AKS ZŁY – pierwszy taki piłkarski klub w Polsce!

Gdyby włodarze słynnej FC Barcelony znali warszawski klub AKS Zły, oddaliby im swoje hasło „więcej niż klub”, a potem opowiadaliby u siebie o tym polskim fenomenie? O pierwszym w Polsce demokratycznym klubie piłkarskim z Panią Prezes klubu, Karoliną Szumską i członkiem zarządu, Piotrem Maniszewskim, rozmawia Wojtek Żubr Boliński.

AKS Zły to pierwszy demokratyczny klub piłkarski w kraju, w którym wciąż dominuje (sprawdzając się słabo) model właścicielski. Mówiąc krótko: grupa ludzi sama sobie zrobiła klub piłkarski na własnych zasadach. Mało tego – nie minął jeszcze rok od założenia, a już w sierpniu wystartują w rozgrywkach ligowych. W ciepłe sobotnie popołudnie spotkałem się nad Wisłą z Panią Prezes klubu, Karoliną Szumską i członkiem zarządu, Piotrem Maniszewskim. Nikomu w klubie pewnie nie spodoba się, że używam tu szczegółowo oficjalnych tytułów – kibice Złego mają nawet przyśpiewkę, która mówi… No dobra, ale o tym w wywiadzie. Tak samo jak o tym, czym AKS Zły już zdążył się w polskim sporcie zaznaczyć.

Wojtek Żubr Boliński: Jesteście tu we dwoje. To cały zarząd, czy jesteście jedynie jego częścią?

Karolina Szumska: Jedynie częścią. Powiedzmy sobie jasno – jeśli chodzi o bycie prezesem i całą tę oficjalną nomenklaturę,  to jedynie wymóg formalny, konieczny przy zakładaniu stowarzyszenia. Stowarzyszenie musi mieć prezesa i tyle. W praktyce jest nas 60 osób, które płacą składki, a każda z nich ma taki sam, realny wpływ na to, co dzieje się w klubie i prawa równe z członkami zarządu.

Niedługo debiutujecie w rozgrywkach ligowych. Chyba dość niewiele czasu minęło od założenia klubu do startu w rozgrywkach?

Piotr Maniszewski: Tak, sekcja męska debiutuje w tym sezonie w B klasie, a kobieca w czwartej lidze.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Karolina: Rzeczywiście, wszystko potoczyło się dość szybko – start w lidze naszych obu sekcji zbiega się akurat z pierwszymi urodzinami klubu.

Dość łatwo można trafić w sieci na informacje o podobnych inicjatywach; mało kto jednak doprowadza temat do końca. Co zadecydowało o tym, że wam się udało? Sprzyjające okoliczności?

Karolina: Nie sądzę. Raczej zwarcie szeregów i ciężka praca, która dziennie wyjmuje kilka godzin z życia każdemu z nas. Choć wiadomo oczywiście, że nie każdy członek zarządu może być zaangażowany w takim samym stopniu, ludzie mają prace, rodziny, swoje życia.

Piotr: Poza tym uznaliśmy w pewnym momencie, że jeśli już zaczęliśmy działać, a nam się nie uda, to po prostu będziemy leszczami, nie spojrzymy sobie w oczy i nie mamy co się pokazywać gdziekolwiek. Nie mieliśmy wyjścia.

Jak powstał pomysł na założenie klubu i czyj był?

Piotr: Pomysł narodził się po prostu w rozmowie kilku znajomych, wkurzonych tym, co dzieje się w obecnie w polskiej piłce.

Czyli wkurzonych czym?

Piotr: Ot, choćby handel licencjami…

Karolina: Korupcja, Fryzjer – można tak rzucać hasłami.

Piotr: I wynikający z tego wszystkiego niski poziom. Wiesz, skoro mamy dzisiaj co najmniej kilka nazwisk w światowym topie, a nadal, od wielu lat, nie ma polskiego klubu w Lidze Mistrzów, to coś jest nie tak i z czegoś to wynika. Nie ukrywam, że liczymy również na wynik sportowy na przestrzeni lat i może uda nam się to kiedyś zmienić.

Karolina: Chcemy też pokazać, że można odejść od modelu właścicielskiego. W Polsce nie ma klubów należących do kibiców, co na Zachodzie jest faktycznie normą. Wystarczy spojrzeć na Barcelonę czy Bayern Monachium. Wiele klubów w Anglii działa podobnie. U nas ciągle zdarza się, że klub jest zabawką w rękach właściciela. Gdy tylko coś nie idzie po jego myśli, właściciel zostawia klub z problemami, tak jak było niedawno choćby w Polonii Warszawa.

