Przedterminowe wybory w Chorwacji – koniec kryzysu politycznego?

Przedterminowe wybory w Chorwacji odbędą się 11 września. To już ostateczna decyzja pani Prezydent Kolindy Grabar-Kitarović. Kończą się tym samym spekulacje, które trwały od samorozwiązania się parlamentu 20 czerwca. W tej chwili jednak nic nie wskazuje, że pozwoli to zapanować nad politycznym chaosem. Chorwaci są rozczarowani swoją sceną polityczną i sytuacją gospodarczą. Dlaczego?

Kulminacją kryzysu politycznego była właśnie czerwcowa decyzja chorwackiego Saboru. Doprowadziły do niej spory wewnątrz koalicji rządzącej – składającej się z prawicowej, chadeckiej Chorwackiej Wspólnoty Narodowej (HDZ) i centroprawicowego MOST-u (jego szefem jest Božo Petrov). Czarę goryczy przelał konflikt interesów w jakim miał się znajdować kilka lat wcześniej wicepremier i szef HDZ, Tomislav Karamarko. Jego żona, w czasie gdy był on ministrem służb specjalnych, miała doradzać firmie MOL. To węgierski potentat paliwowy, który za czasów premiera Ivo Sanadera (HDZ) kupił stacje i rafinerie chorwackie. Wyszło jednak na jaw, że premier Sanader i jego najbliższe otoczenie wzięli za to milionowe łapówki. Karamarko wówczas przetrwał, ale sam Sanader uciekł do Austrii, skąd został wydany Chorwatom. Wieloletni proces, mimo skazania go na więzienie zakończył się fiaskiem, ponieważ chorwacki sąd konstytucyjny, pełniący także rolę odpowiednika polskiego sądu najwyższego uznał, że ograniczono jego prawo do obrony. Miało to nastąpić poprzez odmowę możliwości wpłacenia kaucji. Nakazano powtórzenie procesu i zwolnienie Sanadera z więzienia. Ta decyzja zbiegła się ubiegłorocznymi wyborami parlamentarnymi i rozgoryczyła sporą część społeczeństwa. Pokazała słabość instytucji państwa.

Nie minął od tamtych wyborów nawet rok. Wtedy to porażkę poniosła rządząca cztery lata socjaldemokracja (SDP). Wbrew prognozom do władzy nie wróciło jednak HDZ prezentujące mocno liberalny program gospodarczy. Obydwie partie zdobyły niemal po równo głosów, z niewielką przewagą prawicy. HDZ zaszkodziła w kampanii cała seria wpadek jej szefa i części polityków – w tym atak na uchodźców. Chcieli oni ograniczenia ich napływu. Z kolei społeczeństwo jest uchodźcom raczej przychylne – przez Chorwację jechali oni do Niemiec i Austrii. Chorwaci sami doświadczyli wojny i sami byli uchodźcami stosunkowo niedawno, stąd pewnie ich nastawienie. Powszechne zwłaszcza wśród młodych, którzy w rozmowach na ulicy wyrażali swoje współczucie. To oni też głosowali na lewicę, która przywróciła niektóre rozwiązania socjalne, wprowadziła związki partnerskie dla osób tej samej płci, czy otwarcie ignorowała kościół katolicki, od lat wtrącający swoje trzy grosze do lokalnej polityki.

Z kolei Karamarko stał się pośmiewiskiem Internetu, ze względu na ciągłe błędy w obliczeniach, nawet najprostszych i brak znajomości języków obcych oraz pomysł „całkowitej” dekomunizacji Chorwacji. O tyle absurdalny, że musiałaby ona objąć „ojca narodu”, założyciela partii, Franjo Tudjmana, czy generałów, którzy bronili Chorwacji przed serbską agresją. HDZ zwyciężyło, choć nieznacznie, głównie głosami osób starszych. Języczkiem u wagi okazała się zaś partia MOST, która zajęła trzecie miejsce. Utworzyli ją krótko przed wyborami samorządowcy, z byłym burmistrzem miasteczka Metković na czele. To zbieranina konserwatywnych przedsiębiorców i regionalnych polityków z bardzo liberalnym programem gospodarczym. Jednym z ich celów jest zmniejszenie administracji, odebranie partiom finansowania publicznego, czy likwidacja części związkowych przywilejów albo ograniczenie wydatków na weteranów wojny „o ojczyznę”, jak Chorwaci nazywają konflikt w byłej Jugosławii.

