatów nie wyjaśnił, jak nasilenie bombardowania w Iraku i Syrii miałoby powstrzymać samoradykalizaujących się i/lub stukniętych napastników w USA.

Jeśli ISIS nie robi niczego, aby pomóc w koordynacji tego typu ataków, jak ten w Orlando, wówczas zniszczenie go – gdyby nawet miało być to możliwe – nie zrobiłoby żadnej rożnicy.

I nawet jeśli wini się ISIS za „inspirowanie” ludzi do takich ataków, to faktem jest, że nie można tak po prostu zrzucać bomb i zabijać, bez względu na to, ile byłoby skrajnych ideologii i zainspirowanych nimi zabójców.

Apetyt Clintonowej i Trumpa na podwojenie wojskowych wysiłków koalicji pod wodzą USA – do tej pory koalicja przeprowadziła ponad 12000 nalotów z powietrza przeciwko ISIS i innym bojowkom w Iraku i Syrii – wzbudza żywą reakcję wśród ustawodawców.

„Musimy być gotowi na podjęcie walki przeciwko ISIS. Właśnie teraz oni podejmują walkę przeciwko nam, a wczoraj mogliśmy zobaczyć to w Orlando”, powiedział senator z ramienia Republikanów Johnny Isakson dziennikowi Atlanta Journal-Constitution, wspominając slogan z ery Busha: „Zwalczmy ich tam, abyśmy nie musieli zwalczać ich tutaj.”

„Rzeczywistość pokazuje nam, że musimy podjąć walkę z terrorystami u ich progu. Czy to z al-Qaedą, Boko Haram, nieważne, musimy walczyć z nimi tam”, powiedział republikanin z okręgu Teksas Bill Hurd w poniedziałkowym porannym programie telewizji CNBC.

Ale dane pokazują, że amerykańska interwencja wojskowa na Bliskim Wschodzie raczej przyciąga rekrutów do ekstremistycznych organizacji, niż ich zniechęca. I co ciekawe, już martwiono się tym w Pentagonie za czasów Donalda Rumsfelda.

Dlaczego więc Trump i Clinton nie wezmą tego pod uwagę?

 

The following two tabs change content below.
mm

Natalia Wilk-Sobczak

Absolwentka studiów pedagogicznych i filozoficznych na Uniwersytecie Warszawskim, studiowała też dziennikarstwo i pedagogikę teatru na UW oraz filozofię edukacji na Uniwersytecie w Glasgow. Właścicielka szkoły językowej. Nauczyciel angielskiego z powołania i z przypadku. Globtroterka backpackerka. Czuła mama dwojga małych bliźniąt i jeszcze mniejszej córeczki. Przyjaciółka mistycznie odratowanej ze śpiączki cudownej suki o imieniu Maja.