Piotr: Kiedy rozmawiałem z moją znajomą z zagranicy, była bardzo zdziwiona, że jesteśmy pierwszym tego typu klubem w Polsce. Właśnie dlatego, że na Zachodzie jest to czymś zupełnie normalnym.

Jak wygląda finansowanie klubu?

Karolina: Finansujemy się z naszych składek i ze sponsorów.

Kim są sponsorzy?

Karolina: Nie możemy jeszcze tego powiedzieć, ponieważ dopinamy umowy sponsorskie. Ale sponsorzy są, reklamy pojawią się na koszulkach naszych piłkarzy podczas spotkań w sezonie. Nadal natomiast poszukujemy kolejnych sponsorów, zapraszamy więc każdego chętnego. Koszty prowadzenia klubu są naprawdę spore, samo boisko na treningi i mecze to ogromny wydatek. Trenerów też trzeba opłacić. Jest tego mnóstwo, ale oprócz poszukiwania tradycyjnych sponsorów, odpaliliśmy także projekt crowdfoundingowy na platformie Polak Potrafi, co jest teraz chyba najważniejszym dla nas projektem, zresztą zachęcamy wszystkich do wspierania nas.

Mówiliście o kosztach boiska. Wasz stadion mieści się…?

Piotr: Na Pradze, przy Kawęczyńskiej 44.

Do kogo należy obiekt i co musieliście zrobić, żeby był wasz?

Piotr: Głównym warunkiem była siedziba na Pradze. Poza tym po prostu go wynajmujemy, udało się dopasować ligowe terminy i oto jesteśmy.

Zarabiacie na klubie?

Piotr: Przeciwnie.

Karolina: Nikt z nas nawet się nie zająknął, ani nie pomyślał o zarabianiu na nim choćby w perspektywie najbliższych lat. Zresztą i tak pewnie nie byłoby to możliwe.

Byłem na waszym pierwszym meczu sparingowym, na Kawęczyńskiej właśnie. To, co rzucało się w oczy, to kobiety na trybunach prowadzące doping na równi z mężczyznami. To zorganizowana akcja?

Piotr: Absolutnie nie, wszystko było zupełnie spontaniczne.

Czy to jest trochę tak, że za organizacyjną ideą waszego klubu idzie także inny, nietypowy model kibicowania?

Piotr: To na pewno. Wiesz, osobiście marzę o trybunach, na które mogą chodzić rodziny z dziećmi. Jesteśmy przeciwni chuligance, rasizmowi i wyzwiskom na trybunach. To kolejna rzecz, która mnie samego denerwuje w obecnej piłce; uważam, że to zabija ten sport. Mało tego, mamy nawet pewien kodeks piłkarza, który u chłopaków wdraża u zawodników nasz trener męskiej sekcji, Toto Shehadi, a u dziewczyn – trener Danka Wojciechowska. Chodzi o to, żeby szanować rywala, nie okazywać agresji. I to działa, zmniejsza liczbę napiętych sytuacji na murawie.

Karolina: Zwykle widać różnicę między zawodnikami rywala, a naszymi. Są wyraźnie spokojniejsi, nie krzyczą, nie przeklinają.

Środowiska kibicowskie zwykle są kojarzone z radykalnymi poglądami skierowanymi na prawo. Da się odczuć, że daleko wam do tego, a bliżej chociażby do niemieckiego St. Pauli…

Karolina: To nie jest tak, że jesteśmy, czy nawet chcemy być polskim St. Pauli, absolutnie. Zresztą to porównanie często pojawia się w pytaniach dziennikarzy. Kiedyś jeden zapytał wprost, czy jesteśmy lewakami. Nie jesteśmy i absolutnie nie interesuje nas stanie przy żadnej opcji politycznej czy światopoglądowej. Wielu z członków naszego zarządu różni się poglądami między sobą, to prywatna sprawa każdego z nas.

Pytam teraz osobiście waszą dwójkę. Komu kibicujecie prywatnie?

Karolina: Ja Polonii Warszawa i Śląskowi Wrocław, bo stamtąd pochodzę. Jeśli chodzi o kluby na świecie, moim ulubionym od zawsze jest Manchester United.