Przez niecałe siedem miesięcy rządów nie udało się przepchnąć niemal żadnej ustawy. Przyspieszono teoretycznie prywatyzację, ograniczając liczbę strategicznych przedsiębiorstw państwowych do tych związanych z lasami i morzem. Żadnej jednak nie sprzedano – to od lat dla partii rządzących łakomy kąsek. Żadna z partii nie myślała też po prostu o wprowadzeniu prawa, które rozdzielanie synekur ograniczy. Blisko miesiąc trwały debaty o koalicji rządzącej – w końcu MOST odrzucił SDP i wybrał HDZ. Milanović, były premier z ramienia socjalistów był wyraźnie rozgoryczony rozwojem sytuacji. Jego agresywne i krytyczne wypowiedzi, podgryzanie nowej władzy, zraziły do niego nawet własnych wyborców i poparcie po wyborach zaczęło dla partii spadać. Było to tym łatwiejsze, że SDP przez cztery lata wywiązała się z niewielkiej liczby swoich obietnic gospodarczych. Udała się pewna zmiana mentalności, poprzez próby wykluczenia kościoła z debaty publicznej, czy związki partnerskie, ale gospodarczo znaczących reform nie przeprowadzono. Rząd balansował między liberalną gospodarką zastaną po rządach HDZ a rozwiązaniami socjaldemokratycznymi – miejscowo próbując rozruszać gospodarkę. Na plus należy SDP zapisać znacząco mniejszą liczbę afer korupcyjnych, których wystrzegło się najbliższe otoczenie Milanovicia.

Premierem po wyborach w ubiegłym roku został niezwiązany z żadną partią Tihomir Orešković, finansista wychowany w Kanadzie. Chorwaci kpili z niego, że z trudem mówi po chorwacku i premierem ich kraju mógłby być równie dobrze papież Franciszek albo włoski premier Matteo Renzi. Szybko jednak HDZ z MOST-em popadły w konflikt. Godzić zwaśnione strony próbowała pani prezydent, wywodząca się z partii HDZ – na przykład kiedy jej macierzysta partia żądała wszystkich stanowisk w resortach siłowych doprowadziła do tego, że partia Petrova uzyskała stanowisko szefa policji. Kolejne spory wywoływały skandale z politykami Chorwackiej Wspólnoty Narodowej – minister ds. obrońców ojczyzny (weteranów wojennych) musiał ustąpić ze stanowiska, kiedy okazało się, że aby płacić mniejszy podatek od nieruchomości, jako miejsce zamieszkania, wpisał do oświadczenia podatkowego szopę na polu pod miastem.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Kolejnym źródłem sporu była reforma edukacji. Prace nad nią zapoczątkował lewicowy rząd powołując grupę ekspertów. MOST zespół wspierał, ale część HDZ domagała się wymiany ekspertów na konserwatywnych i religijnych. W końcu na znak protestu ustąpili oni ze stanowisk. Po ich stronie opowiedziała się nawet prezydent, ale okazało się, że za późno. W miastach chorwackich zorganizowano zaś wielotysięczne demonstracje, na których młodzi ludzie żądali przywrócenia poprzedniego składu grupy roboczej i dania jej wolnej ręki, chcąc przeprowadzenia wspomnianej reformy systemu edukacji i szkolnictwa wyższego. Innym obszarem konfliktu w społeczeństwie był tez pomysł wysunięty przez konserwatywne środowiska na marginesie HDZ, by wprowadzić zakaz aborcji. W Chorwacji aborcja jest w pełni legalna, choć bywają problemy z jej dostępnością. Nawet jednak część jej przeciwników skrzykiwała się na portalach społecznościowych protestując, że to nie jest to czym politycy powinni się zajmować, gdy kraj ma problemy ekonomiczne.

Brak obiecanych reform gospodarczych i wcześniejsze wybory spowodowały, że Chorwacja zakończyła tę kadencję Saboru z obniżonym ratingiem. Wiadomo jednak, że bez zdecydowanych reform Chorwacja nie podniesie się wyraźnie po kryzysie z 2008 roku. Pewne symptomy poprawy widać, wzrost gospodarczy jest zauważalny, ale nie przekłada się to na codzienne życie obywateli. Wielu młodych Chorwatów albo wyjeżdża do Irlandii, Niemiec, czy Wielkiej Brytanii (to trzy najpopularniejsze kierunki) albo przez trzy miesiące wakacji zarabia jedynie nad Adriatykiem, by potem żyć z tego dziewięć pozostałych miesięcy w rodzinnym miasteczku, gdzie życie jest tanie. Trzeba jednak podkreślić, że skala wyjazdów z kraju jest ogromna. Z biednego regionu Slawonii wyjechało od 2013 roku blisko 40 tysięcy osób – a mieszkało ich tam w 2011 roku ok. 806 tysięcy. Z największego miasta tego rejonu Chorwacji – Osijeka – wyprowadziło się za pracą 12 tysięcy mieszkańców z ok. 90 tysięcy. Rząd Oreškovicia rozpoczął na ten temat debatę i próbował znaleźć rozwiązania, ale ten proces przerwały przedterminowe wybory. Choć i tak próbuje on nieco zmienić bieg spraw, choćby rozporządzeniami – opozycja oskarża wtedy MOST, że w ten sposób chce zdobyć wyborców. Co w tym jednak złego, że rząd próbuje rządzić w okresie między wyborami?

