Wszyscy jesteśmy ektremalną prawicą

Islamscy terroryści mają w krajach Zachodu sprzymierzeńców, bez których nie mogliby tak łatwo realizować swoich celów. To ekstremalna prawica. Islamiści i prawicowcy tworzą sprzężenie zwrotne dodatnie stymulujące jednych i drugich. Za tę unię celów płacą i płacić będą zwykli ludzie z pozoru nie uwikłani w gry ekstremistów. Zdezorientowani padają łupem ekstremalnej prawicy.

Ataki terrorystyczne organizowane przez Państwo Islamskie pokazują niesłychaną siłę tej organizacji przybierającej tylko dla dodania sobie splendoru nazwę « państwa ». Al-Kaida to już przeżytek, teraz zagrożeniem jest ISIS. Wszystkie zamachy opierają się na garstce zdeterminowanych i gotowych oddać życie za ideę szaleńców. Co chcą osiągnąć? Władzę!

Islam jako parawan

Po atakach w Paryżu i Brukseli często mówi się, że to akty terroru wymierzone w europejską cywilizację, sposób życia, wolności, swobody, demokracje. Jest w tym wiele prawdy, ale Państwo Islamskie zabija o wiele więcej muzułmanów, głównie w Syrii, Iraku, Turcji, Libanie, Libii, niż Europejczyków – w teorii chrześcijan, a w każdym razie, z punktu widzenia radyklanych islamistów, niewiernych. Otóż powód jest zupełnie niereligijny, a religia jest jedynie parawanem, zasłoną dymną, albo doskonałym pretekstem. Chodzi wyłącznie o cele polityczne, o władzę. Dlatego muszą siłą zmusić muzułman by poprali ISIS.

Tak było we wszystkich wojnach religijnych w historii ludzkości. Tak też jest dzisiaj. Rektor Instytutu Muzułmańskiego Wielkiego Meczetu Paryża, Dalil Boubakeur może z czystym sumieniem i stanowczo potępiać zamachy terrorystyczne dokonywane w imieniu islamu, jak równiez prześladowania chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Ja mu wierzę i jestem przekonany o jego dobrych intencjach. Ale wezwania te pozostaną bez echa. Boubakeur broni dobrego imienia islamu przed uzurpatorami pretendującymi do przywództwa w świecie muzułmańskim. Jednak uzurpatorzy są, jak to zwykle bywa z fanatykami, zaprzeczeniem tej religii. Terrorystom, jak juz wspomniałem, wcale nie chodzi o religię, a jedynie o władzę.

Może więc chodzi o ratowanie uciśnionych braci w wierze? Ale jeśli tak, to dlaczego zabijają ich w Turcji, Iraku, Syrii i Libanie? Otóż cel terrorystów jest dokładnie odwrotny. Chodzi o to by muzułmanie wszędzie na świecie byli jak najbardziej uciskani i aby z tego właśnie powodu nie mieli wyboru i musieli przyłączyć się do walki o władzę ISIS. Dlatego islamiści robią wszystko, aby Zachód utożsamiał wszystkich muzułmanów z terroryzmem. I trzeba przyznać, że ten zabieg bardzo im się udaje.

Największym sprzymierzeńcem ISIS na tym etapie walki są partie ekstremalnej prawicy o charakterze nacjonalistycznym i populistycznym. One też chcą przejąć władze i potrzebują do tego ciągłego i potężnego zagrożenia. Bez strachu nikt na nich nie zagłosuje. Terroryzm muzułmański jest idealnym, bo realnym straszakiem zapewniającym pewne zwycięstwo pod sztandarami nacjonalizmu, ksenofobii, religii katolickiej. Ten cel łączy Front Narodowy (FN) we Francji, Vlaams Belang w Belgii, Partij voor de Vrijheid (PVV) w Holandii, Jobbik na Węgrzech, Partia Wolnościowa (FPÖ) w Austrii, czy również Prawo i Sprawiedliwość (PiS) w Polsce. PiS-owi jeszcze trochę do Jobbiku brakuje, ale zasadniczych różnic z Frontem Narodowym trudno już się dopatrzyć: populizm okraszony nacjonalizmem, ksenofobia przebrana w szatki obrony wartości narodowych, religijne i moralne wzmożenie, sceptycyzm, jeśli nie wrogość w stosunku do UE. Polityka PiS wobec Unii “łap co się da i w krzaki” jest tylko doraźnym lokalnym wariantem polityki FN wobec UE wymyślonym przez drobnego cwaniaczka i do takich cwaniaczków najbardziej przemawiającym.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Przejęcie władzy przez te partie (w Polsce ma to już miejsce od końca 2015 roku) gwarantuje, że prawa obywateli wyznania muzułmańskiego będą ograniczane, a muzułmanie prześladowani. Front Narodowy nie stara się nawet tego zbytnio ukrywać. Jeśli nie oficjalnie, to przy cichej aprobacie władz – co już widzimy na co dzień w Poslce. Według planów islamistów właśnie taki scenariusz ma pchnąć wyznawców islamu w objęcia ISIS. Chodzi o to by muzułmanie tylko w ISIS mogli pokładać nadzieje. Ataki terrorystów islamskich w miastach Europy to idealna reklama dla partii ekstremalnej prawicy. Skoro dochodzi do zamachów to znaczy, że obecna władza nie daje sobie rady, jest zbyt słaba by bonić własnych obywateli i terytorium. Kiedy oni obejmą rządy obronią nas wszystkich przed bestialstwem islamistów, bo oczyszczą Europę z muzułmanów. Prosta recepta, tylko brać się do roboty i zbawiać własne narody.