Piotr: A ja nie kibicuję nikomu, mówiąc szczerze. Tak naprawdę już dawno temu przestałem interesować się futbolem na tyle, żeby mieć ulubiony klub. Mówiąc szczerze, piknikowy ze mnie kibic. Może to dlatego, że z czasem, kiedy tworzą się jakieś piłkarskie sympatie, trafiłem na okres najgorszej posuchy w polskiej piłce (śmiech)? Mnie kręcą w tworzeniu Złego głównie kwestie nie do końca piłkarskie – wprowadzanie w życie idei społeczeństwa obywatelskiego. To, że parę osób się skrzyknęło i zaczęło działać, a ja jestem tego częścią.

Przyznam, że zadałem to pytanie celowo i wcale nie dziwi mnie, że pojawiła się tutaj Polonia Warszawa. Czy to nie jest trochę tak, że tęsknicie za tym, że to właśnie w tym klubie kibice byli kiedyś bardziej punkowi, niż gdziekolwiek indziej w Polsce? Teraz już praktycznie tego nie ma, czy nie jest to nisza, którą staracie się zapełnić?

Karolina: Absolutnie nie. Tak jak mówiłam – jedyna idea, jak nas interesuje, to prowadzenie klubu zarządzanego oddolnie, w którym każdy jest prezesem. Mamy nawet taką piosenkę na trybunach: „Prezesem ja, prezesem ty, to jest nasz klub, AKS Zły!”

Nie boicie się jednak, że łatwo was zaszufladkować? Macie dość międzynarodowy skład, trenera Izraelczyka…

Piotr: Cóż, musimy być na to gotowi. Jedyne, co możemy robić, to podkreślać w wywiadach: nie jesteśmy lewakami.

Jak skompletowaliście kadrę?

Karolina: Najpierw była tradycyjna, niezawodna poczta pantoflowa. Dodatkowo ogłosiliśmy nabór na naszym profilu facebookowym. Kadra nadal jest otwarta, każdy może przyjść na trening, zostać przetestowany przez trenera i zostać naszym zawodnikiem. Zapraszamy!

Jak oceniacie poziom i szanse w waszym debiutanckim sezonie?

Piotr: Zarówno Toto, jak i Danka są bardzo zmotywowanymi trenerami i to widać. Danka zapowiedziała szybki awans dziewczyn. Toto z kolei po każdym meczu towarzyskim powtarza, że będzie jeszcze lepiej, a jego energia udziela się zawodnikom. Z drugiej strony to B Klasa. Wszystko może się zdarzyć, rozgrywki na tym poziomie są nieprzewidywalne.

AKS Zły to nie tylko męska sekcja. Na zdjęciu dziewczyny w akcji.
AKS Zły to nie tylko męska sekcja. Na zdjęciu dziewczyny w akcji.

Ba, u nas nawet Esktraklasa jest nieprzewidywalna!

Karolina: Tak jak Premier League, gdzie walka często toczy się do ostatniej kolejki (śmiech). Ale prawda jest taka, że bardzo trudno przewidzieć szanse, kiedy w sparingach zdarza nam się wygrywać z teoretycznie silniejszymi ekipami, a przegrywać ze słabszymi.

Wiem, że ligowemu debiutowi mają towarzyszyć jakieś wydarzenia wokół, prawda?

Karolina: Nie tyle debiutowi, co meczowi u siebie. Debiut w B klasie to 20 sierpnia. 26 sierpnia, w piątek odbędzie się nasza urodzinowa impreza w Rock Stage by Club Rock na Kolejowej, a dzień później nasz pierwszy mecz ligowy w roli gospodarza. Oprócz tego prowadzimy też szereg innych działań, chociażby treningi dla dzieciaków co niedziela, w Hockach Klockach nad Wisłą.  Ale po szczegóły zapraszamy na naszego Facebooka – my się tym nie zajmujemy. Jesteśmy podzieleni na sekcje, tak, żeby każdy udzielał się tam, gdzie czuje się najlepiej.

Do zobaczenia na mazowieckich b-klasowych kartofliskach i powodzenia!

Prezes klubu, Karolina Szumska i Piotr Maniszewski - członek zarządu.
Prezes klubu, Karolina Szumska i Piotr Maniszewski – członek zarządu.

„Prezesem ja, prezesem ty”

——

Jeśli podoba Wam się idea klubu piłkarskiego zarządzanego demokratycznie oraz trybun wolnych od nienawiści i nietolerancji, możecie wesprzeć Złego w serwisie POLAK POTRAFI, do czego osobiście zachęcam – WŻB.

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +8, liczba głosów: 10)
Loading...