Ważne jednak, że spór wewnątrz kraju nie ma wpływu na politykę zagraniczną Chorwacji. Partnerzy polityczni w Unii Europejskiej oraz NATO mają zaufanie choćby do pani prezydent i kraj postrzegają jako ogólnie stabilny. Co innego jednak zagraniczni inwestorzy – to gospodarka na przedterminowych wyborach straciła najwięcej, jak już wspomniałem. W dyplomacji można jednak mówić o pozytywach. Prezydent kraju odbyła symboliczne spotkanie z premierem Serbii, Aleksandrem Vučiciem, na moście granicznym pomiędzy obydwoma krajami. Ma to być nowy początek we wzajemnych relacjach – obydwa kraje liczą przede wszystkim na unijne wsparcie finansowe i odbudowę infrastruktury oraz budowę nowej, która dawnej łączyła te dwie jugosłowiańskie republiki.

Sukcesem jest też zgoda Chorwacji na kontynuację negocjacji akcesyjnych z Serbią. Chorwaci domagali się, by Serbowie jasno określili ramy współpracy w sądzeniu zbrodniarzy wojennych oraz ochronę mniejszości chorwackiej w Serbii. W końcu przystali na dość ogólną deklarację zawartą między UE i Serbią. Przycichł spór ze Słowenią o strefę ekonomiczną na Adriatyku, chorwaccy politycy zachowali też powściągliwość w sprawie mniejszości chorwackiej w Bośni i Hercegowinie. Prezydent Grabar-Kitarović podkreślała, że Chorwacji zależy na silnej BiH. Próbuje też zachęcić Polski rząd do budowy trasy od Bałtyku do Adriatyku i Morza Czarnego – takie połączenie ma być szansą na rozwój wszystkich krajów Europy Środkowej oraz być przeciwwagą dla rosyjskich wpływów, na przykład na Węgrzech czy w Bułgarii. Na sytuację międzynarodową nie wpłynęło też kilka faszystowskich wybryków – otoczenie parlamentu na kilka godzin przez nacjonalistyczne bojówki, czy kilka ataków na Serbów tuż po wyborach, w regionie autonomicznym serbskiej Krajiny.

Na lidera kraju wyrasta więc prezydent Kolinda Grabar-Kitarović. Jest politykiem cieszącym się największym zaufaniem w kraju, także wśród części wyborców lewicy, którzy na początku jej kadencji kpili z niej. Nie znaczy to jednak, że pociągnie za sobą swoją dawną partię (prezydent po wyborze rezygnuje z członkostwa w partii) – od HDZ odcina się często, podejmuje i popiera decyzje, które nie są po myśli jej dawnych partyjnych kolegów. Poparła choćby reformę szkolnictwa, którą próbował zablokować koalicjant HDZ w wyborczej koalicji Domoljubna (Patriotyczna). Nie dała też dodatkowych siedmiu dni tej partii na stworzenie koalicji rządowej. Ma świadomość, że inna postawa, w sytuacji wielotysięcznych manifestacji za reformą, czy oczekiwania przedterminowych wyborów, zniszczyłaby jej wizerunek. A rodzimemu ugrupowaniu także nie przydałaby popularności – choć były już jej szef, Tomislav Karamarko, zdawał się tego nie dostrzegać.

Z terminem ogłoszenia przedterminowych wyborów zwlekała jednak tak, by HDZ mogło wyłonić nowego szefa jak najszybciej i zdążyć z kampanią wyborczą. W nadchodzących wyborach jej dawna partia zmierzy się z socjaldemokracją byłego premiera Milanovicia i MOST-em. Pierwszy pragnie powrócić do władzy, przejmując część liberalnych gospodarczo haseł swoich oponentów i pokazując siebie jako czystego od afer. Z kolei świeża na chorwackiej scenie politycznej partia Božo Petrova, wciąż kontroluje techniczny teoretycznie rząd, na którego czele pozostał desygnowany przez nią Tihomir Orešković. Karamarko został przez kolegów partyjnych zmuszony do odejścia. Milanović pozostał na stanowisku mimo wyborów w partii i krytyki – sam nieco się uspokoił. Wakacyjna kampania wyborcza może być bardzo ospała, a to nie pozwoli na znaczącą zmianę dotychczasowego rozkładu głosów. MOST może spróbować teraz koalicji z SDP Milanovicia, ale nie ma żadnej gwarancji, że takowa przetrwa dłużej. Kluczem jest zgoda co do reform gospodarczych – pytanie, czy pobudzających rozwój i prowadzących do lepszej redystrybucji dóbr, czy też jednak oparta na liberalnym zwalnianiu wspieraniu przedsiębiorców kosztem pozostałych grup społecznych. To pierwsza i nie ostatnia sfera, w której obie partie się nie zgadzają. Dopiero więc na początku października będziemy wiedzieć, czy kryzys polityczny został zażegnany i czy jest szansa na rozwiązania wobec kryzysu ekonomicznego.

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +6, liczba głosów: 6)
Loading...

Czytaj poprzedni tekst Michała Kucharskiego Zamach stanu w Turcji. Unia europejska wśród współwinnych

The following two tabs change content below.

Michał Kucharski

Absolwent stosunków międzynarodowych na UAM w Poznaniu na specjalizacjach integracja europejska i dyplomacja i stosunki konsularne. Student filologii chorwackiej. Działacz lokalny w Poznaniu, radny osiedlowy.