Oczywiście interesy ekstremalnej prawicy i islamistów są zbieżne tylko na tym etapie. Kiedy już ci pierwsi przejmą władzę nastąpi generalne zwarcie, z którego islamiści, jak sami wierzą, wyjdą zwycięsko. Ale jeśli wygra ekstremalna prawica będziemy mieli wiele nowych Srebrenic i faszystowskie rządy w krajach Europy. Dżuma gorsza więc, czy cholera?

32A4B04100000578-3514311-image-a-14_1459272202019

Uchodźcy kozłem ofiarnym

Wykonawcami zamachów w Paryżu i w Brukseli byli w większości muzułmanie urodzeni i wychowani we Francji i w Belgii. Czyli pełnoprawi obywatele tych krajów. W tym właśnie tkwi wielka siła ISIS – potrafi spenetrować środowiska europejskich muzułmanów i pozyskać ich do własnych celów.

Ci młodzi ludzie są zawieszeni w próżni. Francja czy Belgia nie są dla nich ojczyzną w pełni tego słowa znaczenia, a równocześnie Maroko, czy Algieria też nimi nie są. Wyobcowani szukają prawdziwej wspólnoty. Znajdują ją najpierw w dzielnicowych gangach, a następnie, na wyższym poziomie organizacji (co jeszcze bardzo im imponuje), w radykalnym islamie i właśnie w ISIS. To doskonale znane z psychologii zjawisko szukania więzi, wspólnoty celów i zaspokojenia własnych frustracji i wyobcowania. ISIS oferuje im nie tylko ścisłą wspólnotę, ale czyni z nich równiez bohaterów, męczenników za sprawę, niezwykle podnosi ich wartość w oczach takich samych straceńców jak oni sami. To dlatego terroryści to wyłącznie ludzie młodzi.

Natomiast uciekający przed terrorem ISIS do Europy Syryjczycy stali się w tej rozgrywce kozłami ofiarnymi. Oni też są wielką nadzieją islamistów na ostateczne rozregulowanie krajów Unii Europejskiej. Takie same nadzieje pokładają w nich prawicowi ekstremiści. Ekstremalnej prawicy jest wszystko jedno czy napływający do Europy muzułmanie są prawdziwymi uchodźcami, czy terrorystami. Cynicznie grają kartą uchodźców aby zbić kapitał polityczny na obawach przed innymi, na ksenofobii i na zwykłym rasizmie.

We Francji największe obawy przed muzułmanami mają mieszkańcy małych wiosek, bo wcale ich nie znają z autopsji. Tak samo dzieje się w Polsce, gdzie PiS gra na lęku przed nieznanymi dla Polaków obcymi o śniadym kolorze skóry. Już w dzień po zamachu w Brukseli premier Szydło oświadczyła, że nie zgodzi się na przyjęcie i tak z trudem uzgodonionych uprzednio z Unią kwot uchodźców. Jak mogła nie wykorzystać takiej okazji by nie pokazać, że obrona Polski przed najazdem obcych, a w dodatku na pewno terrorystów, jest jej podstawowym obowiązkiem?

