Zobacz jak uczniowie oblewają tegoroczną maturę!

 

Oblewanie nie ma tu jednak nic wspólnego z opijaniem sukcesu – co piąty maturzysta nie zdał egzaminu (ok. 53 tys. osób). Jak podaje Centralna Komisja Egzaminacyjna, tylko 79,5 proc. tegorocznych absolwentów zdało egzamin dojrzałości. Do poprawkowej matury w sierpniu może przystąpić 15 proc. abiturientów (czyli tych, którzy oblali tylko jeden przedmiot).

Do egzaminu maturalnego przystąpiło w tym roku ogółem 258 tys. absolwentów, w tym 170 tys. absolwentów liceów i 88 tys. absolwentów techników. Znacznie lepiej wypadli uczniowie liceów – maturę zdało 85,2 proc. z nich. Wśród absolwentów techników egzamin zdało 68,4 proc.

Zdjęcie ilustrujące artykuł zostało wzięte z internetu, a pojawiło się po wpisaniu frazy „impreza maturzystów”. Było na tyle zabawne, że postanowiliśmy go użyć. Nie odnosi się do artykułu, a stanowi tylko grę skojarzeniową z tytułem. Źródło: http://www.fotosik.pl/zdjecie/650264ce045d0c48

W liceach egzamin pisemny z języka polskiego zdało 98 proc. maturzystów, z matematyki – 87proc., a z języka angielskiego ( najchętniej wybieranego przedmiotu obcego) – 97 proc. W technikach egzamin pisemny z języka polskiego zdało 97 proc. maturzystów, z matematyki – 75 proc., a z języka angielskiego – 91 proc. Wyniki przedstawił dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, Marcin Smolik.

Według niego odsetek maturzystów, którzy nie zdali egzaminów nie odbiega od tego, jaki był w latach ubiegłych. W zeszłym roku świadectwo dojrzałości uzyskało 74 proc. z zdających (około 200 tys. osób) a prawo do poprawki w sierpniu miało 19 proc. ( 52 tys.).

Wesprzyj #Medium

By zdać maturę, trzeba uzyskać minimum 30 proc. wymaganych punktów z danego egzaminu. Maturzyści musieli obowiązkowo przystąpić do pięciu egzaminów: trzech pisemnych ( język polski, matematyka i nowożytny język obcy) i dwóch ustnych – z języka polskiego oraz języka obcego. Dodatkowo uczniowie byli zmuszeni przystąpić do jednego pisemnego egzaminu rozszerzonego ( chętni mieli możliwość przystąpienia aż do sześciu takich egzaminów) – nie posiadał on jednak progu zaliczeniowego.

Czy matura w ogóle jest potrzebna?

Bazując na wnikliwych obserwacjach ludzi z mojego otoczenia, zaczynam zastanawiać się nad tym jaką rolę w dzisiejszych czasach pełni matura i czy tak naprawdę jest potrzebna do czegoś więcej, niż tylko (albo i aż?) rekrutacji na studia i wyzwalania niepotrzebnego poziomu stresu wśród młodzieży.

Powiedzmy sobie szczerze: w dzisiejszych czasach matura nie jest adekwatnym miernikiem ogólnej wiedzy. Uczenie się pod klucz odpowiedzi nie ma nic wspólnego z rzetelną wiedzą – raczej z produkcją ułomnego pokolenia, które nie potrafi samodzielnie myśleć.

Znam wielu ludzi – zarówno z maturą, jak i bez. Przyznam szczerze (choć nie jest to oczywiście regułą), że osoby nie posiadające matury, niejednokrotnie przewyższają swoim intelektem i zaradnością życiową, tych o wyższym wykształceniu. Gdybym prześledziła ich zawodowe ścieżki, również mogłoby się okazać, że radzą sobie o wiele lepiej – zamiast bycia wykształconym bezrobotnym bądź wykształconym pracującym za najniższą krajową, mają dziś świetnie prosperujące firmy i nie muszą się martwić o to, czy pieniędzy starczy im do pierwszego.

Skoro matura nie służy kształceniu, to jaka jest dzisiaj jej rola? Jest batem na niepokorną młodzież, która nie chce się uczyć? Założę się, że każdy z was przynajmniej raz w życiu usłyszał zdanie w stylu „ ucz się, bo inaczej nie zdasz matury”. No dobrze. Nie zdasz i co dalej? Czy twój świat się przez to zawali?

Jeżeli coś potrafisz i masz na siebie pomysł, z pewnością odnajdziesz się na rynku pracy. Jeśli jednak masz ambicje, żeby studiować, to również nic straconego – do egzaminu maturalnego możesz przecież podejść ponownie. O co więc chodzi z tą maturą? Dlaczego wciąż kładzie się na nią aż ta duży nacisk?

Śmiem przypuszczać, że odpowiedź jest prosta – może chodzi o wstyd? No bo przecież nie wypada nie zdać matury. W społeczeństwie, które bardziej gloryfikuje papierki niż realną wiedzę, niezdanie matury jest po prostu obciachem! Tak samo, jak i zdaniem wielu osób, obciachem jest nieukończenie studiów wyższych.


Zastanówmy się jednak – czy takie podejście nie krzywdzi młodych ludzi, rodząc niepotrzebne podziały ( sugerujące, że dzielą się oni na tych lepszych, posiadających maturę oraz wyższe wykształcenie i tych gorszych, którzy go nie posiadają) i tworząc w młodych ludziach niepotrzebną presję? Przecież nie każdy nadaje się do tego, żeby być prawnikiem albo lekarzem! Do zmywania naczyń w Anglii matura też nie jest nikomu potrzebna…

Ale czy to oznacza, że ja jestem lepszym człowiekiem od Pana Kowalskiego, który nie ma matury, nie ma wyższego wykształcenia, ale jest bardzo dobrym fryzjerem? Czy jestem lepsza od młodych ludzi, którzy szukając swojej drogi wyjeżdżają za granicę i próbuję swoich sił w fizycznej pracy? I czy to, że nie mają wyższego wykształcenia jest równoznaczne z tym, że nie potrafią wskazać na mapie cieśniny oddzielającej Europę od Azji? Nie sądzę. Dlatego uważam, że warto zastanowić się dwa razy, zanim z góry spojrzy się na innych i dokona powierzchownej oceny.

The following two tabs change content below.