Front Narodowy we Francji chce pozbawiać obywatelstwa nawet urodzonych we Francji terrorystów, a więc Francuzów, którzy nie mają oficjalnie innej ojczyzny. Poszedł na to nawet prezydent Hollande. Na szczęście powstrzymali go przed tym socjaliści z jego własnej partii nie dając odpowiedniej większości w Parlamencie. Front Narodowy chce wysyłać do krajów pochodzenia drugie i trzecie pokolenie Francuzów, imigrantów z krajów Maghrebu jeśli tylko będzie podejrzenie, że spiskują przeciwko Francji. A przecież można o to oskarżyć każdego jeśli sprawuje się władzę silnej ręki. Front Narodowy, jeśli dojdzie do władzy, nie będzie przecież rządził łagodnie i z zastosowaniem demokratycznych procedur. Zresztą każdą procedurę można oficjalnie nazwać demokratyczną, jeśli ma się dostatecznie silną władzę i tupet, co teraz widzimy w Polsce na co dzień.

Jak takie rządy mogą wyglądać pokazuje właśnie PiS. Tyle, że de facto nie mamy kogo jeszcze wyrzucać z kraju, a jedynie możemy blokować przyjmowanie rzekomo groźnych uchodzców. Władza tego rodzaju nie bawi się w procedury. Wprowadza własne, oparte na sile. Dzisiejsza Polska to doskonały poligon dla Frontu Narodowego. PiS to Front Narodowy w wersji soft. Patrząc na Polskę można sprawdzić na ile uda się oszukać Unię Europejską, jak długo będzie można ją zwodzić. Ale to również laboratorium dla Unii. Bo obserwując na co pozwala sobie PiS w Polsce można wydedukować co i jak będzie robił Front Narodowy i inne europejskie partie tego pokroju, jeśli tylko przejmą władzę w swoich krajach. Dlatego Tusk w Brukseli tak uwiera PiS. On widzi zagrożenie lepiej niż inni politycy Unii.

Nowe Sarajewo?

Terroryści uderzają i będą uderzać w Europie i w Azji. Nie da się powstrzymać całkowicie ich ataków. Ich logika jest niezmienna. Zamach w Sarajewie na arcyksięcia Ferdynanda w roku 1914 wywołał lawinę upadających kolejno kostek domina doprowadzając do I wojny światowej. Siła rażenia tego zamachu była kolosalna, choć miał miejsce na peryferiach Cesarstwa Austro-Węgierskiego. Mógł zdarzyć się równie dobrze w Pradze, czy w Krakowie. Wiedzą to dzisiejsi terroryści i liczą, że któryś z ich ataków uruchomi podobną lawinę. Dlatego nie przestaną szukać swojego drugiego Sarajewa.

Błyskawiczna reakcja polskiego rządu w sprawie odmowy przyjęcia uchodźców po zamachach w Brukseli jest przykładem takiego właśnie nerwowego ruchu mogącego okazać się początkiem kaskady, której już nie da się zatrzymać. Dlatego jest to działanie nieodpowiedzialne.

Jedynym sposobem na terrorystów jest europejska solidarność i wspólne, przemyślane i konsekwentne działanie. Oczywiście wydaje się, że nie da się tego osiągnąć, gdy Polska reaguje samolubnie i zarazem tchórzosko (przedstawiając to oczywiście jako bohaterstwo), Węgry chcą budować mury na granicy, a Wielka Brytania ucieka z Unii w dużej mierze właśnie z powodu uchodźców.

To jak głęboko schematy ekstremalnej prawicy oparte na ksenofobii i resiźmie zakorzeniły się w naszych mózgach świadczą nasze reakcje na kolejne zamachy w Stambule i w Bagdadzie. A raczej ich brak. Znamienne, że nie wywołały one żadnej fali protestu, jak po analogicznych zamachach na lotnisku w Brukseli, czy w kawiarniach i w sali koncertowej w Paryżu. To znak, ze społeczeństwa europejskie nie czują więzów solidarności z Turkami czy Irakijczykami. Oni są muzułmanami, więc mogą ginąć z rąk terrorystów i mało nas to obchodzi. Nikt nam nie zakazuje opłakiwania Turków, Irakijczyków, Syryjczyków i Libańczyków. Sami tego nie potrzebujemy.

Co się stało z Europejczykami? Co się stało ze spadkobiercami chrześcijaństwa? Otóż staliśmy się ksenofobami, rasistami, egoistami i nie widzimy, że jest to wlaśnie dla nas samych największym zagrożeniem. Bo dzięki temu jesteśmy już częścią ekstremalnej prawicy. Myślimy i czujemy jej kategoriami. Teraz wystarczy zagłosować zgodnie z wolą ekstremistów, a oni już na pewno uratują nas przed zagładą. Tak ziszcza się recepta ekstremalnej prawicy na zwycięstwo. Dziś dzieje się to w naszych głowach, by jutro zadziało się w urnach wyborczych.

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +22, liczba głosów: 32)
Loading...
The following two tabs change content below.